Podobno „Niewinne ofiary” Katarzyny Wolwowicz to debiut kryminalny autorki. Gdzieś mi tak mignęło w internetowym pasku. Ba, to pierwsza część serii z komisarz Balicką. Jeżeli to był debiut Pani Wolwowicz to się pytam, co będzie dalej? Moim zdaniem autorka w swojej powieści zawstydziła niejednego „wziętego” pisarza tego typu powieści. Dzieci, wiadomo, nawet w świecie zwierząt są „nietykalne” i zaopiekowane. W naszym ludzkim niekoniecznie tak się dzieje i to właśnie porusza autorka. Wykorzystywane seksualnie na wyrafinowane sposoby, narkotyzowane. Mordowane, zwłoki bezczeszczone. Czy wraz z życiem tych dziewczynek odszedł ludzki instynkt dobra? Czy my dorośli jesteśmy jeszcze ludźmi? Czy czyniąc to niewinnym i bezbronnym zasługujemy na miano człowieka? Temat ciężki, drastyczny, chory, brutalny ale trzeba o nim mówić i pisać oraz ścigać sprawców jak jeszcze chcemy aby nas nazywano ludźmi. Przy tym Autorka umiejętnie w ten cały syf wpina życie prywatne pani komisarz i przedzielonego na „zadupie” do prowadzenia sprawy kolegi z Warszawy. Dodać do tego zwroty akcji, wodzenie czytelnika za nos bo czasem to miałem wrażenie jakby Pani Katarzyna śmiała się ze mnie, że tak się daje jej prowadzić na pasku. Szczęka na zakończenie opada, przynajmniej moja. I te pozostawione wątki osobiste … Nie mogę się doczekać drugiej części. Ale musi poczekać bo muszę najpierw zrobić porządek w pewnej agencji na Miłobędzkiej.
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 2022-09-28
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
Andrzej Trojanowski
Glina za kratami to nie byle wydarzenie. Jeżeli wsadzą go do celi ze współwięźniami, ci zrobią mu z dupy jesień średniowiecza, a twarz obiją jak schab pod panierkę.
Olga Balicka wraca do pracy po urlopie macierzyńskim. Czeka na nią milion spraw niecierpiących zwłoki. Jednak pani komisarz chce się przyjrzeć śledztwu...
Tymon Hanter odchodzi z policji i zakłada biuro detektywistyczne, ale przyjmowane zlecenia wydają mu się nudne i błahe. Tęskni do pracy w służbach, jednak...
Była tak zmęczona, że nie wiedziała, jak się nazywa. Kiedy przyszła do domu, już zmierzchało, chociaż godzina była jeszcze młoda, jak powiedziałaby jej siostra Elwira.
Więcej