Agnieszka Lis to autorka, która nie boi się wyzwań. Pisze książki tak różne gatunkowo, że czasami zastanawiam się nad tym skąd czerpie pomysły na fabuły.
Ta książka jest dramatem wojennym. Poznaliśmy już oblicze wojny z perspektywy obozów koncentracyjnych, deportacji Żydów, powstania warszawskiego czy wywózki w głąb Rosji, w tej powieści poznajemy wojnę z perspektywy normalnego funkcjonowania obywateli oraz dzieci zebranych w warszawskim sierocińcu.
Tylko dzięki zaradności i determinacji dwóch pracownic sierocińca – dyrektorki i kucharki, oraz dzięki znajomości w magistracie, podopieczni tych kobiet do pewnego momentu nie poznali prawdziwego dramatu wojny.
Autorka porusza w swojej powieści temat odnoszący się do małych bohaterów, którzy często narażając życie próbowali w różny sposób pomóc swoim opiekunkom. Ale czy należy potępiać ich za to, że mieli odwagę kraść, aby następnie te fanty wymieniać na jedzenie? I to w takich niebezpiecznych czasach jak wojna?
Jedna z głównych bohaterek, kilkuletnia Ewa, udowodniła swoim zachowaniem, że wiek to tylko liczba. Czasami dziesięciolatka jest doroślejsza od dwudziestokilkulatki. Wojna zabrała jej, oraz wielu innym dzieciom prawdziwe dzieciństwo, sprawiła, że zbyt szybko wzięły na swoje barki odpowiedzialność za siebie i innych.
Kolejnym wątkiem poruszonym w tej powieści jest konspiracyjna praca kobiet, które działając w polskim podziemiu, dla dobrze wykonanego zadania upodlały się do granic niedopuszczalnych przez innych. Narażały swoje życie często ponosząc bolesne konsekwencje spotkań z niemieckimi oficerami, którzy byli ich celami. Wanda i Anna były w stanie znieść bardzo dużo, poniżyć się i narazić swoje ciało na ból fizyczny i psychiczny i na upokorzenie, aby pokazać swoje oddanie ojczyźnie lub by ocalić przed agresją szaleńca niewinne dzieci. Czy powinny były wkraczać na niepewny grunt mając pod opieką kilkanaście małych dzieci?
Nie mnie to oceniać, ale nie ukrywam, że trudno mi było zrozumieć Wandę i jej oddanie polskiemu podziemiu, gdzie sama walka o przetrwanie jej podopiecznych była już czymś godnym podziwu i wielkim aktem odwagi.
Ale wojna to nie tylko walka i konspiracja, to również emocje pozytywne, rozbudzające w ludziach uczucia i namiętności. Ktoś kiedyś mnie zapytał: jak ludzie mogli myśleć o miłości w czasach tak trudnych? A dlaczego nie? Kiedy się za kimś tęskni, kiedy dotyk czyjejś dłoni sprawia przyjemność, to warto łapać te chwile normalności i poczuć odrobinę szczęścia, szczególnie wtedy, gdy miałoby ono trwać bardzo krótko.
Autorka pięknie pokazała w swojej powieści właśnie taką miłość, z jednej strony niewinną, a z drugiej bardzo odpowiedzialną, piękną, ale i momentami bolesną. Miłość wojenną, w której dominował strach o tę drugą osobę, ale też taką, która potrafiła zawalczyć o namiętność.
Ta książka mocno „poszarpała mnie” emocjonalnie i przyznam szczerze, że nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo się wzruszałam podczas czytania, że łzy leciały mi po policzkach.
Myślę, że fabuła tej powieści na długo zostanie w mojej głowie, bo to jest właśnie lektura z tych, których się tak łatwo nie zapomina.
Polecam tę książkę całym sercem tym, którzy lubią opowieści z historią wojenną w tle i tym, którzy nie stronią od dramatów. Ale polecam ją również osobom lubiącym romanse. W tej lekturze wszystkiego jest pod dostatkiem.
Osoby wrażliwe i empatyczne proszę o przygotowanie sobie paczki chusteczek, bo obawiam się, że jak ktoś podejdzie do tej fabuły emocjonalnie, to trudno mu/jej będzie zapanować nad łzami.
Rzeczywistość wojenna jest tutaj pokazana tak realistycznie jakby autorka pisała ją inspirując się faktami. A przytoczone na końcu książki przypisy, to prawdziwa skarbnica wiedzy nie tylko odnoszącej się do okupacji Warszawy czy powstania warszawskiego.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-02-12
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 408
Dodał/a opinię:
Ewfor
W bogatej dzielnicy Koszalina, na Rokosowie, umiera nestorka niezwykle majętnego rodu Fabiańskich. W wielkim domu panuje ceremonialna żałoba. Przygotowania...
Święta rozgrzeją nawet najbardziej skute lodem serca. Gdy w pewien zimny, grudniowy dzień Arkadiusz dostaje telefon od dawnego znajomego, nie kryje zdziwienia...