"Ostatni smrek" Marii Gąsienicy-Zawadzkiej to kolejny thriller psychologiczny autorki, który miałam okazję przeczytać. Po lekturze poprzednich książek nie mogłam oprzeć się i tej.
Fabułę autorka umieściła na Podhalu, na co zresztą wskazuje już sam tytuł. Początkowo akcja rozwija się powoli, bez pośpiechu, ale napięcie stopniowo rośnie. i z każdą stroną wciąga w swój mroczny klimat. Przeplatanie przeszłości z teraźniejszością pozwala nam bardziej poznać motywy działania bohaterów.
W Kościelisku wybuchają pożary, które uznawane są za wypadki, jednak wokół nich krąży jakaś dziwna zmowa milczenia. Ludzie nie chcą o tym rozmawiać. Dziennikarka śledcza pracująca w Tygodniku Podhalańskim nie wierzy w te nieszczęśliwe przypadkowe pożary, coś jej tam nie gra. Lecz Jagna Biernacka jest osamotniona w swoich działaniach, nawet szefowa redakcji nie chce, żeby o tym pisać. Jednak którejś nocy ginie małżeństwo, które podobno zaczadziło się, Jagna zaczyna potajemnie swoje śledztwo, to był przecież nowy dom... Gdy jednak zaczyna zadawać dosyć niewygodne pytania, zamknięta miejscowa społeczność traktuje Jagnę jako wścibską dziennikarkę i nie chcą mieszać się w żadne domysły dotyczące rzekomych podpaleń. Dziennikarka jednak nie ma zamiaru odpuścić. Zdziwiona jest też postawą swojego narzeczonego. Artur jest policjantem, ale oni również uważają, że nic złego się nie dzieje, że nawet wyznaczony rzeczoznawca wykazał, że w żadnym z tych wydarzeń nikt nie przyczynił się do pożaru.
"Związała się z Arturem, bo to był dobry układ. Tak, układ. Ani wielka miłość, ani namiętność, ale czuła się przy nim bezpiecznie. Po pierwsze, narzeczony policjant działał na innych jak straszak."
Najgorsze jest to, że nikt nie wierzy Jagnie, że źle dzieje się w okolicy. Tylko dziadek wspiera ją w podejrzeniach. Gdy Jaga otrzymuje ostrzeżenie, jest tym bardziej pewna, że pożary nie były nieszczęśliwymi wypadkami. Że ktoś celowo podpala domy. Tylko dlaczego akurat te? Co łączy mieszkańców podpalonych domów? Kto wysyła dziennikarce groźby? Komu, oprócz dziadka może zaufać?
Ciekawy jest też wątek starej góralskiej wiary, wokół którego autorka stworzyła tajemniczą i mroczną atmosferę. Nowy wikary zauważa, że część starszych górali nie tylko nie chodzi do kościoła, ale też nie życzy sobie żadnych wizyt księdza w domu. Gdy pyta o to proboszcza, który stąd pochodzi, nie chce on o tym rozmawiać. Ksiądz Marcin postanawia sam do tego dotrzeć, musi tylko znaleźć kogoś, kto mu w tym pomoże.
"Nie miał siły do tych górali. Wierzą w Boga, ale na własnych zasadach."
"Przechodząc obok delikatesów Marcelek, zauważył siedzącą na ławce przed sklepem sędziwą parafiankę Zofię Chyc, największą plotkarę we wsi. Mówili o niej Rozgłośnia Wolna Chycowa."
Czy księdzu Marcinowi uda się rozwikłać zagadkę dotyczącą wiary starych górali? Czy Jaga przestraszy się wysyłanych jej gróźb? Ma już coraz więcej podejrzanych osób, które mogłyby być uwikłane w podpalenia oraz w jej zastraszanie. Co łączy zagadkowe pożary ze stara wiarą górali?
To książka, która trzyma w napięciu do samego końca, trudno ją odłożyć na potem.
Warto ją przeczytać, polecam.
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 528
Dodał/a opinię:
Myszka77
Trzy historie. Dwa pokolenia. Jedno miejsce skrywające mroczą prawdę o nich wszystkich. Hotel Rysy położony głęboko w lesie, na polanie Zgorzelisko...
Nowa powieść autorki bestsellera ,,Gniew halnego"! Po latach nieobecności Anka wraca do rodzinnego domu w Zakopanem. Jej matka miała wypadek i potrzebuje...