W cieniu opadających płatków wiśni, gdzie każdy wiatr niesie echo przemijania, rodzi się opowieść „Ostatniej gejszy z Gion" Magdaleny Buraczewskiej-Świątek – owoc wyśmienitego researchu i bolesnego niedosytu Japonią, jak łza spływająca po białej masce oshiroi. Autorka, nawiedzona wizjami Japonii epoki Meiji, gdzie cień samurajskiego miecza tańczy z dymem parowych maszyn, zanurza nas głębiej niż efemeryczne obrazy „Wyznania gejszy" czy „Szoguna".
Tu gejsze nie są egzotycznymi lalkami w jedwabiu, lecz prawdziwymi kobietami, uwięzionymi w złotych klatkach tradycji, gdzie każdy gest nalewania herbaty jest poezją milczenia, a pragnienia serca – zakazaną pieśnią, tłumioną w gardle jak niewypowiedziany krzyk.
Hana, ta dziewczyna o oczach zimnych i zdławionych, sprzedana do okiya jak resztki modlitw o utracone dzieciństwo, staje się Yukiko – „Śnieżnym Dzieckiem", ostatnią strażniczką świata, który więdnie w objęciach zmian. W Gion, sercu „płynącego świata", gdzie nic nie jest stałe prócz tęsknoty, Hana tańczy na krawędzi giri i ninjo, lojalności wobec Okāsan i burzy uczuć, które rwą duszę na strzępy. A gdy w ten kruchy porządek wkracza Thomas Bennett, gaijin z aparatem kradnącym dusze – tamashii-nuki – niosący własne cienie przeszłości, miłość rozkwita jak wiśnia w pełni zimy: zakazana, efemeryczna, przesycona grzechem i koi-tsurasa, bólem serca za tym, co nieuchwytne. W duchu „Ptaków ciernistych krzewów", to uczucie nie jest burzą, lecz cichym strumieniem deszczu - zakazanym, brzemiennym w skutkach, ciągnącym się przez lata jak nić przeznaczenia.
Och, jak dusza płacze w ciszy, śledząc los Hany, nieidealnej, zagubionej w labiryncie masek! Ona, strażniczka zmierzchu epoki, gdzie ryksze szepczą pożegnanie z drogą, a fotografie malują prawdę ostrzejszą niż pędzel, pozwala sobie poczuć – jedyny grzech gejszy. Ich chwile w ulewie Kioto, pod baldachimem świątyni Kennin-ji, to origami przeznaczenia: złożone, nieodwracalne, pełne szeptów i spojrzeń, które palą duszę. Thomas dostrzega w niej nie biel oshiroi, lecz głębię kobiety, smutek bezdenny jak studnie w opuszczonych świątyniach. Lecz ta miłość, olśniewająca w swej niemożności, żąda ofiary tak głębokiej, że rozdziera duszę na pół – do aktu wyzwolenia, gdzie wspomnienia i zapomnienie tańczą w agonii, a ocalenie staje się najsłodszym cierpieniem. W mgle wspomnień, po latach, oczy nadal żarzą się jak dym kadzidła, co nie gaśnie, bo miłość autentyczna to nie kajdany, lecz klucz do wrót, nawet jeśli ich otwarcie przyzywa powódź łez i samotności.
Ta powieść, przesiąknięta mono aware – słodko-gorzką świadomością kruchości życia, jak wiśnia kwitnąca tylko tydzień – budzi w duszy burzę emocji: łzy za utraconym światem, gniew na konwenanse, które duszą kobiety, i nadzieję, że w każdej klatce kryją się drzwi. Hana uczy nas odwagi przetrwania, nie jako bohaterki czy ofiary, lecz jako zwykłej kobiety, która pragnie po prostu żyć – oddychać wolnością, nawet jeśli cena jest wyższa niż dług wobec okiya. Autorka, w swoim wierszu o miasteczku gejsz, proroczo maluje Hanę jako papierowego motyla: piękną, kruchą, uwięzioną między tym, czym była, a tym, czym mogłaby się stać.
Ta opowieść, nasączona esencją mono no aware – tym melancholijnym zachwytem nad kruchością bytu, jak kwitnienie sakury trwające ledwie tydzień – wzbudza w sercu wir emocji: strumienie łez za światem, co odchodzi w niepamięć, gniew na okowy konwenansów, co krępują kobiety jak obi wokół talii, i iskierkę nadziei, że w każdej złotej klatce drzemie sekretny klucz do wolności. Hana staje się zwierciadłem naszej refleksji: uczy odwagi trwania, nie w blasku bohaterstwa czy męczeństwa, lecz w prostocie istnienia – pragnieniu, by oddychać pełnią, choćby cena przewyższała długi okiya, choćby wolność smakowała gorzko jak zielona herbata. Autorka, w proroczym wierszu o miasteczku gejsz, maluje Hanę jak motyla z papieru: efemeryczną, delikatną, zawieszoną między echem przeszłości a szelestem możliwości, uwięzioną między tym, czym była, a tym, czym mogłaby się stać.
Zapraszam Was do wyruszenia w głąb Kioto roku 1872, gdzie stare umiera w objęciach nowego, a puls serca Hany odbija się echem w naszych własnych rozterkach – wyborach między maską a prawdą, obowiązkiem a marzeniem. To historia, która przenika duszę, jak mgła poranna, pozostawiając cichy smutek przemijania i żarliwą inspirację, że nawet w milczeniu rytuałów, pod warstwami oshiroi, tętni siła, by otworzyć drzwi i polecieć 💔
Dziękuję za zaufanie i możliwość patronowania tej wspaniałej książce wydawnictwu @wydawnictworeplika (współpraca reklamowa) 🩷.
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2026-02-03
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię:
burgundowezycie
Rok 1906 - czas, gdy polskie dusze rozdziera tęsknota za wolnością, a rosyjski zabór zaciska swoje kleszcze. W tej rzeczywistości Różany Jar stoi niewzruszony...
XIX-wieczny Paryż: jedni szukają bogactwa, inni - pozycji w towarzystwie, wszyscy szukają miłości. Charlotte de Foy dziedziczy po dziadku najstarszą paryską...