„Najpierw stracę pamięć, a potem zniknę ja sam.”
Dlaczego tak długo czytałam tą książkę? Jest tak piękna, poruszająca, mądra i prawdziwa, że nie chciałam jej skończyć, nie chciałam się z nią żegnać, chciałam się nasycić każdym jej słowem.
Proste historie, zwykłe sprawy, zwyczajni ludzie a pośród nich ukryte to co najważniejsze, to co tworzy rodziny, co buduje związki, co cementuje pokolenia, co daje siłę. Miłość, zaufanie, oddanie, czas sobie nawzajem poświęcony, oczy szeroko otwarte na drugiego człowieka, serce ufnie podane na otwartej dłoni są tak często pomijane w codziennym pędzie, a to dla nich i dzięki nim żyjemy. Największym darem dla drugiego człowieka jest poświęcony mu czas, uwaga skoncentrowana tylko na nim.
Gdy wyłączymy szum i zgiełk, który nas ciągle otacza, zobaczymy siebie i naszych bliskich. Odkryjemy historie naszych przodków, poznany nasze korzenie, otulimy się ich miłością i mądrością.
Dziadek Joan uczy Jana jak odnaleźć piękno świata w małych rzeczach. Pokazuje mu potęgę przyrody ukrytą w przydrożnych drzewach, okazuje miłość przynoszoną do szkoły kanapką. Przekazuje mu pamięć pokoleń. Żegna się z nim każdego dnia, pożerany przez zbliżającego się wielkimi krokami Alzhaimera.
„Pamięć drzewa” to książka uniwersalna. To powieść, po którą wielokrotnie sięgniemy i zawsze odkryjemy w niej coś nowego. To przepiękna historia odchodzenia, powolnego żegnania się z bliskimi. Napawa ona smutkiem, wypełnia łzami, ale też otula, krzepi, kołysze nas w swych objęciach.
Polecam Wam ją z całego serca.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 272
Dodał/a opinię:
zaczytanaiska