,,Kiedy wychodzimy, dziadek ściska mocno moją dłoń i każe mi czytać nazwy wszystkich ulic. Chce, żebym nauczył się wszystkich tras, które wspólnie przemierzamy, bo podobno jestem już dorosły i wkrótce będę chodził sam po tym świecie. A mnie wtedy aż zatyka, bo dziadek mówi to z dziwnie szklistymi oczami, jakich nigdy przedtem u niego nie widziałem..."
Gdy do domu Jana i jego rodziców wprowadzają się dziadkowie, ośmiolatek nie potrafi ukryć radości. Dziwne tylko, że rodzice wydają się bardziej zmartwieni niż szczęśliwi, a dom wypełnia się niezrozumiałym napięciem.
Jan i jego dziadek mają jednak swój własny świat - pełen spacerów, rozmów i drzew, które skrywają niesamowite historie. Każda wspólnie spędzona chwila splata się w mozaikę wspomnień, z których rodzi się niepowtarzalna więź.
Pamięć drzewa to poruszająca powieść, pozwalająca spojrzeć na świat oczami dziecka. To historia o wspomnieniach, które tworzymy, pielęgnujemy i czasem tracimy. O tym, jak ważna jest pamięć i bliskość, nawet wtedy gdy w każdej chwili możemy je utracić.
Otulająca opowieść, która zostawia ciepły ślad w sercu i na długo pozostaje w pamięci.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 272
„Pamięć drzewa” Tiny Vallès to jedna z tych książek, które czyta się sercem, a nie tylko oczami. Już od pierwszych stron wciąga w świat ośmioletniego Jana i jego dziadka, sprawiając, że człowiek zaczyna patrzeć na codzienność trochę inaczej — uważniej, z większą czułością. To opowieść o drobnych gestach, wspólnych spacerach, rozmowach i o tym, jak zwykłe chwile potrafią zostawać w pamięci na zawsze.
Jan, chłopiec wrażliwy i ciekawy świata, cieszy się, gdy w jego domu pojawiają się dziadkowie. Jednak nie wszystko jest takie proste — rodzice chłopca wydają się bardziej zmartwieni niż szczęśliwi, a w domu unosi się subtelne napięcie. Mimo to Jan i dziadek znajdują własny świat — świat pełen historii, które kryją się w drzewach, w nazwach ulic, w wspólnie spędzonych chwilach. To właśnie dzięki nim Jan uczy się patrzeć, słuchać, pamiętać i doceniać to, co pozornie zwykłe, a tak naprawdę bezcenne.
Bohaterowie są prawdziwi i niezwykle poruszający. Jan to dziecko, które obserwuje świat z niewinnością i uważnością, ale też z pewnym ciężarem, bo dostrzega emocje dorosłych, których nie do końca rozumie. Jego dziadek jest pełen ciepła, cierpliwości i mądrości — ktoś, kto uczy, że pamięć to nie tylko wspomnienia, ale także troska o to, co i kogo kochamy. Ich relacja jest piękna w swojej prostocie, a jednocześnie głęboka i poruszająca, bo pokazuje, że bliskość nie zawsze musi być wielkim gestem czy głośnym słowem — czasem wystarczy spacer, wspólna rozmowa i obecność.
Emocje w tej książce są niezwykle subtelne, a jednocześnie mocno oddziałujące. Jest radość, zachwyt nad codziennością, wzruszenie, nostalgia, a momentami lekki smutek, bo Vallès przypomina nam, że życie jest ulotne, że chwile mijają i że czasem tracimy coś, zanim zdążymy to docenić. Podczas czytania czuć ciepło, bezpieczeństwo, ale też kruchość życia — taką, która sprawia, że zatrzymujemy się na chwilę i zaczynamy myśleć o własnych wspomnieniach, bliskich i tym, co naprawdę jest ważne.
To powieść obyczajowa, która sprawdzi się dla każdego, kto chce się zatrzymać i spojrzeć na świat oczami dziecka, przypomnieć sobie siłę wspólnych chwil i znaczenie pamięci. Dzieci odnajdą w niej ciekawą perspektywę świata, a dorośli mogą przypomnieć sobie, jak ważne są drobne gesty, rozmowy i czułość w codziennym życiu.
„Pamięć drzewa” zostawia w sercu ciepły ślad. To książka, która sprawia, że chce się zwolnić tempo, popatrzeć na otoczenie z uwagą i zatrzymać chwilę, zanim przeminie. Historia Jana i jego dziadka uczy nas, że pamięć i bliskość to najcenniejsze skarby, które możemy pielęgnować, a czas spędzony z ukochanymi osobami tworzy więź, której nic nie jest w stanie zniszczyć.
Po jej przeczytaniu człowiek wychodzi trochę spokojniejszy, bardziej wrażliwy i wdzięczny za to, co ma tu i teraz. To opowieść, do której chce się wracać, do której chce się zaglądać między wiersze i między drzewa, które pamiętają nasze historie — i zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
„Najpierw stracę pamięć, a potem zniknę ja sam.”
Dlaczego tak długo czytałam tą książkę? Jest tak piękna, poruszająca, mądra i prawdziwa, że nie chciałam jej skończyć, nie chciałam się z nią żegnać, chciałam się nasycić każdym jej słowem.
Proste historie, zwykłe sprawy, zwyczajni ludzie a pośród nich ukryte to co najważniejsze, to co tworzy rodziny, co buduje związki, co cementuje pokolenia, co daje siłę. Miłość, zaufanie, oddanie, czas sobie nawzajem poświęcony, oczy szeroko otwarte na drugiego człowieka, serce ufnie podane na otwartej dłoni są tak często pomijane w codziennym pędzie, a to dla nich i dzięki nim żyjemy. Największym darem dla drugiego człowieka jest poświęcony mu czas, uwaga skoncentrowana tylko na nim.
Gdy wyłączymy szum i zgiełk, który nas ciągle otacza, zobaczymy siebie i naszych bliskich. Odkryjemy historie naszych przodków, poznany nasze korzenie, otulimy się ich miłością i mądrością.
Dziadek Joan uczy Jana jak odnaleźć piękno świata w małych rzeczach. Pokazuje mu potęgę przyrody ukrytą w przydrożnych drzewach, okazuje miłość przynoszoną do szkoły kanapką. Przekazuje mu pamięć pokoleń. Żegna się z nim każdego dnia, pożerany przez zbliżającego się wielkimi krokami Alzhaimera.
„Pamięć drzewa” to książka uniwersalna. To powieść, po którą wielokrotnie sięgniemy i zawsze odkryjemy w niej coś nowego. To przepiękna historia odchodzenia, powolnego żegnania się z bliskimi. Napawa ona smutkiem, wypełnia łzami, ale też otula, krzepi, kołysze nas w swych objęciach.
Polecam Wam ją z całego serca.
Choroba, przemijanie, starość czy utrata pamięci nie są doświadczeniami zarezerwowanymi wyłącznie dla dorosłych. Dzieci również je obserwują, przeżywają i próbują zrozumieć na swój sposób. Najcenniejsze są te książki, które nie upraszczają emocji, lecz pozwalają je oswoić, oferując język bliskości, czułości i metafory. Taka właśnie jest opowieść o relacji dziadka i wnuka z książki pt. „Pamięć drzewa” autorstwa Tiny Vallès, z oferty Wydawnictwa Znak, w której codzienność staje się przestrzenią budowania pamięci głębszej niż ta zapisywana w umyśle.
Joan i Jan - dziadek i wnuk przemierzają razem te same ścieżki, rozmawiają, przytulają drzewa i zawiązują relację silniejszą niż wszystkie inne. Taką, o której pamięć nosi się w sercu, nie w głowie. Taką, której nie można zapomnieć, choćby nawet „odeszła pamięć”. Wzruszające są ich drobne gesty, wspólne sekrety i wreszcie opowieść o wierzbie płaczącej, która jednoczy pokolenia.
Subtelny, dziecięcy opis choroby i odchodzenia dziadka, widziany z perspektywy dziecka udowadnia, że dziecięca wrażliwość pozwala dostrzegać więcej niż sądzą dorośli. Bez medycznych diagnoz i analiz poszczególnych zmian w zachowaniu, za to w oparciu o drobne szczegóły czy niecodzienne postawy domowników można opowiedzieć więcej i bardziej przejmująco, a mały Jan okazuje się mistrzem takiej opowieści.
Od czasu lektury książki „Ogrodnik i śmierć” Gospodinowa, żadna narracja o procesie odchodzenia nie ujęła mnie równie mocno. Do czasu, aż sięgnęłam po „Pamięć drzewa”. Tina Vallès absolutnie podbiła moje serce. Pokazała, że prawdziwa więź nie potrzebuje wielkich słów ani spektakularnych wydarzeń, by była trwała. Wystarczy uważność, obecność i gotowość do bycia razem tu i teraz.
„Pamięć drzewa” to opowieść o relacji silniejszej niż zapominanie, o miłości, która nie potrzebuje słów, i o pamięci, która zostaje - jak ślad na korze drzewa - na zawsze. To książka, którą nosi się w sobie jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony.
Z całego serca, polecam! ❤️
Z powodzeniem można tą książkę przeczytać na raz, ale w sercu zostanie na kilka lat o ile nie na zawsze. Czytałam ją w korytarzy oczekując na moją kolejkę i powiem wam, że z chwili na chwilę coraz bardziej inaczej patrzyłam na otaczających mnie ludzi. Już nie widziałam pani, która wszystkiego się czepia. Innej, która stara się zachować młodość ekscentrycznym ubiorem oraz tej, która oskarżycielsko patrzyła na każdego. Ujrzałam wtedy ludzi samotnych, złych na siebie za to, że czegoś nie zrobili, czy też, że do czegoś nie doszli. Już tłumaczę wam dlaczego.
,,Pamięć drzewa" jest historią, która zahipnotyzuje was od pierwszej strony. Opowiada o chłopcu, który uwielbia swojego dziadka. Ilekroć zaczyna o nim wspominać widzimy jak ważny jest w jego życiu. Pewnego dnia wychodzi na to, że oboje jego dziadków wprowadzą się do jego domu. On te zmiany opisuje nam, jednak jakby nie chciał dopuścić do siebie prawdy. Czytamy o chwilach, kiedy jego dziadek był w pełni sprawny umysłowo. Kiedy ze spokojem wypełniał krzyżówkę i snuł opowieści ze swojego młodego czasu. Jednak nadchodzi czas, że pewnego słowa stają się być niedokończone. W połowie opowieści temat cichnie, a oczy mgielnie wpatrują się w punkt za oknem. Codzienność przestaje być powtarzalna, do jedzenia dochodzą nowe dodatki, a przytulanie drzewa zdaje się być tylko jego cieniem o którym przestaje mówić. Za każdym razem chłopiec złości się tłumacząc, że nic się nie stało. Nie chce aby jego głowa zatwierdziła ubytki do których dochodzi w towarzystwie dziadka.
,,Wtedy ja solidarnie wstaję również i zbieram hałaśliwe szklanki, a zaraz za mną dziadek chwyta obiema dłońmi misę z owocami i niesie ją, ciągnąc za sobą nogi, jakby to ona szła z nim do kuchni, a nie na odwrót."
,,I tym sposobem dokonałem odkrycia, że domy dziadków mają swój szczególny zapach, ale nie wszystkie pachną tak samo,"
,,- Zdjęcia bardzo pomagają pamiętać...
-Ale nie masz żadnego zdjęcia twojej wierzby płaczącej, dziadku?
- Nie. Ale to dobrze.
-Dobrze?
-W ten sposób pamiętam ją tak, jak chcę."
Bądźcie pewni, że takiej książki o przemijaniu nie da się od tak wymazać z pamięci. Jak to dziadek chłopca powiedział, człowiek ma dwie pamięci. Tą w umyśle i tą w sercu. Chłopak zadaje pytania dziadkowi odnośnie demencji. Wiecie jaką dostał odpowiedź? Spytał, czy drzewo wie, że traci liście, czy tylko my to zauważamy? Pomimo krótkich treści tytułowanych dosadnie znajdziecie tutaj bardzo wiele mądrości, wiele wrażliwości oraz opisów sytuacji, które mogą występować, lub wystąpią w życiu wielu osób. W takim stanie jak dziadek chłopca jest moja babcia. Może dlatego bardzo osobiści ją odebrałam...
Zawsze wzruszają mnie książki, w których fabuła opiera się na relacji wnuków z dziadkami. Dzieje się tak pewnie dlatego, że sama byłam blisko z moją ukochaną Stasią. Tęsknię za nią każdego dnia i podobnie jak w przypadku Joana — jej pamięć gasła pierwsza, tym bardziej ta książka jest mi bliższa.
✨️Kto i za co pokocha?
Jeśli lubisz literaturę piękną, niespieszną, uważną i poruszającą narrację, w której metafory są przykrywką dla trudnych wyznań, to pokochasz tę powieść. Jeżeli cenisz sobie w literaturze ukazanie relacji rodzinnych oraz motyw przemijania, to pokochasz tę powieść. Docenisz jej subtelność, ale i siłę emocji. To, jak potrafi być oględna i bezpośrednia zarazem.
✨️Czy ja pokochałam?
Tak, bo nie potrafię przejść obojętnie wobec takich historii. Tu wzruszenia przeplatają się z pojawiającym się cieniem uśmiechu na twarzy. Ten jednak szybko ustępuje smutkowi i perspektywie nieuchronnie zbliżającej się przyszłości. Bo zanim zgaśnie On, najpierw zgaśnie jego pamięć i to jest przerażająco smutne, wywołuje bezradność i strach.
✨️Czy polecam?
Polecam, choć sama nie wiem, czy każdemu. Może na wstępie polecę tym, którzy chcieliby poczuć się mniej samotni, będąc w podobnej, co rodzina Joana, sytuacji, albo tym, którzy tak jak ja, mają to już za sobą. Polecam amatorom niespiesznej, ale bogatej w opisy przeżyć literatury. Takiej, która traktuje o rodzinie, przemijaniu i pamięci.
✨️O czym jest?
Gdy dziadkowie wprowadzają się do domu Jana i jego rodziców, ośmioletni chłopiec nie kryje entuzjazmu. Zaskakuje go jednak niepokój dorosłych, brak radości i szepty w kuchni. Jana łączy z dziadkiem niezwykła więź, zrozumiała tylko dla nich. Chłopiec chłonie każdą chwilę spędzoną z seniorem i każdą historię, którą od niego usłyszy, póki pamięć dziadka jeszcze trwa.
Króciutkie fragmenty życia, splecione w uroczą, nostalgiczną historię.
Jan to dziesięcioletni chłopiec, mieszka z rodzicami w Barcelonie. Jego ukochani dziadkowie mają domek w małej miejscowości, w którym co roku spędza szczęśliwe wakacje. Teraz babcia i dziadek przeprowadzają się do miasta, zamieszkają wszyscy razem. Chłopiec bardzo się cieszy, że codziennie będzie spędzał czas z ukochanymi dziadkami, jednak rodzice nie okazują radości z tego powodu...
Dziadek Joan całe życie naprawiał zegary, w ich otoczeniu czuł się dobrze, czas powoli płynął razem z charakterystycznym tik-tak.
Codziennie do szkoły po Jana przychodzi dziadek, razem wracają do domu. Wówczas z dziecięcą ciekawością i szczerością chłopiec zdaje pytania, a wszystkie odpowiedzi, które otrzymuje pobudzają jego wyobraźnię. Dziadek z ogromną czułością i cierpliwością wspomina sytuacje z przeszłości, skupiając uwagę dziecka na tajemnicy związanej z ulubionym drzewem, rosnącym dawno temu na malutkim skrawku ziemi. Spędzając razem czas Jan otwiera się na świat, zauważa piękno przyrody, zwraca uwagę na szczegóły, czuje ogromne szczęście. Bajki opowiadane tuż przed snem uczą go uważności, doceniania życia i wrażliwości.
Bardzo piękna, niebanalna opowieść, czyta się ją z wielką przyjemnością. Autorka w cudowny sposób przelała na papier emocje. W tej wyjątkowej historii, napisanej z niesamowitym wyczuciem i delikatnością przenosimy się do miejsca, w którym wydarzenia ogromnie wzruszają, pobudzając do refleksji i przemyśleń. Powieść o uczuciach, bliskości, oraz tajemnicy ludzkiego umysłu. Przepiękna książka, pozostawia niesamowite wrażenie. Po przeczytaniu opowieści czujemy spokój i ukojenie. Ciepła, docierająca do serca historia o rodzinnej miłości i przywiązaniu, oraz mądrości przekazywanej z pokolenia na pokolenie, a także o przemijaniu, które jest wpisane w ludzkie życie...
Gorąco polecam
„Dziadek jest drzewem, pomyślałem, jest wierzbą płaczącą ranioną przez piorun”.
Po przeczytaniu ostatniej strony „Pamięci drzewa” Tiny Vallès musiałam chwilę posiedzieć w ciszy. Przygotujcie się na to i Wy, bo to książka piękna, ale i boleśnie trudna. Smutna, lecz paradoksalnie pełna światła i miłości. O godzeniu się z tym, co nieuniknione. O pożegnaniu, gdy bliska osoba wciąż pozostaje tuż obok. I choć to krótka lektura, jej ciężar emocjonalny jest ogromny.
Tym, co najbardziej uderza, ale i czyni tę historię tak wyjątkową, jest perspektywa chłopca, który próbuje zrozumieć powolne, nieodwracalne znikanie bliskiej osoby – ukochanego dziadka. Dorośli często próbują chronić dzieci przed trudnymi tematami, a autorka pokazuje, że one czują wszystko o wiele mocniej i instynktownie rozumieją istotę przemijania, nawet jeśli nie potrafią jej nazwać.
„Cała ta zmiana to nie zmiana, tylko mnóstwo malutkich zmian tworzących jedną wielką, której nie jestem w stanie dostrzec”.
To zdanie idealnie oddaje istotę tej historii. Nie ma tu jednego wielkiego dramatu, wybuchu czy nagłej śmierci. Jest za to codzienne, mozolne tracenie gruntu pod nogami. Czytając, czułam ogromną niezgodę i bezsilność, podobnie jak ośmioletni Jan. Bo jak pogodzić się z tym, że człowiek, który był dla nas autorytetem, skałą, nagle staje się zagubiony we własnym domu? To opowieść o najtrudniejszym rodzaju żałoby, którą przeżywamy, gdy bliska osoba wciąż żyje, siedzi obok w fotelu, ale powoli przestaje być sobą.
Mogłabym pisać o wspólnych spacerach pełnych uważności na piękno natury, rozmowach podczas powrotów ze szkoły i opowiadanych wieczorem bajkach, budzących tak wiele pytań. O przywoływanych wspomnieniach pachnących palonym drewnem i rozbrzmiewających głosami wielu zegarów. O tych momentach, kiedy zapomniany drobiazg sprawiał, że niepokój dławił w gardle. O szeptach w kuchni…
Ale tę książkę trzeba po prostu przeczytać, by poczuć jej piękno i ciężar. Zakradnie się pod skórę powoli, by zostać tam na zawsze. To pozycja dla każdego, kto musiał kiedyś zmierzyć się ze stratą, ale też dla tych, którzy chcą docenić „tu i teraz” z bliskimi.
To książka, która w niezwykle ciekawy, delikatny, mądry i przejmujący sposób opowiada o niezwykłej relacji rodzinnej, jaka łączy małego chłopca i jego dziadka.
Narratorem jest Jan, dzięki czemu spoglądamy na tę historię oczami dziecka, któremu nie o wszystkim się mówi, przez co inaczej widzi i odczuwa to co dzieje się wokół niego.
"Dziadek Joan był zegarmistrzem. (...) Lubi powtarzać, że to dzięki niemu w Vilaverd wszystko chodziło jak w zegarku. I ja mu wierzę. "
Kiedy babcia z dziadkiem zostawiają swoje mieszkanie i wprowadzają się do Jana i jego rodziców mieszkających w Barcelonie, chłopiec jest zachwycony. Dziadek często odbiera wnuka ze szkoły, spędzają z sobą dużo czasu. Joan ma wiele historii do opowiedzenia. Tymczasem nastrój w domu jest raczej zgaszony niż radosny. Zachodzą pewne zmiany. Chłopiec zupełnie nie jest gotowy na to, co go czeka.
"Coś mi się wydaje, że cała ta zmiana to nie zmiana, tylko mnóstwo malutkich zmian tworzących jedną wielką, której nie jestem w stanie dostrzec."
"Pamięć drzewa" to refleksyjna opowieść o przemijaniu i o pamięci. Ta historia dotknie każdego czytelnika, jestem o tym przekonana. We mnie zostawiła trwały ślad po sobie. Pewnie jeszcze do niej wrócę
W zapowiedziach tej książki można przeczytać że jest to pełna światła, otulająca opowieść, a także mądra jak "Oskar i pani Róża" czy dobra i piękna jak "Ukochane równanie profesora ". Warto sprawdzić jakie wrażenia wywrze na każdym z was, z jakimi innymi tytułami wam się skojarzy.
Gorąco polecam.
ucichł na chwilę ich świat
pod koroną pamięci drżał
słowa odchodziły szeptane
czas delikatnie w nich trwał
to wszystko, co nienazwane
to wszystko, co pamiętać chciał
okruchy tych chwil pozbierane
i zegar, co przemijaniem brzmiał
pamięci oddechem
dziecięcym uśmiechem
płacząca wierzba jest trwaniem
schronieniem, co daje osłodę
w niej wszystkie dobre słowa
i cień, co przynosi ochłodę
pod wierzbą serce się chowa
ona nadzieją na życia swobodę
choć w mgle już błąka się głowa
i myśli już całkiem niemłode
ile tu kruchości
do życia śmiałości
w zachwycie dziecięcych myśli
w strachu dorosłych momentów
tkwi człowiek utkany z pamięci
i wspomnień cudnych akcentów
oni kruchością mocno objęci
stworzeni ze światła fragmentów
przez wiatr przemijania zdmuchnięci
i duszy cichutkich lamentów
serce już drżące
kruche i śpiące
jeszcze obecne dłonie
jeszcze zegara tykanie
ta pamięć kiedyś utonie
lecz serca drżenie zostanie
Dziadek wtedy wziął mnie za rękę. Szeptał. Opowiadał. A ja byłem taki szczęśliwy. Dziadek mówił o wierzbie. Że w niej pamięć zostanie. Że dopóki będę miał ją w sercu, będę o wszystkim pamiętać. Bo pamięć nie zawsze jest opowieścią. Czasami to gesty zamknięte w babcinych dłoniach. I subtelne szepty rodziców za ścianą. Czasami to cisza, kiedy to, co teraz jest, krzyczy. Ale ja chcę głuchy być na tę ciszę. Chcę, żeby dziadek słów nie gubił. Żeby patrzył na mnie niezamglonym wzrokiem i wciąż mnie widział.
Otuliła mnie ta książka miękko tak i tak bardzo ciepło. Zadrżałam. Tak mocno. Jakże kruche są momenty. Jakże przemijają. Obok przepływają. Choć ulotne, w pamięci trwają. W dziecięcym spojrzeniu odbija się dom. Ciepły, rodzinny, światła pełen i pięknej ciszy. Ale też drżący cieniem odchodzenia. Zamglonego dziadkowego spojrzenia. Pamięć jest tutaj gestem ciepłej dłoni, której ślad zostaje na dziecięcym sercu.
„Pamięć drzewa" to subtelna opowieść. Krótka i oszczędna w słowie, ale nie w emocjach. Jej siłą jest narracja z perspektywy dziewięcioletniego chłopca. Pełnego wrażliwości i czułości wobec świata. Polecam bardzo.
⚘️RECENZJA PRZEDPREMIEROWA⚘️
Hej, książkowi przyjaciele! 💚 Premiera: 28.01.2026
#współpracareklamowa z Wydawnictwo Znak
Dziś przychodzę do Was z recenzją niezwykle delikatnej i pięknej książki, która właśnie do mnie dotarła. „Pamięć drzewa” Tiny Vallès to jedna z tych opowieści, która mówi szeptem, ale zostaje w Tobie na bardzo długo.
Od pierwszych stron przenosimy się do świata widzianego oczami ośmioletniego Jana. Kiedy do jego rodzinnego domu w Barcelonie wprowadzają się ukochani dziadkowie, chłopiec nie posiada się ze szczęścia. Szybko jednak wyczuwa, że dorośli – jego rodzice – są bardziej zmartwieni niż szczęśliwi, a dom wypełnia niezrozumiałe dla dziecka napięcie. Klimat tej książki to idealne połączenie dziecięcej ciekawości z dorosłym, trudnym do nazwania niepokojem. Jest ciepło, rodzinnie, ale czuć też lekki cień nadchodzącej zmiany.
Najpiękniejsza w tej książce jest relacja między Janem a jego dziadkiem. To ich własny świat, zbudowany ze spacerów, rozmów i uważnego przyglądania się drzewom. Dziadek uczy Jana czytać nazwy ulic, przygotowując go – jak sam mówi – do samodzielnego chodzenia po świecie. Te sceny są niesamowicie wzruszające i autentyczne. Jan jako narrator jest przenikliwy i szczery. Jego dziecięca perspektywa, pozbawiona dorosłego patosu, sprawia, że wszystkie emocje – radość, zakłopotanie, niewypowiedziany smutek – odczuwamy ze zdwojoną siłą.
Historia skłania do głębokiej zadumy nad pamięcią, przemijaniem i siłą międzypokoleniowych więzi. To opowieść o tym, jak tworzymy, pielęgnujemy, a czasem tracimy wspomnienia. Czyta się ją z ciepłem w sercu, ale momentami też z gulą w gardle.
Nie szukajcie tu wartkiej akcji i zwrotów fabularnych. Tina Vallès pisze w sposób oszczędny, subtelny i bardzo obrazowy. Jej styl porównano do fotografowania tego, czego większość nie dostrzega. Akcja toczy się powoli, jak spacer bohaterów, ale właśnie to tempo pozwala w pełni poczuć klimat, wczytać się w niedopowiedzenia i docenić każdą, pozornie zwyczajną chwilę między dziadkiem a wnukiem.
Drzewo w tytule to oczywiście potężna metafora. Tak jak słoje drzewa przechowują historię, tak my nosimy w sobie warstwy wspomnień. Autorka wydobywa piękno z codziennych rytuałów i pokazuje, że to one często są nośnikami najważniejszych prawd i uczuć.
🎯 Dla kogo jest ta książka?
„Pamięć drzewa” to idealna lektura dla Ciebie, jeśli:
✅️ Szukasz cichej, refleksyjnej opowieści, która daje ukojenie.
✅️ Cenisz sobie piękny, literacki język i emocje pokazane przez szczegół.
✅️ Jesteś wrażliwy/-a na tematykę rodziny, pamięci i dorastania.
✅️ Potrzebujesz książki, która jak ciepły koc otuli Cię jesiennym wieczorem.
„Pamięć drzewa” Tiny Vallès to miniatura o wielkim sercu. To książka-nie-wypadek, którą czyta się w skupieniu i z ogromną czułością dla jej bohaterów. Zostawia po sobie ciepły, ale i refleksyjny ślad – przypomina o tym, by doceniać bliskość, uważnie słuchać i pielęgnować wspomnienia, nawet te, które z czasem blakną.
Moja ocena to: 8/10 ⭐
Dodatkowy plus za przepiękne, twarde wydanie od Wydawnictwa Znak, które idealnie oddaje ducha tej opowieści.
BRUNETTE BOOKS
,,Pamięć drzewa" natychmiast skradła moje serce. Krótkie rozdzialy, w których zmieściło się tyle treści, tyle prawd nie tylko o bohaterach, ale o nas wszystskich, o ludziach, którzy prędzej czy później stanęli lub stanął wobec problemów starzenia się, odchodzenia, utraty pamięci, starości albo faktu, że ich najbliżsi powoli znikają... Książka katalońskiej pisarki, która była w Hiszpanii wielkim bestsellerem zatrzymała mnie na chwilę w ,,tu i teraz" - tam gdzie tak trudno zadomowić sie ,,na dłużej". Przypomniała mi nie tylko o tym, żeby odezwać się do dziadków, ale też dlaczego tak bardzo ich kocham. Pięknie wydana, mądra i ważna książka. Proszę, czytajcie, przeżywajcie i pokochajcie ją, jak ja...
Czytając miałem wrażenie, że obserwuję intymną relację dziadka z wnuczkiem przez dziurkę od klucza. Byłam tym światem zafascynowana, ich rozmowami, ich wrażliwością, tym, że dziadek był zegarmistrzem i nie mógł zapomnieć swojej ukochanej wierzby płaczącej, która stała na placyku przed domem. Takie książki nie tylko wiele uczą o życiu, uczą empatii, wrażliwości i uważności na to, co naprawdę ważne. A Ty? Masz jakieś swoje drzewo, które ścięto, a za którym do dziś tęsknisz? Bo ja mam... Mam w sercu wiele takich drzewa, a teraz mam też w sercu tę piękną książkę, w której odnalazłem właśnie tę pamięć, pamięć o drzewach.
Każda przeczytana przeze mnie książka z Hiszpanii coraz bardziej przekonuje mnie do zgłębiania tamtejszej literatury, kultury, zwyczajów, muzyki... Hiszpanie mają jakąś niesamowitą wrażliwość i bystre oko do wyłapywania rzeczy naprawdę ważnych i istotnych i odważnie, prosto, ale poetycko, bez przesadnej egzaltacji ani zbytniej skromności nazywają niewypowiedziane. To niesamowite, samą mnie to dziwi ile wyniosłam z ,,Pamięci drzewa", ile emocji, ile wzruszeń ile mądrości i tematów do przemyśleń przysporzyła mi ta piękna książka. I muszę przyznać, że sstworzyłam z nią jakąś wyjątkową więź, nie chcę jej nikomu pożyczać, nie zamierzam, ale na pewno kupię kilku osobom :) Potężna dawka literackich emocji, polecam!
,,- Nie wiem, co zapomnę, a czego nie, kiedy i jak. Ale wiesz, co robię z tym, czego nie chcę zapomnieć?
- Co?
- Zamiast w głowie zachowuje to w sercu, bo tej pamięci nigdy nie stracę"
Mały Jan nie posiada się z radości na wiadomość, że ukochani dziadkowie mają zamieszkać razem z nim i jego rodzicami. Nie rozumie zmartwienia i niepewności malującej się na twarzy mamy i taty. On gdyby mógł, unosiłby się nad ziemią ze szczęścia. Jest przekonany, że to będzie wyjątkowy czas pełen wspólnych zabaw i śmiechu. Tak bardzo wyczekiwane chwile przynoszą Jankowi wiele wspaniałych wspomnień, ciekawych rozmów i spacerów w obecności dziadka Joana. Dopiero z czasem zaczyna zauważać, że dziwna cisza i uniki są zapowiedzią poważnych zmian.
Dziadek jest świadomy tego co przyniesie mu przyszłość. Czuje się bezsilny, ale z wielką miłością buduje swój obraz w pamięci wnuczka. Wie, że nawet jeśli on kiedyś utraci pamięć, pamięć o nim nie przeminie. Dzieli się z Janem swoimi myślami, poświęcając mu najcenniejsze co ma, czas.
,,Pamięć drzewa" to powieść ponadczasowa, pełna refleksji i życiowej mądrości. Taka, którą warto, a nawet trzeba się delektować. Autorka niemal z namaszczeniem przedstawia świat z punktu widzenia dziecka. Jego pełne niewinności i oddania serduszko, które widzi codzienność swoimi beztroskimi oczkami. Nie rozumie bezsilności dorosłych wobec trudnej choroby. Choroby, która kawałek po kawałku zabiera mu bezpowrotnie ukochanego dziadka, jednocześnie ucząc radości z drobnych i czułych gestów. Tego, że dopóki mamy dzisiaj, warto cieszyć się każdą chwilą jaką obdarowało nas życie.
,,Cokolwiek się stanie, nie musisz przestać być dzieckiem. Ja wciąż nim jestem, jeśli mi pozwalają"
Doceniam naturalność pióra Autorki, jego lekkość oraz formę w jakiej powstała ta historia. Pisana oszczędnie, ale z wielką empatią i zrozumieniem. Ma w sobie coś, co zostaje zarówno w sercu, jak i w myślach. Podobnie jak ,,Oskar i Pani Róża" jest niesamowita. Dotyka głębiej, przekonując jak istotna jest uważność na życie. Delikatnie daje do zrozumienia, by każdy z nas zwolnił i dostrzegł piękno jakie nas otacza. Jest jedną z tych książek po którą powinien sięgnąć absolutnie każdy. Z czystym sumieniem polecam.
,,Najpierw odejdzie pamięć, potem ja".
To historia widziana oczami kilkuletniego chłopca, którego poukładany świat się zmienia po zamieszkaniu z nimi rodziców mamy. W codzienność wkrada się nowy rytm, dziadek zmienia wszystko. Wspólne powroty ze szkoły, małe gesty troski i rozmowy, które z pozoru dotyczą drobiazgów, a w rzeczywistości uczą życia. Między kanapką podaną w drodze a opowieścią snutą półgłosem rodzi się więź cicha, lecz niezwykle mocna.
Najpiękniejsze jest to, że wszystko oglądamy z perspektywy dziecka. Bez patosu. Bez wielkich słów. Jest zdziwienie, jest bunt, jest niezgoda na coś, czego nie sposób zatrzymać. Młody bohater próbuje pojąć, dlaczego ktoś, kto dotąd był jego opoką, zaczyna się wymykać -- jakby powoli oddalał się w nieznanym kierunku, choć wciąż siedzi obok. I w tej dziecięcej próbie zrozumienia jest więcej prawdy niż w niejednym dorosłym wyjaśnieniu.
Nie znajdziecie tu spektakularnych scen. Zamiast nich jest ciche osuwanie się rzeczywistości. Bezradność. Tęsknota za tym, co jeszcze trwa, a już zaczyna boleć. To ten szczególny rodzaj rozstania, który odbywa się etapami -- gdy ciało pozostaje blisko, lecz coś nieuchwytnego powoli się rozmywa. A jednak ta książka nie jest wyłącznie o odchodzeniu. Jest o uważności. O byciu obok. O tym, że najważniejsze sprawy mieszczą się w prostych gestach i wspólnym milczeniu. Przypomina, że czas nie zatrzymuje się dla nikogo -- i właśnie dlatego warto go smakować, zanim stanie się wspomnieniem.
To niewielka objętościowo opowieść, ale jej emocjonalny ciężar długo pozostaje w myślach. Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :)
Przeczytane:2026-01-27, Ocena: 6, Przeczytałam,
(...) "Są odpowiedzi, które przychodzą same, po jakimś czasie, może jedna za drugą, jak okruchy chleba na grzbietach mrówek albo jak śpiew konika polnego wibrujący w powietrzu"
Od kiedy z Janem i jego rodzicami zamieszkał dziadek i babcia, w głowie chłopca każdego dnia mnożyło się mnóstwo pytań. Część z nich wypowiadane na głos nie zawsze odrazu doczekały się odpowiedzi, na niektóre sam Jan ją odnajdywał, ale najczęściej to dziadek ich udzielał, choć nie zawsze wprost. Chłopiec początkowo szczęśliwy ze wspólnego mieszkania, gdy odkrył prawdziwą przyczynę tej zmiany, nie chciał się z tym tak poprostu pogodzić. Od teraz, każda chwila jaką udało mu się spędzić z dziadkiem, była bezcenna w oczach dziecka i połączyła ich nierozerwalną, wyjątkową więzią.
"Pamięć drzewa" to przepiękna, poruszająca opowieść o budowaniu wspomnień w obliczu choroby, która podstępnie wysysa je po kawałku, każdego dnia, pozostawiając zimną pustkę. Ale zanim to nastąpi, główni bohaterowie powieści, Jan i jego dziadek, bo właśnie oni i ich niezwykła relacja, stanowią trzon całej historii, starają się chwytać każdą chwilę. Rzeczywistość ukazana oczami dziecka, którego szczęśliwy świat zostaje w jednej chwili zdominowany chorobą ukochanego dziadka, staje się codzienną walką o budowanie bliskości z uważnością na drugiego człowieka, na słuchanie sercem, pielęgnowanie pamięci i wyłapywaniu ulotnych momentów. To właśnie one w przyszłości będą jak linia ratunkowa, którą można chwycić i mocno się jej trzymać. Nawet, gdy nie wszystko jest do zrozumienia na już, dla dziecięcego umysłu.
Fabuła książki niezwykle prosta w przekazie, a jednocześnie tak mocno refleksyjna, przykuwa uwagę czytelnika na to co ważne, na te drobne gesty, wspólnie spędzany czas, na zatrzymanie się choćby po to, by z zachwytem poprzyglądać się drzewom, dostrzec to, co w zabieganiu nie dostrzegalne... Póki nie jest za późno..
Polecam z całego serca, jeśli jeszcze nie czytaliście. Ta książka pozostanie w mojej pamięci na długo czas.