„Po zachodzie słońca” to książka, która totalnie mnie wciągnęła była zabawna, a przy tym pełna emocji i bardzo niemoralnych decyzji 😅
Historia Marceliny zaczyna się dość boleśnie, zdrada męża sprawia, że jej życie wywraca się do góry nogami. Zraniona wyjechała do Sopotu z przyjaciółką, żeby choć na chwilę zapomnieć o problemach.
Na jej drodze pojawia się Brunon który nie ma problemu z łamaniem zasad i zdecydowanie wie, czego chce, przynajmniej na początku ich drogi. Ich relacja od początku jest wybuchowa, pełna napięcia, przekomarzań i tej specyficznej chemii, która sprawia, że wiadomo, to nie skończy się na jednej nocy.
Ta książka ma w sobie coś bardzo uzależniającego, czyta się ją szybko, lekko i z uśmiechem na twarzy. Jest sporo humoru, ciętych dialogów i sytuacji, które naprawdę potrafią rozbawić. Przyznam szczerze, że momentami aż parskałam śmiechem. Co było lekko krępująco dla reszty domowników 😂
I nie mogę nie wspomnieć o tych tekstach „kluseczka” i „naleśniczek” serio, nie mogłam z tego 😂 Takich „pieszczotliwych” nazw się nie spodziewałam
Jeśli lubicie romanse, dużo humoru i bohaterów, którzy podejmują, powiedzmy, niezbyt rozsądne decyzje, to zdecydowanie coś dla Was.
Wydawnictwo: Magnolia
Data wydania: 2026-03-04
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 420
Dodał/a opinię:
patka_517
Tyler Marshall, wyjeżdżając z Nowego Jorku do małej mieściny, w której powstaje ogromna hala na potrzeby jego firmy, postanawia nie wyjawiać swojej tożsamości...
Miłość, kariera, pieniądze i piękny dom na przedmieściach Jersey City – zdaje się, że Andersonowie mają wszystko. Mimo to chęć powitania na świecie...