Tak się akurat przypadkowo złożyło, że moją książkową przygodę z puchaczami rozpoczęłam od tomu jesiennego. A jak się okazało w praktyce był to dobry wybór, bo krótko wcześniej pojawiły się na świecie sowie dzieci – więc niejako chronologicznie towarzyszę rodzinie puchaczy z serii przesympatycznych i ciekawych książeczek „Pogoda dla puchaczy” Marcina Kozła. Niemal na moich oczach wykluły się w gnieździe cztery urocze ptaki z rodziny puszczykowatych, a każdy z imieniem na literkę B. W końcu łacińska nazwa Bobo bubo zobowiązuje. W Polsce objęte są one ochroną gatunkową i strefową. Przypuszcza się, że to największe sowy świata. A do tego jakie urodziwe! Tak więc w jesiennym tomie przedstawiło mi się puchaczowe rodzeństwo – trzech chłopaków: Bubuś, Bubel i Bubbo oraz dziewczynka Bubisia. Pod czujnym okiem swoich ptasich rodziców byli przysposabiani co coraz większej samodzielności.
Po ich przygodach i dorastaniu w tomach jesiennym i zimowym teraz miałam okazję poznać co dzieję w sowim świecie na wiosnę. Za oknem właśnie (bardzo opornie w tym roku) przyroda budzi się do życia po dokuczliwej, białej i mroźnej zimie. Wszystko odżywa, zyskuje kolory i rozkwita. Dla puchaczy to również ciekawy czas, ale również taki, w którym na samym starcie mogą czyhać na nie niebezpieczeństwa. Tego od razu doświadczył Bubel, który niefortunnie zasnął zbyt blisko ziemi zamiast – jak to ptaki – ukryć się w dziuplach czy wysokich koronach drzew. Mamy więc jak w filmach Hitchcocka na początku wielki trzęsienie ziemi w postaci wiosennej powodzi, która porywa jednego z naszych bohaterów – a potem jest już tylko coraz ciekawiej.
W wiosennej odsłonie puchacz owego życia towarzyszymy już tylko dwóm braciom – Bubisiowi i Bublowi. Dlaczego i jak – tego nie będę zdradzać bo warto przeczytać pozostałe opowieści i prześledzić co wydarza się w życiu tych sporych sówek. Mamy więc braci, dla których jest to pierwsza tak bardzo świadoma wiosna i mogą odkrywać jej cechy i śledzić zjawiska pogodowe i przyrodnicze z nią związane.
Po dramatycznej akcji ratunkowej związanej z wielką wodą i roztopami Bubiś i Bubel trafiają do lasu na tereny pana Józka – sympatycznego borsuka, który zaprasza ich do swojego podziemnego pałacu. Ale nie dla ptaków nory i ciemne korytarze. Lecz towarzystwo mądrego i doświadczonego Borsuka to już zaleta i można od niego się dużo dowiedzieć. Przy okazji poznają lisa w tarapatach, a jego przykra przygoda skłania mieszkańców lasu do pochylenia się nad bardzo ważnym problemem współczesności – zaśmiecaniem terenów naturalnych przez człowieka. Zmobilizowane liczne gatunki – od małych myszek po wielką niedźwiedzicę ruszają do wielkiego sprzątania świata. Tak, to w sumie ogromny wstyd dla naszego gatunku ze takie rzeczy robimy przyrodzie, która tak wiele nam daje.
Ciężka praca porządkowania to jednocześnie segregacja odpadów na kluczowe grupy w zależności od tego co można dalej z tymi odpadami jeszcze zrobić. Zwierzęta wywiązują się z tej pracy doskonale a po wytężonym wysiłku ważne jest by odpocząć. Co można wtedy zrobić? Ot choć by popatrzeć w niebo gdzie króluje Gwiazdozbiór Wielka Niedźwiedzica. Powieść pani niedźwiedź o niebie, planetach, gwiazdozbiorach to bardzo ciekawy rozdział książki. Aż chce się zadrzeć głowę ku niebu i sami poszukać kluczowych widocznych z ziemi gwiazd które układają się np w tak dobrze znany nam wszystkim Wielki Wóz. Jest coś romantycznego i poruszającego w tym fragmencie. Puchaczowi braci dowiadują się przy okazji o istnieniu Mgławicy Sowy co napawa ich dumą.
Już w świetle dnia Bubel znajduje w lesie dziwny przedmiot. To niewielka tarcza używana przez ludzi i wskazująca północ. Ptakom i wielu gatunkom zupełnie nieprzydatna bo mają swój wewnętrzny naturalny kompas. Bubla zaczyna bardzo ciągnąć na północ i zabiera tam swego brata Busia. Bubiś nie rozumie co dzieje się z bratem, jest tak bardzo nakręcony na cel ale takie są prawa wiosny i prawa puchaczowego żywota. Każdy osobnik szuka swego miejsca na ziemi i kady szuka swojego skrawka lasu. Czyżby przyszła pora na Bubla? Rodzice opowiadali im jak ważne jest to wyszukanie miejsca do osiedlenia się i założenia rodziny, jak na pewno to poczują i będą wiedzieć kiedy , jak i gdzie.
Bubel z Bubisiem trafiają na skraj lasu a tam z góry widzą grupę zabudowań która kusi i zaciekawia. Mieszka tam wiejski weterynarz i jego liczne stado zwierząt wszelakich od podwalnych do przydomowych (kot, pies). Jest też koń o tęczowej grzywie Niunio i jego ukochana Lukrecja, a cała osada bywa nazywana „Stajnią pod tęczą”. Bubiś czuje się skonsternowany bo z jednej strony byli nauczeni że bedą żyć w lesie a z drugiej strony wie że rodzicom zależało by byli po prostu szczęśliwi. Czy da się pogodzić bycie puchaczem z pobytem w osadzie? Koniecznie doczytajcie książeczkę do samego końca. A na horyzoncie rysuje się delikatnie zarys kolejnej pory roku. POmału po wiosennym dniach nadciągnie lato. Co przyniesie naszym bohaterom?
Aktualnie czytanym – choć powinnam raczej napisać przeżywanym tomem (bo zawsze głęboko wchodzę opowieść z danej pory roku) był tom wiosenny. Autor pomaga zrozumieć młodemu czytelnikowi a rodzicom czytającym na głos przypomina o takich zjawiska jak:
– równonoc i początek wiosny na naszej półkuli północnej,
– jakie warunki sprzyjają, co musi zajść w przyrodzie, aby doszło do zjawiska wiosennej powodzi i jakie są jej skutki dla zwierząt i ludzi
– poznajemy bliżej warunki bytowania borsuka i lisa w środowisku naturalnym czyli czy dwa różne gatunki w określonych warunkach mogą dzielić jeden system podziemnych nor
– poznajemy jak dochodzi do parowania wody i opadów deszczu, czyż może być piękniejszego nad wiosenny deszczyk?
– przybliżenie tak ważnej czynności we współczesnym świecie jaką jest segregacja śmieci, kolory kontenerów a odpady – w przystępny sposób dzieci poznają jak dbać na co dzień o środowisko nie zasypując go stertami śmieci
– kierunki świata i naturalne wewnętrzne kompasy (którymi dysponują niektóre gatunki zwierząt) a pomocny tak bardzo człowiekowi kompas z igłą magnetyczną; przy okazji przyswajamy trochę informacji o układach gwiazd i gwiazdozbiory – często o zwierzęcych nazwach, które pozwalają nam rownież rozeznać się w kierunkach
– cudownie barwne zjawisko tęczy – czyli jak ją zobaczyć, pod jakim kątem obserwować i gdzie stać w stosunku do słońca.
Książki z puchaczowej serii – jeszcze podczas czytania widzę oczami wyobraźni te ciekawe rodzinne wycieczki i obserwacje przyrody – są doskonałym źrodłem na pomysły wspólnych np. weekendowych wypadów w konkretnym celu. Można przecież, nie oddalając się zbyt daleko od domu, doświadczyć obserwacji tęczy, poskakać po kałużach w kaloszach, a przy okazji wystawić twarz pod spadające krople deszczu, zmiana czasu na letni i operacje zegarkami w domowym zaciszu są świetną okazją do porozmawiania o równonocy i porach roku. „Pogoda dla puchaczy” to skrzynia z pomysłami – czytamy i niejako samoczynnie jesteśmy zachęceni do dalszej dyskusji, poszerzania wiedzy i doświadczania zmienności pór roku. Choć borsuka czy lisa nie będzie już tak łatwo zaobserwować. Ale na pewno komuś się uda.
Tomy, które ukazały się w II połowie 2025 roku oraz teraz to II edycja tej serii. Jest pięknie ilustrowana przez Małgorzatę Piędel, która zwierzęta oddaje wiernie, ale w swoim własnym style i kresce, a kolorami potrafi oddać nastrój chwili.Dla tych, którzy lepiej przyswajają treści książek słuchając je albo lubią gdy towarzyszą w tle innym czynnościom np. Domowym polecam audiobooki. Serię o puchaczach Wydawnictwa Bumcykcyk są dostępne w Legimi i w Audiotece. Czyta je genialny aktor Jarosław Boberek. Któż nie kojarzy głosu króla Juliana czy Kacpra Donalda z popularnych animacji. Czysta przyjemność słuchania! Reasumując: polecam!
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-09-03
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 64
Dodał/a opinię:
Latarnica
Dziób dobry, Czytelniku! Zanim wylecisz z domu, sprawdź prognozę pogody... Łacińska nazwa puchaczy to Bubo bubo. Nie należy się więc dziwić, że gdy w...
Mona Mysia z pewnością nie zapomni tej nocy w kinie. Czy poradzi sobie na wrotkach w kostiumie Charliego Chaplina? A może poleci w kosmos lub wybierze...