Recenzja:
Pokochaj mnie wreszcie!
AUTOR: Agnieszka Łepki
WYDAWNICTWO: NOVAE RES
„Każdy zasługuje na miłość”
„Na szczęście wszystko dzieje się po coś!...... Pewne zdarzenia mają miejsce, żeby nie stało się nic gorszego, żebyśmy wyciągnęli z nich
wnioski, poprawili się. Mądrzy ludzie to robią. Zatrzymują się w pół kroku i czasem robią obrót o sto osiemdziesiąt stopni, żeby wreszcie kroczyć właściwą drogą”.
Powieść „Pokochaj mnie wreszcie!” to historia, która budzi serce i daje nadzieję, pełna emocji, nadziei i autentyczności – ta książka przypomina, że nigdy nie jest za późno, by pokochać od nowa. Emocjonalna podróż przez samotność, nadzieję i wewnętrzną siłę dwóch kobiet, które pomimo życiowych zakrętów, życiowych ran nie tracą wiary w uczucia i nie przestają wierzyć, że miłość wciąż może ich odnaleźć. W tle tej historii pulsuje codzienność, płacz w samotności, który nikt nie widzi, dzieci dorastające szybciej niż się wydaje, i momenty, kiedy w lustrze szukamy tej dawnej siebie. Wszystko w tej powieści zostało doskonale wyważone – od dynamiki zdarzeń, przez konstrukcję bohaterów, aż po emocjonalne napięcie, które utrzymuje się od pierwszych stron aż do ostatniego zdania. Fabuła prowadzona jest z wyjątkowym wyczuciem – nie nuży nadmiarem opisów ani nie pędzi na złamanie karku. Każdy wątek ma odpowiedni czas, by się rozwinąć, każdy dialog brzmi naturalnie i niesie ze sobą znaczenie, a każda scena – nawet ta z pozoru zwyczajna – buduje atmosferę, przybliża do bohaterów i pogłębia nasze zrozumienie ich emocji. To książka, która idealnie balansuje między napięciem a spokojem, między refleksją a działaniem. Dzięki temu czytelnik ani przez chwilę nie czuje się znużony, a jednocześnie ma przestrzeń, by poczuć, zrozumieć i przeżyć tę historię naprawdę głęboko.
To opowieść o dwóch kobietach, które mogłyby być każdą z nas. O życiu, które nie zawsze jest bajką, ale mimo wszystko potrafi zaskakiwać. Autorka maluje portret namiastki miłości, bez czułości, uniesień, z dużym realizmem – bez tanich uniesień, ale z emocjami, które potrafią złamać i uleczyć jednocześnie. Autorka pokazuje, że miłość nie zna wieku. Ona tylko czeka, aż znów jej uwierzysz. Ta powieść to lustro, w którym wiele kobiet odnajdzie swoje odbicie. Zazdrość, zdrada, egoizm, trudne relacje rodzinne, kompleksy, naiwność, poświęcenie, wykorzystywanie i desperacka potrzeba bycia kochaną – to nie są jedynie wątki tej historii, ale emocjonalne filary, na których zbudowana została wciągająca i autentyczna opowieść. Każdy z nich został spleciony z ogromną wrażliwością i wyczuciem, tworząc fabułę, od której naprawdę trudno się oderwać. Czytelnik odnajdzie tu znajome uczucia: oziębłość partnera, która boli bardziej niż krzyk; ciągłe napięcie w relacjach z rodzicami; konieczność udawania „idealnego życia” przed otoczeniem, kiedy serce krzyczy z samotności i rozczarowania. To również historia o braku poczucia własnej wartości, o ogromnej tęsknocie za czułością, dotykiem, prostym „jesteś ważna”. I o tym niepokojącym momencie, w którym pojawia się pytanie: czy moje życie to naprawdę wszystko, na co zasługuję?
Bohaterka, mając czterdziestkę na karku, zaczyna kwestionować wszystko: swoje wybory, małżeństwo, zasady, które dotąd były jej kompasem. Rodzi się w niej bunt – cichy, lecz niepowstrzymany. I choć droga do zmiany jest bolesna i niepewna, to właśnie ta nieidealna podróż czyni tę powieść tak poruszającą i prawdziwą. Nie znajdziesz tu bajkowych rozwiązań – są za to emocje, które pulsują między wersami, jakby wyjęte z prawdziwego życia.
Bohaterzy świetnie wykreowani, autentyczni, z wadami, zaletami.
To książka, która nie tylko opowiada historię – ona zmusza do refleksji, wzrusza, porusza do głębi. Każda kobieta odnajdzie w niej cząstkę siebie, a być może – odwagę, by zacząć zmieniać to, co wydawało się niezmienne.
Kamila i Nina – siostry bliźniaczki, choć tak podobne zewnętrznie, przeżywają zupełnie inne życiowe dramaty.
Kamila tkwi w związku, który zgasł jak świeca pozbawiona tlenu. Jej codzienność to cisza przy kolacji, chłód spojrzeń i tęsknota za dawnym ciepłem, którego było jak na lekarstwo. Przeżyła piętnaście lat w małżeństwie pozbawionym miłości, namiętności i czułości. Swoje potrzeby stawiając na szarym końcu, nie oczekując nic w zamian. Mimo to, nie zamyka się w poczuciu klęski – próbuje, walczy, roznieca iskrę w popiele wspomnień. Czy wystarczy jeden taniec we dwoje, ciepło wspólnego śniadania, czy może potrzeba czegoś więcej, by przywrócić namiętność, która kiedyś paliła się jasno? A może, nic już nie można uratować.
Z kolei Nina to kobieta, która przeszła przez rozwodowe piekło. Jej serce długo było zamknięte niczym skrzynia ze stali – pełne żalu i rozczarowań. Teraz jednak decyduje się wrócić do gry – choć nieśmiało i z dystansem, zakłada konto na portalu randkowym. Każda wiadomość to jak otwieranie okna – czasem wieje chłodem, czasem wpada promień słońca. Czy po latach bólu Nina znów pozwoli sobie na zauroczenie? Czy znajdzie kogoś, kto nie będzie chciał jej naprawiać, tylko po prostu kochać – z ranami i historią?
-Czy można zakochać się na nowo, mając czterdzieści lat, bagaż doświadczeń i serce pełne pęknięć?
-Czy można znów poczuć motyle w brzuchu po czterdziestce?
-Czy Kamila w końcu zawalczy o siebie i powie dość?
-Czy Nina znajdzie, kogoś, kto ją pokocha?
Polecam. Idealna dla wszystkich, którzy szukają czułej, życiowej i inspirującej lektury.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-03-21
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 404
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Mirela Marcinek
Zauroczenie nie zmieniło się w uczucie. Nawet jeden motyl nie zatrzepotał jej w brzuchu. Śmiała się sama do siebie, że wszystkie pozdychały, zanim z poczwarek przeobraziły się w te piękne owady.
Każdy dzień zbliża nas do wiosny Gloria, Paulina i Sandra to trzy przyjaciółki koło pięćdziesiątki, które nagle obudziły się z letargu i ku oburzeniu...
Dwie różne kobiety, dwie na pozór odmienne historie. Zosia wyszła za mąż, żeby zrobić na złość chłopakowi, który był jej pierwszą wielką miłością. Kiedy...
Już dawno nauczyła się, że w dzisiejszych czasach nie istnieje podział obowiązków na typowo kobiece czy typowo męskie zajęcia. Facet mógł się realizować w kuchni, a kobieta rąbać drzewo i wszystko było normalne.
Więcej