„Rok zmian” Mieczysława Gorzki to książka, która już samym tytułem obiecuje coś więcej niż zwykły thriller. To opowieść o przełomach – tych gwałtownych i tych cichych, które dojrzewają w człowieku latami. To historia o przewartościowaniu, o konieczności zmierzenia się z samym sobą, o ucieczce przed tym, co znane, a zarazem o nieuchronnym zderzeniu z konsekwencjami tej ucieczki. I choć Gorzka znany jest z misternie konstruowanych intryg kryminalnych, tutaj wyraźnie widać, że interesuje go bardziej człowiek niż zbrodnia – jego motywacje, lęki i punkty załamania.
Książka zaczyna się od pozornie banalnego zdarzenia – noworocznej wróżby, która staje się katalizatorem zmian w życiu architekta Remigiusza Stańczyka. Brzmi jak anegdota, a jednak właśnie w tym codziennym geście autor ukrywa mechanizm, który potrafi ruszyć lawinę. Remigiusz postanawia zmienić swoje życie, zrzucić ciężar rutyny, odejść od wydeptanych ścieżek. W tym samym czasie poznajemy komisarza Dariusza Pikula i psychologa Alberta Tureckiego – dwóch mężczyzn, których życie również zaczyna się kruszyć. Każdy z nich staje przed innym rodzajem kryzysu, ale ich losy łączy jedno: przeczucie, że to, co znane, przestaje wystarczać, że dotychczasowe reguły już nie działają.
Czytając, miałam wrażenie, że Gorzka rozkłada przed nami mapę ludzkiej egzystencji w momencie pęknięcia. Pokazuje, jak łatwo z pozornego spokoju wejść w chaos, jak jedno zdarzenie – przypadkowe spotkanie, decyzja podjęta z impulsu, nieprzemyślane słowo – potrafi zmienić bieg całego życia. I właśnie w tym tkwi siła tej powieści: nie w samej intrydze, lecz w emocjonalnej prawdzie bohaterów. Nie są oni herosami ani ofiarami losu – są ludźmi, którzy próbują zrozumieć siebie w świecie, który wymknął się spod kontroli.
Najbardziej poruszył mnie wątek Alberta Tureckiego, psychologa mieszkającego z chorobliwie zaborczą matką. To portret człowieka, który z jednej strony rozumie ludzkie mechanizmy, a z drugiej sam jest ich ofiarą. W jego fantazjach, gniewie i niepokoju widać dramat człowieka rozdartego między pragnieniem wolności a paraliżującym poczuciem winy. Ten wątek przypomina, że nawet ci, którzy „pomagają innym”, sami często toną.
Przyznam, że podczas lektury często zatrzymywałam się i zadawałam sobie pytanie: czy ja też miałam swój „rok zmian”? Tak, miałam. I dlatego ta książka nie była dla mnie tylko historią – była lustrem. Lustrem, w którym zobaczyłam lęk przed utratą kontroli, potrzebę ucieczki, ale też nadzieję, że każda zmiana, choć bolesna, może prowadzić do czegoś nowego. To rzadkie w thrillerze: by zamiast adrenaliny dostać refleksję.
Są w tej powieści momenty, które nie do końca mnie przekonały – zwłaszcza początkowy motyw wróżby, który wydaje się zbyt oczywisty, a także pewna nadmiarowość wątków. Pan Mieczysław prowadzi równocześnie kilka historii, i choć każda z nich jest interesująca, momentami miałam wrażenie, że fabuła traci rytm. To jednak drobiazg wobec tego, jak sugestywnie autor opisuje przemiany wewnętrzne bohaterów. Jego język jest dojrzały, prosty, ale nie banalny, a dialogi brzmią naturalnie – to sprawia, że historia wydaje się wiarygodna.
„Rok zmian” nie jest książką, którą czyta się po to, by „poznać rozwiązanie zagadki”. To raczej opowieść o tym, co się dzieje, gdy człowiek traci grunt pod nogami, a świat, który znał, zaczyna się rozpadać. To historia o konsekwencjach podjętych decyzji, które wydawały się drobiazgiem, a okazały się punktem zwrotnym. I choć autor operuje konwencją thrillera, w gruncie rzeczy pisze o czymś dużo bardziej uniwersalnym – o nas samych, o naszej niezdolności do trwania w stagnacji i o cenie, jaką płacimy za każdą próbę zmiany.
Dla mnie ta książka była jak przypomnienie, że „rok zmian” nie zawsze zaczyna się od wielkiego wydarzenia. Czasem wystarczy jedno spojrzenie w lustro, jedno słowo, jeden impuls. Pisarz pokazuje, że każda zmiana – nawet ta wymuszona, nawet bolesna – może być początkiem. I choć jego bohaterowie często błądzą, potykają się, niszczą to, co zbudowali, to jednak właśnie w tym błądzeniu odnajdują prawdę o sobie.
To powieść, która zostaje w pamięci, bo dotyka czegoś, co wszyscy znamy: momentu, w którym nasze życie przestaje pasować jak stary garnitur. Nie jest doskonała, ale jest szczera. I właśnie dlatego – mimo kilku potknięć fabularnych – uważam ją za jedną z najbardziej dojrzałych książek Mieczysława Gorzki.
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2025-11-26
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 0
Dodał/a opinię:
Ewelina Białogołąbek
To była bardzo dobra prognoza na nadchodzące dwanaście miesięcy. Taki rok brał w ciemno. Rok zmian.
Komisarz Laura Wilk staje na czele grupy śledczej poszukującej brutalnego zabójcy nastolatek, co nie podoba się jej kolegom z wydziału kryminalnego. Mimo...
Komisarz Laura Wilk czuje się bezsilna wobec działań bezwzględnego zabójcy znanego jako Poltergeist. Niespodziewanie otrzymuje wsparcie od młodszego aspiranta...
Co przyniesie mu nadchodzący nowy rok? Miał nadzieję, że zmiany, dużo zmian. I przede wszystkim siłę, żeby o te zmiany powalczyć.
Więcej