Sukces, popularność, wolność.
Przekaz od wszechświata czy samospełniające się proroctwo?
Pod wpływem noworocznej wróżby zgorzkniały architekt Remigiusz Stańczyk postanawia radykalnie zmienić swoje życie. Od tej chwili znajomą i nudną rutynę zastępuje chaos, a wszystko zaczyna się sypać.
Komisarz Dariusz Pikul prowadzi śledztwo w sprawie zaginionej kobiety, a jego osobiste życie staje na głowie, gdy w mieszkaniu zjawia się nigdy wcześniej niewidziana dorosła córka. Od tej pory nic już nie będzie takie samo.
Psycholog Albert Turecki mieszka z zaborczą matką, która nie pozwala mu normalnie żyć. Jego jedynym ratunkiem staje się ucieczka do świata brutalnych fantazji. Kiedy wreszcie podejmuje próbę wyrwania się spod kontroli, traci nad sobą panowanie i budzi swoją mroczną naturę.
To rok zmian. Czas, w którym upadają wypracowane schematy, a życie ulega przewartościowaniu. Wydaje się, że nic nie jest w stanie zapobiec nadchodzącej katastrofie. A kiedy Stańczyk, Pikul i Turecki spotkają się twarzą w twarz, musi dojść do tragedii.
Mieczysław Gorzka powraca w nowym, zaskakującym thrillerze, który prowokuje do refleksji nad granicami dobra i zła, wpływem przypadku na nasze życie, skutkami nieprzemyślanych decyzji podjętych pod wpływem impulsu… oraz o traumach, które zostawiają głębokie blizny.
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2025-11-26
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 0
To była bardzo dobra prognoza na nadchodzące dwanaście miesięcy. Taki rok brał w ciemno. Rok zmian.
Okładka nie zdradza nawet połowy tej mrocznej historii. Przygotujcie się na prawdziwy rollercoaster emocji! 🎢
Sięgając po powieść Mieczysława Gorzki, spodziewałam się solidnego thrillera. Nie byłam jednak przygotowana na tak głębokie zanurzenie w mrok ludzkiej psychiki. To nie jest po prostu kryminał – to intensywne studium załamania i upadku.
Pozornie banalny impuls może zmienić wszystko. Historia zaczyna się w sylwestrową noc, gdy architekt Remigiusz Stańczyk, znudzony swoim życiem, napotyka internetową wróżbę. Słowa "sukces, popularność, wolność" stają się dla niego obsesją i iskrą, która uruchamia lawinę zdarzeń. Równolegle śledzimy losy komisarza Dariusza Pikula, który prowadzi trudne śledztwo i musi zmierzyć się z nagłym pojawieniem się dorosłej córki, oraz psychologa Alberta Tureckiego, uwięzionego w toksycznej relacji z matką. Punkt, w którym ich drogi się przetną, jest nieunikniony i przerażający.
Bohaterowie, którym trudno kibicować, a jeszcze trudniej o nich zapomnieć. Autor nie tworzy tu klasycznych, jednoznacznych postaci. Remigiusz, Dariusz i Albert to trudni, moralnie ambiwalentni mężczyźni, których motywacje stają się z każdą stroną bardziej zrozumiałe, a przez to jeszcze bardziej niepokojące. Nie ma tu czarno-białych podziałów, a autor skłania do refleksji: jak daleko można się posunąć i czy w każdym z nas drzemie mroczna natura? To właśnie głęboka psychologizacja jest największą siłą tej powieści.
Mimo ponad 600 stron, nie ma tu miejsca na nudę. Autor mistrzowsko balansuje napięciem, a jego styl jest niezwykle wciągający. Potrafi błyskotliwie i ironicznie opisać codzienność, by za chwilę, bez ostrzeżenia, zanurzyć czytelnika w sceny pełne grozy i napięcia. Ta mieszanka sprawia, że lektura jest emocjonalnie wyczerpująca, ale też kompletnie wciągająca. To jedna z tych książek, od których nie można się oderwać, choć momentami chce się od niej zdystansować.
Dla kogo jest ta książka?
📍Dla miłośników mrocznych thrillerów psychologicznych, którzy szukają więcej niż tylko zagadki kryminalnej.
📍Dla czytelników, którzy nie boją się trudnych emocji i bohaterów z głębokimi deficytami moralnymi.
📍Dla osób ceniących misternie skonstruowane, wielowątkowe fabuły, które idealnie się spinają.
Kogo może odstraszyć?
⚠️Osób szukających lekkiej rozrywki lub klasycznego, "czystego" kryminału skupionego tylko na śledztwie.
⚠️ Bardzo wrażliwych czytelników – książka porusza tematy przemocy, toksycznych relacji i traum.
Moja ocena to: 8/10 ⭐
Dostałam mistrzowsko skonstruowany, mroczny thriller, który zostanie w mojej głowie na długo. Odjęłam punkty za momentami przytłaczającą atmosferę, ale to właśnie jest znak rozpoznawczy tej nieprzeciętnej lektury.
BRUNETTE BOOKS
ZEGAR TYKA...
"Jak wiadomo, los często płata nam takie figle i komplikuje rzeczy zaplanowane i- zdawałoby się – pewne."
Kiedy zbliżamy się do końca obecnie trwającego roku i za chwilę trzeba będzie zmienić cyfrę w dacie, niektórzy ludzie podejmują wyzwanie i tworzą sobie listę postanowień noworocznych. Planują zmiany, chcą zrealizować marzenia i generalnie pokazać się z zupełnie innej strony. To forma nowego podejścia do życia, udowodnienia czegoś sobie lub innym oraz potrzeba przewartościowania swoich życiowych wyborów. Nowy rok to okazja, aby uwolnić się od starych przyzwyczajeń i wejść w życie z nową energią. Cały problem polega na tym, że samo wchodzenie jest raczej przyjemne, ale dotarcie do wyjścia wymaga poświęcenia, uwagi i wytrwałości. Największym błędem jaki można wtedy popełnić, to wybrać drogę na skróty, która niekoniecznie doprowadzi nas tam, gdzie chcieliśmy. A jeśli nawet, to zmiany także mogły ominąć niektóre z naszych żądań.
"Słowa nic nie znaczą, to czyny decydują, jak potoczy się nasze życie."
Decydując się na zmiany, często nie zdajemy sobie sprawy, że efekt końcowy może odbiegać od tego, co sobie założyliśmy. Czasem nawet znacznie. A zdarza się i tak, że przychodzi nam zmierzyć się z sytuacją na śmierć i życie. I nie wiadomo już, czy upragnioną wolność od przeszłości i przyszłość pełną naszego nowego ja znajdziemy w dalszej egzystencji, czy jednak przyjdzie nam spotkać się z kostuchą. Kiedy Remigiusz Stańczyk dosyć przypadkowo postanawia kolejny rok życia zacząć od zmian, nawet nie przypuszcza, że spełni się wszystko, co zostało mu przepowiedziane. Tylko czy będzie z tego zadowolony i czy rzeczywistość przerośnie jego oczekiwania?
"Ludzie wybierają sobie prawdę, w którą chcą wierzyć, nawet jeśli to kłamstwo."
Idąc dalej, czy absolutnie każdy człowiek zasługuje na zmiany (w jego mniemaniu zawsze na lepsze), nawet wtedy, kiedy jego wyobrażenia mijają się z tymi, rozumianymi jako normalne i akceptowalne? Czy seryjny zabójca taki jak Albert, w swoich urojeniach o lepszym jutrze, nieco odstaje od standardowych postanowień noworocznych? Pewnie tak. Bo nie zawsze to, co dla jednych jest zbawienne, dla innych okazuje się fortunne. Bo jeśli ktoś pragnie dokonać kolejnego morderstwa, to pojęcie „zmiany” nabiera zupełnie innego znaczenia. A jeśli ktoś taki jak Dariusz, który kieruje się dobrymi pobudkami, wybiera jednak zły sposób i przypadkowo zmienia życie swoje i innych (nie dla wszystkich na lepsze)? To co wtedy – znaleźć usprawiedliwienie czy jednak przyznać się do błędu i ponieść karę? W takich przypadkach zmiany jawią się jako jedne z najbardziej problematycznych wydarzeń w życiu człowieka.
"Czasem nowy początek jest gorszą wersją tego, co już było."
„Rok zmian” to opowieść, w której każdy miesiąc ma ogromne znaczenie. Nigdy nie wiadomo czym nas zaskoczy, przerazi, rozbawi lub pozbawi złudzeń. To skrupulatnie zaplanowana intryga, która ze strony na stronę odsłania, jak nieprzewidywalny może być los oraz jak potrafi on uwikłać nas w sieć niechcianych zbiegów okoliczności. Tutaj to, co zaplanowane przez autora pokazuje, jak bardzo życie potrafi działać na przekór wszelkim zamiarom. Bo Remigiusz odkryje w sobie pokłady emocji, o istnieniu których nie miał dotąć pojęcia oraz spotka osoby, których w innych okolicznościach pewnie nigdy by nie poznał. „Każdy w życiu ma swoje piekło” i dobrze by było, gdyby postanowienia noworoczne zakładały eliminację ogni piekielnych, a zmiany wiązały się tylko z obecnym życiem. Omijajmy drogi na skróty, bo to właśnie one mogą prowadzić nas na manowce. A stamtąd już blisko do zagubienia się we własnym życiu.
Gorąco polecam.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Rok zmian, Mieczysław Gorzka, Wydawnictwo Czarna Owca, 2025
*Współpraca recenzencka z Wydawnictwo Czarna Owca
Każdy stara się układać swoje życie tak by być szczęśliwym. Powoli dąży do wyznaczonych celów. Jednak przychodzi taki rok, w którym wszystko się zmienia, a to co do tej pory z mozołem budowaliśmy sypie się jak domek z kart. Czasami tym katalizatorem jest źle podjęta decyzja. Jeśli jesteście ciekawi jak może skomplikować się życie trójki mężczyzn, którzy wiodą "nudne" życie dobrym wyborem będzie "Rok zmian" Mieczysława Gorzki.
Sukces, popularność, wolność - taką wróżbę w sylwestrową noc znajduje architekt Remigiusz Stańczyk. Pod jej wpływem postanawia radykalnie zmienić swoje życie dążąc do spełnienia przepowiedni. Od teraz codzienną rutynę zastępuje chaos. Czy Remigiusz osiągnie przepowiedziany sukces, zyska popularność i poczuje się wolny? Komisarz Dariusz Pikul prowadzi śledztwo w sprawie zaginionej młodej kobiety. Nagle jego uporządkowane życie diametralnie zmienia się, gdy w progu jego mieszkania zjawia się pełnoletnia córka, której nigdy nie widział. Czy poradzi sobie z nową sytuacją? Psycholog Albert Turecki mieszka z matką, która od dzieciństwa go kontrolowała i zmieniła jego życie w piekło. By przetrwać ucieka się do mrocznych fantazji. Kiedy jednak udaje mu się wyrwać spod kontroli traci panowanie swoimi żądzami i budzi Potwora. Czy uda mu się nad nim zapanować czy całkiem zatraci się w swojej mrocznej naturze? Dla Remigiusza, Darka i Alberta to będzie rok zmian, upadania rutyny i ponownego przewartościowania swojego życia. Kiedy spotkają się ze sobą twarzą w twarz nie wyniknie z tego nic dobrego.
Głównymi bohaterami jest trójka mężczyzn w średnim wieku. Remigiusz Stańczyk jest uznanym architektem, ale pogubił się trochę w swoim życiu. Pomimo posiadania pięknego domu, bycia współwłaścicielem pracowni architektonicznej i dobrego statusu materialnego nie czuje się szczęśliwy. Dla Dariusza Pikula zawsze najważniejsza była praca. Pojawienie się pełnoletniej córki budzi w nim powoli inne uczucia. Albetr Turecki to uznany psycholog, który pomimo ogromu swojej wiedzy nie potrafi poradzić sobie z własnymi traumami. Bohaterowie są bardzo wyraziści i budzą w nas skrajne emocje. Na pewno zapamiętamy ich jeszcze na długo po zakończeniu książki.
"Rok zmian" to ciekawy thriller. Akcja powieści dzieje się w przeciągu roku. Początkowo wydarzenia toczą się wolnym rytmem, który pozwala nam ma lepsze poznanie postaci. Jednak z rozdziału na rozdział wydarzenia nabierają tempa. Autor wybrał ciekawy temat. Chociaż mamy również motyw śledztwa, jest on raczej wątkiem pobocznym. Cała uwaga skupia się na trzech głównych bohaterach, ich decyzjach, działaniach i emocjach. Gorzka stworzył ciekawy klimat, pełen napięcia i mroku. Nie raz wywodzi nas w pole zręcznie lawirując fabułą. Książka jest dość mroczna, a opisy momentami dość brutalne, dlatego nie koniecznie będzie to dobry wybór dla tych bardziej wrażliwych czytelników. Taką wisienką na torcie wieńczącą całą fabułę i spinającą wszystko w spójną całość jest zakończenie. Autor wybrną z tej historii po mistrzowsku.
Mieczysław Gorzka na przykładzie tej historii pokazuje jak jeden impuls potrafi być przyczyną do zmiany dotychczasowego życia. Uświadamia również, że to do czego staramy się z zaciętością i uporem dążyć nie zawsze da nam szczęście. Czasem jedyną naszą reakcją na osiągnięty cel jest rozczarowanie.
"Rok zmian" to thriller z ciekawą fabułą, która całkowicie wciąga czytelnika. Klimat niepewności i niepokoju nie odpuszcza nawet na chwilę. Myślę, że ta książka zadowoli wszystkich fanów gatunku.
Sylwestrowa noc niektórym kojarzy się z szampańską zabawą do samego, białego rana. Innym z niepotrzebnie generowanym hałasem, sztucznie napompowaną wielką fetą, która tak na dobrą sprawę nigdy niczego nie zmienia. Co bardziej zapobiegliwi o północy wypowiadają marzenia lub postanowienia, by ich życie zmieniło tor na ten lepszy, milszy, przyjemniejszy. Czy rzeczywiście słowa wypowiadane w tym odrobinę magicznym czasie mają moc sprawczą? O tym na własnej skórze przekonali się bohaterowie najnowszego thrillera Mieczysława Gorzki.
Remek – architekt, Darek – policjant, Albert – psycholog. Dwóch ostatnich wiąże przeszłość, bo znają się od dzieciństwa. Remek w zaistniałym układzie znalazł się przez niespodziewany i zawiły splot okoliczności. Każdy z nich chciał radykalnie zmienić swoje życie, a spowodował tylko chaos i zamieszanie. Na powierzchnię wypłynęły urazy, konsekwencje niewłaściwych decyzji, traumy, które nigdy nie są w stanie się zabliźnić. Przez jedno wydarzenie dobrze sprawdzony schemat się rozsypuje, a na życie bohaterów zaczyna mieć wpływ demoniczna siła ujawniająca prawdziwą naturę każdego z nich. W roku zmian spadają z ich twarzy maski i z hukiem rozbijają się o samo dno…
„Słowa nic nie znaczą, to czyny decydują, jak potoczy się nasze życie”.
Mieczysław Gorzka wciąż potrafi mnie zaskoczyć. Nie zawsze niestety w 100% pozytywnie. Jego najnowszy thriller do pewnego momentu pochłonął mnie bez reszty. Z przerażeniem wchodziłam w świat przemocy Alberta Tureckiego, Dariusza Pikula i Remigiusza Stańczyka. To właśnie wokół nich krąży cała fabuła spisana na ponad 600 stronach. Dłonie cierpią, bo niewygodnie jest trzymać takiego grubaska przez dłuższy czas. Jednak to jest najmniejszym z problemów, bo chwilami umysł również cierpiał i przeżywał nie do końca udaną czytelniczą ucztę. Trudno było mi się zabrać za napisanie recenzji i odnieść się do odczuć zarówno w trakcie, jak i po zakończeniu lektury. Niektóre fragmenty dotyczące życia jednego z bohaterów były dla mnie często niesmaczne, odrzucające, z zupełnie niepotrzebnymi detalami. Gdybym aż tak głęboko chciała wejść w temat patologii, wykorzystywania seksualnego i dewiacji to wybrałabym literaturę typu true crime, a nie thriller jednego z ulubionych polskich autorów. Nadmiar – to słowo doskonale oddaje moje odczucia po lekturze. Za dużo w tym barszczu zarówno dziwactw bohaterów, zbędnych opisów, jak i wydarzeń, które sprawiły, że stali się tacy, a nie inni. Nie spoglądając tylko na minusy, przyznaję, że fabuła nieubłaganie parła do przodu, niczym lokomotywa ciągnąca ciężki skład. Atmosfera z rozdziału na rozdział była coraz to bardziej mroczna, nieznośna i niepokojąca. Podobało mi się też samo zakończenie. Doceniam więc zamysł i sam pomysł, ale już nie realizację.
Klimatem lektura wpisała się wręcz idealnie w okres, w którym ją czytałam. „Rok zmian” był więc i dla mnie znamiennym tytułem, bo przygodę z nim rozpoczęłam właśnie w sylwestrową noc. Ja jednak nie robię żadnych postanowień, więc oby mój rok był spokojniejszy niż bohaterów, których poznałam.
Mieczysław Gorzka w swojej najnowszej powieści „Rok zmian” zabiera czytelnika do klaustrofobicznego świata ludzkiej psychiki. Psychiki zwyrodnialca, wynaturzonego dewianta czy psychopatycznego mordercy, to jakby nic nie napisać. Pan Mieczysław powołał do życia niejednoznacznego moralnie gliniarza, psychopatę z tytułem naukowym i zwykłego „zjadacza chleba”, który dochodzi do wniosku, że czas zmienić swoje życie. Co ich łączy? Odbieranie życia innym i swoista niemożność wyjścia ze swoich schematów myślenia co czyni ich zamkniętych w swoim świecie, są zakładnikami. W tej powieści autor wyszedł poza swoje schematy myślenia opuszczając swój świat ułożonych gliniarzy i przejrzystych procedur. Niby nic nowego, bo przecież zaborcza matka już gdzieś tam była. Ba, ale w wydaniu Autora patologiczna miłość matki przybiera taką formę, że małe nasionko, ziarenko rozsadza w dorosłości dosłownie moralne kamienie wymykając się schematom. Autor mozolnie, nieśpiesznie roztacza wokół czytelnika atmosferę psychozy i braku nadziei. Obserwujemy jak zwykły człowiek chce coś zmienić w swoim życiu, zamiast tego łamie kolejne swoje granice. Czytelnik czuje, że tu nie będzie sprawiedliwości, szczęśliwe zakończenie nie przybędzie białym autem ze stroboskopem na dachu, może być tylko gorzej …
Książka, którą chcę Wam zaproponować wpisuje się aktualny czas jak żadna inna.
Poznacie tu trzech mężczyzn, ale tylko jeden, Remigiusz Stańczyk, będzie kierował się pewnym noworocznym postawieniem. Postanowieniem całkowitej zmiany swojego życia. Czy kroki, które podejmie okażą się zmianą na dobre ocenicie sami na koniec tej wspaniałej lektury.
Gdzieś obok życie drugiego mężczyzny również zostanie wywrócone do góry nogami. Dariusz Pikul, śledczy „na zakręcie” zajmuje się sprawą zaginięcia młodej kobiety. Dla niego to chleb powszedni, jest dobrym gliniarzem. Sprawy komplikują się gdy zjawia się u niego jego córka, o której dawno zapomniał. Twardy i gruboskórny glina będzie musiał się dodatkowo zmierzyć rolą ojca, co nie okaże się wcale łatwe.
Na szczęście ma przyjaciela, psychologa Alberta Tureckiego, z którym wiąże go silna, męska więź. Albert to inteligentny i twardo stąpający po ziemi mężczyzna, który jednak ma swoje problemy, a demony które kryją się w jego głowie zdają się nabierać siły.
Ścieżki trzech głównych bohaterów w pewnym momencie się przetną i nie wyjdzie z tego nic dobrego.
„Rok zmian” to powieść napisana w trzech aktach: SUKCES, POPULARNOŚĆ, WOLNOŚĆ.
Każdy z nich to pewien etap przemiany jednego z głównych bohaterów. Niestety nie zawsze noworoczne postanowienia musza kończyć się czymś dobrym. Często pochopnie podjęta decyzja może okazać się czymś nieodwracalnym i destrukcyjnym.
Mieczysław Gorzka zaprezentował swoim czytelnikom genialną powieść opisującą ludzką naturę, która często jest krucha i podatna na zewnętrzne wpływy.
Thriller ten pokazuje, jak seria pozornie drobnych, błędnych wyborów prowadzi do stopniowej dezintegracji ludzkiej psychiki. Bohaterowie nie upadają nagle – ich natura kruszy się krok po kroku, pod ciężarem decyzji podejmowanych w strachu, pośpiechu i złudnym poczuciu kontroli. Każdy kolejny wybór zamiast przynosić ulgę, pogłębia chaos, odsłaniając, jak łatwo człowiek może zatracić samego siebie, gdy raz zboczy z właściwej drogi.
Polecam bardzo mocno. Jest to książka, która po prostu trzeba przeczytać.
Rok zmian Mieczysława Gorzki to powieść, która zaczyna się jak obietnica nowego otwarcia, a kończy jak bolesne przebudzenie. To thriller, który nie pędzi na złamanie karku od zbrodni do zbrodni, lecz konsekwentnie i bezlitośnie rozbiera swoich bohaterów z iluzji – tych o wolności, szczęściu i możliwości „naprawienia” życia jednym odważnym ruchem.
Już sam punkt wyjścia jest przewrotny. Noworoczna wróżba, coś z pogranicza zabawy i irracjonalnej wiary w znaki, staje się dla Remigiusza Stańczyka impulsem do radykalnej zmiany. Gorzka bardzo trafnie pokazuje, jak łatwo człowiek rozczarowany codziennością szuka potwierdzenia, że „los chce dla niego czegoś więcej”. Stańczyk nie jest bohaterem, którego od razu się lubi – jest zgorzkniały, zmęczony sobą i światem, pełen żalu do niespełnionych marzeń. Jego decyzje nie prowadzą jednak do odrodzenia, lecz do rozpadu. Chaos, który wdziera się w jego życie, ma w sobie coś niepokojąco realistycznego: to nie spektakularny upadek, lecz seria drobnych przesunięć, błędów i impulsów, które razem tworzą katastrofę.
Równolegle toczy się wątek komisarza Dariusza Pikula, który mógłby być klasycznym bohaterem kryminału, gdyby nie to, że Gorzka z premedytacją odbiera mu zawodowy dystans. Śledztwo w sprawie zaginionej kobiety jest ważne, ale jeszcze ważniejsze okazuje się nagłe wtargnięcie w jego życie prywatne – dorosłej córki, będącej ucieleśnieniem przeszłości, którą chciałby przemilczeć. Pikul to postać tragicznie ludzka: rozdarta między obowiązkiem a emocjami, między potrzebą kontroli a świadomością, że nie da się już cofnąć pewnych wyborów. Autor pokazuje, że nawet ci, którzy na co dzień porządkują cudze dramaty, sami bywają kompletnie bezradni wobec własnych.
Najbardziej duszny i psychologicznie intensywny jest jednak portret Alberta Tureckiego. To bohater, który budzi jednocześnie współczucie i lęk. Zaborcza matka, brak autonomii, niespełnione potrzeby – wszystko to tworzy w nim mieszankę wybuchową. Autor nie idzie na skróty: nie tłumaczy zła w prosty sposób, nie usprawiedliwia, ale też nie demonizuje bezrefleksyjnie. Zamiast tego pozwala czytelnikowi zajrzeć w głąb umysłu człowieka, który latami tłumi emocje, aż w końcu przestaje panować nad własnymi myślami i impulsami. To właśnie ten wątek najmocniej pokazuje, jak cienka jest granica między „normalnością”, a mrokiem.
Rok zmian jest powieścią o złudzeniach – o wierze w znaki, przeznaczenie i szybkie recepty na nieszczęście. Gorzka zadaje niewygodne pytanie: czy naprawdę chcemy zmian, czy tylko uciekamy od odpowiedzialności za dotychczasowe życie? Autor zderza bohaterów z konsekwencjami ich decyzji w sposób nieuchronny i pozbawiony sentymentalizmu. Kiedy ich losy zaczynają się splatać, napięcie narasta nie dlatego, że „musi dojść do tragedii”, ale dlatego, że czytelnik instynktownie czuje, iż nie ma już odwrotu.
To thriller mroczny, gęsty i psychologicznie wymagający. Nie daje pocieszenia, nie oferuje łatwego katharsis. Zamiast tego zostawia czytelnika z refleksją, że zmiana sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła – wszystko zależy od motywacji, odwagi i gotowości na konsekwencje. Rok zmian to książka, która nie tylko opowiada historię, ale zmusza do zatrzymania się i zadania sobie pytania: co by się stało, gdybym uwierzył w jeden impuls za bardzo? I czy byłbym gotów zapłacić za to cenę.
Polecam tę powieść, bo to mroczny, inteligentny thriller, w którym pozornie niewinna wiara w znak losu przeradza się w dramat, a kolejne decyzje bohaterów prowadzą nieuchronnie do spotkania, które zmienia wszystko i nie pozostawia czytelnika obojętnym.
„Wielu ludzi żyje w bańkach, w których jest im dobrze, i boją się, żeby coś nie zmąciło im świętego spokoju. Dlatego nic nie widzą i nie słyszą. Świadomie robią z siebie kaleki podatne na wpływy. Nieważne, czy chodzi o życie rodzinne, pracę, znajomych czy nawet wybory polityczne. Sprzedają swoją wolność za złudę szczęścia i spokoju”.
Zaczyna się w sylwestrową noc – czasie życzeń, planów i nadziei na nowe rozdanie. Trzech mężczyzn. Trzy historie. Pozornie niezależne. A jednak splatają się w sposób, który nie może skończyć się dobrze.
Remigiusz Stańczyk, zgorzkniały architekt po czterdziestce, ma dość życia, które wymknęło mu się z rąk. Zdrada, upokorzenie, niespełnione ambicje – wszystko to sprawia, że postanawia wreszcie zawalczyć o siebie. Odejść. Zmienić. Działać. Tyle że zmiany nie zawsze prowadzą tam, gdzie chcemy. Czasem budzą chaos. Czasem bestię. Albert Turecki – wykształcony psycholog, człowiek o ogromnej wiedzy i zerowej wolności. Zaborcza matka skutecznie odebrała mu prawo do normalnego życia, bliskości, wyboru. Jego ucieczką stają się fantazje. Brutalne. Niebezpieczne. A gdy próbuje się wyrwać – traci kontrolę. I wreszcie komisarz Dariusz Pikul. Samotnik, rutyna, spokój. Do momentu, gdy w jego mieszkaniu staje dorosła córka, o której istnieniu nie miał pojęcia. Równolegle prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia kobiety. Jego uporządkowany świat pęka jak cienkie szkło.
To książka, która wchodzi głęboko w ludzką psychikę, zagląda tam, gdzie boli najbardziej. Bohaterowie nie są czarno-biali – są ludzcy. Słabi. Zagubieni. Przerażająco prawdziwi. Styl autora działa jak magnes. Czyta się szybko, zachłannie, mimo dużej objętości. Napięcie nie opada ani na chwilę, a niektóre obserwacje potrafią zaboleć niemal fizycznie. Narracja toczy się z perspektywy bohaterów, co pozwala nam głębiej odbierać ich emocje, wewnętrzne rozterki, zmagania, porywy serca. Są sceny trudne, mocne, takie, które zostają w głowie na długo.
Mroczny thriller psychologiczny, Historia jest gęsta, niepokojąco prawdziwa. Gorzka pokazuje, jak bardzo przeszłość potrafi determinować przyszłość, jak dziecięce traumy ciągną się za nami latami, jak cienka jest granica między dobrem a złem. O zmianach, które miały przynieść wolność, a przyniosły katastrofę. O marzeniach rozmijających się z rzeczywistością. O tym, jak łatwo sprzedać własną wolność za złudę spokoju. O ciemnej stronie ludzkiej natury. Finał – nieoczywisty, otwarty, skłaniający do refleksji – sprawił, że jeszcze długo po zamknięciu książki myśli krążą wokół bohaterów i cenie, jaką zapłacili za swoje decyzje.
Polecam wszystkim, którzy lubią literaturę intensywną, niepokojącą i zmuszającą do myślenia. Bardzo polecam, Tatiasza i jej książki :)
Są autorzy, których książki biorę w ciemno. Bez zastanowienia, bez wahania, z pełnym zaufaniem. I Mieczysław Gorzka zdecydowanie należy do tej grupy. Na mojej półce stoją wszystkie jego tytuły, dumnie ustawione obok siebie, bo każdy z nich gwarantuje mi literacki dreszcz, głębię, realność bohaterów i tę charakterystyczną niepokojącą atmosferę, z której autor jest znany. Gorzka pisze mocne, psychologiczne thrillery wielowymiarowe, poruszające i zawsze skłaniające do refleksji.
Już sam tytuł „Rok zmian” brzmi obiecująco, a okładka dodaje tajemnicy, prosta, ale sugestywna, przyciąga wzrok i obiecuje historię, która nie będzie oczywista. Z opisu dowiadujemy się, że książka została podzielona na trzy części: sukces, popularność, wolność. I choć brzmi to jak droga do spełnienia, autor szybko pokazuje, że życie bywa dużo bardziej złożone, a zmiany nie zawsze przynoszą to, czego oczekujemy.
Książka opowiada o losach trzech mężczyzn, pozornie zupełnie sobie obcych. Remigiusz, architekt, który po sylwestrowej wróżbie zaczyna kwestionować sens swojego dotychczasowego życia. Dariusz, komisarz prowadzący sprawę brutalnego zabójstwa kobiety. Sprawa, ta zaczyna go emocjonalnie pochłaniać coraz bardziej. Znacznie bardziej niż powinien na to pozwolić. I Albert, psycholog ze straszną przeszłością, człowiek naznaczony traumą i toksycznym więzieniem, jakim jest jego relacja z matką.
Trzech mężczyzn. Trzy różne światy. Trzy historie, które, jak się wydaje nie mogą mieć ze sobą nic wspólnego.
Ale czy na pewno?
A jeśli coś ich łączy… to co? I przede wszystkim, dlaczego właśnie oni?
To jedna z najciekawszych rzeczy w tej książce, przez długi czas mamy poczucie, że obserwujemy oddzielne historie, z zupełnie inną dynamiką i problemami. Gorzka jednak prowadzi nas krok po kroku, kawałek po kawałku, aż nagle zaczynamy widzieć pewne rysy, podobieństwa, drobne elementy układanki. I wtedy rodzą się pytania, które nie chcą dać spokoju:
Czy przypadek istnieje?
Czy każdy człowiek ma swoją granicę, po której przekroczeniu staje się kimś innym?
Czy los faktycznie może pchnąć nas na ścieżki, których nigdy nie chcieliśmy wybierać?
Najmocniejsze momenty? Dla mnie były to sceny, w których psychika bohaterów odkrywała swoje najciemniejsze miejsca, zwłaszcza te dotyczące Alberta i jego chorobliwej relacji z matką. Było w tym coś tak prawdziwego, tak bolesnego, że nie sposób było nie poczuć ścisku w żołądku. Z kolei wątek sylwestrowej wróżby Remigiusza, z pozoru niewinny, zamienia się w cały ciąg decyzji, które zmieniają jego życie i to w sposób daleki od „magicznej przemiany”. A śledztwo prowadzone przez Dariusza wciąga jak najlepszy kryminał, podsycając ciekawość i napięcie.
Emocji podczas czytania jest cała paleta. Znajdziesz w niej niepokój, ciekawość, momentami obrzydzenie, zaskoczenie, ale też refleksyjność. To książka, która porusza i zmusza do zastanowienia się nad tym, jak cienka potrafi być granica między normalnością a upadkiem. Autor umiejętnie balansuje między psychologią, thrillerem a dramatem, tworząc historię, która zostaje z czytelnikiem jeszcze długo po przeczytaniu.
A co spodobało mi się najbardziej?
Ta misterna konstrukcja trzech historii, które dopiero z czasem zaczynają tworzyć jedną całość. Uwielbiam tę niepewność, to powolne odsłanianie kart, tę satysfakcję, gdy zaczynam łączyć fakty. Poza tym z całą pewnością głębia psychologiczna postaci, tak typowa dla Gorzki. Każda z nich jest prawdziwa, ludzka, z wadami i ranami, których nie da się zignorować.
Polecam „Rok zmian” każdemu, kto lubi thrillery, które nie tylko trzymają w napięciu, ale też skłaniają do myślenia. To historia o życiu, decyzjach, błędach i konsekwencjach. O tym, że zmiany mogą przyjść niespodziewanie i że nie zawsze prowadzą tam, gdzie byśmy chcieli.
Dla mnie to kolejny dowód na to, że po książki Mieczysława Gorzki zawsze warto sięgnąć. W ciemno. Jak zwykle, bez żadnego zawodu.
życie spływało wtedy donikąd
kroplami mroku duszę dręczyło
w tej ciszy jedynej, najgłębszej
matczyną krzywdą umysł spowiło
drogi już nie ma tutaj jaśniejszej
w czerni otchłani się dobro rozmyło
zostały już tylko myśli ciemniejsze
zło największe za nim kroczyło
z krzywdy zrodzony
z bólu stworzony
nie chcę już sobą tylko szeptać
znaczyć chcę więcej i bardziej
przez życie byle jak nie kroczyć
chcę wierzyć w siebie najbardziej
i żeby już nic nie przeoczyć
chcę życia innego niż dawniej
z odwagą w rok zmian wkroczyć
oddychać w nadziei własnej
głębokim oddechem
nie ciszy echem
wraz z nią chwile inne nadeszły
wszystkie dni życia we mnie ożyły
dźwigane przeszłości ciężkie kamienie
teraz już we mnie nic nie znaczyły
sumienia nagłe przybyło drgnienie
na duszy lepsze dreszcze krążyły
i wtedy wszystko miało znaczenie
gdy mnie ojcowskie uczucia przeszyły
tak niechcianie
tak niespodziewanie
w trzasku pękającej chwili
w mroku czarnych szczelinach
o innym życiu wciąż śnili
utknęli w ciemnych głębinach
Stałość. Niestałość i cisza. Krzywda. Słowa i krzyk z trzewi. Powroty i myśli drżące. Ciemne, czarne i lśniące. Posoką, pragnieniem i dreszczem. A Potwór chce jeszcze. I jeszcze! Zło rosło i drapało. W matczynym brudnym dotyku. Przez lata buzowało, krzyczało! Mrokiem drapało w przełyku. I czymś jeszcze...
Życiowy zakręt. Za nim coś się skończyło. Przed nim nowe. Wolność. Sukces. Popularność. To już nie życia marność. Ucieka od siebie do siebie. Odbija się w lustrze i kruszy. Siebie już nie poznaje i duszy. Nie mieści się w dawnych życia ścianach. Z ramion zdejmuje oczekiwania. Wszystko z wczoraj odeszło. Zostało dzisiaj. A dzisiaj to tylko rozmyta bańka nadziei na lepsze.
Thriller mocny i soczysty. Psychologiczny jak lubię. Nie miękki, a wyrazisty bardzo. I gęsty. O brzegach, co nie oszczędzają, a kleją się do skóry mrokiem. Mało tutaj poruszenia i wzruszenia. Dużo więcej napięcia, które trzyma i nie puszcza. Tu zło ma obraz matki. Tu zło rodzi się z nowym czasem. I wychodzi z człowieka. I wyjdzie zawsze, kiedy trafi na podatny grunt. Polecam bardzo.
Wszystko zaczyna się od noworocznej wróżby. Czy przypadkowe słowa mogą odmienić los zmęczonego życiem architekta? Czy psycholog w końcu uwolni się od swojej zaborczej matki? I wreszcie co wydarzy się w życiu pewnego policjanta? To będzie rok zmian dla wszystkich bohaterów tej powieści. Ile tu się dzieje! Mnóstwo zwrotów akcji, zaskoczeń, decyzji podejmowanych pod wpływem impulsu.
Doskonały thriller! Prawie zarwałam noc, a w moim wieku to już rzadko się zdarza ;) Uwaga wrażliwi - znajdziecie tu sporo drastycznych opisów.
Bardzo polecam! Po serii z Zakrzewskim to chyba najlepsza powieść Gorzki!
💥 „𝓡𝓸𝓴 𝔃𝓶𝓲𝓪𝓷” 𝓜𝓲𝓮𝓬𝔃𝔂𝓼ł𝓪𝔀 𝓖𝓸𝓻𝔃𝓴𝓪
Sukces, popularność, wolność.
Przekaz od wszechświata czy samospełniające się proroctwo?
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
Mieczysław Gorzka to mistrz thrillerów. Jego historie zawsze wywołują w czytelniku ogrom emocji, które później ciężko ulokować w głowie. Sięgając po „Rok zmian” sama nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nie przewidziałam tylko, że historia Remigiusza, Alberta i Dariusza tak mnie wciągnie, że będę skłonna zarwać dla niej noc, a książka do cienkich lektury nie należy. 🔥
Akcja książki rozpoczyna się w sylwestrową noc, która rozpoczyna bieg wydarzeń i staje się początkiem roku zmian… Poznajemy historię trzech mężczyzn, których początkowo nic nie łączy, jednak wraz z rozwojem wydarzeń, ich ścieżki w końcu się przecinają. Remigiusz Stańczyk odkrywa, że jego żona go zdradza ze wspólnikiem, co wywołuje w nim złość i napędza do dalszych działań, a to tylko prowadzi do jeszcze większego chaosu w jego życiu i problemów. Albert Turecki z zawodu jest psychologiem, dorosły mężczyzna, a żyje pod pantoflem zaborczej rodzicielki. Gdy jednak spróbuje się wyswobodzić z tego zabójczego układu, rozpali się w nim mroczna natura, która doprowadzi do utraty kontroli. Dariusz Pikula jest policjantem. Wiedzie dosyć spokojne życie, do czasu... aż zacznie prowadzić śledztwo w sprawie zaginionej kobiety, a w jego progu stanie niewidziana dotąd dorosła córka.
💥 To rok zmian. Czas, w którym upadają wypracowane schematy, a życie ulega przewartościowaniu.💥
Lektura tej książki to totalna jazda bez trzymanki. To wbijająca w fotel opowieść o mroku ludzkiej psychiki. Nieustające napięcie, zwroty akcji i psychologiczne zagrywki sprawiają, że ta powieść jest tak dobra! Autor z niezwykłą precyzją prezentuje nam, jakie żniwo potrafi sprawić chęć zemsty. Temat choroby psychicznej, która doprowadza do ogromnego spustoszenia w życiu i powoduje lawinę złych wydarzeń, to temat bardzo aktualny, który warto poruszać. To w jaki sposób autor skonstruował swoich bohaterów jest godne uznania. Każdy z mężczyzn prezentuje przed nami całą gamę ludzkich emocji i trudnych przeżyć. Motyw dziecka, nad którym znęca się własna rodzicielka wzbudza wiele sprzecznych emocji, a jednocześnie uświadamia ile bólu mogą zadać bliskie nam osoby.
Jest to świetnie skomponowany thriller psychologiczny, który wciągnie was na maxa i nie pozwoli odejść od książki póki wszystkie wątki nie wskoczą na właściwe tory. Fabuła bardzo dobrze rozbudowana, dialogi poprowadzone w ciekawy sposób, nie ma czasu na nudę w tej książce, ponieważ akcja pędzi jak szalona. Miliony teorii pojawiające się podczas lektury i domysły o co tak naprawdę chodzi, okazały się być mylące w obliczu ostatecznego rozrachunku tej historii.
Polecam tę książkę wszystkim miłośnikom mrocznych i brutalnych thrillerów psychologicznych. Autor nie boi się poruszać trudnych tematów. Pozostawia czytelnika w osłupieniu i sprawia, że po skończeniu tej książki ciężko się pozbierać. Skłania do refleksji i uzmysławia jak cienka jest granica pomiędzy dobrem, a złem.
„Sukces. Popularność. Wolność.”
Kto z nas, stojąc u progu Nowego Roku, nie chciałby takiej prognozy? A jeśli osiągnięcie tych celów ma zostać okupione moralnym upadkiem? Mimowolnym przekroczeniem czerwonej linii, zza której nie ma powrotu?
Zapnijcie pasy, bo Autor zafundował nam jazdę bez trzymanki! Sześćset stron mignęło mi niczym błyskawica i, jak ona, pozostawiło pogłos grzmotu oraz wewnętrzny niepokój, czy następnym razem nie uderzy we mnie. Bo wiecie, co pomyślałam po skończeniu? Jeśli Nowy Rok przyniesie mi taką zmianę, jaką obiecał Remigiuszowi Stańczykowi, to ja dziękuję! I Wam radzę trzymać tę książkę z dala od świątecznych postanowień. Chyba że naprawdę chcecie, by ten rok był Waszym ostatnim rokiem zmian. A nigdy nie wiadomo, na kogo tym razem trafi.
Bo nasi dwaj główni bohaterowie - zanurzony w marazmie codzienności architekt z wolą zmiany i nieco wypalony policjant bez życia osobistego - stają nagle w obliczu decyzji ostatecznej, czynu, który na zawsze zmienia ich życie. I od jednej, zdawać by się mogło pożądanej, reakcji, której konsekwencji nie są w stanie przewidzieć, „to, co wydawało się niezniszczalne, sypie się, chyli ku upadkowi i w końcu wali się z hukiem”.
Naprzemienne śledzenie ich historii wywołuje nieprzyjemny dyskomfort, gdy uświadomimy sobie, że każdy z nas mógłby znaleźć się na ich miejscu.
Ale prawdziwe przerażenie budzi postać trzeciego z bohaterów - psychologa z trudną przeszłością i głową wypełnioną mrocznymi fantazjami - dla którego spirala mroku, w którą pozostali wpadli mimo woli, jest przedmiotem pożądania. A to, że jest najbliższym przyjacielem naszego policjanta i bawi się jego nieświadomością, wywołuje prawdziwe ciary na plecach.
Autor buduje bardzo życiową historię, u której podstaw leży zdrada, traumy z dzieciństwa, przemoc, trudne i toksyczne relacje rodzinne. Rozkłada na czynniki pierwsze emocje, decyzje i motywacje naszych bohaterów. A ukazując każdą z trzech perspektyw i pozwalając nam wiedzieć więcej niż oni, sprawia, że chciałoby się krzyknąć: „Nie idź tą drogą!”
Ta powieść jest trochę jak samospełniająca się przepowiednia. Więc dwa razy się zastanówcie, zanim zdecydujecie się poznać prognozę własnej przyszłości. Za to bez żadnych oporów sięgajcie po tę książkę!
"Rok zmian” Mieczysława Gorzki to niesamowicie wciągający thriller psychologiczny trzymający w ciągłym napięciu do samego końca. Nie daje się odłożyć książki na później, ja pochłonęłam ją szybko, zarywając noc, nie mogłam się oderwać od fabuły.
Jak tytuł wskazuje, akcja zaczyna się od sylwestrowej nocy. Niemal wszyscy co roku składamy sobie wzajemnie różne życzenia, najczęściej zdrowia i powodzenia, mamy też własne marzenia, chcemy coś zmienić dla siebie i w sobie z nowym rokiem, osiągnąć jakieś sukcesy, stać się lepszymi, bogatszymi, itp. Oczywiście, że nie wszystkie życzenia się spełniają, lecz może to i dobrze..., czasem warto się zastanowić nad tym, czego sobie (i innym też) życzymy.
Remigiusz Stańczyk jest architektem, lecz jest już znużony swoją pracą i monotonnym życiem, chciałby je zmienić, lecz zastanawia się jak to zrobić. Gdy odczytuje w noworocznej wróżbie trzy słowa, wie już, że dla niego być może będzie to prawdziwy rok zmian... Nie przewidział tylko tego, że może te zmiany nie pójdą w tę stronę, o jakiej myślał.
"To była bardzo dobra prognoza na nadchodzące dwanaście miesięcy. Taki rok brał w ciemno. Rok zmian."
"Sukces, popularność, wolność - tak brzmiała internetowa prognoza na właśnie rozpoczynający się rok."
Komisarz Dariusz Pikul również wiele obiecuje sobie z nadejściem nowego roku, przede wszystkim chciałby zacząć się zdrowiej odżywiać, lecz ciągle brakuje mu na to czasu. Trwają poszukiwania zaginionej kobiety, śledztwo praktycznie utknęło, nie ma żadnych konkretnych śladów. Jakby mało było kłopotów w pracy, niespodziewanie zjawia się dorosła już córka Dariusza. Jej pojawienie się w życiu komisarza spowoduje niezłe zamieszanie. Tym bardziej, że Sława jest bardzo podobna do jego nieżyjącej siostry Darii, w której podkochiwał się jego przyjaciel Albert.
"W zaledwie dwie godziny jego życie przewaliło się na drugą stronę. Był naiwny. Za błędy z przeszłości prędzej czy później trzeba zapłacić słony rachunek. Teraz chyba właśnie nastał czas zapłaty."
Albert Turecki jest psychologiem, mieszka ciągle z matka, która wymaga coraz większej opieki. Nie ożenił się, bo matka zawsze krytykowała jego wybory i tak naprawdę nie pozwalała żyć normalnie. Całe jego życie podporządkowane było jej zachciankom. I chociaż często ma już dosyć jej despotycznego traktowania, nie potrafi się uwolnić od zaborczej matki. To jak narkotyk, uzależnienie, nie potrafi pewnie już inaczej funkcjonować. Matka tak go uzależniła od siebie i sterowała nim, żeby tylko się nią zajmował. W nowym roku jednak i w jego życiu wiele się zmieni...
"Ostrożnie pijąc kawę przy stole w kuchni, skonstatował, że godnie pożegnał się z poprzednim życiem na trzy zet: zakończyć, zapić, zapomnieć. Może nawet na cztery zet. Jeszcze zarzygać, ale jakoś tego słowa nie mógł umieścić w odpowiedniej kolejności."
Albert do tej pory przyjaźnie się z Dariuszem, więc spotykają się dosyć często, nie znają Remigiusza, który jednak w nowym roku stanie im obu na drodze.
Dlaczego tych trzech bohaterów spotka się twarzą w twarz? Co wyniknie z tego spotkania? Jakie tajemnice każdy z nich ukrywa? Który z nich jest dobrym, a który złym bohaterem?
Nie zawsze sukces, popularność i wolność są piękną wróżbą na przyszłość, może kryć się w tych słowach mrok, którego nie zauważamy...
Uważajcie zatem, czego sobie życzycie!
"Słowa nic nie znaczą, to czyny decydują, jak potoczy się nasze życie..."
Polecam, czyta się rewelacyjnie i chociaż może objętość książki początkowo przerażać, to w trakcie lektury nie odczuwa się tego.
Ta historia na długo zapadnie mi w pamięci, zwłaszcza że nieubłaganie zbliża się nowy rok...
Książkę przeczytałam dzięki Pani Bognie Piechockiej z PRart Media oraz wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz książki. Bardzo dziękuję.
„Rok zmian” Mieczysława Gorzki to książka, która już samym tytułem obiecuje coś więcej niż zwykły thriller. To opowieść o przełomach – tych gwałtownych i tych cichych, które dojrzewają w człowieku latami. To historia o przewartościowaniu, o konieczności zmierzenia się z samym sobą, o ucieczce przed tym, co znane, a zarazem o nieuchronnym zderzeniu z konsekwencjami tej ucieczki. I choć Gorzka znany jest z misternie konstruowanych intryg kryminalnych, tutaj wyraźnie widać, że interesuje go bardziej człowiek niż zbrodnia – jego motywacje, lęki i punkty załamania.
Książka zaczyna się od pozornie banalnego zdarzenia – noworocznej wróżby, która staje się katalizatorem zmian w życiu architekta Remigiusza Stańczyka. Brzmi jak anegdota, a jednak właśnie w tym codziennym geście autor ukrywa mechanizm, który potrafi ruszyć lawinę. Remigiusz postanawia zmienić swoje życie, zrzucić ciężar rutyny, odejść od wydeptanych ścieżek. W tym samym czasie poznajemy komisarza Dariusza Pikula i psychologa Alberta Tureckiego – dwóch mężczyzn, których życie również zaczyna się kruszyć. Każdy z nich staje przed innym rodzajem kryzysu, ale ich losy łączy jedno: przeczucie, że to, co znane, przestaje wystarczać, że dotychczasowe reguły już nie działają.
Czytając, miałam wrażenie, że Gorzka rozkłada przed nami mapę ludzkiej egzystencji w momencie pęknięcia. Pokazuje, jak łatwo z pozornego spokoju wejść w chaos, jak jedno zdarzenie – przypadkowe spotkanie, decyzja podjęta z impulsu, nieprzemyślane słowo – potrafi zmienić bieg całego życia. I właśnie w tym tkwi siła tej powieści: nie w samej intrydze, lecz w emocjonalnej prawdzie bohaterów. Nie są oni herosami ani ofiarami losu – są ludźmi, którzy próbują zrozumieć siebie w świecie, który wymknął się spod kontroli.
Najbardziej poruszył mnie wątek Alberta Tureckiego, psychologa mieszkającego z chorobliwie zaborczą matką. To portret człowieka, który z jednej strony rozumie ludzkie mechanizmy, a z drugiej sam jest ich ofiarą. W jego fantazjach, gniewie i niepokoju widać dramat człowieka rozdartego między pragnieniem wolności a paraliżującym poczuciem winy. Ten wątek przypomina, że nawet ci, którzy „pomagają innym”, sami często toną.
Przyznam, że podczas lektury często zatrzymywałam się i zadawałam sobie pytanie: czy ja też miałam swój „rok zmian”? Tak, miałam. I dlatego ta książka nie była dla mnie tylko historią – była lustrem. Lustrem, w którym zobaczyłam lęk przed utratą kontroli, potrzebę ucieczki, ale też nadzieję, że każda zmiana, choć bolesna, może prowadzić do czegoś nowego. To rzadkie w thrillerze: by zamiast adrenaliny dostać refleksję.
Są w tej powieści momenty, które nie do końca mnie przekonały – zwłaszcza początkowy motyw wróżby, który wydaje się zbyt oczywisty, a także pewna nadmiarowość wątków. Pan Mieczysław prowadzi równocześnie kilka historii, i choć każda z nich jest interesująca, momentami miałam wrażenie, że fabuła traci rytm. To jednak drobiazg wobec tego, jak sugestywnie autor opisuje przemiany wewnętrzne bohaterów. Jego język jest dojrzały, prosty, ale nie banalny, a dialogi brzmią naturalnie – to sprawia, że historia wydaje się wiarygodna.
„Rok zmian” nie jest książką, którą czyta się po to, by „poznać rozwiązanie zagadki”. To raczej opowieść o tym, co się dzieje, gdy człowiek traci grunt pod nogami, a świat, który znał, zaczyna się rozpadać. To historia o konsekwencjach podjętych decyzji, które wydawały się drobiazgiem, a okazały się punktem zwrotnym. I choć autor operuje konwencją thrillera, w gruncie rzeczy pisze o czymś dużo bardziej uniwersalnym – o nas samych, o naszej niezdolności do trwania w stagnacji i o cenie, jaką płacimy za każdą próbę zmiany.
Dla mnie ta książka była jak przypomnienie, że „rok zmian” nie zawsze zaczyna się od wielkiego wydarzenia. Czasem wystarczy jedno spojrzenie w lustro, jedno słowo, jeden impuls. Pisarz pokazuje, że każda zmiana – nawet ta wymuszona, nawet bolesna – może być początkiem. I choć jego bohaterowie często błądzą, potykają się, niszczą to, co zbudowali, to jednak właśnie w tym błądzeniu odnajdują prawdę o sobie.
To powieść, która zostaje w pamięci, bo dotyka czegoś, co wszyscy znamy: momentu, w którym nasze życie przestaje pasować jak stary garnitur. Nie jest doskonała, ale jest szczera. I właśnie dlatego – mimo kilku potknięć fabularnych – uważam ją za jedną z najbardziej dojrzałych książek Mieczysława Gorzki.
Od lat planował to zabójstwo. Drobiazgowo, cierpliwie i skrupulatnie. Pół roku wybierał ofiarę, następnie długie miesiące ją śledził. Niczego nie pozostawił przypadkowi, miał kilka wariantów planu.
Słowa nic nie znaczą, to czyny decydują, jak potoczy się nasze życie...
Kobiety nie są warte, żeby po nich rozpaczać. Nawet jeśli to była Kleopatra. Wierz mi, im ładniejsza, tym trudniejsza w życiu. Nie żałuj. Szukaj następnej.
Koniec jednego roku i początek kolejnego może przynieść wiele przełomowych zmian.
Trzech mężczyzn, których pozornie niewiele łączy- Remigiusz Stańczyk jest architektem i gdy w Sylwestra trafia na internetową wrożbę - mówiącą o wolności sukcesie i popularności wpada w obsesję.
Z kolei policjant Dariusz Pikul mierzy się z niezwykle wymagającym śledztwem od którego wiele zależy oraz z przyjazdem dorosłej córki zaś psycholog Albert Turecki jest uwikłany w toksyczny układ z matką.
Gdy ich drogi się przecinają już nic nie będzie takie samo .
Przypadek, obsesja i skrupulatnie zaplanowana zbrodnia splatają się w sieć zależności, z której nie ma łatwego wyjścia. Każdy z mężczyzn skrywa własne tajemnice, a decyzje podjęte pod presją czasu i emocji uruchamiają lawinę zdarzeń, nad którymi nikt nie ma pełnej kontroli.
,,Rok zmian" to mroczny, wielowątkowy thriller psychologiczny o granicach wolnej woli, sile obsesji i konsekwencjach wyborów, które pozornie wydają się nieistotne. To opowieść o tym, że jeden moment może zburzyć misternie budowane życie, a przyszłość -- zamiast obietnicy -- stać się pułapką. Bo czasem wystarczy jeden rok, by wszystko się zmieniło.
Autor stworzył gęsty, wielowątkowy thriller psychologiczny, w którym autor konsekwentnie buduje napięcie i prowadzi czytelnika przez labirynt ludzkich słabości, obsesji i złudzeń. To opowieść o odpowiedzialności za własne wybory, o cenie, jaką płaci się za uleganie iluzjom, i o tym, że czasem wystarczy jeden rok, by wszystko -- dosłownie wszystko -- wymknęło się spod kontroli.
Akcja rozpoczyna się w ostatni dzień roku. Trzech bohaterów - architekt Remigiusz Stańczyk, psycholog Albert Turecki i komisarz Dariusz Pikul pod wpływem noworocznej wróżby postanawiają zmienić swoje życie.
Remigiusz chce być sławny, popularny i wolny. Decyduje się odejść z pracowni architektonicznej, w której pracuje. Nie przewidział tego, że kolejne zmiany wywołają chaos. Nie wszystko idzie po jego myśli i budzi się w nim bestia. Albert chciałby być normalny i wyrwać się spod kontroli matki. Choć jest psychologiem, nie potrafi pomóc sam sobie. Żył jak w bańce i uciekał do świata brutalnych fantazji. Kiedy ucieka od matki, traci nad sobą panowanie i budzi się w nim mroczna natura. Dariusz prowadzi śledztwo w sprawie zaginionej kobiety. Wtedy pojawia się jego niewidziana wcześniej córka, która przewraca jego świat do góry nogami.
Kiedy drogi tych trzech mężczyzn się spotykają dochodzi do tragedii. Bohaterowie skrywają tajemnice i marzenia, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Ich natura zmienia się pod wpływem złych decyzji.
Autor dostarcza dreszczyku emocji, skłania do refleksji na ważne tematy i daje nam do zrozumienia, że warto rozmawiać o swoich problemach z zaufanymi ludźmi, a mówienie o tym nie jest oznaką słabości. Pokazuje nam jak cienka jest granica między normalnością a upadkiem.
To historia o życiu, decyzjach, błędach i konsekwencjach. To opowieść o przewartościowaniu, o konieczności zmierzenia się z samym sobą, o ucieczce przed tym co znane, a zarazem o nieuchronnym zderzeniu z konsekwencjami tej ucieczki.
Nie jest to książka , którą czyta się po to, by poznać rozwiązanie zagadki. Pokazuje, co się dzieje, gdy człowiek traci grunt pod nogami i gdy zaczyna się rozpadać świat, który znał. Stawia pytanie o granice dobra i zła i o to jak daleko można się posunąć, zanim przekroczy się cienką linię szaleństwa. Bardzo dobry thriller. Polecam każdemu kto lubi książki trzymające w napięciu.
Sukces. Popularność. Wolność.
Kto by nie chciał takiej wróżby na nowy rok?
Byle tylko nie próbować spełniać jej na własną rękę. I byle nie zamienić jej w samospełniające się proroctwo.
Mawiają: uważaj, czego sobie życzysz. Precyzuj marzenia. Nie podejmuj decyzji pod wpływem impulsu. Zachowaj rozsądek. Tyle mądrości, a życie i tak często idzie własną drogą - nie pytając o zgodę, nie zostawiając czasu na refleksję. Właśnie w tym miejscu zaczyna się Rok zmian.
Trzech mężczyzn. Trzy historie. Jeden rok, który wszystko przewraca do góry nogami.
Remigiusz Stańczyk podejmuje decyzję, która miała być początkiem nowego życia.
Albert Turecki przez lata tłumi emocje, aż impuls wyzwolony doświadczeniami z przeszłości uruchamia coś, czego nie da się już zatrzymać.
Dariusz Pikul zostaje wciągnięty w ciąg zdarzeń zapoczątkowanych nie przez niego samego, lecz przez decyzje bliskich - a każda kolejna tylko pogłębia chaos.
Każdy z nich wchodzi w ten rok z innym bagażem. Każdy płaci inną cenę. A jednak ich losy zaczynają się splatać w sposób, który przypomina cichy, niepisany pakt - jakby wszyscy zgodzili się oddać spokój i stabilność w zamian za obietnicę zmiany. Problem w tym, że im dalej idą, tym mniej zostaje z tej obietnicy. Coraz mniej kontroli. Coraz mniej sensu. Coraz więcej lęku.
To powieść, którą czyta się z niepokojem siedzącym na ramieniu. Takim, który nie krzyczy, tylko uparcie szepcze. Nie wiemy, o kogo boimy się najbardziej. Komu kibicujemy. Kogo potępiamy. Każdy z bohaterów - mimo popełnianych błędów - wzbudza współczucie i jakąś niepokojącą empatię. Bo łatwo zrozumieć, jak cienka bywa granica między rozsądkiem a impulsem. Między pragnieniem zmiany a autodestrukcją.
Przez dwanaście miesięcy trwamy przy nich, licząc po cichu na to, że los okaże się łaskawszy. Że ktoś w porę się zatrzyma. Że tragedia jednak nie jest jedynym możliwym finałem. Ale przecież każda decyzja musi zostawić po sobie ślad.
,,Rok zmian" to mroczny, gęsty thriller o konsekwencjach wyborów, o traumach, które nigdy nie znikają, i o tym, że czasem największym zagrożeniem nie jest świat zewnętrzny, lecz to, co nosimy w sobie.
Na wstępie napiszę że mamy tutaj małe spojlery :D Miałam już przyjemność spotkać się z autorem na kartach jego książek, dlatego z radością zapraszam do lektury dzisiejszej recenzji, poświęconej powieści ,,Rok zmian" autorstwa Mieczysława Gorzka. Według mnie to ambitna, kompleksowa powieść, która balansuje między gatunkami thrillera, psychodramatu i refleksyjnej prozy obyczajowej. Już sam tytuł sugeruje, że mamy do czynienia z opowieścią o transformacjach nie tylko tych zewnętrznych, ale przede wszystkim wewnętrznych, w psychice i życiu bohaterów. To doskonały czas poświąteczny, a przed nowym rokiem, gdzie wielu z nas stawia sobie pytanie, jaki będzie ten nowy rok, a może będzie to rok zmian itp. Książka liczy ponad 600 stron, co wskazuje, że będzie się działo, a akcja goni akcję (i to dosłownie).
W swojej najnowszej powieści autor ukazuje, jak jedno, pozornie banalne zdarzenie w tym przypadku noworoczna wróżba potrafi uruchomić lawinę decyzji i sytuacji, prowadzących bohaterów na skraj ich możliwości. Centralnymi postaciami książki są m.in. Remigiusz Stańczyk, który według mnie ucieka przed pustką, choć może wywrzeć na was inne wrażenie. Remigiusz jest architektem odnoszącym zawodowe sukcesy, ale jednocześnie człowiekiem głęboko wypalonym. Stańczyk symbolizuje współczesnego człowieka sukcesu, który odkrywa, że stabilizacja i pieniądze nie gwarantują szczęścia. Jego przemiana ukazuje, jak cienka jest granica między potrzebą zmiany a egoistycznym zerwaniem z odpowiedzialnością. Jesteśmy zmuszeni do zadania sobie pytania: czy zmiana zawsze oznacza rozwój, czy czasem jest tylko próbą zagłuszenia wewnętrznej pustki?
Kolejną postacią wartą uwagi jest Dariusz Pikul. Jakie ciężary odpowiedzialności spadły na jego barki? Komisarz policji reprezentuje zupełnie inny typ bohatera. To człowiek, który na co dzień mierzy się z cudzymi dramatami, zaginięciami i zbrodniami. Śledztwo, które prowadzi, stopniowo przestaje być dla niego wyłącznie obowiązkiem zawodowym zaczyna przenikać do jego życia prywatnego i zmusza go do przewartościowania własnych granic moralnych, ale to Albert Turecki wywarł na mnie największe emocje. Psycholog w pułapce własnych demonów. Zawodowo pomaga innym, sam jednak nie potrafi poradzić sobie z własnymi traumami. Uwikłany w toksyczną relację z matką, nosi w sobie nierozliczoną przeszłość, która stopniowo zaczyna dominować nad jego teraźniejszością. Jak to mówią, szewc bez butów chodzi. To idealny przykład na to, że innym jesteśmy w stanie pomóc, ale trudniej jest, gdy sami przeżywamy trudności. Jego wątek pokazuje, że wiedza psychologiczna nie chroni przed cierpieniem, a wypierane emocje prędzej czy później domagają się ujścia.
To, co wyróżnia tę książkę na tle wielu innych thrillerów, to koncentracja na psychologii postaci oraz zwrócenie uwagi nie tylko na to, co robią, lecz także dlaczego to robią. Po raz pierwszy miałam do czynienia z sytuacją, w której znałam złych bohaterów, ale z biegiem akcji poznawałam ich motywacje, a może bardziej powody ich działań.! Najważniejsze, co musicie wiedzieć, to że każda z głównych postaci ma za sobą bagaż doświadczeń, traum i wewnętrznych konfliktów, które wpływają na ich decyzje i reakcje. To nie tylko thriller o zaginięciu i kryminalnych zagadkach, ale przede wszystkim głęboka, wielowarstwowa opowieść o ludzkiej kondycji, wyborach i konsekwencjach, jakie ze sobą niosą. Książka skłania do refleksji nad własnym życiem i nad tym, jak łatwo jedna decyzja może odmienić naszą rzeczywistość czasem na lepsze, a czasem w sposób, którego nigdy byśmy sobie nie wyobrażali.
Nowy rok, nowe postanowienia i nowe możliwości. Pora na zmiany i właśnie tego pragnie architekt Remigiusz. Czy to będą zmiany na lepsze, czas pokaże ale pierwszy krok już postawił w tym kierunku.
Komisarz Dariusz szuka zaginionej kobiety, tropów brak, sprawa wydaje się być przegrana i powoli zapominana. Do jego mieszkania wprowadza się córka, o której istnieniu wiedział ale dopiero po 18 latach ją poznaje. Przypomina mu kogoś z przeszłości, zresztą nie tylko jemu.
Jego przyjaciel od lat dziecięcych, psycholog Albert mieszka z matką, która od dziecka nie traktuje go tak jak powinna. W mężczyźnie coraz częściej budzi się potwór. Czy zdoła go powstrzymać, zanim dojdzie do tragedii?
Moje pierwsze spotkanie z autorem i to od razu w książce liczącej około 600 stron. Thriller psychologiczny, który od samego początku aż do ostatniego zdania budzi niepokój i wciąga czytelnika bez reszty. Brutalny, przedstawiający tę stronę ludzkiej natury, którą stara się ukryć przed światem. Nasączony patologicznymi relacjami mającymi negatywne skutki w przyszłym życiu. Wołanie o pomoc, głośne i wyraźne...jednak traktowane jako żart. To powieść o egoistycznej stronie człowieka, gdzie nie słucha się uważnie i nie dostrzega co widoczne gołym okiem, bo ja, bo mój, bo moja.... Były momenty niesmaczne, brutalne i drastyczne, były i takie gdzie nie wiedziałam co mam myśleć, nie mogłam zakwalifikować jednoznacznie zachowania jako dobre czy złe.
Tych trzech facetów, bohaterów powieści łączy chęć osiągnięcia sukcesu, pragnienie bycia popularnym i wolnym. Czy któremuś z nich się to uda? Zakończenie odpowie Wam na to pytanie. Autor stworzył solidne i głębokie profile psychologiczne. Mocna i na pewno nie dla każdego. Polecam tym, których nie odpychają wulgar#e sceny i makabryczne opisy.
,,Oskar nie jest taki jak inni ludzie. Potrafi zmieniać rzeczywistość. Tylko że wtedy zjawiają się ONI i próbują go zabić. Dlatego Oskar oficjalnie nie...
Zakończenie bestsellerowej kryminalnej trylogii pt. Wściekłe psy. Policjant prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa w okolicach Bytowa odkrywa, że może...
Co przyniesie mu nadchodzący nowy rok? Miał nadzieję, że zmiany, dużo zmian. I przede wszystkim siłę, żeby o te zmiany powalczyć.
Więcej