Przed wami drugi tom sagi Rodziny Duszów i choć nie jest typową kontynuacją kończącą czas poprzedni, to jednak jest to czas późniejszy, kiedy młode damy podrosły i mają już swoje bardziej prywatne życie. Wiedza ich niby jest na wysokim poziomie ale bezpiecznym. Nie były nauczone gwałtownych podrywań, czy też spożywania alkoholu, dlatego, kiedy dochodzi do scen natarczywych, gdzie dziewczyny są naiwne, aby się bronić, bo nie wiedzą co się dzieje, spostrzegają, że stało się coś, co zmieni ich życie. Te skorupki bezpieczeństwa pękały każdego dnia coraz bardziej, aż przykro się czytało choćby o pierwszym wymuszonym zbliżeniu, gdzie nie była w stanie się bronić przed napastnikiem. Takich sytuacji jest tutaj więcej, choć bolą na różnych stopach ich życia. Nawet zwyczajne opowieści o tym jak rodzina pewnej postaci była duża, jak kuzyni spotykali się by razem spędzać czas, a wojna sprawiła, że część zaginęła i część zginęła. Teraz widzę jak saga ukierunkowana jest na ,,przetrwanie”, a nie opowieści o wzlotach i spokojnym świętowaniu. Konkurenci o rękę tutaj nie czekają, tylko trudno jest się przestawić na kogoś innego, gdzie pierwsza osoba zaginęła. I cały czas mamy tutaj takie ulotne chwile radości, które później zamieniają się w cierpienie i niepewność. O dziwo postacie są nieuświadomione w złych zachowaniach kogokolwiek, dlatego jakby czekają aż wydarzenia same się zadzieją. Nie mają tej pewności siebie aby wyrażać swoje zdanie, bo nauczeni kultury przez ojca, wszystko jedno czy to kobiety, czy ich bracia, żyli w przekonaniu, że ojciec zawsze wiedział co dla nich najlepsze. Tutaj jakby życie otwiera dla nich nowe karty, tylko pokazując na każdym kroku, że za chwile radości dostaje się niemal miesięczne baty. Nie ukrywam, że sama książka bardzo wciąga i postacie naprzemiennie ukazując swoje życie zapamiętuje się od razu, co u kogo się dzieje, tylko ten smutek jakoś tak mocno mnie uwierał. Koniec daje nadzieję na pozytywny wydźwięk w tomie trzecim, ale czy taki będzie? Czy w końcu ktoś będzie tutaj prawdziwie szczęśliwy, by móc zapoczątkować wydarzenia szczęścia bez poniesienia konsekwencji? Cóż, mam taką nadziejęJ
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2026-01-21
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 368
Dodał/a opinię:
Ewelina Przespolewska
Tylko kochanka, zawsze inna. Historia kobiety, która nigdy się nie poddaje. Wszelkie przyjemności hiszpańskiej riwiery, a potem smętna rzeczywistość...
Podobno kobiety nie mają głowy do interesów... ale czy na pewno? A może radzimy sobie o niebo lepiej niż mężczyźni, dzięki intuicji, woli walki...