„Wciąż zastanawiało mnie to, czym sobie na to wszystko zasłużyłam”.
Sława jest przekonana, że wreszcie udało jej się uchwycić kawałek szczęścia i namiastkę wolności, na jaką pozwala rzeczywistość PRL-u. Ma u boku kochającego narzeczonego, a jej głos zachwyca publiczność w Klubie Oficerskim. Niestety pewnego dnia dochodzi do tragedii i cały jej uporządkowany świat pęka niczym bańka mydlana. Zagubiona ucieka do zielonego domu, który odziedziczyła po tajemniczej krewnej, której nigdy nie poznała. To miejsce na skraju zapomnianej wsi, do którego wcześniej nawet nie zaglądała, ma być tylko na chwilę by na nowo poukładać rozbite serce. Sytuacja komplikuje się, gdy w jej ręce trafia szkatułka należąca do ciotki Aleksandry. Przeszłość zaczyna dopominać się o uwagę, a Sława niespodziewanie musi zaopiekować się chłopcem, który znalazł schronienie w jej stodole…
Moje kolejne, bardzo udane spotkanie z twórczością Alicji Filipowskiej. Akcja powieści płynie naturalnym rytmem, wciąga i wzrusza, a tło historyczne przenosi czytelnika wprost na lubelską wieś lat sześćdziesiątych, w realia PRL-u. Fabuła prowadzona jest zajmująco, pulsuje emocjami, ukazuje skomplikowane relacje międzyludzkie i codzienność, w której rytm wyznaczają sołtys, ksiądz i partyjne układy. Styl autorki jest lekki, naturalny czytanie było przyjemnością. Bohaterowie są wyraziści, skomplikowani, autentyczni, z krwi i kości. Wyraźnie widać przemianę, jaka zachodzi w głównej bohaterce, poruszonej losem młodego chłopaka. Jest ona postacią pełną sprzeczności, silna i przyzwyczajona do życia w blasku, a jednocześnie zagubiona i doświadczona stratą, zmuszona odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości.
Ciepła opowieść o uczuciach, które nosimy w sobie, o tym, że konfrontacja z przeszłością choć trudna, może stać się początkiem czegoś nowego. To historia upadku i odbudowy, poszukiwania sensu i odkrywania, że szczęście nie jest dane raz na zawsze, czasem trzeba je stworzyć od nowa. Autorka z wrażliwością pokazuje, że dziedziczymy znacznie więcej niż rzeczy materialne. Przejmujemy cudze doświadczenia, niespełnione marzenia, a czasem także ciężar przemilczanych historii. I choć nie zawsze jesteśmy tego świadomi, to właśnie one kształtują nasze wybory i sposób patrzenia na świat. Obraz wsi przedstawiony w powieści jest bardzo autentyczny. Tutaj każdy zna każdego, a prywatność niemal nie istnieje. Relacje, jakie Sława nawiązuje z mieszkańcami, stopniowo zmieniają jej spojrzenie na świat i ludzi, ucząc ją empatii oraz otwartości.
Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :)
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2026-03-20
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
Wiesława Biegańska
W małym urzędzie pocztowym, gdzie czas płynie wolno, a ludzie wciąż są dla siebie ważni, rozgrywa się opowieść o kobiecej sile, samotności i... nadziei...
"Nigdy bym” to opowieść o kobietach, w których życiu powinno być już niewiele niewiadomych – są dojrzałe, mają stałą pracę, są w stałych i...