Sława Tucholska wierzy, że wywalczyła sobie na zawsze skrawek szczęścia i wolność na miarę PRL-owskiej rzeczywistości. Ma kochającego narzeczonego, głos, który porywa męskie serca w Klubie Oficerskim i... najzgrabniejsze nogi w Lublinie. W jeden wieczór Sława traci miłość, a potem wszystko, co uważała za pewne, pęka jak mydlana bańka. Złamana zaszywa się w zielonym domu zapisanym jej w spadku przez tajemniczą krewną, której nigdy nie poznała, na skraju zapomnianej wsi, której nigdy dotąd nie odwiedziła. Tylko ,,na chwilę", by posklejać krwawiące serce i zrujnowane życie. Gdy w jej ręce trafia szkatułka cioci Aleksandry musi zmierzyć się z przeszłością i zająć się chłopcem, który pomieszkuje w jej stodole... Jak estradowa diwa o arystokratycznych korzeniach poradzi sobie z wyzwaniami codzienności w prowincjonalnej Kamionce? Alicja Filipowska z werwą rysuje portrety zwykłych ludzi na lubelskiej wsi w latach sześćdziesiątych XX wieku, gdzie ramy życia wyznaczają sołtys, ksiądz i partyjni notable. Życie i postawa bohaterki zmieniają się głównie w zderzeniu z dramatycznym losem nastolatka; szczęście odnajduje w relacjach ze zwykłymi ,,nieznacznymi" ludźmi, w poczuciu własnej sprawczości, gdy im pomaga i udaje jej się zmieniać świat na lepsze. Wydanie z dużą, czytelną czcionką.
Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 2026-03-20
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 384
„Szkatułka sekretów” Alicji Filipowskiej to jedna z tych lektur, które osiadają w czytelniku niczym kurz na starych meblach w opuszczonym domu - niby niepozornie, a jednak z każdą stroną czuć coraz większy ciężar emocjonalny i autentyzm przedstawionej historii. Autorka zabiera nas w podróż do Polski lat 60. XX wieku, ale nie robi tego w sposób podręcznikowy. To raczej intymna, niemal zmysłowa wyprawa do świata, w którym luksus estradowych świateł Lublina zderza się z surowością lubelskiej prowincji.
Główna bohaterka, Sława Tucholska, to postać nakreślona z niezwykłą starannością. Poznajemy ją jako kobietę sukcesu, pewną siebie artystkę, która wierzy, że los sprzyja jej bezwarunkowo. Jednak moment, w którym jej życie rozpada się na kawałki, jest punktem zwrotnym nie tylko dla fabuły, ale i dla samej konstrukcji tej bohaterki. Filipowska doskonale ukazała ten bolesny proces „zdzierania maski” diwy. Sława, lądując w odziedziczonym po tajemniczej ciotce zielonym domku w Kamionce, musi zmierzyć się z rzeczywistością, która nie wybacza braku praktycznych umiejętności. To właśnie te prozaiczne czynności - walka z piecem, mycie się w misce czy zapach smażonych ziemniaków - sprawiają, że czytelnik zaczyna współodczuwać z bohaterką każdą jej frustrację i każdy mały sukces.
Mocną stroną powieści jest bez wątpienia tło społeczne. Autorka nie idealizuje peerelowskiej wsi. Pokazuje ją taką, jaka była: pełną układów, wpływów lokalnych notabli, księdza i sołtysa, ale też naznaczoną cichymi dramatami, takimi jak przemoc domowa czy alkoholizm. W tym wszystkim pojawia się Zenek - młody chłopak, którego relacja ze Sławą jest dla mnie najbardziej poruszającym wątkiem tej książki. To właśnie dzięki niemu „ta z zielonego domu” zaczyna rozumieć, że empatia i bezinteresowna pomoc są warte więcej niż brawa w Klubie Oficerskim.
Jeśli chodzi o stylistykę, Filipowska operuje językiem bardzo plastycznym, momentami niemal poetyckim, co świetnie kontrastuje z szarością opisywanej epoki. Narracja pierwszoosobowa pozwala nam wejść głęboko w głowę Sławy, choć muszę przyznać, że zdarzały się momenty, w których konstrukcja monologów bywała nieco rwana. Wspomnienia i backstory wplecione w bieżące wydarzenia potrafiły na chwilę wytrącić z rytmu, choć ostatecznie dodawały one historii głębi, tworząc z niej swego rodzaju literacki pamiętnik. Tytułowa szkatułka staje się tu klamrą spinającą przeszłość z teraźniejszością, przypominając nam, że tajemnice naszych przodków często definiują to, kim jesteśmy dzisiaj.
To książka o odzyskiwaniu godności i budowaniu siebie na nowo na zgliszczach dawnych marzeń. Choć tempo akcji jest niespieszne, refleksyjny charakter powieści pozwala na pełne zanurzenie się w klimacie Kamionki. Do słabszych stron zaliczyłabym jedynie wspomniane wcześniej, momentami chaotyczne retrospekcje, które mogą rozpraszać, oraz fakt, że środek powieści nieco traci na dynamice. Niemniej jednak, autentyczność przemiany Sławy i ciepło płynące z jej relacji z mieszkańcami wsi w pełni to rekompensują. To lektura, która wzrusza, irytuje, ale przede wszystkim daje nadzieję, że nawet gdy zgaśnie ostatni reflektor, wciąż można odnaleźć własne światło.
„Szkatułka sekretów” Alicji Filipowskiej to poruszająca powieść obyczajowa osadzona w realiach lat sześćdziesiątych XX wieku, w której osobista tragedia staje się początkiem przemiany i odkrywania sensu życia na nowo. Autorka prowadzi czytelnika z gwarnego świata estrady do spokojnej, lecz pełnej ukrytych dramatów lubelskiej wsi, tworząc historię o stracie, dojrzewaniu i odnajdywaniu szczęścia tam, gdzie najmniej się go spodziewamy.
Główna bohaterka, Sława Tucholska, ma wszystko, miłość, talent i poczucie niezależności, na jakie pozwala rzeczywistość PRL-u. Jeden wieczór wystarcza jednak, by jej uporządkowany świat runął. Ucieczka do odziedziczonego domu w zapomnianej Kamionce staje się dla niej nie tylko schronieniem, lecz także przestrzenią konfrontacji z własnymi słabościami. Kluczowym elementem fabuły jest tajemnicza szkatułka po cioci Aleksandrze, która otwiera przed bohaterką drzwi do przeszłości i prowadzi ją ku nowym relacjom, zwłaszcza z chłopcem ukrywającym się w jej stodole. Ten wątek wnosi do powieści dużą dawkę emocji i nadaje historii głębszy wymiar.
Autorka z dużą wrażliwością kreśli portret prowincjonalnej społeczności, w której życie toczy się według jasno określonych reguł. Jednocześnie pokazuje, jak wiele dobra i solidarności kryje się wśród „zwykłych” ludzi.
„Szkatułka sekretów” to powieść nastrojowa, pełna ciepła i nostalgii. Autorka łączy w niej tajemnicę rodzinnej przeszłości z historią wewnętrznej przemiany, tworząc lekturę, która skłania do refleksji i pozostawia czytelnika z poczuciem nadziei.
Obywatelka Tucholska kobieta, która zdobyła duże uznanie dzięki występom w Klubie Oficerskim. Wydawałoby się że ma wszystko co inni mogą wymarzyć tym bardziej po wojnie pracę, mężczyzne u boku i sławę. Ale czy na pewno jest szczęśliwa?
~
Pewnego dnia przeżywa ona podwójną tragedię. Utrata ukochanego ale też stara ciąży. Całe jej kolorowe życie zmieniło się w kilka sekund w czerń i biel bez jakichkolwiek innych barw. Każdy z otoczenia za wszelką cenę chce ją pocieszyć. Władysława dowiaduje się o spadku po ciotce. Odziedziczyła ona gospodarstwo na wsi.
~
Chcąc zmienić swoje życie wraz z psem wyjeżdża swoim małym wojskowym gazikiem do zielonego domu. To tam życie zmienia się o 180°. To mały drewniany zielony dom staje się jej ostoja ale też i młodego chłopca, któremu mino wszystko bohaterka pomaga. Co takiego wydarzy się na wsi? Jakie tajemnice skrywa rodzina bohaterki?
~
Muszę przyznać, że książka mnie naprawdę pochłonęła. Bardzo mi się podobało połączenie zaściankowej wsi z nowoczesnym miastem jak na powojenne czasy. Niby dwa różne światy a można łatwo odnaleźć wspólną cechę. Rozczuliło mnie to jak szybko bohaterka złapała więź z Zenkiem, chłopcem który z czasem stał się jej przyjacielem.
~
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i jestem nim naprawdę bardzo miło zaskoczona. Książka jest łatwa i lekka w odbiorze ale jednocześnie porusza naprawdę trudne i ciężkie tematy.
~
Fajnie że całość jednak była przedstawiona na wsi w latach 60, gdzie to wszytko po woli zaczynało się budować od nowa. Myślę że każdy znajdzie w tej pięknej książce coś dla siebie. "Szkatułka sekretów" pozwala na głębsze spojrzenie na otaczający nas świat, a przede wszystkim autorka ukazuje, że w życiu najważniejsze nie są pieniądze czy sława a przede wszystkim empatia do drugiego człowieka.
Dziękuję wydawnictwu Szara Godzina za egzemplarz ❤️
„Szkatułka sekretów” Alicja Filipowska to powieść, która łączy w sobie emocjonalną głębię, historyczne tło i wciągającą fabułę obyczajową. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć historie, które nie tylko bawią, ale i skłaniają do refleksji nad ludzką naturą, codziennymi wyborami i konsekwencjami decyzji podejmowanych w trudnych czasach.
Główną bohaterką książki jest Sława Tucholska – młoda kobieta, która w PRL-owskiej rzeczywistości wydawała się mieć wszystko: kochającego narzeczonego, talent wokalny, który przyciągał uwagę w Klubie Oficerskim, i poczucie stabilności. Jednak w jeden wieczór jej świat legł w gruzach. Strata miłości i utrata pozornej pewności siebie zmuszają ją do ucieczki w zielony dom, zapisany w spadku po tajemniczej krewniej, której nigdy nie poznała. Tam trafia na szkatułkę cioci Aleksandry – obiekt pełen wspomnień i sekretów, który staje się punktem wyjścia do konfrontacji z przeszłością i refleksji nad własnym życiem. W tym samym czasie Sława musi zmierzyć się z niespodziewanym wyzwaniem – opieką nad chłopcem zamieszkującym w stodole, co wprowadza elementy codziennej praktyki, odpowiedzialności i budowania nowych więzi.
Emocjonalnie powieść jest bardzo bogata. Filipowska umiejętnie balansuje smutek, rozczarowanie i poczucie straty z nadzieją, radością z drobnych codziennych gestów oraz siłą przyjaźni i relacji międzyludzkich. Czytelnik łatwo utożsamia się z bohaterką, jej wątpliwościami i próbami odnalezienia sensu w świecie pełnym ograniczeń. Autorka pokazuje również, jak mocno wpływają na nas struktury społeczne, sąsiedzkie konwenanse i oczekiwania otoczenia – i jak ważne jest, by w takich warunkach zachować własną autonomię i poczucie wartości.
Filipowska znakomicie oddaje klimat polskiej prowincji lat sześćdziesiątych XX wieku. Opisy wsi, codziennego życia jej mieszkańców, interakcji z lokalną społecznością, w tym sołtysem, księdzem czy partyjnymi notable, są autentyczne i wciągające. Styl autorki jest lekki, plastyczny i bardzo przystępny – mimo poważnych tematów powieść czyta się niemal jednym tchem. Duży plus należy się także za dużą, czytelną czcionkę wydania, co podnosi komfort lektury.
Tematy poruszane w „Szkatułce sekretów” są uniwersalne i aktualne: radzenie sobie z utratą, odbudowa życia po dramatycznych wydarzeniach, poszukiwanie własnej wartości, odpowiedzialność wobec innych i moc drobnych gestów, które zmieniają świat wokół nas. W tle pojawia się również subtelny wątek historii i tajemnic rodzinnych, które nadają książce dodatkową warstwę refleksji i napięcia.
To powieść obyczajowa z elementami romansu i subtelnej intrygi, idealna dla czytelników ceniących dobrze skonstruowane postacie, które rozwijają się na oczach odbiorcy, a także autentyczne emocje i codzienne dramaty zwykłych ludzi. „Szkatułka sekretów” jest pozycją dla wszystkich, którzy szukają historii wzruszających, inspirujących, a jednocześnie osadzonych w realistycznym, historycznym kontekście.
Książka pokazuje, że szczęście i poczucie własnej sprawczości można odnaleźć nawet w najmniej spodziewanych miejscach – w relacjach z innymi, w akceptacji przeszłości i odwadze do działania tu i teraz. Gorąco polecam tę powieść każdemu, kto ceni emocjonalnie angażujące historie, rodzinne tajemnice i bohaterki, które uczą, że siła i wrażliwość mogą iść w parze.
Poznajemy Sławę Tucholską, która jest artystkę estradową, ma kochającego narzeczonego i świetlaną przyszłość. Miastowej arystokratce wydaje się, że nic więcej jej nie potrzeba. Jednak w jeden wieczór traci wszystko. Postanawia zaszyć się w zielonym domu zapisanym jej w spadku przez tajemniczą krewną, której nigdy nie poznała, w prowincjonalnej Kamionce. Kiedy znajduje szkatułkę cioci Aleksandry, musi zmierzyć się z przeszłością i zająć się chłopcem, który pomieszkuje w jej stodole...
Alicja Filipowska zabiera nas do czasów PRL-u lat 60-tych. Niezwykle interesująco kreśli portrety zwykłych ludzi na lubelskiej wsi. Klimat tamtych czasów jest mocno wyczuwalny. To tu rządzą sołtys, ksiądz i partyjni notable ze swoimi układami i układzikami. Nie da się nie zauważyć ich wpływu na życie społeczności.
Bardzo polubiłam się ze Sławą i mocno kibicowałam jej w drodze do odnalezienia siebie na nowo. Autorka spory nacisk położyła na rolę kobiet w świecie. Główna bohaterka była taką prekursorką w zmianach, w pokazywaniu, że można żyć inaczej, po swojemu. To silna postać, która nie poddała się przeciwnościom, a postanowiła zawalczyć. Tu uświadamiamy sobie, że nic nie jest nam dane raz na zawsze. Wystarczy jedna chwila, by wszystko stracić. Ale ważne jest, by spróbować się podnieść.
"Ile jeszcze tych porażek, do cholery? Nigdy nie wyjdę na prostą, jeśli los nie da mi ku temu okazji. Jak tylko podniosę się z kolan, to znowu dostanę od życia w łeb."
Nie bez znaczenia dla całości historii ma wątek chłopca. Dramatyczny los Zenka bardzo mnie poruszył, ale i niejednokrotnie sprawił, że się uśmiechnęłam. To dzięki niemu Sława zaczyna rozumieć, że empatia i bezinteresowna pomoc są ważniejsze niż wszystko inne, co do tej pory uważała za istotne.
Autorka świetnie kreśli relacje międzyludzkie, nie unika trudnych tematów, jak chociażby przemoc domowa czy alkoholizm. Nie idealizuje rzeczywistości. Wręcz przeciwnie, pokazuje bolączki i trudy życia.
Tytułowa szkatułka to nie tylko przedmiot, ale przede wszystkim symbol. To historia, tajemnice, to co odkryte i jeszcze czekające, by ujrzeć światło dzienne. To połączenie przeszłości z teraźniejszością.
Tempo akcji płynie nieśpiesznym rytmem, częściej jest refleksyjnie, lecz mimo to wciąż pozostaje przestrzeń na głębokie emocje i wydarzenia, na które wyczekuje się z niemałym zaangażowaniem.
"Szkatułka sekretów" to ciepła, klimatyczna i poruszająca powieść o stracie, rodzinnych sekretach z przeszłości, które definiują nas jako dorosłych, budowaniu siebie na nowo, odzyskiwaniu godności, zmianach. Czy estradowa diwa sobie poradzi? A może raczej: ta z zielonego domu? I co ostatecznie wygra - estradowe światła w Klubie Oficerskim czy surowość lubelskiej prowincji?
Akcja powieści rozgrywa się w latach sześćdzięsiątych ubiegłego stulecia w małej lubelskiej wsi.
Główna bohaterka Sława Tucholska ma kochającego narzeczonego, głos który porywa męskie serca i nogi najzgrabniejsze w całym Lublinie. W pewien wieczór traci miłość, a to co było dla niej ważne pęka jak bańka mydlana. Załamana tym wszystkim wyjeżdża na wieś do domu, który odziedziczyła po swojej krewnej. Mieszkając w mieście była przyzwyczajona do innego życia niż to, które będzie teraz. Tam żyła w blasku, a tu musi zmierzyć się z codziennością wiejską. Chce jednak tu być i przemyśleć swoje życie w samotności. Nie za bardzo jej się udaje, bo ciągle ją ktoś odwiedza, albo przychodzą do niej prosić o pomoc. Wszystko się zmienia, gdy do jej rąk trafia szkatułka, która należała do jej cioci. Musi zmierzyć się z przeszłością i zapewnić opiekę chłopcu, który mieszka w stodole.
Autorka świetnie opisała codzienne życie na prowincji. Nie wybiela peerelowskiej wsi. Pokazała ją nam jaką ona była naprawdę. Kiedy to sołtys i ksiądz byli najważniejsi wśród społeczności. Gdzie panowały przemoc domowa i alkoholizm i nikt za to nie ponosił żadnych konsekwencji.
Poruszony jest w tej książce temat straty, odnajdywania swojej wartości, odpowiedzialności za innych. Historia wciąga i trzyma w napięciu, a tytułowa szkatułka łączy przeszłość z teraźniejszością. Jest ona jakby pamiętnikiem. Wspomnienia wplecione w bieżące wydarzenia dodają powieści głębi i jest to podróż w czasie. Czyta się ją z zaciekawieniem i przyjemnością.
Gorąco polecam wszystkim tym, którzy lubią historie z rodzinnymi tajemnicami. Książka uświadamia nam, że szczęście nie jest nam dane raz. Pokazuje, że można być szczęśliwym po raz drugi czy trzeci.
Uważaj, czego sobie życzysz, bo możesz to dostać... Dwudziestoletnia Kaja marzy o dużej rodzinie i ciepłych relacjach. Zawsze były tylko we dwie:...
Poruszająca opowieść o sile dziecięcej przyjaźni i beztrosce, która nagle zostaje przerwana Lato 1993 roku. Dziesięcioletni Paweł wraca z kolonii pełen...
Przeczytane:2026-04-20, Ocena: 5, Przeczytałem,
„Wciąż zastanawiało mnie to, czym sobie na to wszystko zasłużyłam”.
Sława jest przekonana, że wreszcie udało jej się uchwycić kawałek szczęścia i namiastkę wolności, na jaką pozwala rzeczywistość PRL-u. Ma u boku kochającego narzeczonego, a jej głos zachwyca publiczność w Klubie Oficerskim. Niestety pewnego dnia dochodzi do tragedii i cały jej uporządkowany świat pęka niczym bańka mydlana. Zagubiona ucieka do zielonego domu, który odziedziczyła po tajemniczej krewnej, której nigdy nie poznała. To miejsce na skraju zapomnianej wsi, do którego wcześniej nawet nie zaglądała, ma być tylko na chwilę by na nowo poukładać rozbite serce. Sytuacja komplikuje się, gdy w jej ręce trafia szkatułka należąca do ciotki Aleksandry. Przeszłość zaczyna dopominać się o uwagę, a Sława niespodziewanie musi zaopiekować się chłopcem, który znalazł schronienie w jej stodole…
Moje kolejne, bardzo udane spotkanie z twórczością Alicji Filipowskiej. Akcja powieści płynie naturalnym rytmem, wciąga i wzrusza, a tło historyczne przenosi czytelnika wprost na lubelską wieś lat sześćdziesiątych, w realia PRL-u. Fabuła prowadzona jest zajmująco, pulsuje emocjami, ukazuje skomplikowane relacje międzyludzkie i codzienność, w której rytm wyznaczają sołtys, ksiądz i partyjne układy. Styl autorki jest lekki, naturalny czytanie było przyjemnością. Bohaterowie są wyraziści, skomplikowani, autentyczni, z krwi i kości. Wyraźnie widać przemianę, jaka zachodzi w głównej bohaterce, poruszonej losem młodego chłopaka. Jest ona postacią pełną sprzeczności, silna i przyzwyczajona do życia w blasku, a jednocześnie zagubiona i doświadczona stratą, zmuszona odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości.
Ciepła opowieść o uczuciach, które nosimy w sobie, o tym, że konfrontacja z przeszłością choć trudna, może stać się początkiem czegoś nowego. To historia upadku i odbudowy, poszukiwania sensu i odkrywania, że szczęście nie jest dane raz na zawsze, czasem trzeba je stworzyć od nowa. Autorka z wrażliwością pokazuje, że dziedziczymy znacznie więcej niż rzeczy materialne. Przejmujemy cudze doświadczenia, niespełnione marzenia, a czasem także ciężar przemilczanych historii. I choć nie zawsze jesteśmy tego świadomi, to właśnie one kształtują nasze wybory i sposób patrzenia na świat. Obraz wsi przedstawiony w powieści jest bardzo autentyczny. Tutaj każdy zna każdego, a prywatność niemal nie istnieje. Relacje, jakie Sława nawiązuje z mieszkańcami, stopniowo zmieniają jej spojrzenie na świat i ludzi, ucząc ją empatii oraz otwartości.
Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :)