Zanurzenie się w najnowszej powieści Joanny Kruszewskiej, „To, czego chcę”, przypomina moment, w którym po wyjątkowo chłodnym i wyczerpującym dniu wreszcie bierzemy w dłonie kubek gorącej herbaty. To literatura obyczajowa najwyższej próby - nienachalna, pisana z ogromnym sercem, a przede wszystkim uderzająco autentyczna. Autorka stworzyła historię, która nie potrzebuje spektakularnych, brawurowych zwrotów akcji, by od pierwszej do ostatniej strony trzymać czytelnika w stanie pełnego zaangażowania i emocjonalnego skupienia.
Fabuła skupia się wokół fundamentalnego i niezwykle trudnego procesu: budowania siebie na nowo, gdy dotychczasowy świat legł w gruzach. Śledząc losy Marzeny, kobiety zmagającej się z bolesną przeszłością po toksycznym małżeństwie, obserwujemy fascynującą, intymną drogę ku niezależności. Decyzja o zakupie domu, prowadzenie własnej działalności oraz obecność wiernego owczarka niemieckiego tworzą ramy jej nowego, bezpiecznego azylu. Ta pozornie stabilna codzienność zostaje jednak wystawiona na próbę przez dwa skrajnie różne uniwersa. Z jednej strony pojawia się obietnica słońca, lekkości i włoskiej beztroski, uosabiana przez dalekie wiadomości od Karola. Z drugiej strony, zimowa rzeczywistość stawia na jej drodze postać skomplikowaną i magnetyczną - Macieja, wykluczonego społecznie lekarza z głęboką traumą, którego obecność redefiniuje dotychczasowe pojęcia pomocy i empatii.
Niezaprzeczalnie największym atutem tej powieści jest psychologiczna głębia oraz wielowymiarowość postaci. Autorka nie tworzy papierowych bohaterów; powołuje do życia ludzi z krwi i kości, z ich słabościami, wadami i bolesnym bagażem doświadczeń. To sprawia, że niezwykle łatwo utożsamić się z ich rozterkami. Kruszewska z ogromną wrażliwością i bez zbędnego moralizatorstwa dotyka tematów niezwykle trudnych: od przemocy emocjonalnej, przez alkoholizm i bezdomność, aż po skomplikowane, toksyczne więzi rodzinne. Książka staje się przez to przejmującym traktatem o tym, jak łatwo oceniamy innych po pozorach, zapominając, że pod zniszczoną „okładką” ludzkiego losu kryją się często dramaty niewyobrażalnego kalibru.
Pod względem warsztatowym powieść intryguje, choć może wywołać skrajne odczucia. Z jednej strony styl autorki jest płynny, pełen ciepła i sugestywnych, obrazowych opisów, co sprawia, że przez tę blisko pięćsetstronicową historię dosłownie się płynie. Z drugiej strony, w strukturze tekstu daje się zauważyć pewna specyfika: narracja bywa rwana, zdania są momentami bardzo krótkie, wręcz siermiężne, co u części odbiorców może wywołać poczucie braku stylistycznej finezji i narracyjnego polotu. Ponadto tempo akcji miejscami zauważalnie zwalnia, a niektóre partie materiału mogłyby zyskać na dynamice, gdyby poddano je drobniejszym cięciom redakcyjnym.
„To, czego chcę” to mądra, dojrzała i niezwykle komfortowa opowieść, która zamiast taniego sentymentalizmu oferuje głęboką refleksję nad ulotnością czasu i odwagą potrzebną do otwarcia nowych drzwi. To literatura, która niesie autentyczne pokrzepienie i udowadnia, że na drugą szansę od losu nigdy nie jest za późno.
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2026-04-27
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 496
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Za każdą przyjemność trzeba zapłacić i czasami lepiej dwa razy się zastanowić, czy chwila radości warta jest swojej ceny. Seniorka rodu Bialickich oraz...
Złych decyzji nie da się cofnąć, ale można próbować naprawić ich skutki. O prawdziwą miłość też warto powalczyć. Niektórzy, tak jak Beata, szukają...