Lubicie reportaże? Ja obok kryminałów, thrillerów i opowieści grozy lubię czasami sięgnąć po literaturę faktu. Właśnie o takiej książce chcę Wam właśnie opowiedzieć.
„Trzeba było grać” to poruszający reportaż o żeńskiej orkiestrze z Auschwitz, o zespole który tworzył się w bólach i tragedii dotykającej kobiety, które trafiały do miejsca kaźni podczas II Wojny Światowej.
Zabierając się za tę lekturę byłem przekonany, że „angaż” do tej orkiestry był dla osadzonych wybawieniem, pewnego rodzaju nagrodą za wysiłek poświęcony tworzeniu muzyki.
Gdy zbliżałem się do końca moje odczucia diametralnie się zmieniały. Sami „dyrygenci tych orkiestr kategorycznie zaprzeczali, jakoby obozowa muzyka komukolwiek pomogła”.
Jedyne na co mogły liczyć członkinie orkiestr to odrobinę lepsze traktowanie ze strony zarządców obozu. Jednak cierpienie jakie obserwowały podczas grania marszy wojskowych, w rytm których ich towarzyszki niedoli maszerowały na ciężkie roboty powodowało, że stanie tam w tym momencie stawało się torturą jeszcze gorszą niż ciężka katorżnicza praca.
Nie jest to lektura lekka, czyta się ją z poczuciem bólu jaki doświadczali ci, którzy przeżyli piekło. Jest to za to książka bardzo prawdziwa, dokładna w przekazanie, oparta o wywiady z tymi, którzy tam byli, słuchali tej muzyki i ją tworzyli.
Reportaż ten stanowi poruszające i rzetelne świadectwo jednej z najtragiczniejszych kart historii XX wieku. Autorka, opierając się na faktach, relacjach świadków oraz materiałach źródłowych, ukazuje ogrom ludzkiego cierpienia i mechanizmy funkcjonowania nazistowskiego obozu zagłady.
Polecam każdemu, w szczególności miłośnikom i pasjonatom tematyki obozowej.
Warto poznać tę historię.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 416
Dodał/a opinię:
ZaczytanyGlina
Nazywana przez królową Elżbietę ,,tą kobietą", nie była ani ładna, ani szczególnie błyskotliwa. Oskarżana o bycie czarownicą, kobietą lekkich obyczajów...