„… muzyka w rękach nazistów stała się narzędziem tortur. Jednych zmuszano do grania, drugich – do słuchania, a wszystko to na tle niewyobrażalnego ludzkiego cierpienia.”
Ten cytat najlepiej oddaje historię o muzyce rozbrzmiewającej w przedsionku piekła, którą z wielką skrupulatnością przybliża nam Anne Sebba. Autorka w reportażu „Trzeba było grać” stworzyła pierwsze tak kompleksowe dzieło, zbierając świadectwa nie tylko kobiet, które grały w dziewczęcej orkiestrze w Auschwitz, ale i tych, które musiały tej muzyki słuchać.
Książka jest nie tylko dowodem na potworny paradoks, który zmienia muzykę w normalnym świecie utożsamianą z pięknem, w narzędzie tortur. To przede wszystkim udana próba przybliżenia postaci orkiestrantek i ich udziału w codziennym życiu obozu. Rys biograficzny bohaterek nie ogranicza się do czasu wojny. Poznajemy ich przedwojenne marzenia, ale też losy powojenne. Bo każda z ocalałych już zawsze nosiła w sercu pamięć o tamtym nieludzkim czasie, a często też i poczucie winy.
Z reportażu, w którym autorka nie ocenia, a opiera się na faktach, przytaczając często różne wersje tych samych zdarzeń, dowiadujemy się, skąd wziął się pomysł na kobiecą orkiestrę i jaka była jej rola. Nie da się czytać bez emocji o kobietach zmuszonych grać marsze, gdy inne w ich rytmie były pędzone do morderczej pracy lub szły na śmierć.
Autorka ukazuje perspektywę kobiet, dla których gra była szansą na przeżycie, ale i tych, które zmuszone do słuchania, często nienawidziły orkiestrantek za ich przywileje, grę dla nazistów i przypominanie o życiu, które im odebrano. Autorka pokazuje też trudne relacje wewnątrz samej orkiestry, która była nie tylko zbieraniną amatorek i wirtuozek, ale też kobiet różnych narodowości i wyznań.
Szczególnie mocno wybrzmiewają portrety dwóch niejednoznacznych postaci - Almy Rosé, dyrygentki obozowej orkiestry i Marii Mandl zwanej „Bestią”, jej założycielki. Autorka nakreśliła je z dziennikarską rzetelnością, starając się zachować obiektywne spojrzenie na każdą z nich.
Nie jest to lektura, którą czyta się szybko i lekko. To oczywiste. Co ważniejsze, nie jest to też książka zachęcająca do oceniania decyzji kobiet walczących o przetrwanie. Bo my, dla których wojna jest pojęciem strasznym, lecz abstrakcyjnym, nie mamy prawa ich osądzać. Nikt z nas nie doświadczył piekła, w którym nawet mały akt sprzeciwu, jak zagranie zakazanego utworu, mógł kosztować życie. Naszym obowiązkiem jest jednak wiedzieć i pamiętać, że nawet muzyka może stać się narzędziem tortur.
Wiem, że już zawsze, gdy będę grać na pianinie, w pamięci pojawią mi się obrazy kobiet zmuszonych grać, by przeżyć.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 416
Dodał/a opinię:
czytanienaplatan
Nazywana przez królową Elżbietę ,,tą kobietą", nie była ani ładna, ani szczególnie błyskotliwa. Oskarżana o bycie czarownicą, kobietą lekkich obyczajów...