„Utkane zaklęcia” to książka z bardzo ciekawym motywem magii, którą główna bohaterka wplata w tworzone kreacje. Nie spotkałam się wcześniej z czymś takim, a jako laik w świecie fantasy byłam zachwycona tym pomysłem – był oryginalny i łatwy do wyobrażenia.
Niamh Ó Conchobhair od początku wzbudziła moją sympatię. Bierze na swoje barki za dużo i pracuje ponad siły, by poprawić sytuację rodziny. Jej determinacja była godna podziwu, choć momentami miałam ochotę powiedzieć jej, żeby w końcu odpoczęła.
Wątek romantyczny bardzo mi się podobał. Relacja rozwijała się spokojnie, naturalnie, bez pośpiechu, ale z dawką świetnego dogryzania. Kit początkowo sprawiał wrażenie chłodnego, ale pod twardą skorupą krył się dobry człowiek. Jego przemiana dawała nadzieję całemu królestwu.
Mocno zainteresował mnie również Jack, niosący ogromną odpowiedzialność. Zamiast szukać wsparcia, odsuwa od siebie bliskich. Było w tym coś bardzo smutnego, ale i ludzkiego.
Książkę czytało mi się naprawdę dobrze. Napięcie rosło stopniowo, a historia rozwijała się w swoim tempie. Nie ma tu nieustannej akcji, ale można spokojnie zanurzyć się w świecie bohaterów.
Zabrakło mi jednak rozwinięcia kilku tematów. Chciałabym dowiedzieć się więcej o chorobie Niamh oraz poznać szczegóły konfliktu pomiędzy rodami. Niektóre kwestie potraktowano zbyt skrótowo.
Mimo tych drobnych zastrzeżeń bawiłam się świetnie. To książka z ciekawym światem, sympatycznymi bohaterami i oryginalną magią. Dla osoby rzadko sięgającej po fantasy była to bardzo przyjemna przygoda.
Wydawnictwo: Books4YA
Data wydania: 2026-06-17
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 424
Tytuł oryginału: A Fragile Enchantment
Dodał/a opinię:
patka_517
Zanim stała się Królową Przystani Elfów, była młodą wróżką, która musiała dokonać wyboru między obowiązkiem wobec Korony a głosem serca… Minęły...
Magiczny sekret. Mityczne polowanie. I miłość, dla której poświęcisz wszystko. Margaret Welty ma wyjątkowe szczęście dostrzec ostatnie żyjące legendarne...