Anna Rybakiewicz należy do grona moich ulubionych polskich pisarek specjalizujących się w literaturze wojennej. Autorka skradła moje serce swoją debiutancką powieścią „Lekarka nazistów”. Do dziś pamiętam emocje, jakie ta książka we mnie wywołała. Wiele razy podkreślałam, że literatura wojenna to jeden z gatunków, po który sięgam z ogromną przyjemnością. Choć przeczytałam ich wiele, wciąż nie potrafię odmówić sobie kolejnych, zwłaszcza gdy jestem pewna, że historia zawarta w powieści poruszy najczulsze struny mojego serca i dostarczy mi mnóstwo emocji. Biorąc do ręki jej najnowszą powieść, wiedziałam, że czeka mnie kolejna emocjonująca podróż do najtragiczniejszych czasów w dziejach ludzkości – podróż bez przystanków, bez chwili na złapanie oddechu, która nie pozwoli mi odłożyć książki, dopóki nie poznam zakończenia.
„[…] pewnego sierpniowego popołudnia, w pociągu jadącym w stronę Łomży, miał miejsce pewien zakład. Dwie siostry, śmiejąc się i marząc, postanowiły sprawdzić, która z nich znajdzie miłość, bez której nie będzie potrafiła żyć. To mnie wyznaczyły na sędziego swojego zakładu. Nie rozumiały jednak, że ten, kto mierzy się ze mną, nigdy nie wygrywa”.
Na kartach najnowszej powieści Anny Rybakiewicz przenosimy się do Łomży w 1941 roku. To właśnie tutaj przyjeżdżają siostry bliźniaczki – Adolfina i Franciszka. Choć z wyglądu są niemal identyczne, różnią się od siebie niczym dzień i noc. Fina, bezgranicznie oddana ideologii nazistowskiej, pragnie poślubić niemieckiego oficera Gustava Rodera i urodzić mu dziecko, które stanie się dopełnieniem idealnego wizerunku niemieckiej rodziny. Fran natomiast marzy o wolności i niezależności, nie potrafi przy tym obojętnie patrzeć na dramat niewinnych ludzi rozgrywający się wokół niej.
Siostry, podczas podróży z Sensburga, zawarły zakład: która z nich jako pierwsza znajdzie miłość tak silną, że warto będzie dla niej zginąć? Franciszka nieoczekiwanie zakochuje się w Janku, Polaku, który widzi w niej swojego wroga. Adolfina zaś stopniowo zaczyna tracić grunt pod nogami, a jeden moment w jej życiu zmienia wszystko – ratuje dwójkę żydowskich dzieci. To, co miało być chwilą słabości, stanie się największą próbą jej człowieczeństwa.
Od pierwszego spotkania z twórczością Anny Rybakiewicz mam tak, że jej powieści chłonę całą sobą. Nie inaczej było w przypadku najnowszej historii, która wyszła spod pióra autorki. „Wojenne siostry” to niezwykła, przejmująca i pełna emocji opowieść, w której Anna Rybakiewicz przedstawia losy dwóch sióstr. Choć wyglądają jak dwie krople wody, pod względem charakteru różni je dosłownie wszystko. Jednak obie marzą o wielkiej miłości i szczęściu u boku ukochanego mężczyzny. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że zakład, który zawierają, dotyczy wyłącznie uczuć romantycznych, nie zdają sobie sprawy, że los bywa przewrotny, a prawdziwym uczuciem można obdarzyć nie tylko mężczyznę.
Mimo iż jest to moje kolejne spotkanie z twórczością autorki i doskonale zdawałam sobie sprawę z emocji, które mnie czekają na kartach powieści, nie przypuszczałam, że i tym razem nie obejdzie się bez wzruszeń i momentów, w których moje serce będzie biło szybciej, a w oczach pojawią się łzy. Anna Rybakiewicz pisze pięknie; z delikatnością, ale i w sposób dosadny ukazuje realia czasów wojennych, nie unikając trudnych tematów. Historia, którą przelała na papier, mimo że jest fikcją, napisana jest z niesamowitym realizmem; emocje bohaterów odmalowane są z niezwykłą wprawą a obraz wojennej zawieruchy jest ich dopełnieniem. Ponownie, czytając powieść Anny Rybakiewicz, stałam się obserwatorem wydarzeń, które przedstawia nam autorka; wspólnie z bohaterkami powieści stawałam przed dylematami moralnymi i trudnymi, wręcz zatrważającymi wyborami.
„Wojenne siostry” to przejmująca, ale i piękna opowieść o wielu obliczach miłości – siostrzanej, pomiędzy dwojgiem ludzi oraz matczynej. Z zapartym tchem kartkowałam kolejne strony powieści, z których wylewa się ogrom emocji. Powieści autorki wyróżniają się niezwykłą wrażliwością w podejściu do poruszanych tematów. Choć akcja osadzona jest w jednych z najstraszniejszych okresów w historii ludzkości, autorka nie epatuje brutalnością, lecz kreśli fabułę z niezwykłą empatią i delikatnością. „Wojenne siostry” to opowieść, która obfituje w chwile wzbudzające głębokie emocje – zarówno te wzruszające do łez, jak i te, które potrafią wywołać uśmiech na twarzy. To historia, która, mimo że trudna i bolesna, niesie ze sobą nadzieję. Udowadnia, że pomimo wszelkich przeciwności losu, jesteśmy w stanie przetrwać i przezwyciężyć wszystko, co nam zgotowano. „Wojenne siostry” to opowieść o wyborach, które kształtują naszą tożsamość, o miłości, która pojawia się w najmniej spodziewanym momencie oraz o tym, że czasem największą odwagą jest otworzyć się na uczucie. Po raz kolejny autorka udowodniła mi, że ma niezwykły talent do tworzenia wyjątkowych powieści osadzonych w realiach wojennej zawieruchy. Jestem zachwycona historią, którą stworzyła, i mam nadzieję, że wszyscy miłośnicy literatury wojennej będą nią oczarowani równie mocno jak ja. Gorąco polecam!
„Dwie siostry siedziały kiedyś razem w pociągu jadącym do Łomży.
Dwie siostry założyły się o to, która z nich znajdzie miłość, bez której nie będzie potrafiła żyć.
Jedna wygrała”.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-05-07
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
Ilona Wolińska
PORUSZAJĄCA OPOWIEŚĆ O BÓLU, CIERPIENIU I STRACHU, ALE TAKŻE O WIELKIEJ MIŁOŚCI, POŚWIĘCENIU I NIEGASNĄCEJ NADZIEI. Apolonia Dobkowska miała odziedziczyć...
Jest rok 1941. Alicja Sambor - lekarka chirurg - ucieka wraz z córką z Warszawy, gdzie dzień wcześniej jej mąż został rozstrzelany przez Gestapo. W trakcie...