Współczesna literatura obyczajowa nazbyt często wpada w pułapkę uproszczeń, serwując nam albo landrynkowe opowieści o miłości od pierwszego wejrzenia, albo przerysowane, pełne gwałtownych zwrotów akcji dramaty rozwodowe. Tymczasem najtrudniejsze i zarazem najbardziej fascynujące scenariusze pisze prozaiczne, ciche życie. Katarzyna Fiołek w swojej powieści „Wróć przed zmrokiem” udowadnia, że posiada niezwykle rzadki dar - potrafi z chirurgiczną precyzją, a jednocześnie z ogromną empatią, uchwycić ten subtelny moment, w którym wieloletnie małżeństwo zaczyna niepostrzeżenie dryfować w stronę emocjonalnego lodowca.
Autorka kreśli portret pary z ponad dwudziestoletnim stażem, Basi i Tomka, którzy znaleźli się w kluczowym punkcie swojego życia. Wyfruwające z gniazda dorosłe dziecko staje się katalizatorem, który bezlitośnie obnaża pustkę, jaka zalęgła się między małżonkami. Zamiast budować na nowo przestrzeń dla siebie, bohaterowie zaczynają funkcjonować jak współlokatorzy, mijając się w głuchej ciszy. Fiołek w genialny sposób odczarowuje mit, że do rozpadu relacji potrzebna jest wielka rewolucja czy spektakularna zdrada - czasem wystarczy po prostu brak dialogu, zaniechanie starań i raniące, rzucone w emocjach słowa, które stają się zapalnikiem do bolesnych zmian.
Stylistycznie powieść urzeka swoją naturalnością i plastycznością. Autorka operuje piórem z niezwykłą lekkością, płynnie tkając opowieść pełną kontrastów. Z jednej strony serwuje nam nostalgiczną, niezwykle celną podróż do końcówki lat dziewięćdziesiątych, która uderza w najczulsze struny pamięci i wywołuje na twarzy czytelnika uśmiech wzruszenia. Z drugiej strony potrafi z ogromną zmysłowością przenieść nas z dusznej, polskiej rzeczywistości na skąpaną w słońcu, lazurową Sardynię. Ten geograficzny i emocjonalny kontrast między marazmem a pełnią życia jest wręcz namacalny - podczas lektury niemal czuje się ciepło włoskiego słońca i aromat parzonej o poranku kawy. Co więcej, dramatyzm sytuacji i trudne tematy psychologiczne są tu niezwykle zgrabnie równoważone przez inteligentny, nienachalny dowcip, który rozładowuje napięcie i dodaje całości cudownej autentyczności.
Największą siłą tej książki, a zarazem jej ogromnym atutem, jest konstrukcja psychologiczna bohaterów oraz decyzja autorki, by oddać głos obu stronom barykady. Dzięki temu zabiegowi historia unika taniego moralizatorstwa. Widzimy zagubienie kobiety mierzącej się z upływającym czasem, kryzysem tożsamości i zmianami hormonalnymi, ale zyskujemy też rzadki w tego typu literaturze wgląd w męską perspektywę - w lęki, zmęczenie i bezradność mężczyzny, który ucieka w pracę, bo nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Fiołek z wielką odwagą wprowadza do fabuły tematy tabu, takie jak perimenopauza czy trudne relacje z toksyczną matką, czyniąc tę opowieść głęboką i wielowymiarową.
„Wróć przed zmrokiem” to książka, która potężnie rezonuje w sercu, zmusza do odłożenia jej na chwilę i przyjrzenia się własnym relacjom oraz kompromisom, na jakie idziemy w codzienności. To mądra, dojrzała i szalenie potrzebna lektura o tym, że na odnalezienie własnego głosu i rewolucję we własnym życiu nigdy nie jest za późno, a miłość po przejściach bywa o wiele cenniejsza niż ta, która nigdy nie musiała walczyć z burzą. Katarzyna Fiołek stworzyła literacki plaster na duszę, po który warto sięgnąć niezależnie od wieku.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-06-10
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 416
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Co dzieje się po tym, kiedy rzucasz wszystko i wyjeżdżasz w Bieszczady? Na początku możesz walnąć pudełkiem maślanych ciastek w łeb gburowatego i przystojnego...
Czasem to nie my wybieramy dom. Czasem to on wybiera nas. Po latach spędzonych we Włoszech Alicja wraca do Polski. Zmęczona gwarem Sardynii marzy tylko...