*współpraca reklamowa*
Jako, że mało kiedy czytam opisy, zasiadając do lektury i oceniając książkę po okładce spodziewałam się wakacyjnego romansu, albo jakiejś luźniej powieści obyczajowej, a dostałam coś na kształt emocjonalnej bomy. Historię wyważoną, niby lekką ale dotykającą trudnych tematów, które nadały jej zajmującego akcentu. To powieść o życiu, o kobietach, o walce o siebie, swoje zdrowie i swoją przyszłość.
Czy ilość nieszczęść może się wyczerpać? Za Zofią te nieszczęścia już chodzą parami, bolesna przeszłość, strata ukochanego, choroba, utrata pracy, a to i tak jeszcze nie koniec prób przed którymi musi stanąć kobieta. Kiedy wydaje jej się, że już nic nie ma sensu, odbiera telefon, za sprawą którego jej życie może się odmienić. Odziedziczony dom na Sardynii staje się dla Zofii nowym początkiem, to tam zaczynają się tworzyć ambitne plany, które mają pomóc kobietom w najtrudniejszych momentach życia. Kobieta otoczona przyjaciółmi, odkrywająca siebie na nowo, zaczyna cieszyć się życiem, nawet pomimo widma choroby.
Choć książkę czytało się lekko, za czym stoi przyjemny i płyny styl pisana autorki, to fabuła jednak jest dużo bardziej złożona, emocjonalna i momentami trudna. Już na wstępie spotykamy się ze śmiercią, żałobą i stratą, a chwilę później stajemy twarzą twarz z chorobą głównej bohaterki. Patrzymy jak ambitna i zaangażowana w wiele spraw kobieta zaczyna powoli znikać. Każda kolejna wiadomość tylko jeszcze bardziej ją dobija, ale mimo to pojawia się nadzieja. Przy wsparciu najlepszej przyjaciółki i dorosłego syna, Zofia się nie poddaje, a telefon z Włoch daje jej nadzieję choć i też mocno zaskakuje, a w szczególności zadanie, które zostało jej zlecone. Na chwilę fabuła robi się nostalgiczna, refleksyjna, gdzie nasza bohaterka musi dojść do siebie, na nowo poukładać swój poharatany świat, a kiedy jej się to udaje rodzi się wspaniała koncepcja, by pomóc innym kobietom, w podobnej do niej sytuacji. Tutaj zaczyna się robić zamieszanie, i po raz kolejny poruszone tutaj tematy skłaniają do zastanowienia się, poruszają i pozwalają zobaczyć świat z tej drugiej strony...
To była dla mnie lektura na raz, czytało mi się ją mega dobrze, z zapartym tchem śledziłam losy Zosi. Współczułam, kibicowałam, miałam ochotę wskoczyć do tej książki i zrobić dla niej cokolwiek, byle by się nie poddawała. Autorka zaserwowała nam tutaj taki lekki emocjonalny rollercoaster, od strachu i bólu, poprzez determinację, wolę walki, jakiegoś rodzaju radość życia, na nadziei, szczęściu, miłości i trudnościach kończąc. Historia jest realistyczna, pokazuje brutalną prawdę i trudną rzeczywistość osób zmagających się z chorobami, opisane sytuacje mogą się okazać mniej lub bardziej znane każdemu, kto tę książkę będzie czytał. To powieść która tak trochę daje i odbiera nadzieję.
Książka bardzo mi się podobała. Urzekła mnie swoją realnością, wielowątkowością, klimatem i cudownymi bohaterkami, które pomimo kolejnych przeciwności nie poddają się i dążą naprzód. To historia, którą warto przeczytać, może wnieść ukojenie, może zachęcić do walki, ale przede wszystkim może wpłynąć na światopogląd. To lektura ważna i potrzebna, o której powinno być głośniej. Szczerze polecam.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-03-18
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
Aleksandra Iwanek