Z twórczością Pauliny Hendel nie spotykam się często, właściwie dopiero drugi raz, ale stwierdzam, że autorka powinna pisać kryminały. Bo wychodzi jej to naprawdę świetnie. Jednak połączenie kryminału i fantastyki, jakie zaserwowała we "Wzgardzie" równie mocno do mnie przemawia. Jestem pod ogromnym wrażeniem, bo intryga, a właściwie cała ich sieć, jest tak skomplikowana, że odgadnięcie, o co w tym wszystkim chodzi graniczy z cudem. Był moment podczas lektury, w którym myślałam, że już wszystko wiem i coś faktycznie udało mi się odgadnąć, ale wtedy autorka powiedziała nie ma tak dobrze i zrzuciła na mnie taką bombę, po której nie mogłam się pozbierać. Nie, żeby odkrycie osoby, która stała za morderstwami (mniej i bardziej dziwnymi), zwaliło mnie z nóg, chociaż zaskoczyło całkiem spektakularnie, ale towarzyszące kulminacyjnemu momentowi wydarzenia po prostu złamały mi serce. Roztrzaskały je na milion kawałków i nadal nie mogę go posklejać.
A zaczęło się od takiej błahej sprawy. Zaginął mąż pewnej pani i naczelnik Kilian Sztorm razem ze swoim zastępcą, ogrem Gustawem Gunderbergiem oraz niezwykle barwną osobowościowo pokojową wartą, próbują go odnaleźć. W życiu by nie pomyśleli i czytelnik również, że ta sprawa okaże się zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, a prawda, jaka się za nią kryje ma aż taki kaliber i łączy się z makabryczną zbrodnią, do której doszło dwanaście lat temu w domu Arugulów. To wydarzenie nigdy nie zostało w pełni wyjaśnione, a jego echo wciąż wyczuwalne jest w zachowaniu naczelnika i atmosferze wyspy. Im dalej w śledztwo, tym jest więcej komplikacji. Mieszkańcy zaczynają mówić o dziwnych zjawiskach, zwierzętach odnajdywanych w nienaturalnym stanie, na przykład z odciętymi łapami, a nad wszystkim zawisa widmo legendarnej organizacji - Wzgardy - która dawno temu postanowiła oczyścić świat z magii.
Fabuła prowadzona jest dwutorowo. Z jednej strony mamy śledztwo Sztorma i jego ekipy, z drugiej opowieść Adeli, dziewczyny żyjącej z dala od cywilizacji, wychowywanej przez ciotkę w lęku przed światem zewnętrznym. Na pierwszy rzut oka te wątki wydają się od siebie oderwane, ale z biegiem czasu splatają się, tworząc spójną, coraz bardziej angażującą całość. Świat wykreowany przez autorkę jest oryginalny i bardzo namacalny. Czuć jego ciężar, grozę i nieprzewidywalność. Widać w nim inspiracje rzeczywistością, ale też dużą swobodę w budowaniu klimatu grozy i niepewności. Zwierzęta, roślinność, legendy i lokalne przesądy tworzą tło, które nie tylko wzbogaca fabułę, ale też nadaje jej charakterystyczny ton. Fantastyczna odsłona powieści spodobała mi się niemniej niż kryminalna. Żyjący obok siebie, w różnych stosunkach ludzie, ogry, ziemowi, wampiry, półelfy i inni to strzał w dziesiątkę. I ta magia, której niby nie ma, ale jej echo wyczuwalne jest nie tylko w istotach zamieszkujących Kolonię, wyspę, która kiedyś była kolonią karną, ale i w otaczającym bohaterów świecie.
Bohaterów po prostu kocham. Duet Kostek i Sztorm to nie tylko śledczy z zupełnie różnymi doświadczeniami i charakterami, ale też siła napędowa całej fabuły. Bez nich nie byłoby tej powieści. Ich relacja oparta jest na zaufaniu i wzajemnym szacunku, a dialogi między nimi to połączenie powagi z subtelnym humorem. Furorę robi też pokojowa warta, do której należą ekscentryczny, starszy ziemowy, który czyta zwłoki i gotuje obiady, młody arystokrata z niespożytą energią i sprytna, tymczasowo zatrudniona złodziejka oraz pewien czworonożny tygryso-pies, który do tej wesołej kompanii dołączył równie przypadkiem co Margo - złodziejka. To grupa złożona z osobowości wyrazistych, nieoczywistych i bardzo ludzkich. Ich interakcje, zarówno te zabawne, jak i poważne, budują klimat powieści i sprawiają, że bardzo łatwo i szybko można się z nimi zżyć (a potem się cierpi, niestety). Jedyne, czego chciałabym więcej, to informacji na temat przeszłości drugoplanowych bohaterów, a w szczególności Margo, bo nadal nie wiem, kim ona tak właściwie jest. A i jeszcze muszę dodać, genialni są rodzice Kostka, uwielbiam ich. I wątek półelfa też świetny! Bardzo polubiłam tę postać i chciałabym jej więcej.
Narracja jest płynna i rytmiczna. Autorka nie spieszy się z rozwijaniem historii, ale też nie traci tempa, to książka, którą można czytać wolno, z uwagą, delektując się klimatem, albo pochłonąć w dwa wieczory, wciągniętym przez kolejne zwroty akcji (u mnie wygrała druga opcja). Zakończenie książki zostawia miejsce na kontynuację, ale nie czyni całej historii zależną od kolejnego tomu. Mam nadzieję, że kolejny tom powstanie, bo ten nowy świat stworzony przez autorkę jest świetny i żal byłoby do niego nie wrócić. To przemyślana, wielowymiarowa opowieść, w której każdy element, od konstrukcji postaci, przez świat, aż po intrygę, składa się na spójną całość. Bardzo mi się podobało i bardzo polecam 💚
Wydawnictwo: Mięta
Data wydania: 2025-03-12
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 528
Dodał/a opinię:
maitiri_books
Pierwsza odsłona serii Żniwiarz! Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno? Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką...
Maximus Opoka jest zwykłym kurierem kasty i nic nie wskazuje na to, aby jego życie miało ulec poprawie. Co więcej, sprowadza na siebie dodatkowe kłopoty...