Okładka książki - Zagłada puka do drzwi

Zagłada puka do drzwi


Ocena: 4.8 (5 głosów)
opis

Zgładzić i ocalić

Co gdyby nadopiekuńczy rodzic o niespełnionych marzeniach miał narzędzia absolutnej kontroli? Już pewnie bez magii takie życie potrafi być koszmarem, ale z nią zamienia się w horror. A to wszystko w zaskakująco lekkim i romansowym retelingu baśni T. Kingfisher i klimatach epoki regencji (à la Jane Austin).

Teoretycznie „Zagłada puka do drzwi” przedstawia wersję baśni o Gęsiareczce. Jednak w przeciwieństwie do „Ciernia” tu baśń stanowi luźniejszą inspirację. Nie jest to też pewnie większy problem, ponieważ nie należy ona do najpopularniejszych baśni braci Grimm. Pewne punkty są wspólne, ale ostatecznie jej nieznajomość raczej nie wpływa jednoznacznie negatywnie na odbiór.

W „Zagładzie…” śledzimy przede wszystkim Cordelię, córkę z nadopiekuńczą matką. Na domiar złego matka, by trzymać ją pod kloszem i swoją kontrolą, nie wykorzystuje wyłącznie toksycznych i konwencjonalnych metod, ale także magie. Bycie więźniem we własnym ciele i bycie tak kontrolowanym nie jest przyjemne. Przez oglądanie świata z perspektywy Cordeli oczywistym staje się, że celem jest uwolnić się od matki.

Magia pozwala na bardzo ciekawe światotwórcze rozważania z jej fizjologiczną stroną, ale przede wszystkim na element prawdziwego horroru. Z czasem może się wydawać, że magia ciągle gra tą samą horrorową kartą, ale potrafi zaskoczyć. T. Kingfisher nie sprowadza magii do jednej sztuczki, konsekwentnie ją rozwija i sprawnie tłumaczy jej miejsce w świecie z jej konsekwencjami – od wspomnianych fizjologicznych aż po te społeczne.

W tym miejscami horrorowym klimacie Cordelia jest pisana bardzo poważnie. Moim zdaniem obserwowanie tego typu postaci w takim tonie jest naprawdę bolesne – ten archetyp dużo lepiej wypada w czymś lżejszym, np. komediach. W tym ciężkim klimacie T. Kingfisher udaje się jednak sprzedać nam jej rozterki (kiedy zdradzić matkę), targające nią emocje, a przede wszystkim przemianę.

Magia nie narusza tutaj w żadnym stopniu tej rdzennej toksycznej relacji matki z córką. Jest wyłącznie dodatkiem utrudniającym szybkie rozwiązanie akcji, nie zmieniającym ludzkich relacje. Bardzo ładnie jest to zaprezentowane, gdy Hester błyskawicznie diagnozuje problem i potrafi wskazać niemagiczne porównania.

Hester jest tu wręcz drugą protagonistką, siłą światła, humoru i działań. To jej trafne przeczucie złego (ograniczone jasnowidzenie?) sprawiają, że nazywa matkę Cordelii tytułową Zagładą. Matka na regencyjny sposób chce tylko podnieść swój status. A jak może to zrobić kobieta? Żeniąc się z bogatszym mężczyzną, np. bratek Hester – dziedzicem.

Po wiecznie cichej i panikującej Cordelii, która niezwykle przypomina bohaterkę „Ciernia”, dostajemy drugą perspektywę Hester. Reprezentuje ona z jednej strony rozsądek starszej damy, ale potrafi też być czuła, a nawet romantyczna. To ta sprzeczność jest tu podstawą komedii, choć nie popada w śmieszność. Sama Hester ma naprawdę głębokie mądrości życiowe, a jej motywacje są zrozumiałe, choć charakterystyczne dla epoki.

Ta inność Hester pozwala nie zmęczyć się książką, szczególnie że to ona potrafi być tu źródłem uroczych, ckliwych i romantycznych przemyśleń, które kontrastują ze wszystkim innym. Ona jest też głównym źródłem akcji jako siła przeciwstawna wobec Zagłady, jednak z czasem to starcie wpływa na Cordelie, która także staje się coraz bardziej aktywna.

Nie jest to jednak plansza pozbawiona postaci pobocznych. W dworze dziedzica znajdziemy wiele błyskotliwych i sympatycznych postaci jak lokaja, pokojówkę Cordelii czy przyjaciółki Hester. Dodają one kolorytu posiadłości, a przede wszystkim dialogom.

Żeby nie było tak cukierkowo – słuchałem „Zagładę… ” w wersji audio. Perspektywa Cordelii miała w tym wydaniu jedną wadę – dużo gdybała, co by powiedziała. W wersji czytanej zapewne nie jest to problemem z racji na to, że nie pojawia się to w dialogu i łatwo to odróżnić. Niestety podczas słuchania powtarza się to dość często i dopiero po wypowiedzi można rozdzielić, co zostało wypowiedziane naprawdę (choć też nie zawsze). Nie jest to duży problem, ale było miejscami irytujące.

Po dwóch lekturach T. Kingfisher trochę boję się kontynuować z nią przygodę ze strachu, że znów dostanę nieśmiała dobroduszną bohaterkę. W małych dawkach i w większych odstępach czasu może nie być tak źle, ale to dawka czyni truciznę. Nie znaczy, że „Zagłada…” i poprzedni retelling T. Kingfisher jest zły. Po prostu przedstawiony archetyp potrafi męczyć w większych ilościach tak jak bolące kolano Hester.

Sama „Zagłada…” to sprawnie napisana historia o wyrwaniu się z toksycznej relacji dla Cordelii, a o budowaniu i rozwijaniu relacji dla Hester. Pozwala to interesująco połączyć tworzenie z niszczeniem w tym bardzo przyjemnym romansie fantasy z elementami horroru. Dobra lektura dla przyjemności, ale z pewnością można znaleźć w niej nieco więcej.

Informacje dodatkowe o Zagłada puka do drzwi:

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2025-03-26
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788384060407
Liczba stron: 432
Tytuł oryginału: A Sorceress Comes to Call
Dodał/a opinię: adamsloj

Tagi: fantasy

więcej
Zobacz opinie o książce Zagłada puka do drzwi

Kup książkę Zagłada puka do drzwi

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Wypieki defensywne. Przewodnik dla czarodziejów i czarodziejek
T. Kingfisher0
Okładka ksiązki - Wypieki defensywne. Przewodnik dla czarodziejów i czarodziejek

Zamach. Zaklęcia. Zakwas.   Czternastoletnia Mona nie przypomina czarodziejów, których zadaniem jest obrona miasta. Nie potrafi ciskać błys­kawicami...

Co żeruje nocą
T. Kingfisher0
Okładka ksiązki - Co żeruje nocą

W ciszy gallacyjskich lasów coś czeka... i żeruje nocą. Po wydarzeniach w posiadłości Usherów Alex Easton marzy jedynie o odpoczynku i rutynie. Jednak...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy