Mroczny retelling baśni o Gęsiareczce braci Grimm pełen tajemnic, morderstw i zakazanej magii
Cordelia wie, że jej matka jest nietypowa. Ich dom nie ma żadnych drzwi między pokojami, a ona sama nie może mieć przyjaciół - poza Faladą, majestatycznym białym koniem. Tylko podczas przejażdżek na jego grzbiecie Cordelia czuje prawdziwą wolność.
Ale dziwactwa matki to coś więcej niż ekscentryzm. Inne matki nie każą swoim córkom tkwić w bezruchu i milczeniu przez długie godziny - czasem nawet dni. Inne matki nie są czarodziejkami. Po podejrzanej śmierci w ich małym miasteczku matka Cordelii nalega, aby wyjechać w środku nocy, na grzbiecie Falady, zostawiając za sobą wszystko, co dziewczyna kiedykolwiek znała. Docierają do odległej wiejskiej posiadłości bogatego starszego mężczyzny, Dziedzica, i jego niezamężnej siostry, Hester. Matka Cordelii ma plan - uwieść i omotać gospodarza, zmuszając go do małżeństwa. A Cordelia wie, że to wróży tylko jedno: katastrofę.
Hester szybko dostrzega, jak dziewczyna zamiera przy matce, jak sztywno siedzi podczas kolacji, jak w jej oczach czai się strach. I wie, że jeśli chce ocalić brata - oraz Cordelię - musi stanąć do walki przeciwko czarownicy, której moce są równie złowrogie, co potężne.
BIOGRAM
T. KINGFISHER,
czyli Ursula Vernon, autorka z Karoliny Północnej. Poza porywającą fantastyką pisze książki dla dzieci oraz komiksy. Była nominowana do nagród World Fantasy oraz Eisnera, zdobyła nagrody Hugo, Sequoyah, Nebula, Alfie, WSFA, Coyotl oraz Ursa Major, a także pół tuzina wyróżnień Junior Library Guild.
T. Kingfisher to pseudonim, którego używa, pisząc dla dorosłych. Jej twórczość obejmuje wiele retellingów baśni oraz opowiadań o elfach i goblinach. Gdy nie pisze, prawdopodobnie przebywa w ogrodzie, próbując nawiązać kontakt wzrokowy z motylami.
Autorka wielu zachwycających powieści, w tym bestsellerowej Pokrzywy i kości, a także Ciernia i Co porusza martwych wydanych w Polsce nakładem Wydawnictwa SQN.
***
Pełna melancholijnego uroku... czytanie jej to czysta przyjemność.
The New York Times
Kingfisher nigdy nie przestaje zachwycać.
Peter S. Beagle laureat nagród Hugo, Nebula i Locus, autor Ostatniego jednorożca
Cudowne splecenie mroku i uroku.
Travis Baldree autor bestsellerowej powieści Legendy i Latte
Odświeżająca... prawdziwa lektura na pocieszenie, w której łagodność przetrwa nawet w obliczu bezlitosnego okrucieństwa.
The Washington Post
Absolutnie zachwycająca, pełna uroku i prawdy.
Naomi Novik autorka bestsellerów Scholomance. Mroczna wiedza oraz Wybrana
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2025-03-26
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 432
Tytuł oryginału: A Sorceress Comes to Call
Dawno, dawno temu żyła sobie matka z córką. Matka o imieniu Evangelina była złą czarownicą kontrolującą całkowicie swą córkę Cordelię (Ania Shirley lubi to). Zmuszała ją posłuszeństwa i odbierała jakiekolwiek resztki prywatności. W końcu Evangelina postanowiła znaleźć sobie bogatego męża, starała się więc uwieść pewnego Dziedzica mieszkającego z siostrą Hester. Wyruszyła więc z córką na czarodziejskim koniu Falado do rezydencji arystokraty, pod pretekstem schronienia. Przyszła szwagierka wiedziała od razu z kim do czynienia i wraz z przyjaciółmi i Cordelią postanowiła stawić czoła niebezpiecznej przeciwniczce. Ciężko jest jednak stawić czoła tak potężnej magii, w dodatku Evangelina ma na swoim sumieniu już kilka żyć i nie cofnie się przed niczym aby dopiąć swego...
Zagłada puka do drzwi jest książką utrzymaną w konwencji baśniowej, ale nie jest to typowa baśń, tym bardziej o Gęsiareczce. Gęsi mają tylko mały udział w fabule. Mamy tu problem toksycznej relacji matki z córką, wielkie ambicje prowadzące do śmi3rci, makabryczny wątek konia Falado- coś jak Jeździec bez głowy, ale na odwrót ? Historię czytało mi się dobrze, są m0rd3rstwa, trochę grozy, miejscami był lekki przestój, ale nie odbierało mi to przyjemności z lektury. Chętnie sięgnę po inne książki autorki, bo Co porusza martwych było genialne ??
"Zagłada puka do drzwi"
[współpraca reklamowa @sqn_imaginatio]
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam zapowiedź tej książki, wiedziałam, że muszę ją poznać. Retelling ,,Gęsiareczki" Braci Grimm z nutkami tajemnic, szczyptą morderstw, a także... odrobiną magii.
Początkowo obawiałam się, że baśń nie zostanie oddana w odpowiedni sposób. Jednak gdy tylko przeczytałam oryginał i obejrzałam bajkę, stwierdziłam, że książka ma z nimi wiele wspólnego. Autorka sprytnie pozmieniała treść, tworząc coś naprawdę wspaniałego.
,,Zagłada puka do drzwi" jest niepokojąca i zostawia w głowie wiele pytań, ale! Jednym z najważniejszych tematów tej historii jest znęcanie się nad dzieckiem. Sposób, w jaki autorka przedstawiła ten temat, uważam za bardzo udany. Nie raz miałam ochotę wejść do tej książki, wytargać matkę za włosy i... nie tylko.
Kontrolowana.
Manipulowana.
Odizolowana.
Bez przyjaciół.
Jeden nieoczekiwany zwrot akcji w jej życiu i matka, która pragnie bogactwa.
Matka - lalkarz.
Nieświadome niebezpieczeństwo, kosztowny plan i ujawnienie prawdziwej natury...
Napięcia rosną,
sekrety wychodzą na światło dzienne,
a ona...
Cordelia, która musi stawić czoła wszelkiemu złu.
Choć historia z pozoru jest dosyć spokojna, to właśnie ten spokój sprawia, że buduje napięcie, które w ostatnich rozdziałach osiąga swoje kabum. Czy to źle, że książka nie jest od samego początku pełna akcji? Wręcz przeciwnie - ewoluuje, dając czas na stopniowe wciągnięcie się w dość mroczne zakamarki.
Kreacja całej scenerii, w których działa się ta historia zostały naprawdę dobrze przedstawione. Z łatwością mogłam sobie wszystko wyobrazić i wczuć się w panujący klimat.
Kreacja pozostałych bohaterów tej historii była naprawdę udana. Każdą z tych postaci polubiłam. Natomiast mnie najbardziej urzekła pewna staruszka oraz Cordelia, której rozwój był naprawdę piękny i chwytający za serce.
,,Zagłada puka do drzwi" to historia, która budzi w sercu troskę i chęć przyjęcia młodej istoty pod swoje skrzydła. Opowieść, która wymagała odwagi, przeciwstawienia się okrutnemu losowi i walki o lepsze życie. Historia pełna magii, intryg, zdrad i subtelnej miłości.
"Gdyby to zrobiła, byłaby zgubiona. Gdyby jej teraz dotknął, rozpłynęłaby się całkowicie."
Magiczna, czarująca, duszna i niepokojąca - czytajcie, bo naprawdę warto.
Po latach patrzenia, jak jej siostry cierpią z rąk maltretującego je księcia, Marra – nieśmiała, wychowana w klasztorze, trzecia z kolei córka –...
Wielokrotna zdobywczyni nagród Locusa i Hugo przedstawia trzymający w napięciu i klimatyczny retelling kultowego opowiadania Edgara Allana Poe Zagłada...
Przeczytane:2026-03-05, Ocena: 5, Przeczytałem, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
Co gdyby nadopiekuńczy rodzic o niespełnionych marzeniach miał narzędzia absolutnej kontroli? Już pewnie bez magii takie życie potrafi być koszmarem, ale z nią zamienia się w horror. A to wszystko w zaskakująco lekkim i romansowym retelingu baśni T. Kingfisher i klimatach epoki regencji (à la Jane Austin).
Teoretycznie „Zagłada puka do drzwi” przedstawia wersję baśni o Gęsiareczce. Jednak w przeciwieństwie do „Ciernia” tu baśń stanowi luźniejszą inspirację. Nie jest to też pewnie większy problem, ponieważ nie należy ona do najpopularniejszych baśni braci Grimm. Pewne punkty są wspólne, ale ostatecznie jej nieznajomość raczej nie wpływa jednoznacznie negatywnie na odbiór.
W „Zagładzie…” śledzimy przede wszystkim Cordelię, córkę z nadopiekuńczą matką. Na domiar złego matka, by trzymać ją pod kloszem i swoją kontrolą, nie wykorzystuje wyłącznie toksycznych i konwencjonalnych metod, ale także magie. Bycie więźniem we własnym ciele i bycie tak kontrolowanym nie jest przyjemne. Przez oglądanie świata z perspektywy Cordeli oczywistym staje się, że celem jest uwolnić się od matki.
Magia pozwala na bardzo ciekawe światotwórcze rozważania z jej fizjologiczną stroną, ale przede wszystkim na element prawdziwego horroru. Z czasem może się wydawać, że magia ciągle gra tą samą horrorową kartą, ale potrafi zaskoczyć. T. Kingfisher nie sprowadza magii do jednej sztuczki, konsekwentnie ją rozwija i sprawnie tłumaczy jej miejsce w świecie z jej konsekwencjami – od wspomnianych fizjologicznych aż po te społeczne.
W tym miejscami horrorowym klimacie Cordelia jest pisana bardzo poważnie. Moim zdaniem obserwowanie tego typu postaci w takim tonie jest naprawdę bolesne – ten archetyp dużo lepiej wypada w czymś lżejszym, np. komediach. W tym ciężkim klimacie T. Kingfisher udaje się jednak sprzedać nam jej rozterki (kiedy zdradzić matkę), targające nią emocje, a przede wszystkim przemianę.
Magia nie narusza tutaj w żadnym stopniu tej rdzennej toksycznej relacji matki z córką. Jest wyłącznie dodatkiem utrudniającym szybkie rozwiązanie akcji, nie zmieniającym ludzkich relacje. Bardzo ładnie jest to zaprezentowane, gdy Hester błyskawicznie diagnozuje problem i potrafi wskazać niemagiczne porównania.
Hester jest tu wręcz drugą protagonistką, siłą światła, humoru i działań. To jej trafne przeczucie złego (ograniczone jasnowidzenie?) sprawiają, że nazywa matkę Cordelii tytułową Zagładą. Matka na regencyjny sposób chce tylko podnieść swój status. A jak może to zrobić kobieta? Żeniąc się z bogatszym mężczyzną, np. bratek Hester – dziedzicem.
Po wiecznie cichej i panikującej Cordelii, która niezwykle przypomina bohaterkę „Ciernia”, dostajemy drugą perspektywę Hester. Reprezentuje ona z jednej strony rozsądek starszej damy, ale potrafi też być czuła, a nawet romantyczna. To ta sprzeczność jest tu podstawą komedii, choć nie popada w śmieszność. Sama Hester ma naprawdę głębokie mądrości życiowe, a jej motywacje są zrozumiałe, choć charakterystyczne dla epoki.
Ta inność Hester pozwala nie zmęczyć się książką, szczególnie że to ona potrafi być tu źródłem uroczych, ckliwych i romantycznych przemyśleń, które kontrastują ze wszystkim innym. Ona jest też głównym źródłem akcji jako siła przeciwstawna wobec Zagłady, jednak z czasem to starcie wpływa na Cordelie, która także staje się coraz bardziej aktywna.
Nie jest to jednak plansza pozbawiona postaci pobocznych. W dworze dziedzica znajdziemy wiele błyskotliwych i sympatycznych postaci jak lokaja, pokojówkę Cordelii czy przyjaciółki Hester. Dodają one kolorytu posiadłości, a przede wszystkim dialogom.
Żeby nie było tak cukierkowo – słuchałem „Zagładę… ” w wersji audio. Perspektywa Cordelii miała w tym wydaniu jedną wadę – dużo gdybała, co by powiedziała. W wersji czytanej zapewne nie jest to problemem z racji na to, że nie pojawia się to w dialogu i łatwo to odróżnić. Niestety podczas słuchania powtarza się to dość często i dopiero po wypowiedzi można rozdzielić, co zostało wypowiedziane naprawdę (choć też nie zawsze). Nie jest to duży problem, ale było miejscami irytujące.
Po dwóch lekturach T. Kingfisher trochę boję się kontynuować z nią przygodę ze strachu, że znów dostanę nieśmiała dobroduszną bohaterkę. W małych dawkach i w większych odstępach czasu może nie być tak źle, ale to dawka czyni truciznę. Nie znaczy, że „Zagłada…” i poprzedni retelling T. Kingfisher jest zły. Po prostu przedstawiony archetyp potrafi męczyć w większych ilościach tak jak bolące kolano Hester.
Sama „Zagłada…” to sprawnie napisana historia o wyrwaniu się z toksycznej relacji dla Cordelii, a o budowaniu i rozwijaniu relacji dla Hester. Pozwala to interesująco połączyć tworzenie z niszczeniem w tym bardzo przyjemnym romansie fantasy z elementami horroru. Dobra lektura dla przyjemności, ale z pewnością można znaleźć w niej nieco więcej.