Okładka książki jest ciekawie stworzona. W formie grafiki, na samym środku mamy dwie postacie, wokół nich złota ramka. Dominuje butelkowa zieleń, która wraz ze złotymi liniami tworzy naprawdę zgrane połączenie. Jest satynowa w dotyku z wytłuszczeniami, a takie uwielbiam najbardziej. Mój debiut był wydany również w satynowej okładce.🥹 Niestety nie ma skrzydełek, przez co nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi. Stronice są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.
Pierwsze spotkanie z autorką przebiegło pomyślnie. Po przeczytaniu samego opisu byłam niezmiernie ciekawa tego, czym mnie zaskoczy, ponieważ sama z zawodu jestem technikiem hotelarzem - co prawda nie pracuje w hotelu, ale zawsze interesowała mnie praca w takim obiekcie. I właśnie to opis sprawił, że ciekawość zwyciężyła i kazała mi sięgnąć po tę powieść. Ma niewiele ponad trzysta stron. Czyta się szybko, lekko, bez przeszkód. Momentami jest tak intrygująco, że trudno się oderwać od lektury, co oczywiście jest na plus dla powieści. Ciekawie poprowadzona fabuła, mamy trupy, zagadki i przeszłość - totalny miks osadzony w latach 30. XX wieku. Tym bardziej ze względu na czas akcji - książka mocno mnie do siebie przyciągała. Reasumując uważam, że naprawdę warto sięgnąć.
Bohaterów mamy tutaj kilku, ale najważniejsza jest Kitty Underhay, wnuczka właścicielki hotelu, która na pewien czas przejmuje dowodzenie obiektem. Jest to młoda kobieta, która chce, by lokal dobrze prosperował, dlatego wpadła na pomysł, by zaprosić kogoś sławnego na bal maskowy. Ku jej uciesze, udało się. Może nie jest to bohaterka, która wzbudza wiele emocji, ale wydawała się idealna w swojej roli. W kryminałach często skupiam się na fabule i akcji, mało kiedy udaje mi się przywiązać do bohaterów, chyba że są szczególni. Uważam, że pisarka wykreowała idealne postacie do wymyślonej przez siebie fabuły. Zarówno ona, jak i Matt, czy jej babcia lub ojciec - są dopracowani i mają swoje tajemnice. Myślę, że moglibyście się z nimi polubić.
Może brakowało mi opisów obiektu, bo jeśli chodzi o inne to były wystarczające. Ja zawsze takie rzeczy chłonę jak gąbka, lubię podziwiać wnętrze, a tutaj troszkę brakowało mi w pewnych miejscach. Po zamknięciu oczu starałam się wizualizować pomieszczenia, ale nie do końca mi się to udawało. Fabuła, o której już wspomniałam, jest naprawdę dobrze wymyślona i poprowadzona. Czyta się szybko i nest intrygująco, w szczególności sprawy z przeszłości matki Kitty lub Matta. Jest jeszcze tyle niewyjaśnionych spraw, ale liczę na to, że autorka poda je nam w końcu na tacy z kolejnymi tomami, bowiem dzisiaj recenzowany tytuł jest pierwszym z serii.
Myślę, że wielu czytelnikom może przypaść do gustu, a w szczególności osobom, które lubią niezbyt krwawe kryminały. Tutaj na plus jest czas i miejsce akcji, ale sama zagadka. Jest z tych lżejszych dla oczu i głowy, nie mamy tutaj opisów masakry, jak w niektórych powieściach, które Wam polecam. Ta spokojniejsza książka z pewnością umili Wam wieczór. Polecam serdecznie.
Wydawnictwo: WAM
Data wydania: 2025-09-10
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału: Murder at the Dolphin Hotel
Dodał/a opinię:
Angelika Ślusarczyk