Okładka książki - Złotko

Złotko


Ocena: 5.86 (7 głosów)
opis

Co jesteście w stanie zrobić, by… uratować własny tyłek?


“Powinnam odsunąć na bok sentymenty oraz osobiste przemyślania i traktować to, co mi się przydarzyło, jako transakcję wiązaną. Nie wytrwamy w małżeństwie do końca naszych dni, nie zakocham się w nim, nie było, nie ma i nie będzie nic.”


Lilka Więcek świetnie dobiera tytuły do swoich książek. Zeszłoroczna premiera: “Nr 1”, zdecydowanie pasuje idealnie na pierwsze miejsce w rankingu najlepszych książek jakie przeczytałam w 2025. Teraz mam “Złotko”. No dobra, mamy. I co ? Ta książka jest jak sztabka złota, niby ma określoną wartość - nie małą -ale dla wielu z pewnością okaże się bezcenna.


Dixie Potter ma słabość do złota chyba niewiele mniejszą od wstępnie, usidlonego przez  nią Raydera Sinclaira. Wstępnie, bo najpierw zarzuciła sieci ona, pożegnała się przekonana, że więcej ich drogi się nie przetną i … nie przewidziała, że on nie dość, że tę sieć z siebie zdejmie, to jeszcze wykorzysta przeciwko niej. 

Można odnieść wrażenie, sugerując się też cytatem ze wstępu, że ta bohaterka zbyt pochopnie wyciąga wnioski ze swoich działań i także za szybko uważa, że wygrała.


Sporo podróżuje z książkami (nie ruszając się oczywiście z domu). Z Lilką byłam już w wielu miejscach, a teraz przyszedł czas na Australię. A tak się zarzekałam, że nigdy w życiu tam nie zawędruję. Dixie boi się węży, a ja jak myślę o tych pająkach… Niech je diabli ;) Na szczęście ich w tej historii nie spotykamy. Mamy za to innych emocji i wątków, całą kopalnię. 


Wszystko zaczęło się u Ripa, któremu Rayder podpadł, bo był w sumie zbyt spostrzegawczy. Na pieńku ma też z ojcem, który nie chce żeby spędził życie skacząc z łóżka do łóżka, próbując zapomnieć o dawnej miłości. A wtedy, gdy mężczyzna jest już wręcz zdesperowany, pojawia się kobieta tak podobna do tej, która dawniej wymknęła mu się z rąk. I ta zołza, w jego już i tak beznadziejnej sytuacji, kradnie mu zegarek i zostawia go tak niezaspokojonego i znieważonego, że … no nie może odpuścić.


Zaczyna się walka - o przetrwanie w sumie, bo oboje muszą wyjść ze swoich trudnych sytuacji w jak najlepszym stanie. Zarazem walka o wolność - w jego przypadku odcięcie się od kontroli ojca, w jej od mężczyzny, który uważa ją za swoją własność. To też walka o to co w ich życiu jest najcenniejsze. I o dominację, bo na każdym kroku, będą starali się sobie nawzajem pokazać, kto w tej grze jest górą. A my przy okazji będziemy świadkami przezabawnych, pełnych sarkazmu i złośliwości, a także podtekstów… kłótni i wymiany zdań, przy których zachowanie powagi będzie absolutnie niemożliwe.  


Tak, Lilka wie jak pisać, wie jak wciągnąć w swoją historię, jak stworzyć kolejnych bohaterów, tak innych od poprzednich i zarazem równie niesamowitych. Po raz kolejny pokazała, że jej kreatywność i pomysłowość nie zna barier i zawsze musimy być gotowi na coś czego totalnie się nie spodziewamy. 

Myśląc nad tym co tu napisać, doszłam do wniosku, że mimo iż w tej historii to Rayder jest specem od poszukiwania złota, jednak właśnie Dixie wydobyła z niego to co najcenniejsze. Ci dwaj bohaterowie są w rzeczywistości zupełnie inni niż z początku się wydają. Ona taka podstępna złodziejka, bez skrupułów, pod swoim pancerzem kryje zranioną i troskliwą kobietę, która jest gotowa na wszystko by chronić swoich bliskich. On od razu ma wręcz na czole plakietkę bawidamka i kobieciarza, na każdym kroku widać dowody, że żadnej nie przepuścił. Ale jednak… jedną wręcz stara się omijać szerokim łukiem, co zrozumiałe i jestem pewna, że czytając o pewnej kandydatce na żonę, bylibyście skłonni pomóc mu w ucieczce. Jest też zarazem również zraniony i nieufny. Przy niej zaczyna patrzeć na wiele kwestii inaczej i pokazuje z czasem, że jest w stanie zaoferować więcej niż deklarowany milion za wywiązanie się z układu. 


Finał był dla mnie ciosem. Autorka znokautowała mnie na kilka sposobów. Dowaliła oczywiście też bohaterom ale totalnie takiego zwrotu akcji się nie spodziewałam! Choć to mój błąd. Nie doceniłam nieprzewidywalności Lilki i zbagatelizowałam to wiszące w powietrzu zagrożenie. Nie bałam się dotąd węży ale po kilku rozdziałach z pewnym Pytonem, mam do nich zdecydowanie inne podejście. 


Tak, ta książka jest warta przeczytania. 

Tak, ta książka wciąga, bawi, rozgrzewa, zaskakuje, przeraża, porusza… i ma zalet bez liku. 

Tak, jestem dumna, że mogę Wam ją polecać ze stanowiska patronki. 

Tak, nawet jakbym nią nie była, to moje zdanie na jej temat byłoby równie pozytywne. 


Kochani, kupujcie bilety - dostępne wciąż w przedsprzedaży, pakujcie walizki - pełne przekąsek, kawy czy herbaty na dobre kilka godzin czytania i bądźcie gotowi 28 stycznia na niezapomnianą podróż. Towarzystwo zacne, nuda nie grozi, klimat cieplutki, nie to co u nas. A gratis - zawsze patrząc na kangura, będziecie mieć przed oczami właśnie tę książkę i bohaterów. Miłego czytania już wkrótce!


Dziękuję Liluś za kolejną szaloną wyprawę i stanowisko w Twoim teamie :*

Informacje dodatkowe o Złotko:

Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Romans
ISBN: 9788384184448
Liczba stron: 408
Tytuł oryginału: Złotko
Dodał/a opinię: Marta BONIECKA

Tagi: #złotko #lilianawięcek

więcej
Zobacz opinie o książce Złotko

Kup książkę Złotko

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Czarne i czarne
Liliana Więcek0
Okładka ksiązki - Czarne i czarne

Kontynuacja losów góralki i gangstera!Okazało się, że ich światy za bardzo się różnią.W związku Majki i Michaela pojawiają się pierwsze poważne zgrzyty...

Czarne i białe. Góralka i gangster. Tom 1
Liliana Więcek0
Okładka ksiązki - Czarne i białe. Góralka i gangster. Tom 1

„Będziecie się śmiały i płakały. Będzie Wam gorąco. I to wszystko w świecie górali, w którym panują zasady niemal tak surowe jak w mafii”....

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy