Są takie książki, które nie potrzebują krzykliwych okładek, by wyrwać czytelnika z jego strefy komfortu. „Życie za życie” Anety Kisielewskiej to lektura, która zamiast uderzać obuchem, powoli zaciska pętlę na emocjach, udowadniając, że najmroczniejsze scenariusze pisze nie wyobraźnia mistrzów grozy, a sama codzienność. To proza bolesna, gęsta od trudnych wyborów i do cna prawdziwa, w której autorka po mistrzowsku operuje psychologią postaci.
Trzy kobiece perspektywy, wokół których oscyluje fabuła, początkowo wydają się pochodzić z zupełnie innych galaktyk. Diana, uwięziona w złotej klatce wizerunku „Różowej Landrynki”, za fasadą sukcesu i milionowych zasięgów ukrywa traumę z przeszłości oraz dojmujące zmęczenie rolą, którą przyszło jej grać. Z kolei Julia, kobieta spełniona zawodowo, toczy desperacką, niemal obsesyjną walkę o macierzyństwo, która kładzie się cieniem na jej codzienności. Całość dopełnia postać Kai - najbardziej krucha, niosąca na barkach ciężar brutalnej rzeczywistości i toksycznej relacji, która zamiast obiecanym ratunkiem, stała się kolejnym więzieniem. Żadna z nich nie jest krystaliczna; autorka pozwala im na błędy, na egoizm i na decyzje, które mogą irytować, ale właśnie dzięki temu nie czytamy o papierowych figurach, lecz o żywych ludziach.
Warsztat Anety Kisielewskiej zasługuje na szczególne uznanie, bo jej pióro jest dojrzałe, konkretne i pozbawione zbędnych ozdobników. Stylistyka opowieści przypomina wyrafinowane crescendo - zaczyna się od cichego, niemal obyczajowego tonu, by z każdym rozdziałem dokładać coraz groźniejszą nutę. Narracja prowadzona z kilku punktów widzenia, wzbogacona o intymne retrospekcje, działa jak precyzyjny mechanizm, który powoli odsłania przed nami tragiczne powiązania między bohaterkami. Atmosfera jest gęsta, momentami wręcz klaustrofobiczna, a autorka nie szczędzi nam brutalnej prawdy o przemocy czy cenie sławy, unikając przy tym taniego moralizatorstwa.
Największą siłą tej powieści jest jej autentyczność i sposób, w jaki stawia czytelnika przed niewygodnymi pytaniami o granice poświęcenia. Choć wprawny odbiorca thrillerów psychologicznych może dość szybko wyczuć kierunek, w którym zmierza finał, to sama droga do niego jest fascynująca. Słabszą stroną może być dla niektórych zakończenie, które dalekie jest od klasycznego „żyli długo i szczęśliwie”, jednak moim zdaniem to właśnie ta surowość i brak lukrowania rzeczywistości stanowią o wartości tej pozycji. To nie jest lekka lektura na jeden wieczór, ale historia, która zostaje pod skórą, szepcząc o tym, jak cienka jest rysa na szkle dzieląca nasze bezpieczne życie od katastrofy.
To literatura, która boli, ale jest potrzebna. Kisielewska stworzyła lustro, w którym odbijają się współczesne lęki, samotność i cena, jaką płacimy za marzenia. Za ten emocjonalny rollercoaster i odwagę w portretowaniu ludzkich ułomności wystawiam solidne cztery gwiazdki.
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2026-03-17
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 420
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Kiedy zapada martwa cisza... Sobotni poranek. Szesnastoletnia Klara budzi się w swoim pokoju. Wokół panuje głucha cisza. Zero odgłosów porannej krzątaniny...
Każdy coś ukrywa Dziewiętnastoletnia Sara Maj nie wraca z imprezy do domu. Gwarna lipcowa noc, środek miasta, tłum ludzi - a mimo to nikt nic nie...