Kraina cynizmem, sarkazmem i zupą mleczną płynąca. Ale co z ogórkami?

Autor: Celtka
Okładka publicystyki dla Kraina cynizmem, sarkazmem i zupą mleczną płynąca. Ale co z ogórkami? z kategorii Brak kategorii

Złośliwość jest cechą ludzi inteligentnych. To nie ulega wątpliwości. A inteligencja jest pojęciem względnym. Dzielimy ją na dwa podgatunki: inteligencję wrodzoną, życiową oraz na inteligencję nabytą tudzież wyuczoną. Jednakowoż tylko inteligencja wrodzona daje pozwolenie bycia złośliwym. Wiem z własnego doświadczenia. Uczenie się, natomiast, może tylko zniszczyć cenną cechę ironizowania życia. Zaczynamy pojmować to czego do tej pory nie rozumieliśmy i przestaje śmieszyć nas większość żartów. Zaczynamy myśleć logicznie abstrahując od niedorzeczności świata. To złe! Jakże nudny jest realny świat! Popatrzmy na przykład na ogórki. Realnie są zielone i takie… zwyczajne. Mogą występować w kilku postaciach: ogórek świeży zielony, ogórek konserwowy, ogórek małosolny i najgorszy… ogórek kiszony! Co jest takiego w ogórku kiszonym, że u jednych wzbudza wstręt lub strach, (tak, jak w moim przypadku) a w innych uwielbienie i rozkosz? Najpierw spójrzmy na niego logicznie, okiem naukowym.
Ogórek kiszony to nic innego jak warzywo z dodatkiem kopru, chrzanu, czosnku, liści wiśni i dębu zalane wodą z solą i octem. I niby co w tym dobrego? A jednak coś w sobie ma skoro ludzie chętnie po niego sięgają. I tu właśnie ma pole do popisu nasze myślenie abstrakcyjne, albo inteligencja wrodzona. Ja patrzę na ogórki kiszone jako na twory z Marsa. Są straszne. Boję się ich od dzieciństwa. Na sam ich widok robi mi się słabo. Dlaczego? Otóż jestem wrodzenie inteligentna. Dla mnie to już nie jest warzywo. Dla mnie to jest potwór i trauma z dzieciństwa. Potrafię popatrzeć na tego nieszczęsnego ogórka bardziej artystycznie… poetycko wręcz! Ogórku mój znienawidzony, czy już zawsze będziesz pojawiał się w moich koszmarach?
I właśnie takie pojmowanie zwykłego ogórka upoważnia mnie do bycia złośliwą. Moje usta mogą kapać gęstym cynizmem. I nikt mi tego nie odbierze, bo ja pojmuje inaczej ogórka kiszonego niż reszta społeczności! Nikt też nie może mieć mi ironii za złe. Jeśli zobaczę, usłyszę lub zaczną mi być okazywane inne oznaki niezadowolenia zapytam: „Co myślisz o ogórku kiszonym?”. I na podstawie odpowiedzi wysnuje odpowiednie wnioski na temat tej osoby. Dziwne? Nieeee…
Jaki wniosek z tych rozważań?
Jedzmy zupę mleczną!

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Warto przeczytać

Reklamy