Źle zajęliśmy się Ziemią. Recenzja filmu „Niebo o północy” 

Autor: pobarski

Motyw podróż kosmicznych jest jednym z najczęściej pojawiających się wątków w filmach science-fiction. Najnowsza produkcja Netflixa w reżyserii George’a Clooneya, wcielającego się również w głównego bohatera, wpisuje się w znane schematy, choć zaskakuje niezwykłą oprawą graficzną. 

Niebo o północy film netflixFot. Philippe Antonello/NETFLIX

Niebo o północy – opis

Niebo o północy opowiada o losach grupy badaczy, którzy eksplorują jedną z odkrytych w przestrzeni kosmicznej planet w ramach nowatorskiego projektu naukowego. Celem ekspedycji jest sprawdzenie, czy planeta nadaje się do osiedlenia i zamieszkania. Po dwuletnich badaniach kosmicznych astronauci pragną powrócić na Ziemię, by zdać raport ze swoich odkryć, ale również – by ponownie połączyć się z od dawna niewidzianą rodziną. 

Czytaj także: Niebo o północy – czy warto wrócić na Ziemię?

W czasie lotu powrotnego astronauci nie wiedzą jednak tego, że w tym samym czasie Ziemia pogrążyła się w chaosie spowodowanego katastrofą naturalną. Tym samym zawieszono wszelkie prowadzone działania badawcze, a ludzie zmuszeni zostali do ukrywania się pod ziemią ze względu na niebezpieczne i trudne warunki do życia. Z tej przyczyny prom kosmiczny nie potrafi połączyć się z żadną z baz na Ziemi, co prowadzi do coraz większego zaniepokojenia badaczy. Brak kontaktu z bazą sprawia także, że nikt nie potrafi pomóc kosmonautom, których maszyna co rusz zbacza z obranego kursu i napotyka kolejne trudności. 

Jedyną osobą, która nieustannie podejmuje wysiłek, by połączyć się i poinformować badaczy o sytuacji na Ziemi, jest doktor Augustine Lofthouse. Schorowany naukowiec za wszelką cenę pragnie pomóc pozostającym w galaktycznym zawieszeniu współpracownikom. 

Niebo o północy – recenzja

Niebo o północy efekty specjalneFot. Netflix

Niebo o północy to produkcja, która idealnie wpisuje się w schematy kina science-fiction. Twórcy produkcji nakładają kolejne znane nam motywy, tworząc dość oczywistą i niebudzącą większych sensacji historię. 

Czytaj także: Trudne życie nauczycielki. Recenzja serialu „Bałagan, jaki zostawisz” 

Najnowszej produkcji Netflixa nie można odmówić rozmachu. Niebo o północy – w kwestii wizualno-scenograficznej – zrealizowane zostało na najwyższym poziomie. Pomimo tego, że część prac związanych z postprodukcją trzeba było realizować w dodatkowym reżimie sanitarnym, filmowcom udało się uzyskać ciekawe i zręczne efekty specjalne, które mogą wzbudzić zachwyt. Twórcom w zgrabny sposób udało się przedstawić „technologię przyszłości”, jednocześnie nie tworząc przerysowanej i karykaturalnej scenografii.

Niebo o północy – opinie

Niebo o północy George ClooneyFot. Philippe Antonello/NETFLIX

Film mniej zadowalający jest jednak pod względem fabularnym. Główną osią filmu jest próba kontaktu doktora Augustine’a oraz badaczy, którzy pragną powrócić na Ziemię. Przez niemal dwie godziny filmowej produkcji Augustine próbuje połączyć się ze statkiem kosmicznym, a uczestnicy kosmicznej wyprawy – z bazą na Ziemi. Nieciekawy wątek główny przytłacza całość odbioru. Pomimo mniejszych lub większych pobocznych przygód, wątki te szybko są marginalizowane, a historia sama w sobie może zacząć nużyć ograniczonością.

Czytaj także: Wszystkie schematy świata. Recenzja filmu „Randki od święta"

Zdaje mi się, że filmowcy nie zadali sobie również podstawowego pytania: dlaczego to wszystko się dzieje? Co tak naprawdę sprawiło, że bohaterowie trafili w kosmos i nie mogli powrócić na Ziemię? Widzowie nie poznają odpowiedzi na pytania, a być może powodów kosmicznej wyprawy i katastrofy naturalnej obejmującej całą Ziemię, nie znają także twórcy tego filmu. 

A szkoda, bo zamiast tego George Clooney serwuje swoim widzom obraz ze zdecydowanie zbyt długimi scenami milczenia, w których niemłody doktor Lofthouse  przez kilkanaście minut przemierza zamieć śnieżną, by dotrzeć z jednej do drugiej stacji badawczej na swoim śnieżnym skuterze. W innych scenach dowiadujemy się natomiast, co bohaterowie oglądają w czasie jedzenia płatków śniadaniowych, bez celu ekspediujemy wrak samolotu czy jesteśmy świadkami zdecydowanie zbyt długich ujęć, w których bohaterowie… spoglądają sobie w oczy w kompletnej ciszy. 

Niebo o północy – film o milczeniu 

Niebo o północy cały film NetflixFot. Philippe Antonello/NETFLIX

Z drugiej strony, warto pamiętać także, że najnowsza produkcja Netflixa jest adaptacją powieści Dzień dobry, północy autorstwa Lily Brooks-Dalton. Twórcy kolejny raz musieli zatem pogodzić filmową, iście hollywoodzką wizję z książkowym pierwowzorem tworzonym przede wszystkim w umysłach widzów.

Czytaj także: Najlepsze filmy świąteczne na Netflixie. Top 10 filmów świątecznych na Netflixie 

Chociaż reżysersko George Clooney spisuje się zatem średnio, to z całą pewnością nie można powiedzieć tego o jego aktorstwie. Wcielając się w postać doktora Augustine’a, świetnie zarysowuje swoją postać, tworząc z niej nie maniakalnego staruszka, a charyzmatycznego i jednocześnie enigmatycznego naukowca, który poświęca swoje życie w imię własnych nieudanych idei.

Niebo o północy nie jest może filmem szczególnie pasjonującym, jednak – chociaż czasem będziecie przesuwać suwak o kilkanaście sekund do przodu – z powodzeniem zobaczyć można go w czasie nadchodzących świąt. 

 

Książkę Dzień dobry, północy, na podstawie której powstał film Niebo o północy, kupić można poniżej: 

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Dzień dobry, północy
Lily Brooks-Dalton

Warto przeczytać