- Styl miewa się czasem. Wywiad z Jackiem Pankiewiczem

Autor: M.K.
Okładka publicystyki dla - Styl miewa się czasem. Wywiad z Jackiem Pankiewiczem z kategorii Brak kategorii

- Styl miewa się czasem, kiedy się skutecznie zbliży do tej najbardziej rdzennej materii tematu, wniknie w nią tak, że już i stylu się nie zauważa. Pozostaje płynność wymowy - mówi Jacek Pankiewicz, autor licznych książek. Jego najnowszy tom opowiadań - Jak powstaję - ukazał się nakładem Wydawnictwa LTW, podobnie jak wznowienie debiutu autora – zbioru trzech mikropowieści Franciszek Schubert idzie do czubków

Panie Jacku, czym jest dla Pana pisanie?

Oddychaniem!

Czy zauważa Pani ten okropny zaduch wokół?

Kiedy napisał Pan swoją pierwszą książkę?

No, gdzieś – po trzydziestce, jak już zostałem mężczyzną.

Co możemy znaleźć w zbiorze Jak powstaję?

Dwa bloki materiałów (oczywiście opowiadań!): 1) tych co napisałem już kiedyś, a mają słuszną prognozę i są do dziś cholernie aktualne; 2) tych współcześnie napisanych, które są dowodem, jak tamte były no, prorocze; i nie zostały podjęte do dyskusji ani przez krytykę (sic! hm!), ni kogokolwiek; no, chyba na początku przez te parę osób, które się zainteresowały – bo byli kiedyś ludzie, których to bardzo obchodziło i się wypowiedzieli, Zb. Bieńkowski, K. Grela, Tad. Chróścielewski; no i prywatnie wyzwisk było parę, nocnych telefonów, np. dzwonił czubek w obronie Schuberta – wymyślał mnie za to, że Mistrza posłałem do czubków.

Czy zamieszczone tam opowiadania mają jakiś wspólny mianownik?

Są o wszystkim! jak radziłem sobie i nie radziłem w życiu. A wspólny mianownik? To niekoniecznie ja – raczej to wszystko, co nasze niepozbierane do kupy wciąż „społeczeństwo” gnębi! Jest w nich i rada na to, żeby nie marnieć!

Czy ma Pan jakiś mistrzów w dziedzinie literatury? Czy któryś z twórców jest dla Pana autorytetem?

Od mrówki do wieloryba – każde stworzenie jest mistrzem! przyjaźnię się z nimi i podglądam, wszystko i wszyscy są moimi nauczycielami; ja sam byłem nauczycielem, żyjemy dla siebie! Jednak nikogo nigdy nie naśladowałem, jeśli chodzi o pisanie! To mój głos! Już bym nie był sobą wtedy, lecz kompilatorem sposobów cudzych, wyrobnikiem!

Który ze współczesnych pisarzy jest Panu najbliższy? Co sądzi Pan o współczesnej literaturze? Jaką książkę poleciłby Pan Czytelnikom?

Niestety! strasznie tu zaciąga stęchlizną. A przyczyna? Już Rzymianie to okreslili w dwóch zdaniach, proverbiach: Pecunia non olet! oraz Nomina sunt odiosa! (Pieniądz nie śmierdzi – śmierdzą nazwiska!). Ale czy my żyjemy dwa tysiące lat do tyłu? Już raz Rzym upadł.

A co do pisania? Klasykę trzeba znać. I całą filozofię, psychologię też, a muzykę jak najbardziej. Inaczej mowa jest tępa, sucha. To co dziś w internecie nazywa się muzyką... raczej szkoda uszu!

A przecież muzyka, tylko inna! jest pierwszym, najbardziej bezpośrednim wyrazem tego, co się dzieje w Przyrodzie, we Wszechświecie. Tę Muzykę znam i rozpoznaję – w pierwszym podejściu. Kiedyś przez siedem lat prowadziłem stały felieton muzyczny w znanym czasopiśmie. Tego się nie uczyłem nigdy - ale mam przyrodzony słuch! Do Filharmonii wchodziłem za darmo, wiedzieli coś o tym.

Wiele osób zwraca uwagę na niezwykłą i oryginalną formę Pana opowiadań, wyrażającą się przede wszystkim w zapomnianych już prawie dzisiaj zasadach interpunkcyjnych – czy mógłby Pan przybliżyć nam to, w jaki sposób odnalazł Pan swój własny styl?

Ja go nie odnalazłem! Ja siebie szukałem. A styl miewa się czasem, kiedy się skutecznie zbliży do tej najbardziej rdzennej materii tematu, wniknie w nią tak, że już i stylu się nie zauważa. Pozostaje płynność wymowy. Bo styl to rzecz delikatna - bardzo zmienia się, jak i wszystko dookoła nas - zależnie od sytuacji, czasu, etapu rozwoju stylizatora itd. Tak samo jak charakter pisma zresztą. Już nie umiem czytać rękopisów, tych z wcześniejszych lat.

Co do zasad ort. – ja też ich nie wymyśliłem, tylko niejaki Onufry Kopczyński. Dowiedziałem się o nim dopiero od Prof. Doroszewskiego, gdy się poznaliśmy; przygotowywałem jego „księgę życia” w PWN. Kolejność zdarzeń była taka: kiedy przedstawiłem Mu swoje uwagi, Profesor się zaczerwienił, ostro mnie opieprzył – a od następnego dnia już byliśmy przyjaciółmi, bez nijakich zastrzeżeń! to jest na wieki!

A Polakom imię Onufry się nie podoba, i źle przestankują. A ja nie jestem uprzedzony. Lekceważą rzecz najważniejszą - związek wypowiedzi z muzyką! Bo kiedy się tak grzechotliwie wykrzykuje słowa, i myśli są byle jakie, i nikt nie słucha. Zawsze w wypadku moich tekstów, gdy się traci wątek - zalecam przeczytanie danego fragmentu na głos.

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2018-01-20 15:41:13
0 +-

Chciałabym poznać owe uwagi, za króte prof. Doroszewski obstawił Jacka Pankiewicza...

Avatar użytkownika - emilly26
emilly26
Dodany: 2018-01-19 16:08:04
0 +-

Człowiek tajemnica:)

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2018-01-19 15:48:40
0 +-

Interesujący człowiek.

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Manhattan Babilon
Lech Majewski
Manhattan Babilon
Orangeboy. Masz u nas dług
Patrice Lawrence
Orangeboy. Masz u nas dług
Nigdy nie będziesz mną
Anna M. Brengos;
Nigdy nie będziesz mną
Mały manipulator
Bartosz Sztybor;
Mały manipulator
Westerplatte
Jacek Komuda
Westerplatte
Harem
Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk
Harem
Zabójstwo na cztery ręce
Karolina Morawiecka;
Zabójstwo na cztery ręce
Noc, kiedy umarła
Jenny Blackhurst
Noc, kiedy umarła
Pokaż wszystkie recenzje