Bez subtelności. Recenzja filmu „Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw"

Autor: Sławomir Krempa
Okładka publicystyki dla Bez subtelności. Recenzja filmu „Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw

Żeby czerpać przyjemność z oglądania filmu „Hobbs i Shaw”, trzeba zapomnieć o prawach fizyki, rachunku prawdopodobieństwa czy trzymaniu się jakichkolwiek realiów. To pełen wybuchów, bijatyk i zwrotów akcji typowy wakacyjny blockbuster z odrobiną poczucia humoru. Potrafi bawić – ale chyba przede wszystkim miłośników takiego kina.

„Szybcy i wściekli” – czegokolwiek by o całej serii nie myśleć – zawsze wychodzili od konwencji samochodowego kina akcji. W przypadku pierwszego spin offu cyklu (swoją drogą: kto by pomyślał, że seria ta kiedykolwiek spin offu w ogóle się doczeka?) mamy do czynienia raczej z gatunkiem buddy film z elementami science fiction – nawet, jeśli główni bohaterowie początkowo zupełnie nie potrafią się dogadać. Hobbs i Shaw to przeciwieństwa, których spotkanie doprowadzić może jedynie do katastrofy (wystarczy przypomnieć sobie siódmą część „Szybkich i wściekłych”. Przypominamy sobie o tym już po pierwszych scenach filmu. Jeden to ogień, drugi – woda. Jeden ceni elegancję, drugi wydaje się działać prostolinijnie. Obaj są jednak śmiertelnie skuteczni. Dlatego gdy ginie śmiercionośny wirus, który może zagrozić na oko połowie ludzkości, będą musieli zewrzeć szyki. Cóż, kiedy będzie to przypominało raczej zwarcie zapaśników niż prawdziwą współpracę.

Spory pomiędzy głównymi bohaterami nakręcą prawdziwą spiralę żartów – miejscami bardziej, miejscami mniej udanych. Sporo tu one-linerów (krótkich dowcipów), ciętych ripost rzucanych niejako od niechcenia, jest humor sytuacyjny rodem ze slapstickowych komedii, są nieodłączne „suchary”.

Przesada – to cecha charakterystyczna filmu „Hobbs i Shaw”. Jasne, cała seria była mocno przerysowana, cudownie oderwana od rzeczywistości, ale tu reżyser, David Leitch, przekracza już wszelkie granice. Także pod względem długości filmu. Gdy wydaje się, że finał mamy już za sobą, twórcy serwują nam jeszcze jeden, rozgrywający się na odciętej od świata wyspie (w filmie ma to być Samoa). Jakimś jego atutem jest zupełna zmiana sposobu prowadzenia walki, ale w zasadzie i tak całość sprowadza się do festiwalu fajerwerków rodem z CGI.  

Ponadto oba finały dzieli dłużąca się w nieskończoność sekwencja wypełniona nudą, rozpatrywaniem problemów z przeszłości, wyjaśnianiem tego, co pozostało do wyjaśnienia. Bardzo mocno irytują wygłaszane przez bohaterów momentami „kazania”, truizmy, pseudomądrości rodem z Alchemika Paulo Coelho. Nie od dziś wiemy, że rodzina jest najważniejsza, ale zdecydowanie wolę, kiedy bohaterowie pokazują to w konkretnych scenach, niż kiedy o tym opowiadają w niezbyt dobrych na poły dialogach, na poły monologach.

Jeśli coś w filmie Davida Leitcha naprawdę działa, to za sprawą obsady. Nawet przeciwnika głównych bohaterów (Idris Elba) choć tak jednowymiarowego, jak to tylko w kinie akcji możliwe, za sprawą przerysowania i autoironicznych uwag (sam siebie nazywa „czarnym Supermanem) da się zaakceptować. W jakimś sensie ów przeciwnik, Brixton, jest karykaturą Marvelowego Thanosa, podobne ma zresztą nawet motywacje.

Prawdziwymi gwiazdami filmu są jednak Jason Statham i Dwayne Johnson, którzy tworzą duet jakich mało w dzisiejszym kinie. Dokooptowana do nich Vanessa Kirby zachwyca, bawiąc się rolą niepokornej agentki MI6. Występujące w epizodach gwiazdy również doskonale się bawią, przy okazji też skłaniając widza do uśmiechnięcia się choć na chwilę. Gdy film skupia się na bohaterach, pokazuje relacje, interakcje między nimi, staje się naprawdę interesujący, przypominając, co było siłą „Szybkich i wściekłych” – charakterystyczne postaci, których nie sposób było nie polubić. Mam nadzieję, że twórcy ewentualnego sequela szybko sobie o tym przypomną, bo na razie serwują widzom po prostu kolejny wakacyjny „produkcyjniak” – rozrywkowy, miejscami zabawny, może i przyjemny, ale w sumie niekonieczny, zbędny.

1

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Avatar użytkownika - Anytsuj
Anytsuj
Dodany: 2019-08-16 16:56:15
0 +-

Zgadzam się z Lenka83- każda kolejna część jest coraz nudniejsza, sprawiwa wrażenie robionej na siłę, tylko dla kasy. Ostatnie dwie części. moim zdaniem, to bardziej parodia kina akcji niż filmy sensacyjne jako takie. "Hobbs i Shaw" jest przesycony marnymi, nudnymi żartami (ile można słuchać "zabawnych" obelg rzucanych sobie wzajemnie przez głównych bohaterów, oraz pomiędzy głównymi a pobocznymi bohaterami?). Obejrzałam z sentymentu do całej serii i jestem zawiedziona- poza tytułowymi postaciami niewiele ten film ma wspólnego z prawdziwymi "Szybkimi i wściekłymi". Utwierdzam się w przekonaniu, że seria skończyła się na trzeciej (może ewentualnie czwartej) części i nic jej już nie wskrzesi.

Avatar użytkownika - Gosiaczek
Gosiaczek
Dodany: 2019-08-12 08:24:41
0 +-

Zdecydowanie nie moje klimaty :)

Avatar użytkownika - natanna
natanna
Dodany: 2019-08-11 16:59:59
0 +-

KIno akcji nie dla mnie, ale coś z pierwszych oglądałam....chociaż byc może tylko ze względu na to, że mąz takie kino lubi....

Avatar użytkownika - Poczytajka
Poczytajka
Dodany: 2019-08-10 20:56:44
0 +-

Nie dla mnie

Avatar użytkownika - MonikaP
MonikaP
Dodany: 2019-08-09 19:34:46
0 +-

Za stara jestem  ;)

Avatar użytkownika - emilly26
emilly26
Dodany: 2019-08-09 15:58:52
0 +-

owszem kiedyś było to coś, a teraz powiewa z lekką nudą.

Avatar użytkownika - Lenka83
Lenka83
Dodany: 2019-08-09 13:21:17
1 +-

Im dalej tym nudniej.... Wg mnie ten film miał potencjał na początku, samochody, faceci, nielegalne wyścigi itp. Teraz moim zdaniem zrobił się komedią która nudzi, i choć nadal ma dobrą obsadę aktorską to jednak nie jest to już co dawniej....

Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Dodany: 2019-08-09 13:03:17
0 +-

Wyrosłam z takich filmów.

Warto przeczytać

Recenzje miesiąca
Tylko dla dorosłych
Nina Majewska-Brown
Tylko dla dorosłych
Pod naszym niebem
Sylwia Kubik
Pod naszym niebem
Marzycielka
Katarzyna Michalak
Marzycielka
Cecylio, obudź się!
Dorota Wójcik
Cecylio, obudź się!
Ta, która musi umrzeć
David Lagercrantz
Ta, która musi umrzeć
Ojciec, czyli o Pieronku
Szymon Wróbel
Ojciec, czyli o Pieronku
Kolory pawich piór
Jojo Moyes;
Kolory pawich piór
Coco i jej mała czarna sukienka
Annemarie Van Haeringen
Coco i jej mała czarna sukienka
Pokaż wszystkie recenzje