Frekwencja 350 Tom 4 - Potale uczuć - Aleksandra Fila - Jankowska
Dziękuję autorce za możliwość przeczytania tej książki.
Czy zło zostało całkowicie zażegnane?
Byłam bardzo ciekawa tego finału. Nie miałam wielkich oczekiwań. Głównie chciałam, aby bohaterowie mieli szansę Happy endu. Po tym całym cierpieniu i nauce cierpliwości.
Muszę przyznać, że i ten tom trzyma poziom.
Tyle akacji i emocji, że nie sposób się oderwać od lektury.
Mamy podsumowanie utraconego związku, który pozostawia pustkę. A także zaczynanie wszystkiego od nowa. Kochanie każdego, a jednocześnie odróżnienie tej mocnej miłości. Zatracenie się w euforii i lekcja, aby mieć w tym umiar. Odróżnienie emocjonalnego związku z tym umownym, bez zapewnień z bonusem. Pokazuje to, że seks to nie miłość, nawet jeśli jest on najczulszy.
Znaczenie słowa "chyba", nie jest nadużyciem i pokazuje, że nic nie jest w 100% pewne. Powinniśmy o tym pamiętać, a nie brać wszystkiego za pewnik.
Seks mentalny. Tu od razu miałam na myśli serię książek "Miłość na kołku" (ostatnio zapomniałam o tym wspomnieć)
Muszę przyznać, że tak ekstremalnego porodu jaki miała Korewtta, to już chyba nic nie przebije. Ten dreszczyk emocji, niewiadomej i kryzysu...
Zakończenie było świetne. I to sprawiło, że uśmiechałam się jeszcze po przeczytaniu książki.
Czy polecam?
Tak!!! Historia, która pokazuje, że nawet po największej burzy pojawia się słońce. Ta iskierka nadziei... I wszystko może zakończyć się pomyślnie.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Odebrała jego myśl: Umiesz prowadzić innych w takiej pracy, a sama unikasz głębi.
Odpowiedziała, że szewc bez butów chodzi, ale przestała czego kolwiek unikać. I wtedy się zaczęło. Psychiczny ból uderzył znienacka i sięgnął niemal trzewi. Energia kryształu przeniknęła jej ciało. Mia-ła wrażenie, że rozwiera jej zaciśnięte serce i że uwalnia żal - do tych, którzy deklarując miłość, wyrzekli się jej w decydującym momencie Gdyż zawsze był ktoś ważniejszy. Bardziej zraniony, słabszy, wymagający opieki. Sprawa nie podlegała dyskusji, bo wyższa moralność nakazywała poświęcenie dla osoby cierpiącej czy wręcz umierającej, a nawet dla zagrożonej ludzkości. Ale nie dla niej - zdrowej, silnej i zaradnej. Ona powinna szlachetnie usunąć się w cień. Ogarnęła ją złość na tę wyższą moralność, na wymuszoną szlachetność. I zaraz potem wstyd. Poczuła się egoistką."
" Rodziło to anomalie zachowania, aż czasem szybsze starzenie, rozpad pamięci i niekontrolowane implozje w centrach nerwowych.
Długo ukryta wada - niewielka mutacja w regionie stabilizującym neuroenergetykę ujawniła się dopiero teraz, gdy genom osiągnął punkt graniczny samopowielania, i zaczęła ścinać ich cywilizację jak kosa. Wymierali. Powoli. Bezgłośnie. Bezwzględnie.
Nie błagali o pomoc. Nie znali takiego pojęcia. Znali tylko plan, podbój, przetrwanie. I w tym właśnie celu skierowali uwagę na uldryjski kryształ. Właściwie uwagę na ten obiekt skierowali ich niedawni so-jusznicy, zwani społecznością Elotea, którzy, o paradoksie, okazali się zdrajcami i zostali przeklęci przez ich suwerena. Ale kryształ istniał."
" - Ale pewnie nie dałeś rady, bo nigdy nie przestałeś jej kochać - domyślił się Lucas.
- To też oczywiście, ale... - Robert wyjął zapalniczkę, którą zgarnął z biura ochrony. - Ja w ogóle słabo się nadaję do związków, a na dodatek Gala jest specyficzna.
- Niby słabo się nadajesz, a przeżyłeś z nią ponad dwadzieścia lat! - zauważył Lucas.
Robert uśmiechnął się gorzko, a srebrzysta iskra zapalniczki błysnęła w ciemności.
- Bo umiałem się dostosować - rzekł z nutą sarkazmu. - Ale ciebie muszę przed tym ostrzec, bo koszt jest zbyt duży. Chcę jednak być obiektywny, po to mi ten reset przy ogniu - dodał."
" Cothley nie odzywał się długą chwilę, tylko przycisnął ją mocniej do siebie.
- To jest nieprawdopodobne - powiedział w końcu z wewnętrznym drżeniem.
- Moja patologia? - zapytała.
- Patologia w tym sensie, że ty nie kochasz siebie wystarczająco. - Zanurzył dłoń w jej śliskich i mokrych włosach. - Ale nie mam wątpliwości, że kochasz mnie - dodał ze wzruszeniem. - I to nawet zbyt ofiarnie.. Przepraszam cię za wszystko, co kiedyś powiedziałem wbrew temu. Ucałował jej skronie, potem brwi i oczy.
- Mówiłam ci, że kiedyś się przekonasz. - Uśmiechnęła się do niego."
Błyskotliwe połączenie psychologii, filozofii i romansu w powieści science fiction. W nieodległej przyszłości Ziemię odwiedza zaawansowana cywilizacja...