Bałam się tego momentu, a nawet liczyłam, że nigdy nie nadejdzie, ale nadszedł i z bólem serca muszę powiedzieć, że książka ulubionej autorki nie spełniła moich oczekiwań. Nawet jak to piszę albo o tym myślę to mnie wszytko boli. Ta historia mnie wołała, kusiła cudowną okładką, czytałam ją oczywiście na wattpadzie, ale miałam nadzieję, że jak przeczytam ją w całości już w papierze to moje odczucia co do niej się poprawią, niestety tak się nie stało.
Clarie wychowywana w złotej klatce dziewczyna, która robi wszystko pod dyktando ojca, nauczona posłuszeństwa i nie potrafiąca się postawić. By utrzymać ale i pomnażać rodzinne interesy zmuszona do poślubienia Chase'a. Mężczyzna jest biznesmenem, jest od niej starszy, skrywa swoje demony, a małżeństwo dla niego nic nie znaczy, jest kolejną podpisaną umową. Oboje zamieszkują pod jednym dachem, dziewczyna zostaje pozostawiona samej sobie, z dala od nowo poślubionego męża. Samotna i z rozbitym na drobny mak światem, Clarie cierpi w ciszy, ale Chase zaczyna to dostrzegać, nieporadnie stara się też zbliżyć do żony, czego skutkiem jest ocieplenie ich relacji i nieśmiałe narodziny głębszych uczuć, które zostaną wystawione na niejedną próbę.
Niby wszystko było tak jak trzeba, niby pojawiły się moje ulubione motywy, pojawiły się też ciekawe, trudne i kontrowersyjne tematy, niby były emocje, były dramaty i wszystko to za co pokochałam książki autorki, ale mimo to, to nie było to samo. Czegoś tutaj zabrakło, nie wiem czy to finezji, czy dopracowania, czy jakieś głębi, pazura czy polotu, a może to ja sięgnęłam po tę książkę w nieodpowiednim momencie, nie wiem, ale to chyba jedyna z powieści autorki, którą określiłabym jako ni jaką czy jakąś bezbarwną.
Fabuła prosta i raczej przewidywalna, choć jak na Mistową przystało pojawiły się dramy, afery, trudne emocje i uczucia, z którymi bohaterowie sobie nie radzą, pojawiła się nawet nutka sensacji, ale i ona nie dodała całości pazura. Opisane wydarzenia jak na moje oko były bardzo poprawne, pokusiłabym się nawet o słowo zachowawcze, pozbawione głębi, i co najbardziej dla mnie nie pojęte, nie wzbudziły we mnie praktycznie żadnych emocji. Pierwszy raz czytając książkę autorki miałam wrażenie, że stoję obok, że patrzę na to co się dzieje ale i też wielu rzeczy z tego nie rozumiem. Pierwszy raz nie poczułam fabuły, nie potrafiłam się wkręcić, tak podążałam za tą fabułą zastanawiając się czemu nie możemy złapać ze sobą flow.
Zwykle chwaliłam postacie wykreowane przez autorkę, ale tutaj pomimo tego, że miały one wielki potencjał, skrywały wiele demonów i miały być nietuzinkowe, to mimo to wydawali mi się oni jacyś płascy, jakby niedopracowani, jak takie trybiki, które niby chcą ale nie potrafią współpracować ani z samymi sobą, ani z fabułą, ale też i z autorką. Relacja bohaterów jak dla mnie wiała chłodem, nie czułam iskier, nie czułam chemii, ani przyciągania, czułam za to dystans, widziałam nieporadne próby zbudowania czegoś dobrego, niby pojawiło się pomiędzy nimi uczucie, ale ja chyba przegapiłam ten moment, bo naprawdę nie wiem jak i kiedy to się stało.
Książkę przeczytałam szybko, szłam z tą fabułą czekając na jakiś wybuch, na ten moment, w którym mogłabym powiedzieć, że złapałam flow z tą historią, niestety nie doczekałam się. Historia mnie nie porwała, może się nie nudziłam, bo jakby nie było coś się w niej działo, ale było to takie ni jakie, takie jakby pozbawione Mistowego ducha, nawet porządnej dramy mi zabrakło. Lektura nie wzbudziła we mnie emocji, nie poruszyła mnie, to będzie chyba jedna z pierwszych i oby jedyna z książek autorki, która nie pozostanie długo w mojej pamięci, bo po prostu to historia jakich moim zdaniem wiele, niczym nie wyróżniająca się i wydaje mi się jakby ciut niedopracowana.
Boli mnie pisanie tej recenzji, dawno nie czułam takiego ciężaru pisania recenzji, no nie siadła mi ta książka. Było zaledwie dobrze, może nawet na granicy z przeciętnością. Mimo wszystko uważam, że warto dać jej szansę, to opowieść oparta na popularnych i lubianych motywach, gdzieś tam się wkrada do niech nutka świeżości, a może wam spodoba się ona bardziej, ja przypuszczam, że gdy czas mi pozwoli przeczytam ją jeszcze raz, bo naprawdę nie mogę pogodzić się z tym, że tak krytycznie do niej podeszłam, może inny czas będzie dla niej korzystniejszy i spojrzę na nią przychylniejszym okiem.
Aria jest prymuską, z kolei Richie wzbudza strach całej szkoły. Nikt nie ma odwagi spojrzeć mu w oczy, a tym bardziej się sprzeciwić. Niefortunnie tych...
Adrien i Alex są braćmi. Podczas jednej z imprez rozgrywają partię pokera, w której stawka jest dość nietypowa. Jeśli Alex przegra, musi zrezygnować ze...