Nie kuś losu Wiktorii Guzik to powieść niezwykle mocna, bezpośrednia, momentami szokująca. Maja, która staje się w tej historii pierwszoosobową narratorką, pokazuje czytelnikowi, czym tak naprawdę jest trauma.

Maja doświadczyła w przeszłości wielkiego bólu. Pewne wydarzenie sprawiło, że jej świat się zawalił, a stan psychiczny znacząco się pogorszył. Nie bardzo chce wychodzić z domu, odczuwa przytłaczający, bezustanny lęk. Jej przyjaciółka, Luiza, stara się jej pomóc, ale nie jest świadoma tego, jak bardzo źle dzieje się w głowie Mai. Ta decyduje się uchylić rąbka tajemnicy i są to naprawdę mocne słowa.
Bohaterka czuje się zagrożona, wyobcowana, traci sens życia. Trauma ją wyniszcza, trawi, nie pozostawiając miejsca na zwyczajne życie. Ukryta w czterech ścianach, wegetuje.
Już niedługo zacznie się przesłuchanie. Znowu będę musiała kłamać, że u mnie w porządku. Mimo wszystko staram się wyluzować. (…) Ktoś mógłby pomyśleć, że mam depresję, a nie chcę, żeby rodzice dowiedzieli się o tej sytuacji. Nie po to kupili mi mały domek, żeby teraz słuchać lamentów. Powinnam być wdzięczna losowi za taki prezent.
Nagle ktoś jednak pojawia się w jej życiu. Wojtek. Maja zaczyna budować relację, która mogłaby być dla niej szansą. Chłopak powoli wyciąga ją ze skorupy. Czy pojawia się nadzieja na normalne życie, a może nawet związek? Być może, ale do akcji wkracza jeszcze ktoś – stalker. Obserwator, który widzi więcej niż powinien. Ta sytuacja doskonale pokazuje, jak łatwo osoba z doświadczeniem przemocy może znów znaleźć się w układzie zależności. Jak cienka jest granica między potrzebą bliskości a zgodą na przekraczanie własnych granic.
Nie sposób przewidzieć tego, co wydarzy się w finale. Moment, do którego dotrze Maja, jest szokujący i dosłownie miażdży czytelnika. Pojawia się cała masa pytań: czy można zbudować relację na kłamstwie, jeśli to kłamstwo chroni przed bólem? Czy ktoś, kto raz stracił poczucie bezpieczeństwa, jest w stanie je odzyskać bezwarunkowo? I czy prawda rzeczywiście wyzwala, jeśli oznacza konfrontację z tym, czego najbardziej się boimy? Myślę, że autorka próbuje delikatnie przekazać, że trauma bywa pułapką bez wyjścia. I że czasem przyciągamy ludzi, którzy wyczuwają naszą słabość i wykorzystają ją do cna. A osoby żyjące w lęku stają się jeszcze bardziej podatne na manipulacje. Ich samotność jeszcze bardziej ułatwia oprawcom działanie.
Nie kuś losu to opowieść o zagrożeniu, strachu, bólu. O przyjaźni, nadziei na lepsze jutro i o tym, że pech prześladuje ludzi, a życie wcale nie jest sprawiedliwe. Dlaczego? Myślę, że żadna odpowiedź nie odda w pełni tego, co spotkało Maję.
Ta niewielka objętościowo powieść daje do myślenia, wybija z rytmu, pozostawia bez tchu. Polecam, jeżeli szukacie w literaturze czegoś więcej.