„Pokój 706” Ellie Levenson to powieść, która z pewnością nie pozostawi nikogo obojętnym, choć z zupełnie innych powodów, niż mogłoby się początkowo wydawać. Sięgając po tę książkę, wkraczamy w misternie utkany świat skrajności, gdzie intymna codzienność zderza się z brutalnym, zewnętrznym zagrożeniem. Autorka serwuje nam opowieść, która wymyka się sztywnym ramom gatunkowym i bawi się oczekiwaniami czytelnika, co dla jednych stanie się jej największym atutem, dla innych zaś źródłem sporej konsternacji.
Główna bohaterka, Kate, to postać fascynująco niejednoznaczna i psychologicznie gęsta. Z jednej strony oddana matka i żona, z drugiej - kobieta szukająca w anonimowych hotelowych przestrzeniach odskoczni od przytłaczającej rutyny. Levenson w genialny sposób unika taniego moralizowania. Nie stawia swojej bohaterki pod pręgierzem opinii publicznej, nie ocenia jej, lecz pozwala nam zajrzeć głęboko w jej psychikę i skomplikowane motywacje. Ta ucieczka w ramiona kochanka nie jest tu przedstawiona jako klasyczny, płomienny romans, ale jako chłodna, niemal mechaniczna potrzeba odzyskania kontroli nad własnym ciałem i przestrzenią, w której nikt niczego od niej nie oczekuje. Kontrast między ciepłem domowego ogniska a surowością hotelowych pokoi buduje tu niezwykle duszną, intymną atmosferę.
Prawdziwym punktem zwrotnym historii staje się moment, w którym hotel - a wraz z nim pokój tytułowy - zostaje sparaliżowany przez atak terrorystyczny. To genialny punkt wyjścia, który otwiera drzwi do rasowego thrillera psychologicznego. I właśnie w tym miejscu autorka podejmuje najodważniejszą, a zarazem najbardziej ryzykowną decyzję rzutującą na całą strukturę powieści. Zamiast widowiskowej akcji, spektakularnych ucieczek i gwałtownych zwrotów wydarzeń, Levenson decyduje się na drastyczne zwolnienie tempa. Dynamika ustępuje miejsca klaustrofobicznej stagnacji.
Zagrożenie staje się jedynie tłem, katalizatorem do odbycia specyficznej, wewnętrznej podróży w czasie. Zamknięta w pokoju Kate, w obliczu potencjalnej śmierci, zaczyna dokonywać emocjonalnej wiwisekcji swojego życia. Fabuła przenosi się w sferę retrospekcji - analizy małżeństwa, macierzyństwa, lęków i bólów z przeszłości. Zamiast strachu przed terrorystami, na pierwszy plan wysuwa się paraliżujący strach przed obnażeniem prawdy i rozpadem idealnego wizerunku w oczach najbliższych. Ta narracyjna konstrukcja przypomina filmowy seans, w którym całe życie przemyka bohaterce przed oczami w obliczu ostateczności.
Taka forma niesie ze sobą jednak spore konsekwencje dla dynamiki lektury. Styl autorki jest niezwykle lekki, płynny i przystępny, dzięki czemu przez książkę dosłownie się płynie, jednak momentami można odnieść wrażenie, że historia cierpi na kryzys tożsamości. Powieść nieustannie balansuje na granicy dramatu obyczajowego i thrillera, rzadko kiedy dając któremuś z tych gatunków w pełni wybrzmieć. Wątek sensacyjny potraktowany jest momentami po macoszemu, a zachowania bohaterów w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa - jak choćby wysyłanie esemesów o prozaicznych obowiązkach domowych czy próby załatwiania codziennych spraw w cieniu tragedii - potrafią wybić z rytmu i odebrać sytuacji realizm, wywołując w czytelniku lekką irytację.
Najbardziej polaryzującym elementem całej opowieści jest bez wątpienia jej finał. Autorka decyduje się na całkowicie otwarte, niejednoznaczne zakończenie. Zamiast mocnego tąpnięcia czy satysfakcjonującego punktu kulminacyjnego, zostawia nas z fabularnym znakiem zapytania, zmuszając do samodzielnego dopisania dalszego ciągu.
Moja subiektywna ocena tej książki oscyluje wokół docenienia jej odwagi, ale też dostrzeżenia pewnych niedociągnięć konstrukcyjnych. „Pokój 706” to pozycja intrygująca, która miała ogromny, wręcz filmowy potencjał na trzymający w napięciu dramat psychologiczny. Znalazłam tu świetnie zarysowany portret kobiecych zakamarków duszy i trudnych wyborów, ale zabrakło mi konsekwencji w budowaniu napięcia oraz mocniejszego, bardziej zdecydowanego uderzenia na koniec. To lektura idealna dla miłośników niespiesznych, refleksyjnych opowieści o ludzkich słabościach, którzy nad dynamiczną akcję stawiają głęboką analizę emocjonalną.