❓Czy uważasz, że nasz wiek, doświadczenie życiowe mają wpływ na to jak odbieramy daną książkę? ❓
U mnie taki dylemat pojawił się w trakcie lektury tej powieści. Doszłam do wniosku, że gdybym była nastolatką z pewnością tę książkę czytałabym z większym zainteresowaniem, bardziej by mnie wciągnęła i co za tym idzie bardziej by mi się podobała. Teraz ze względu na wiek, doświadczenia życiowe i upodobania literackie odebrałam ją jako lekkie czytadło, a sama książka niestety, nie wniosła nic do mojego życia, ani do czytelniczego dorobku.
Znaczna większość powieści opisuje historię młodych ludzi, nastolatków w wieku około maturalnym. Dylematy miłosne dwójki głównych bohaterów, rozważania czy "to jest przyjaźń czy to jest kochanie". Postaci jedynie spotkają się na imprezach, na których owe rzeczy się dzieją. I tak przez większą część książki...
W samej lekturze przeszkadzała mi też niejednorodny rytm fabuły. Jedne "rzeczy" rozwleczone jak przysłowiowe flaki z olejem, a drugie opisane szybko i skrótowo. Na przykład bohater długo szykuje się do wyjazdu, idzie na przystanek PKS, po czym kolejne zdanie to już nagły i szybki opis jego balangowania na studiach.
Drugi minus to powtórzenia. Najpierw o tym czytamy, bo opisuje to autorka, a potem czytamy to ... jeszcze kilka razy, bo o tym mówią sobie bohaterowie.
Są jednak i plusy tej powieści. Bardzo podobał mi opis życia rodzinnego tytułowych Tylczyńskich. Życia rodziny wielodzietnej, ich relacji i wartości oraz rodzinnego wsparcia.
No i końcówka. Tutaj dopiero zaczyna się dziać. Fabuła przyspiesza, pojawiają się nowe postaci. To ona daje nadzieję i potencjał na ciekawą lekturę w kolejnych tomach.
Nie skreślam tej książki. Bo wiem, że będę czytelnicy, którym się ona przypadnie do gustu. Jeśli lubisz lekkie obyczajówki, o młodzieżowej tematyce to jest szansa, że ta powieść Ci się spodoba.
Gdy Piotrek dostaje telefon z wymarzonej firmy, jest pewien, że zaczyna się dla niego nowy, lepszy etap. Nie przeczuwa jednak, że wraz z tą szansą przyjdzie...