Czy można połączyć brutalny chaos porewolucyjnej Rosji, groteskowy humor, fantastykę i desperacką walkę o wolność w jedną historię, od której trudno się oderwać? Lucyna Grad udowadnia, że jak najbardziej. „Utajniony front objazdowy” to książka, która zabiera czytelnika w szaloną, momentami wręcz absurdalną podróż przez stepy Azji Środkowej, gdzie granica między rzeczywistością a mroczną legendą zaciera się z każdą kolejną stroną. To opowieść pełna niepokoju, dziwacznych wydarzeń, czarnego humoru i emocji, które dosłownie wylewają się z tej historii. Już od pierwszych stron czułam, że to nie będzie zwykła przygodówka. To książka z charakterem, klimatem i czymś bardzo oryginalnym, czego naprawdę dawno nie spotkałam.
Wyobraźcie sobie grupę polskich zesłańców, którzy kradną pociąg i ruszają w nieznane, próbując wyrwać się z ogarniętej szaleństwem bolszewickiej Rosji. Miała być wolność. Miała być nadzieja i ucieczka ku lepszemu... Tymczasem każdy kolejny kilometr przynosi nowe zagrożenia, coraz większy strach i pytanie, czy oni w ogóle mają szansę przeżyć? Brakuje węgla, ludzie zaczynają znikać, wokół krążą mroczne legendy, a po stepach grasują konie-zombie, które same w sobie brzmią jak coś absurdalnego, ale w tej historii pasują idealnie. Do tego rozkazy zapisywane na skórkach melonów, chaos wojny, wywiadowcze gry i wiszące nad bohaterami nieustanne niebezpieczeństwo sprawiają, że czytelnik ani przez chwilę nie może poczuć się bezpiecznie. I właśnie to było niesamowite, bo kompletnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać za chwilę.
Lucyna Grad stworzyła świat groteskowy, dziwny, momentami wręcz surrealistyczny, ale jednocześnie tak klimatyczny, że trudno było się od niego oderwać. Autorka fenomenalnie połączyła fantastykę z historycznym tłem i zrobiła to w sposób świeży, nieprzekombinowany i bardzo wciągający. To nie jest książka, którą czyta się na spokojnie, ponieważ, cały czas coś tam się dzieje. Akcja pędzi jak rozpędzony pociąg, a napięcie rośnie z rozdziału na rozdział.
Bardzo podobało mi się to, jak autorka ukazała samych bohaterów. To nie są postacie wyidealizowane. Są zmęczeni, przerażeni, momentami bezradni, ale jednocześnie uparcie walczą o przetrwanie. Główny bohater zrobił na mnie ogromne wrażenie właśnie swoją autentycznością. Nie był bohaterem bez skazy, tylko człowiekiem wrzuconym w piekło, który próbuje odnaleźć się w świecie rozpadającym się na jego oczach, temu tak mocno przeżywałam tę historię razem z nim.
Czy można zachować człowieczeństwo, gdy wokół wszystko zmienia się w koszmar? Ile jest się w stanie poświęcić dla wolności? I czy każda cena za ocalenie naprawdę jest tego warta?
Jednym z najciekawszych elementów tej książki było dla mnie ciągłe przeplatanie brutalnej rzeczywistości z lokalnymi legendami i nadprzyrodzonymi zjawiskami. Nigdy do końca nie wiadomo, co jest jeszcze realne, a co już staje się czymś rodem z koszmaru. Momentami czułam niepokój, chwilę później łapałam się na uśmiechu przez ten specyficzny, wisielczy humor, by zaraz znów poczuć napięcie i strach o bohaterów. Ta emocjonalna huśtawka została tutaj naprawdę świetnie poprowadzona.
Ogromnym plusem jest też klimat tej książki. Brudna, zimna, chaotyczna Rosja po rewolucji została przedstawiona tak obrazowo, że chwilami miałam wrażenie, jakbym sama siedziała w tym skradzionym pociągu i razem z bohaterami przemierzała bezkresne stepy. Czuć tutaj głód, zmęczenie, strach, ale też desperacką nadzieję, która mimo wszystko jeszcze się tli.
Najbardziej spodobała mi się jednak oryginalność tej historii. Lucyna Grad nie poszła utartą ścieżką i stworzyła coś naprawdę nietypowego. Połączenie przygodówki, fantastyki, groteski i czarnego humoru mogło się nie udać, a tutaj wszystko zagrało idealnie. To książka dziwna w najlepszym możliwym znaczeniu tego słowa, ponieważ jest nieprzewidywalna, klimatyczna i totalnie inna od tego, co zazwyczaj trafia w moje ręce.
„Utajniony front objazdowy” to historia dla czytelników, którzy lubią nieoczywiste książki, pełne szaleństwa, emocji i mrocznego klimatu. Jeśli chcecie wsiąść do pociągu, który prowadzi prosto w chaos, legendy i walkę o przetrwanie, to zdecydowanie polecam wam tę podróż. Tylko uprzedzam... z tej trasy naprawdę trudno wysiąść... Przemierzysz, tę trasę do końca.