Przypadkowe poznanie nowej osoby może odmienić nasze życie, jeśli będziemy tylko na to otwarci. Często szukanie na siłę drugiej połówki przynosi tylko ból i zwątpienie, dlatego czasem warto zostawić wszystko losowi. Niemniej, gdy szczęście się do nas uśmiechnie należy pamiętać, że nic nie jest wieczne i każda chwila powinna być w pełni wykorzystana.
Zarys fabuły
W książce spotykamy Annę cenioną wykładowczynię na Uniwersytecie Warszawskim. Kobieta kochała góry i podczas jednej z pieszych wycieczek po nich przez drobny błąd przypłaciłaby życiem, ale szczęśliwie została uratowana przez Edmunda, który od jakiegoś czasu za nią szedł. Mężczyzna okazał się być żonatym prezydentem Konina, ale jego związek był zwykłą fikcją utrzymywaną dla dobra ich córki, a także ze względu na opinie publiczną. Edmund i Anna od razu przypadli sobie do gustu i spędzili ze sobą upojną noc, której efektem był ich późniejszy związek. Sytuację skomplikował fakt, iż Maja jego dorosłe już dziecko, podobne z charakteru do swej matki, związała się z bratem Anny Tomkiem, co niezbyt dobrze wróżyło temu związkowi. Co dalej z żoną Edmunda? Jak będzie wyglądała przyszłość głównych bohaterów? O kogo będzie zazdrosny Edmund? Jakie będą dalsze losy Tomka? Jaki finał będzie mieć ta historia? O tym w książce „Zdradliwi i wierni” autorstwa Katarzyny Wiktorii Łuczyńskiej.
Toksyczny związek
Edmund był bardzo zadowolony, że wreszcie los się do niego uśmiechnął i spotkał kobietę swojego życia i to zresztą z wzajemnością. Dotychczasowe życie było zwykłą fikcją, którą wraz z członkami rodziny odgrywał dla innych z zewnątrz. Prawda była taka, że mężczyzna skakał z kwiatka na kwiatek czego efektem była nieślubna córką, a wszystko dlatego, że nie czuł się szczęśliwy z kobietą, która była oziębła, a dodatkowo zaraz po ich ślubie zaczęła stosować wobec niego przemoc fizyczną. Początkowo próbował ratować relację, ale później przestał, bo nie miało to najmniejszego sensu. Jego żonie odpowiadało bogate życie, pełne wygód i bez konieczności pracowania na siebie. W przypadku związku z Anną było zupełnie inaczej, a podobna sytuacja finansowa i wspólna miłość do koni jeszcze bardziej utwierdziły go w przekonaniu, że właśnie teraz nadszedł czas na jego szczęście. W rzeczywistości takie sytuacje się zdarzają i zdecydowanie lepiej szybciej przerwać taką toksyczną relację, gdyż ona rujnuje nie tylko nasze zdrowie psychiczne, ale też i to fizyczne. Natomiast, jeśli pojawia się światełko w tunelu zwiastujące lepsze życie, to należy się temu poświęcić, bo okazji może już więcej nie być.
Więzi rodzinne
Kolejnym istotnym zagadnieniem przedstawionym przez autorkę były niesłychanie mocne więzi rodzinne, które były wielokrotnie wystawione na próbę z pozytywnym rezultatem. Tomek w pewnym momencie mógł utracić dobre relacje z siostrą, ale szczęśliwie nie poddał się naciskom i pozostał jej wierny. Tylko odpowiednie wychowanie w szanującej się rodzinie może dać takie efekty. Zarówno Anna, jak i jej brat do każdego podchodzili z życzliwością i dobrym sercem, ale też tego wymagali od innych, toteż nie tak łatwo przyszło im ułożyć swoje życie w tych brudnych, nasiąkniętych nienawiścią czasach. Takie wartościowe rodziny obecnie są coraz rzadziej spotykane, więc pokazywanie czytelnikom, jak należy postępować za pomocą literatury jest bardzo dobrym pomysłem skłaniającym do refleksji.
Podsumowanie
Książkę czytało mi się bardzo szybko z dużym zainteresowaniem oraz dreszczykiem emocji potęgowanym nagłymi zwrotami akcji oraz przerywaniem rozdziału czy biegu historii w punkcie kulminacyjnym czego doskonałym przykładem jest pierwsza scena wybiegająca w przyszłość bohaterów, a zostawiająca nas z chęcią poznania początku ich relacji. W tym przypadku otrzymujemy romans erotyczny obfitujący w pikantne sceny i dość niewybredny język, co niewątpliwe pasuje do tej treści i jest przykładem dla innych autorów, że czasem nie należy bać się nazywać rzeczy po imieniu, bo zbyt częste sypanie gładkimi metaforami osłabia jakość tekstu. Zakończenie jest zakasujące i skłaniające do refleksji, aczkolwiek kibicując Edmundowi i Annie od początku, wolałbym żeby to był tylko sen, któregoś z nich. Całość została napisana w trzeciej osobie, co jest dobrym rozwiązaniem, dzięki któremu akcja nie zwalnia na długo i nie występują tu zbędne sytuacje, które mogłyby zaistnieć bez udziału narratora. Okładka przyciąga wzrok potencjalnego odbiorcy dzięki swej kolorystyce i płonącej kostce lodu, co może odnosić się do przewrotnego losu ukazanego w książce. Gorąco polecam ten niesamowicie emocjonalny romans wszystkim poszukującym szczęścia oraz trwającym w toksycznych lub nieudanych związkach.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Stowarzyszeniu Sztukater.
Co się na tym świecie porobiło?! Walczyłyście o emancypację, a zrobiłyście z faceta kota do głaskania.
Więcej