Listy przychodziły mniej więcej raz w miesiącu. Dawał im co najwyżej spojrzeć na wielobarwny znaczek z francuskim kogutem, Marianną lub statuą wolności, po czym zamykał się z kopertą w drugiej izbie - o tym, by komuś pozwolił zajrzeć do środka (izby lub koperty), nie było nigdy mowy.
Listy przychodziły mniej więcej raz w miesiącu. Dawał im co najwyżej spojrzeć na wielobarwny znaczek z francuskim kogutem, Marianną lub statuą wolności, po czym zamykał się z kopertą w drugiej izbie - o tym, by komuś pozwolił zajrzeć do środka (izby lub koperty), nie było nigdy mowy.
Książka: Pomarańcze na obrazie
Tagi: wolność