Gdy otworzył oczy i podniósł wzrok, słońce stało już wysoko, a jego promienie wpadały ukośnymi snopami do chałupy, ukazując w swym świetlistym wnętrzu wirujące z wolna drobiny kurzu. Uświadomił sobie, że jest sam, a skoro tak, to musiała bez pudła być niedziele rano.
Gdy otworzył oczy i podniósł wzrok, słońce stało już wysoko, a jego promienie wpadały ukośnymi snopami do chałupy, ukazując w swym świetlistym wnętrzu wirujące z wolna drobiny kurzu. Uświadomił sobie, że jest sam, a skoro tak, to musiała bez pudła być niedziele rano.
Książka: Pomarańcze na obrazie
Tagi: wolność