Zapadał zmierzch. Wiał przenikliwie chłodny wiatr, niosąc ze sobą woń butwiejących liści. Pomyślał, że wkrótce trzeba będzie zastąpić cienki prochowiec czymś cieplejszym. Tylko czym?
Zapadał zmierzch. Wiał przenikliwie chłodny wiatr, niosąc ze sobą woń butwiejących liści. Pomyślał, że wkrótce trzeba będzie zastąpić cienki prochowiec czymś cieplejszym. Tylko czym?
Książka: Pomarańcze na obrazie
Tagi: czas, natura, samotność