Okładka książki - Acyklowir

Acyklowir



Tom 2 cyklu Białe Myszki
Ocena: 6 (1 głosów)

Po Myszach słomianego zapału, które tkały świat z marzeń i ułudy, Norbert Myszkiewicz wraca z tomem dojrzalszym i bardziej surowym.

 

Acyklowir to zapis doświadczenia po utracie własnego wymiaru – ogrodu stworzonego przez wyobraźnię, który nie przetrwał zderzenia z rzeczywistością. Gdy znika schronienie, zostaje pustynia. Pustynia czasu. Jałowy świat, przez który człowiek wędruje sam – bez mapy i celu, z głową pełną niedokończonych myśli.

 

W Acyklowirze nie znajdziemy gotowych recept. Są tu za to chwile leżenia w pełnym słońcu, gdy jak mrówka pochylamy się nad jednym ziarenkiem kwarcu, potem kolejnym – jakby w każdym z nich mogła się kryć odpowiedź albo chociaż cień zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości. Materia przecież ma budowę ziarnistą, więc we wszystkim jest ziarno prawdy…

 

Wiersze zawarte w niniejszym tomiku to poezja kontemplacji po katastrofie – przesiąknięta nauką i fizyką, ale też inspiracją czerpaną z najbardziej surowych, nieoswojonych zjawisk. Przemawia głosem tego, który już niczego nie udaje, a jedynie biernie obserwuje i definiuje świat po swojemu.

Informacje dodatkowe o Acyklowir:

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Data wydania: 2025-07-25
Kategoria: Poezja
ISBN: 9788380115927
Liczba stron: 128
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Acyklowir

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Acyklowir - opinie o książce

Nieraz łapię się na tym, że szukam w literaturze czegoś, co po prostu klepnie mnie po plecach i powie, że wszystko będzie dobrze. Jeśli też miewasz takie momenty, to ,,Acyklowir" Norberta Myszkiewicza omijaj szerokim łukiem. Ta książka potrafi fizycznie zmęczyć, ale robi to w ten najbardziej fascynujący, oczyszczający sposób. Już sam tytuł brzmi jak nazwa leku na opryszczkę wyciągnięta z aptecznej półki i dokładnie o to w tym chodzi. 

Autor traktuje pisanie jak próbę zalecenia czegoś, co bez przerwy nawraca i pali od środka. To nie jest lekarstwo, które uzdrawia, to raczej maść na otwarte, życiowe rany, mająca przynieść chwilową ulgę, kiedy rzeczywistość staje się nie do zniesienia.

Autor dosadnie pisze tutaj o traceniu złudzeń. Czytając te teksty, czułam specyficzny miks samotności i dziwnego spokoju. Ten stan, kiedy wiesz, że wszystko wokół się sypie, ale zamiast panikować, po prostu siadasz i patrzysz na ten bałagan. Autor niesamowicie buduje atmosferę powolnego rozpadu i jałowości, przez co ta książka wymaga ciszy. Inaczej te wiersze po prostu przez człowieka przelecą, nie zostawiając śladu. Uwielbiam też fakt, że autor nie próbuje być coachem. Nie ma tu tanich mądrości ani rad, jak żyć. Jest za to czysta, surowa zgoda na to, że człowiek czasem wędruje przez świat bez mapy, kompletnie zagubiony. Kiedy wczytujemy się w konkretne utwory, uderza jedno. Autor pisze o tym, jak bardzo wszyscy udajemy, że panujemy nad swoim życiem, podczas gdy tak naprawdę często po prostu dryfujemy.

Weźmy na przykład wiersz ,,Szafa grająca" i tę naszą codzienną powtarzalność. Znacie to uczucie, kiedy budzisz się rano i masz wrażenie, że Twój dzień to tylko odtworzenie starej, zarysowanej płyty? Dla mnie ten tekst jest właśnie o tym. Jesteśmy jak te stare szafy grające w knajpach na prowincji. Ktoś wrzuca monetę, idziesz do pracy, płacisz rachunki i po raz setny odtwarzasz ten sam utwór. Melodia niby gra, ale nikogo już nie cieszy. To przerażająca refleksja o tym, jak łatwo wpadamy w automatyzm i stajemy się więźniami własnej rutyny. 

Z kolei ,,Blask Jupitera" uderza w iluzję, w którą tak ślepo wierzymy. Wszyscy dzisiaj biegniemy za jakimś sukcesem, chcemy być widoczni, chcemy, żeby to światło na nas świeciło, ale autor brutalnie je gasi. Ten blask w wierszu wcale nie ogrzewa, on oślepia. Przypomniało mi to wszystkie momenty w życiu, kiedy człowiek tak bardzo czegoś chciał, na przykład awansu czy uznania, a kiedy to dostał, okazało się, że pod spodem jest tylko plastik i pustka.

Jeszcze mocniej przemawia do mnie ,,Opatrunek Horusa", w którym mityczna, boska ochrona staje się nagle bezradna. Zrozumiałam ten wiersz bardzo osobiście. Wszyscy nosimy w sobie rany, na które naklejamy prowizoryczne plastry w postaci pracy, alkoholu, scrollowania telefonu czy udawanego uśmiechu. Autor pokazuje, że te nasze opatrunki tylko maskują problem, a pod spodem wszystko i tak krwawi. Nie da się zaleczyć duszy magią ani tanimi sztuczkami.

 Całość dopełnia wiersz ,,Uwstecznienie", czyli chyba najbardziej lękowy utwór z całego zestawu. Boimy się starości, ale chyba jeszcze bardziej przeraża nas to, że cofamy się w rozwoju, że zamiast iść do przodu, stajemy się gorsi, bardziej zgorzkniali i pozbawieni energii, którą mieliśmy parę lat temu. To taki moment, kiedy patrzysz w lustro i widzisz kogoś, kim nigdy nie chciałeś być.

Ta książka zostawia człowieka z wieloma emocjami, gdyż nie znajdziemy tu happy endu. Czytając te teksty, poczułam jednak specyficzną solidarność z autorem i ulgę, że ktoś w końcu nazwał po imieniu te wszystkie lęki, które sami spychamy w najdalszy kąt głowy. Autor nie pociesza, ale daje coś znacznie ważniejszego. Poczucie, że w tym całym życiowym zagubieniu i rozpadzie nie jesteśmy sami. Według mnie to idealna pozycja na momenty, kiedy czujesz, że utknąłeś w martwym punkcie. Stworzona dla ludzi, którzy cenią w literaturze szorstkość, dojrzałość i brak taniego sentymentalizmu.

 

Link do opinii
Inne książki autora
Czwarty Typ Życia
Norbert Myszkiewicz0
Okładka ksiązki - Czwarty Typ Życia

Na biegunach, gdzie woda pamięta więcej niż ludzie, a lód przechowuje historie starsze niż świat, zziębnięty, pozbawiony emocji człowiek kuje, drąży, próbuje...

W mojej doskonałej czerni
Norbert Myszkiewicz0
Okładka ksiązki - W mojej doskonałej czerni

Norbert Myszkiewicz przenosi czytelnika z pustynnych piasków Acyklowiru na skute lodem pustkowie. To tom pisany w klimacie nocy polarnej – na biegunie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy