Myślisz, że era programowania zaczęła się w XX wieku? A co, jeśli pierwszy kod powstał tysiące lat temu i dziś okazuje się groźniejszy niż najbardziej zjadliwy wirus?
Ostatni tom trylogii ,,AI-gent. Mroczne kody"
Marta, doktorantka archeologii, potajemnie wynosi z muzeum w Elblągu gocką bransoletę. Wkrótce potem policja znajduje na brzegu Wisły jej nagie ciało pokryte nordyckimi runami. Okazuje się też, że nie ona jedyna padła ofiarą tajemniczego rytuału. Artefakt ginie bez śladu. Kilka dni później padają systemy bankowe, a z kont klientów znikają miliony. Północnokoreański szpieg powraca, by definitywnie zemścić się na Karolu Koppelu. Gdy ostatni element pradawnego kodu zostanie uruchomiony, świat, który znasz, przepadnie.
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2026-06-16
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 320
"Niebezpiecznie dobre" - Vincent V. Severski. Wejdź do świata zbrodni, hakerów i cybersłużb. Jak daleko posuną się ludzie, by zdobyć dostęp do sztucznej...
W świecie cyfrowych zagrożeń śmierć nadchodzi z najmniej oczekiwanej strony. Posłuchaj uważnie. Ten akord może być ostatnim, co usłyszysz. Drugi tom trylogii...
Przeczytane:2026-07-01, Ocena: 4, Przeczytałam,
A gdyby tak początków programowania poszukać w starożytności? Na ten pomysł wpadł W.P. Rdzanek w swojej trzeciej, zamykającej debiutancką trylogię AI-gent. Mroczne kody powieści pt. "Artefakt", w której w bardzo zgrabny sposób łączy mocno współczesny wątek technologiczny, w którym sztuczna inteligencja wkracza w naszą codzienność, z motywem archeologicznym opartym na starodawnej kulturze wielbarskiej. Co istotne, obydwa wątki prowadzone są z zaskakującą prostotą, dzięki temu nie trzeba w żadnym z tych tematów się rozeznawać, by historię w pełni zrozumieć. Gatunkowo powieść oparta jest o połączenie kryminału z sensacją - równolegle prowadzone jest śledztwo w sprawie czegoś, co wygląda na mord rytualny i wyścig z czasem hakerów i programistów, z których jedni zamierzają za pomocą sztuczek internetowych ukraść miliony, drudzy chcą temu zapobiec. To ciekawe połączenie, sprawnie poprowadzone, o ile czytelnik nastawi się na typową rozrywkę, w której bardziej liczy się napięcie i zaangażowanie niż prawdopodobieństwo zdarzeń. Dla mnie jednak w "Artefakcie" ta granica dopuszczalności została w drugiej połowie książki przekroczona, przez co przyjemność z lektury była nieco mniejsza niż w tomach poprzednich. Niemniej jednak jako domknięcie serii jest warta lektury - dla rozwiązania wszystkich wątków i potencjalnej furtki na kontynuację losów niektórych postaci.
PS. Dwa poprzednie tomy to "Algorytm" i "Akord", a choć każdy stanowi oddzielną intrygę, to dla spotęgowania frajdy z lektury warto czytać je w kolejności chronologicznej.