Polska wygrała wojny, ale straciła rozum
Posłuchaj, zaczynasz nowe życie we Lwowie. A to miasto huczy od zabawy, tu kultura dekadencka i nastał w Europie Nowy Rzym. Tu się bałaka i gardzi Warszawą. Prowadzisz biuro detektywistyczne Semper Fidelis. Chciałeś żyć w spokoju, więc sprzedałeś duszę i nawet ci ten interes idzie.
I nagle o północy się zjawili jacyś dwaj cywili. I Lwów znów spływa krwią.
Trupy ścielą się gęsto. Baciary giną. Ktoś układa ich ciała w tajemnicze symbole. Wszystko to śmierdzi czymś więcej niż zwykłą zbrodnią. A ty, Kary, ty jesteś zwykły cham z kulą w głowie i tylko komiksy byś czytał nad sangamaryją, szlajał się po mieście i upajał chichotem Glorii.
Rusz się, bo znowu masz robotę.
Tak być nie może, że ktoś dobrych baciarów zabija.
*
Brutalna i ironiczna historia o Europie i Polsce - bezlitosna wobec mitów, historii i polityki. Sto procent Szczerka w Szczerku: niepodrabialna proza, w której wyobraźnia szaleje, a czarny humor nie oszczędza nikogo.
Ziemowit Szczerek - pisarz, dziennikarz, autor wielu nagradzanych powieści i reportaży. Laureat Paszportu ,,Polityki", nominowany do Nagrody im. Beaty Pawlak oraz dwukrotnie do Nagrody Literackiej Nike i Nagrody Literackiej Europy Środkowej ,,Angelus".
Pierwsza część cyklu o detektywie Franciszku Karym - ,,Cham z kulą w głowie" zdobyła Grand Prix festiwalu Kryminalna Warszawa oraz Srebrne Wyróżnienie Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-05-20
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 544
Może lepiej, gdyby to wszystko było powieścią. Albo jeszcze lepiej - bajką o despocie rządzącym małym krajem, który kiedyś był wielki. Ale to wszystko...
Europa, połowa XXI wieku. Mniej więcej. Polski, jaką znamy, już nie ma. Jest kilka Polsk, a każda inna. Unia Europejska przeszła do historii, a w jej...
Przeczytane:2026-06-17, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026,
Tworzenie kontynuacji literackich, zwłaszcza w obrębie tak wyrazistego świata, jaki narodził się na łamach wcześniejszych losów detektywa Franciszka Karyego, to stąpanie po bardzo cienkim lodzie. Autor, znany ze swojego bezkompromisowego podejścia do publicystyki i reportażu, tym razem udowadnia jednak, że to właśnie w tkance czystej fikcji odnajduje swój najdoskonalszy, artystyczny wyraz. Najnowsza powieść redefiniuje pojęcie polskiej alternatywy historycznej, przenosząc środek ciężkości z dumnej stolicy do pulsującego, dekadenckiego Lwowa. Miasto to staje się nie tylko tłem, ale pełnoprawnym, drapieżnym bohaterem opowieści, rzucającym wyzwanie dotychczasowym mitom narodowym i porządkowi geopolitycznemu. To uniwersum duszne, nasycone czarnym humorem i brutalną ironią, w którym wielka filozofia zderza się z najniższymi ludzkimi instynktami.
Niewątpliwym i najjaśniejszym punktem tej prozy jest jej genialnie skonstruowana warstwa atmosferyczna oraz bezlitosny pazur społeczno-polityczny. Autor z niezwykłą swobodą demontuje narodowe świętości, oferując czytelnikowi krzywe zwierciadło, w którym przegląda się współczesna Europa Środkowo-Wschodnia. Intryga kryminalna, oparta na makabrycznych zbrodniach i tajemniczych układach ciał ginących baciarów, stanowi znakomity motor napędowy dla głębszych, niemal heglowskich rozważań nad sensem dziejów. Dialogi iskrzą od cynizmu, a postacie - z gburowatym, uzależnionym od specyficznych rozrywek detektywem na czele - są nakreślone z niespotykaną wyrazistością. Ta literacka wizja to fascynujący mariaż estetyki krwawego, ulicznego kina gangsterskiego z intelektualną dyskusją o kondycji cywilizacji.
Jednak ta niezwykła oryginalność niesie ze sobą cenę, którą nie każdy czytelnik będzie gotów zapłacić. Najbardziej polaryzującym elementem powieści staje się jej unikalna struktura stylistyczna i formalna. Autor zdecydował się na niezwykle odważny zabieg narracyjny, wprowadzając bezpośrednie zwroty do bohatera w drugiej osobie, które wybijają odbiorcę z tradycyjnego poczucia komfortu. Język opowieści, głęboko zakorzeniony w lokalnej stylistyce i specyficznej nowomowie, jest gęsty, chropowaty i wymagający stałego skupienia. Ta swoista bariera językowa sprawia, że narracja momentami traci swoją dynamikę, zmuszając do powolnego, wręcz analitycznego przedzierania się przez kolejne akapity. Może to budzić poczucie czytelniczego znużenia, gdzie forma zamiast wspierać fabułę, zaczyna nad nią dominować.
Moim subiektywnym zdaniem, jest to literatura najwyższej próby, która świadomie rezygnuje z taniego poklasku na rzecz artystycznego eksperymentu. Choć specyficzna fraza i uciążliwy rytm zdań wymagały ode mnie momentami sporego samozaparcia, to ostateczny rozrachunek wypada niezwykle imponująco. To powieść, która nie pozwala o sobie zapomnieć, drażni, fascynuje i zmusza do intelektualnego wysiłku.
Podsumowując, najnowsze dzieło Ziemowita Szczereka to pozycja wybitna, choć niewątpliwie elitarna i niełatwa w odbiorze. To brutalny, błyskotliwy i przesiąknięty ironią traktat ubrany w szaty kryminału noir. Mimo że stylistyczna bariera wejścia może okazać się dla niektórych zbyt wysoka, a specyficzna konstrukcja narracyjna bywa męcząca, dzieło broni się genialną kreacją świata i bezkompromisowością. Zasłużone cztery gwiazdki przyznaję za literacką odwagę, która udowadnia, że w polskiej fikcji wciąż jest miejsce na prawdziwą, bezkompromisową sztukę.