Oficer policji, który zakatował niewinnego chłopaka, zgłasza się do kancelarii Żelazny Chyłka Klejn w poszukiwaniu ratunku. Żaden z prawników nie chce podejmować oczywiście przegranej sprawy, okazuje się jednak, że funkcjonariusz działał pod przykrywką w organizacji przestępczej - i swoimi czynami ocalił życie Chyłce i Oryńskiemu. Joanna tymczasem toczy własną walkę sądową - jej siostra ma zostać pozbawiona praw rodzicielskich, a jej córka trafić pod opiekę ojca, niebezpiecznego psychopaty, który zgotuje dziecku piekło. Chyłka zrobi wszystko, żeby siostrzenica nie wpadła w jego ręce - nawet jeśli będzie oznaczało to przekroczenie wszystkich obowiązujących zasad prawnych.
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 2026-07-15
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 496
„Bezprawie” Remigiusza Mroza to już dwudzieste spotkanie z Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim – duetem, z którym od lat wracam do świata skomplikowanych spraw sądowych, moralnych dylematów i nieprzewidywalnych zwrotów akcji.
Oczywiście, po tylu tomach znam już sposób prowadzenia narracji przez Mroza, a niektóre rozwiązania fabularne można przewidzieć. Mimo to wciąż podziwiam autora za to, że potrafi wzbudzić moją ciekawość i zaangażowanie.
Do kancelarii Żelazny Chyłka Klejn zgłasza się policjant oskarżony o brutalne pobicie niewinnego chłopaka, które zakończyło się tragicznie. Sprawa wydaje się z góry przegrana, a żaden z prawników nie chce podjąć się jego obrony. Sytuacja zmienia się jednak, gdy wychodzi na jaw, że funkcjonariusz przez długi czas działał pod przykrywką w strukturach zorganizowanej grupy przestępczej, a jego działania w przeszłości przyczyniły się do uratowania życia Chyłce i Oryńskiemu. Wobec takiego długu wdzięczności odmowa pomocy przestaje być dla nich oczywistym wyborem.
Równolegle Joanna prowadzi niezwykle osobistą i emocjonalną walkę. Jej siostra staje przed realnym zagrożeniem utraty praw rodzicielskich, a córka może trafić pod opiekę biologicznego ojca – człowieka niebezpiecznego, manipulującego i zdolnego do wyrządzenia dziecku ogromnej krzywdy. Chyłka nie zamierza dopuścić do takiego scenariusza. Gotowa jest posunąć się znacznie dalej, niż pozwalają przepisy prawa, ryzykując nie tylko swoją reputację, ale również zawodową przyszłość.
„Bezprawie” to już dwudziesty tom serii z Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim. Trudno uwierzyć, jak długą drogę przeszli ci bohaterowie i ile emocji towarzyszyło mi jako czytelniczce. Mimo upływu lat i licznych odsłon, wciąż z przyjemnością wracam do ich świata, ponieważ każda kolejna część wnosi coś nowego – nie tylko prawniczą zagadkę, ale także pogłębia portrety postaci, które dawno przestały być dla mnie jedynie bohaterami popularnej serii.
Już od pierwszych stron „Bezprawie” wciągnęło mnie w historię, która nie pozwalała jednoznacznie ocenić sytuacji, w jakiej tym razem znaleźli się bohaterowie. Remigiusz Mróz po raz kolejny prowadzi czytelnika przez moralne odcienie szarości, zmuszając do zadawania pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi. Czy człowiek, który dopuścił się niewybaczalnego czynu, zasługuje na obronę? Czy wcześniejsze poświęcenie może wpłynąć na ocenę późniejszych decyzji? I gdzie właściwie przebiega granica między literą prawa a zwykłą ludzką przyzwoitością?
Największe wrażenie zrobił na mnie jednak wątek prywatny Joanny Chyłki. To on nadaje tej powieści wyjątkową siłę emocjonalną. Chyłka od zawsze była bezkompromisowa, pewna siebie i gotowa walczyć do końca, jednak tym razem jej determinacja wypływa nie tylko z zawodowego obowiązku. Stawką staje się bezpieczeństwo najbliższych, dzięki czemu poznajemy ją z bardziej kruchej, niezwykle ludzkiej strony. Podobało mi się, że autor pozwolił swojej bohaterce odsłonić emocje, nie odbierając jej przy tym charakterystycznej charyzmy, ciętego języka i niezłomności.
Nie zabrakło również tego, za co od lat cenię tę serię – błyskotliwych dialogów, dynamicznego tempa i napięcia, które niemal nie opuszcza czytelnika. Ogromnym atutem pozostaje także relacja Chyłki i Oryńskiego. Po dwudziestu tomach ich wzajemne zrozumienie, charakterystyczne przekomarzanie się i drobne gesty budują więź, która wydaje się wyjątkowo autentyczna. To już nie tylko duet świetnych prawników, lecz bohaterowie, których sukcesy i porażki naprawdę angażują. Z każdą kolejną częścią coraz bardziej doceniam konsekwencję, z jaką Remigiusz Mróz rozwija ich relację, nie odbierając jej tego, co od początku stanowiło o jej sile.
Cenię również to, że autor nie poprzestaje na dostarczaniu sensacyjnych emocji. Pod warstwą thrillera prawniczego kryje się refleksja nad odpowiedzialnością, lojalnością, granicami prawa oraz tym, jak daleko człowiek jest w stanie się posunąć, gdy w grę wchodzi życie lub bezpieczeństwo bliskiej osoby.
Dwudziesty tom udowadnia, że seria wciąż potrafi utrzymać bardzo wysoki poziom. Owszem, po tak wielu częściach nie sposób całkowicie uniknąć pewnych schematów, jednak Remigiusz Mróz nadal zaskakuje zwrotami akcji i umiejętnie podtrzymuje napięcie niemal do ostatnich stron. To jedna z tych książek, przez które po prostu się płynie – krótkie rozdziały, dynamiczna akcja i finał sprawiają, że trudno odłożyć ją choćby na chwilę.
„Bezprawie” utwierdziło mnie w przekonaniu, że ta seria wciąż ma w sobie ogromną siłę. Nadal potrafi trzymać w napięciu, poruszać i angażować emocjonalnie, a przede wszystkim sprawia, że z prawdziwą ciekawością śledzę dalsze losy jej bohaterów. Jeśli jesteście z Chyłką i Oryńskim od początku, jestem przekonana, że również tym razem nie poczujecie się zawiedzeni. A jeśli jeszcze ich nie znacie – być może dwadzieścia tomów brzmi jak wyzwanie, ale uwierzcie, to jedna z tych literackich podróży, które zdecydowanie warto odbyć.
Przeczytana, głównie z sentymentu, bo z tomu na tom pojawiają się coraz dziwniejsze sprawy...
Nie znam się na prawie, ale nawet ja czuję, że tutaj było sporo naciągane. Niemniej - przyjemność lektury jak zawsze jest większa, niż jej niedomagania. Czytelnik sam nie wie, kiedy przekracza "rubikon", po którym książki nie da się odłożyć aż do skończenia!
Czekam na "Konfrontację", w której ma być rozwikłanie spraw z kilku różnych serii.
Mróz w szczytowej formie. Wartka akcja, ostre jak brzytwa dialogi i intryga prawniczo-kryminalna, która nie zwalnia ani na moment. Autor bezbłędnie buduje napięcie, podrzucając fałszywe tropy i zmuszając do ciągłego kombinowania. Zaskakujące zwroty akcji to już jego znak rozpoznawczy, ale tu zagrało to wyjątkowo dobrze.
Remigiusz Mróz przyzwyczaił nas do zawrotnego tempa wydawniczego, ale z książką "Bezprawie" udowodnił, że wciąż potrafi nie tylko trzymać wysoki poziom, ale też bezbłędnie zaskoczyć nawet najbardziej wymagającego fana polskiego kryminału i thrillera prawnego.
W kolejnej odsłonie Chyłki i Zordona spodziewałam się "rutynowej " rozrywki ,ale "Bezprawie" bardzo szybko zweryfikowało te oczekiwania. To książka, która od pierwszych stron chwyciła za gardło i nie puściła aż do ostatniego, elektryzującego zdania.
Fabuła kręci się wokół intrygi, w której prawo przestaje być tarczą chroniącą obywateli, a staje się bezwzględną bronią w rękach tych, którzy potrafią nim manipulować. Mróz wrzuca swoich bohaterów w sam środek wielowarstwowego spisku. Granice między moralnością a bezprawiem zacierają się tu błyskawicznie, a każda decyzja niesie ze sobą śmiertelne ryzyko.
Mróz genialnie buduje napięcie. Kiedy wydaje się, że już wiesz, w którą stronę zmierza fabuła, autor robi gwałtowny zwrot o 180 stopni. Największym atutem "Bezprawia" jest bez wątpienia jego zakończenie. Mróz to mistrz zostawiania czytelnika z szeroko otwartymi ustami i potężnym niedosytem. Autor zostawił tak wiele otwartych pytań i tak wysoko zawiesił poprzeczkę, że kolejny tom ("Konfrontacja ") zapowiada się na absolutny rollercoaster.Polecam
Fala nazizmu zalewa Europę. Polacy resztkami sił walczą z okupantem, a ich człowieczeństwo zostaje wystawione na próbę. Jest rok 1940. Braci Zaniewskich...
ISS Kennedy powrócił na Ziemię, która w niczym nie przypomina planety sprzed kilkuset lat. Po globalnym kataklizmie stała się jałowym pustkowiem...
Przeczytane:2026-08-05, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 Książki w 2026 ,
Po kolejne części sięgam już chyba bardziej z przyzwyczajenia, niż z innych powodów. Powroty do bohaterów, ich losów, oraz prowadzonych spraw kończą się różnie. Po ostatnich kilku częściach, które były średnie, ta w mojej ocenie wypadła znacznie lepiej.
Działo się tutaj sporo, a biorąc pod uwagę, że w grę zostają wplątane Pestki oraz Daria, emocji nie brakuje.
Sprawa której ma się podjąć Chyłka jest dość kontrowersyjna, ale kto jak nie Joanna załatwi wszystko jak trzeba.
O jakie bezprawie tu chodzi, dowiecie się z lektury.
Polecam.
Ja po finale "Bezprawia" już wiem, że muszę wrócić do serii z Forstem.