Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno

Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 2016-03-30
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN: 9788327619372
Liczba stron: 352

Ocena: 4.59 (29 głosów)

HARPERCOLLINS HARLEQUIN E-BOOK AKTUALNOŚCI Kryminał/sensacja/thriller Powieść obyczajowa Romans Dla młodzieży Powieść historyczna Dla młodzieży Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno 34,99 zł 25,89 zł KUP TERAZ Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno Kirsty Moseley Dla młodzieży brak opinii TAKŻE JAKO E-book icon Oprawa miękka ISBN: 9788327619372 Premiera: 2016-03-30 O książceFragment książkiOpinie Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i... Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy...

Kup książkę Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno

Avatar użytkownika - Karmelek3
Karmelek3
Przeczytane:2017-02-28, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Amber ma pewną tajemnicę. Oprócz jej mamy, brata i sąsiada nie wie o niej nikt. Od ośmiu lat codziennie, a raczej co każdą noc, chłopak z domu naprzeciwko, Liam zakrada się do sypialni Amber. Liam to szkolne super ciacho, który ma rzesze fanek i cóż, zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Jednak jaka relacja łączy Amber i Liama? Czemu sypiają obok siebie każdej nocy? I czemu nikt o tym nie wie? Czy istnieje między tymi dwoje jakaś więź? Okładka. Duży plus za ciemną kolorystykę połączoną z... różem. Świetnie się to komponuje. Dlatego przepadłam, jak zobaczyłam tę okładkę i cieszę się bardzo, że jest w moich prywatnych zbiorach. Równie minimalistyczny grzbiet sprawia, że pękam z dumy mając ten egzemplarz u siebie, naprawdę. Co do samego wydania, Wydawnictwo nie stosuje skrzydełek (przynajmniej ja się z nimi jeszcze nie spotkałam), mimo wszystko w pięknej oprawie, dobranej kolorystyce... Pasuje mi jak najbardziej. Wydana jest również dobrze, ale jest jedn mały mankament. Dojrzałam niedokończone zdanie. "Liam jęk" i tyle. Czy jakoś tak. Szkoda, że odcięło tekst, bo nie wiadomo, co straciliśmy. Ale to tylko jednorazowy błąd, na szczęście. Autorka. Jak wspominałam w jej mini biografii, ta powieść jest debiutem. Ale jakże dobrym! Muszę przyznać, że to jeden z niewielu debiutów, które tak przyjemnie mi się czytało. W dość szybkim tempie pochłonęłam historię Amber i przyznam, że zostałam mocno zszokowana. Autorka trzyma nad nami bombę emocjonalną, której nie sposób się domyślić. Chociaż już w trakcie lektury pewne domysłu możemy snuć - i ja niestety po takim czymś zepsułam sobie lekturę, bo domyśliłam się wszystkiego i tak średnio książka wypadła w moim oczach. Oczywiście pisarka posługuje się przystępnym językiem, dzięki czemu książkę jest się w stanie pochłonąć w jeden wieczór. Przystępnym piórem Kirsty nas oczarowała i kazała dobrnąć do ostatniej kropki. Nie jest to powieść z wyższej półki, ale język jak najbardziej plastyczny i przyjemny w odbiorze, co tylko pozytywnie wpływa na całokształt. "Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obok siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę [...]." Z kolei bohaterowie są tutaj oczywiście młodsi ode mnie, sami 18latkowie, lub gorące 16stki, że tak się wyrażę. ;) Fajnie było mi się cofnąć z wiekiem wstecz, chociaż nie przesadzając, bo aż tak stara to ja nie jestem. Oczywiście to już inne środowisko, inne zachowanie. Każdy z nich jest kreowany inaczej. Jake - to bardzo zaborczy brat. Troszkę mnie irytowało jego zachowanie. Tak strasznie nie pozwalał spotykać się swoim rówieśnikom z siostrą, bo przecież dwa lata - to pedofilia... Co moim zdaniem jest niedorzeczne trochę. Ale dobra, przymrużyłam na to oko i ze względu na zaistniałą sytuację wybaczyłam mu to zaborcze zachowanie. Jak młodzieżówka - to nie może obejść się bez szkolnego playboya, który musi mieć każdą. Ale czy faktycznie jego wnętrze tez jest puste? A właśnie, o tym musicie się przekonać sami. Co do Amber... jestem w stanie zrozumieć jej zachowanie. Nie miała łatwo i sama wiem po części jak się czuję i nikomu tego nie życzę, nawet w najmniejszym stopniu. Niemniej jednak poradziła sobie dzielnie i byłam z niej autentycznie dumna. : Reasumując jestem przekonana, że kreacja bohaterów przypadnie Wam do gustu. Ah, żeby nie było tak bardzo cukierkowo, to muszę Wam powiedzieć, że czarne charaktery tutaj są, nie będzie kolorowo! ;) Co mi się tutaj nie podobało, bądź czego mi brakowało? Z pewnością były to emocje. Czułam, że jest tu za słodko, zbyt dobrze, pomimo tego, że zło czaiło się na każdym zakręcie, w każdym rogu. Tutaj jest zbyt idealnie mimo tej krytycznej przeszłości, o której dowiecie się w trakcie lektury. Potrzebowałam takiego silnego uderzenia emocjami. Ale ich nie było, niestety i czuję się zawiedziona. Z drugiej strony jest to debiut i nie można od niej wiele wymagać, bo i tak jak na debiut jest bardzo dobrze napisaną opowieścią. Jedynie tych uczuć mi brakło, ale tak poza tym, jest dopracowana pod każdym szczegółem. Akcja tutaj jest, ciągle coś się dzieje. Niemniej jednak ten brak emocji powodował pewien niedosyt. Kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji sprawia, że ta akcja staje się jeszcze szybsza.
Link do opinii
Avatar użytkownika - gabolek000
gabolek000
Przeczytane:2016-08-06, Ocena: 2, Przeczytałam, 2016, 52 książki 2016, zrecenzowane,
Dotyk dzieli się na dwie grupy. Ta pierwsza i ta lepsza mówi o dobrym dotyku, który koi, uspokaja, daje przyjemność, pokazuje uczucia i emocje innych ludzi, nie sprawia bólu. Druga grupa odnosi się natomiast do dotyku złego, kojarzonego z molestowaniem seksualnym bądź przemocą, który pozostawia dożywotne piętno na psychice. Ofiary złego dotyku przez całe swoje życia borykają się z problemem jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, ufając tylko dwóm czy trzem osobom. Jak było z główną bohaterką książki Kirsty Moseley? W blogosferze widziałam mnóstwo recenzji "Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno", ale dotychczas omijałam go szerokim łukiem. Wiecie lub nie, ale za nowościami wydawniczymi nie przepadam, chyba że są naprawdę warte uwagi. Może ta akurat książka taką nowością już nie jest, ale wolałam wstrzymać się z zakupem, aby nie zmarnować pieniędzy na tandetną lekturę. Obawiałam się tego, zwłaszcza że autorka odniosła ogromy sukces dzięki publikowaniu pierwotnej wersji tej książki w Internecie, a zdążyłam się już przekonać, że większa cześć opowiadań ze strony Wattpad to zwykły chłam. Sięgnięcie po tę książkę było więc decyzją całkowicie spontaniczną. W jednym momencie stwierdziłam, że może przekonam się, z jakiego powodu chwilę wcześniej moja koleżanka zachwalała i bardzo polecała tę historię. Szesnastoletnia Amber i jej osiemnastoletni brat Jake przeszli w swoim życiu wiele. W dzieciństwie, tuż po tym, gdy ich ojciec zmienił pracę, z kochającego i miłego człowieka stał się, najprościej rzecz ujmując, potworem. Surowe kary i przemoc w domu odbywały się na porządku dziennym. To właśnie wtedy, kiedy dziewczyna miała osiem lat, o trudnej sytuacji rodzeństwa dowiedział się zarówno sąsiad, przyjaciel i rówieśnik Jake'a - Liam. Od tamtej pory co noc zakradał się do pokoju Amber. Tylko on potrafił uspokoić dziewczynę, tuląc ją do siebie, sprawić, aby wszelkie koszmary odpłynęły i stworzyć namiastkę bezpieczeństwa. Kilka lat później, po nieudanej próbie gwałtu na Amber, Jake i Liam pobili oraz wyrzucili ojca rodzeństwa z domu. Mimo to, Liam wciąż odwiedzał dziewczynę, gdyż zasypianie u boku drugiego stało się potajemną tradycją, trwającą aż do dziś. Przez cały ten czas, ich relacja nie wychodziła poza ramy przyjaźni - w końcu chłopak to największe ciacho w szkole. W dzień dupek i amant, w nocy troskliwy, opiekuńczy i czuły. Co połączyło tę dwójkę właśnie teraz? Po przeczytaniu "Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno" doszłam do wniosku, że przysłowie nie oceniaj książki po okładce nie we wszystkich przypadkach jest trafne. Na pierwszy rzut oka, widząc tak tandetną jak na mój gust okładkę, w głowie usłyszałam mały piskliwy głosik, mówiący, by uważać. Zignorowałam go jednak i zagłębiłam się w lekturę. Obiecujący początek narobił mi wielkiej ochoty na zapoznanie się z historią. Czytałam dalej. Zaczęłam przebijać się przez całkiem przyjemny i lekki język, intrygujące postacie, skomplikowaną fabułę i wątek przemocy. Uporałam się z opowieścią dosyć szybko, biorąc ją za jednym zamachem. Powinnam więc spędzić przy niej miło czas, ale nie do końca tak było. Schematyczność, przesadny idealizm i niewiarygodność aż biły po oczach. Nie ma to jak imprezy co piątek u najpopularniejszego chłopaka ze szkoły czy rozwijający się związek największego playboya, który może mieć każdą, ze zwykłą szarą myszką. Autorka poszła po najlżejszej linii oporu i postanowiła pozbyć się matki głównej bohaterki, tłumacząc jej nieobecności pracą. Bo to przecież normalne, że matka zostawia swoje niepełnoletnie dzieci same w domu na dwa, a czasem nawet trzy tygodnie. Nie lubię usuwania "przeszkody", utrudniającej przebieg fabuły, w taki właśnie sposób. To przecież działa na niekorzyść książki. Generalnie, na samym początku spodobała mi się koncepcja powieści Kirsty Moseley. Zaintrygowało mnie to zakradanie się Liama przez okno oraz powody i skutki takich zdarzeń. Jednak im dalej brnęłam w opowieść, zdawałam sobie sprawę, że autorka chyba zgubiła się w morzu własnych pomysłów. O ile pierwsza połowa była naprawdę niezła, druga pozostawia wiele do życzenia. Fabuła zaczęła stawać się coraz bardziej przekombinowana, zostały wprowadzone wątki jakiegoś dziecinnego zakładu oraz ciąży osoby nastoletniej (tak na marginesie, szesnastolatka z dzieckiem w brzuchu w ogóle nie jest sprawą niepokojącą, szczególnie lekarza...). Do tego jeszcze nastąpił gwałtowny rozwój lukrowej miłostki Amber i Liama. Jak dla mnie, autorka zbyt szybko poprowadziła akcję i chyba chciała też wcisnąć w książkę jak najwięcej wątków naraz. Później, bez zupełnego wyczucia, zwaliła w jednym momencie wszystkie problemy bohaterów na ich głowy, a całość podsumowała jednym wielkim happy endem. Interesujące, prawda? Kirsty Moseley chyba nie jest za pan brat z realnością w swoich książkach. Przypadł mi do gustu wątek przemocy domowej, ale został on poprowadzony w tak zły sposób, że szansa na uratowanie książki spłonęła żywcem. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że dziewczyna, która była kiedyś molestowana, może spać w jednym łóżku z facetem, niedługo potem związać się z nim i wkrótce przejść od przytulania do czystej uciechy cielesnej. Wybaczcie, może znawcą takich spraw nie jestem, ale łatwo też nie dam się nabrać. Zachowania Amber, jej postawa i podejmowane decyzje świadczyły jednogłośnie o tym, że autorka nie jest do końca konsekwentna w tym, o czym pisze. To w końcu ona wykreowała bohaterkę tak irytującą, że aż szkoda mówić. Bohaterkę tak nawiną i nierzeczywistą, że ręce opadają. To dziwne, że Amber w jednej chwili biadoliła o tym, jak to każdy dotyk przywołuje złe wspomnienia, a chwilę później całkowicie o tym zapominała. Bała się ojca, ale i tak, jakimś cudem, pchała się do jego domu, nawiązała przyjaźń z przyrodnim bratem i w końcu uratowała swoich bliskich. Wybaczcie, ale tak sprytna i silna to ona nie była. "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to niestety książka, z której mile wspominam jedynie prolog, kilkanaście następnych stron, lekki język i szybkie czytanie. A może chęć jak najszybszego skończenia tej przekombinowanej historii? Nie jestem do końca pewna, wiem jednak, że opowieść Kirsty Moseley bardzo mnie rozczarowała, w szczególności swoją nierzeczywistością, irytującą główną bohaterką, źle zaprezentowanym wątkiem przemocy i cukierkowym związkiem głównych bohaterów. Jeśli nie chcecie się zawieść, nie czytajcie. Bo może ta książka i jest przeznaczona dla młodzieży, ale nawet nastolatkowie nie są aż tak naiwni.
Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2016-10-30, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2016, Mam,

Tajemniczy długi tytuł "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam skusić się na tę pozycję. 

"Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obom siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę (...)."

Amber, jej matka i brat Jake, żyli pod presją agresywnego ojca. Gdy Amber miała osiem lat jej życie zamieniło się w piekło. Pewnego dnia Liam - syn sąsiadów i najlepszy przyjaciel jej brata - zakradł się do niej przez okno, by ją pocieszyć. Wtedy też pierwszy raz u niej zasnął. Tak trwa to przez następne lata, dzięki czemu Amber przestaje mieć koszmary i wreszcie czuje się bezpiecznie. 

"Liam dawał mi dokładnie to, czego potrzebowałam: poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, że tylko dzięki temu nie poddałam się rozpaczy."

Kreacja głównej bohaterki i zarazem narratorki sporej części powieści, nie jest idealna. Wydaje się być pełna sprzeczności, przez co do końca nie pozwala nam to, abyśmy się z nią zżyli. Mimo to kibicowałam jej w dążeniu do szczęścia. Ale jednocześnie drażniła mnie tym, że zachowywała się jak rozkapryszona pannica, a chciała uchodzić za kobietę. Co do tytułowego chłopaka Liama - on od samego początku zdobył moje serce. To z jednej strony łobuz, a z drugiej potrafi być opiekuńczy, troskliwy, lojalny, cierpliwy, wyrozumiały, a przy tym jest bardzo kochany. Każda dziewczyna marzy, żeby spotkać swojego rycerza na białym koniu, żeby bronił ją przed wszelkim złem, a przede wszystkim kochał. I takim właśnie rycerzem dla Amber jest Liam. Natomiast w postaciach drugoplanowych zabrakło mi głębszej strony psychologicznej. Moją uwagę zwróciła cudowna relacja między Amber i jej starszym bratem Jakem, który okazał się być niezwykle opiekuńczy. Takiego brata niejedna czytelniczka pozazdrości.

Wątki tragicznej przeszłości bohaterów mogłyby być bardziej rozwinięte, dla mnie działo się to wszystko zbyt szybko. Sam motyw molestowania i przemocy w rodzinie mógłby zostać lepiej przedstawiony. Choć pojawia się kilka brutalnych scen, w których padają obraźliwe, pełne pogardy słowa, to myślę, że jednak można było zrobić to jeszcze lepiej. Początkowe rozdziały bardzo mnie pochłonęły i były realistyczne, ale im dalej fabuła traci trochę na autentyczności. Bo weźmy np. lęk Amber przed kontaktem fizycznym. Z psychologicznego punktu widzenia wydaje się to wręcz niemożliwe, by ktoś z taką traumą jak Amber mógł bez większych problemów tolerować czyjś dotyk. Choć dziewczyna wzdryga się choćby na najmniejszy dotyk nawet szkolnych koleżanek, to bez większych problemów co noc sypia obok Liama. 

"Liam również bardzo się o mnie martwił, ale nie potrafiliśmy się dogadać. I nie zmieniał tego fakt, że co noc przez ostatnich osiem lat spał w moim łóżku, tuląc mnie do siebie."

Czytając tę książkę wielokrotnie śmiałam się, wzruszałam, bawiłam się świetnie i przeżywałam wszystko wraz z bohaterami. Emocje były, wiec książka nie jest czasem straconym. 

Książka napisana lekko, prosto, zabawnie, mimo iż porusza poważniejsze i bardziej bolesne tematy. Jest naiwnie romantyczna, ale podana w dobrym stylu. To taki american dream, taka baśń dla współczesnych dziewczyn, chociaż nieco starsze kobiety również zachęcam do sięgnięcia po tę książkę. I choć trochę ponarzekałam, a powieść ma pewne niedociągnięcia, to w ogólnym rozrachunku dobrze tę książkę odebrałam, zdecydowanie jest warta uwagi. Polecam wszystkim tym, którzy szukają czegoś naprawdę słodkiego i romantycznego.

Link do opinii
Avatar użytkownika - patita1990
patita1990
Przeczytane:2016-06-05, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Książka kupiona przeze mnie przez zupełny przypadek - w dosłownie ostatniej chwili przed daleką podróżą, która pochłonęła mnie tak, że prawie zapomniałam wysiąść z pociągu na odpowiedniej stacji. Historia miłości, ale nie jakich wiele - z nutką tajemniczości, pewnych problemów i rozterek. Jak najbardziej polecam!:)
Link do opinii
Avatar użytkownika - natalia6202
natalia6202
Przeczytane:2016-07-10, Ocena: 6, Przeczytałam,
Amber jest dziewczyną, którą w dzieciństwie skrzywdził ojciec. Pozostawił w jej psychice wiele blizn. Oparcie znajdowała zawsze u swojego brata, a od ośmiu lat u jego przyjaciela Liama. Wszystko zaczęło się niepozornie, od jednego pocieszenia. Od tamtej chwili każdą noc spędzają razem w swoich objęciach, stało się to już ich rytuałem. Liam zachowuje się za dnia jak skończony dupek, w głowie ma tylko dziewczyny i jednorazowe numerki, a w nocy zamienia się w kochającego chłopaka, który ma ciepłe serce. Amber nigdy nie mogła pojąć, dlaczego tak się zachowuje. Wszystkie spotkania odbywają się potajemnie. Liam każdej nocy zakrada się przez okno do Amber, zachowując ostrożność przed jej bratem, który urwałby mu za to głowę. Książka jest przecudowna! Mam chęć ją czytać i czytać i jeszcze raz czytać! Kirsty Moseley stworzyła przepiękną historię, która ocieka emocjami oraz przezabawnymi tekstami. Uśmiałam się podczas czytania, a ludzie w autobusie patrzyli się jak na wariatkę. Jest to lekka lektura, którą się dosłownie pochłania. Chyba nawet dostałam tasiemca książkowego przez nią. I takie właśnie książki uwielbiam! Przezabawne, z wątkiem miłosnym, opiekuńczym chłopakiem, który potrafi się zmienić dla tej jedynej i jednocześnie z historią, która potrafi zawrócić w głowie. Autorka zabiera nas w świat, w którym stacjonuje nienawiść, agresja, złość, smutek, ale również radość, szczęście, przyjaźń oraz miłość. Z pewnością jest to historia, która na długo zapada w pamięć i do której można wracać wielokrotnie. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, widać że autorka włożyła wiele trudu i serca w swoją książkę. Każdy ma mocny i charakterystyczny charakter, którym wyróżnia się wśród całej reszty. Nikt z nich nie jest idealny, sztuczny. Ich wady są mocno nakreślone. Jednak książka również ma swoje wady. Jest momentami bardzo przewidywalna, a przynajmniej mi się tak zdaje (może wynika to z dużej ilości przeczytanych książek?). Autorkę również mocno poniosło z "tym" co zrobiła Amber. Nie chce wam spojlerować, więc sami będziecie musieli odkryć, co się za "tym" kryje. Według mnie mocno przesadziła z wydarzeniami, które miały miejsce w związku Liama i Amber. Zdecydowanie nie lubię takiego "chaosu" i nadmiernych emocji.
Link do opinii
Avatar użytkownika - posredniczkaa
posredniczkaa
Przeczytane:2016-06-09, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,

Rola męża ojca jest bardzo trudna i odpowiedzialna. Jako głowa rodziny, powinien być jej podporą, ostoją i opoką. Ojciec jest wzorem do naśladowania dla syna a dla córki rycerzem w lśniącej zbroi, który obroni ją przed wszelkim złem tego świata. Co jednak się dzieje się z rodziną, gdy ojciec nie spełnia swojego zadania? Co, gdy rycerz zmienia się w potwora? A wzór do naśladowania staje się najgorszym wrogiem??
Wiele słyszałam o tej książce, wiele złego i dobrego. Nastawiłam się na słabą młodzieżówkę z dobrym wątkiem romantycznym, na przesłodzony romans z nutką dramatu... Nic, ale to nic, nie przygotowało mnie na to, czego doświadczyłam, czytając „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno”.
"Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obom siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę [...]."
Amber i Jake są rodzeństwem, które przeżyło koszmar w dzieciństwie. On był bity i poniżany, ona w wieku pięciu lat była wykorzystywana seksualnie. Ich oprawcą był własny ojciec. Rany szybko się goją, jednak strzaskana psychika dziecka nie leczy się tak łatwo. Liam opiekował się Amber od zawsze. Był jej najukochańszym nocnym stróżem, jednak w dzień zamieniał się w prawdziwego dupka. Czy można kogoś kochać i nienawidzić jednocześnie? Jak pozbyć się przerażających wspomnień i panicznego strachu? Jak żyć normalnie po takich przejściach?
Czytając tę książkę, byłam wściekła!! No jak do cholery można tak krzywdzić własne dzieci?! Ohh, gdybym ja tylko dorwała tego faceta, to pewnie wylądowałabym w więzieniu za ciężkie pobicie. Autorce udało się wzbudzić we mnie nie tylko złość, ale i współczucie dla tych dzieci i ich matki. Ubolewałam też nad losem młodej kobiety, która nie potrafiła rodzić sobie z dotykiem innych ludzi, jednocześnie byłam oczarowana postawą Liama i rolą, jaką odegrał w życiu Amber, już jako mały chłopiec.
"- A ty jak masz na imię? - dopytywał.- Nazywa się: "Tknij ją jeszcze raz, a dostaniesz w mordę"..."
Ta książka nie jest idealna, muszę się  przeczepić nieco przesłodzonego wątku romantycznego. Czasami miałam serdecznie dość tych ochów i achów, no ile można!? Zdziwiło mnie również zachowanie dziewcząt w stosunku do chłopców, czasami wyglądało to jak polowanie na uciekającą zwierzynę. Jednak nawet to nie umniejszyło przyjemności, z jaką czytałam dzieło Kirsty Moseley, a muszę przyznać, że ta książka wciąga.
Mimo że jest to dosyć przesłodzony romans, porusza bardzo bolesne i trudne tematy. Właśnie ta mieszanka sprawiła, że w momencie, kiedy otworzyłam książkę, nie mogłam się od niej oderwać.
"- Liam, czego ode mnie chcesz? – zapytałam cicho, gapiąc się na moje przemoczone trampki. Położył palec pod moją brodą i uniósł ją, żebym na niego spojrzała.- Wszystkiego – powiedział. Moje serce zatrzymało się, a następnie zaczęło bić szalonym tempem, przez to jak słodko to zabrzmiało."
„Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” to powieść o walce z paraliżującym strachem, o drodze, którą trzeba przebyć, aby uporać się z demonami przeszłości. Choć jest kierowana do młodzieży, to jestem doskonałym przykładem tego, że i starsze czytelniczki mogą się w niej zatracić.
Recenzja pochodzi z bloga http://www.posredniczkaa.pl/

Link do opinii
Intrygujące jak na miłośniczkę thrillerów i kryminałów jest to, że znów młodzieżowa książka w moich rękach. I do tego love story! Ale przecież kobieta zmienną jest i prawo do wszystkiego ma. A skoro tak to czytałam, czytam i czytać będę co tylko zechcę. Czy warto wychodzić poza swoje ramy gatunków czytanych na co dzień? No nie wiem, nie wiem... Amber ma zaledwie szesnaście lat, ale myśli, czuje i zachowuje się jak dorosła kobieta. Jake to jej brat, który zaborczym, ale bardzo kochającym ją osiemnastolatkiem. Młodzieńcem, który dla młodszej siostry zrobił by wszystko. Mimo tego co mają za sobą stoją za sobą murem i wzajemnie się wspierają. Nastolatka razem z bratem i matką od dawna bali się i podporządkowywali ojcu, który był wyjątkowo surowy i nie zawahał się używać pięści by wychowywać dzieci. Jednak to wobec Amber posuwał się znacznie dalej. To "dzięki" własnemu ojcu dziewczyna toleruje dotyk tylko mamy, brata i ... Liama - przyjaciela Jake'a, a swojego wroga numer jeden. Jednak to właśnie on przytulał, uspakajał i usypiał Amber i to od momentu, gdy miała zaledwie osiem lat. To on co wieczór zakradał się do niej przez okno i zmieniał nie do poznania tylko po to by dziewczynka mogła spokojnie spać. I tak co dziennie przez osiem lat, bo Liam zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia... "Śmiertelnie poważnym tonem zapytał: Mamo, czy ja umarłem? , a kiedy odparłam, że nie sądzę, potrząsnął głową trochę zbity z tropu. Następnie wskazał na Ciebie [Amber] i oznajmił: Jeśli nie umarłem, to dlaczego w naszym domu jest aniołek?"* Tylko coś nie pasuje. No bo czemu Liam za dnia totalny idiota i cham w nocy jest tak ciepłym i fantastycznym facetem? Dlaczego Amber zaczyna postrzegać go nie jako kumpla a mężczyznę? Czy może takiego chłopaka obdarzyć jakimikolwiek uczuciami skoro zmienia on dziewczyny co kilka nocy? Do czego między nimi dojdzie i co jeszcze wydarzy się w życiu Amber, Liama i Jake'a? Książka choć miewa dość przykre momenty jest niesamowicie lekka i przyjemna w czytaniu. Słodycz jaka z niej czasami bije jest aż nazbyt "lepka". I choć rewelacyjna na jedno popołudnie, na zabicie czasu i rozmarzenie się czy wprowadzenie sporej dawki optymizmu w życie to jednak zbyt nierealna. Mimo, że książka to fikcja, a fikcji można pozwolić na wszystko to lubię umiar. Ale jedno muszę przyznać. Prawie przez całą książkę miałam głupawy uśmiech na twarzy i się tego nie wstydzę! Jeśli potrzebujesz właśnie tego to koniecznie przeczytaj! * - Cytat z "Chłopak, który się do mnie zakradał przez okno" Kirsty Moseley - str. 146 ( lekko zmieniony na potrzeby zrozumienia)
Link do opinii

Amber jest emocjonalnym wrakiem po sytuacjach, jakie miały miejsce za ścianami jej rodzinnego domu. Zlękniona, wycofana szaraczka, pozwalająca się dotykać tylko i wyłącznie mamie, swojemu bratu i...sąsiadowi. Nikomu o zdrowych zmysłach nie przyszłoby do głowy, że ten oto chłopak zakrada się do niej w nocy do łóżka od ośmiu lat, by chronić ją przed koszmarami. Jak cienka jest granica między nienawiścią i miłością? I czy jedno można pomylić z drugim? Czy człowiek się zmienia, ewaluuje, czy lód z jego serca może stopnieć? O tym właśnie przekonają się bohaterowie!
Przyznam się, tylko nie bić! To właśnie dla tej powieści postanowiłam rzucić wszystko, co dotychczas robiłam. Sesja? Nie straszna mi, może poczekać! Wcześniejsze książki do recenzji? A co mi tam, nie zając, nie uciekną! I mimo, że pochłonęłam ją za jednym zamachem, czuję trochę ucisk w żołądku. Niekoniecznie tego się spodziewałam. Naprawdę bardzo mi się podobała, jednak znalazłam kilka niedociągnięć, o których wspomnę w dalszej części tego wpisu. Okładka przeurocza, tak samo jak tekst, który zawiera. Mamy tutaj wiele lukru, którym nie sposób się w pewnej chwili nie zachłysnąć. Obawiam się, że cierpię obecnie na nadmiar cukru we krwi. Jednak mimo wszystko, Liam jest chłopakiem, którego gdybym znała- złapałabym i nigdy w życiu nie puściła. Myślę, że jest marzeniem każdej dziewczyny, w szczególności nastolatki spragnionej dużej dozy romantyzmu. Szkoda tylko, że jest tak słodki, że aż nierealny, momentami przyprawiający o mdłości. Amber i Jake- rodzeństwo doświadczone przez życie, które zostało zostawione same sobie. Nie mogę pojąć, jak matka, która podobno bardzo kocha swoje dzieci- może wykazywać się taką obojętnością. Ale cóż, nie mnie to oceniać, ponieważ punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, każda matka kocha inaczej, nie mam dzieci i nie byłam w takiej sytuacji. Mimo wszystko ta część bardzo mi się nie podobała. I najważniejszy minus- na początku zamysł był taki, że bohaterka powinna być przerażoną, uciekającą od uwagi nastolatkę. Później wszystko poszło nie w tym kierunku co chyba miało pójść. Zaczyna przeobrażać się w kobietę pewną siebie, nie hamującą pewnych niestosownych w jej wieku czy w szkole zachowań. Nie do końca to rozumiem.Mimo wszystko, jak wspomniałam wcześniej- podobała mi się. Jestem pewna, że jeszcze wiele razy w życiu po lekturę sięgnę. Może dlatego, że bardzo przypominała mi Hopeless. Choć najbardziej zawiodłam się wtedy, kiedy w napięciu oczekiwałam dramy, a wyszło jak wyszło. Czyli autorka pojechała po jednej linii, spokojnie, bez większych ekscesów. 
Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com

Link do opinii
Recenzja dostępna również na blogu: http://about-katherine.blogspot.com/2016/05/105-chopak-ktory-zakrada-sie-do-mnie.html Amber i Jake mieli bardzo trudne dzieciństwo. Odkąd ich ojciec zmienił pracę, z kochanego i zaufanego człowieka stał się najgorszym koszmarem wszystkich członków jego rodziny. Przy nim zawsze trzeba było się pilnować, nic nie mogło iść inaczej, niż po jego myśli, w przeciwnym wypadku czekała za to surowa kara. Rodzina codziennie żyła w wielkim strachu, jednak nigdy nie starczyło im odwagi, aby od niego odejść. Co noc od ośmiu lat do pokoju Amber zakradał się Liam - jej sąsiad i najlepszy przyjaciel Jakea. Tylko on potrafił uspokoić dziewczynę, sprawić, by nie miała koszmarów i chociaż na chwilę zapomniała o otaczającej ją rzeczywistości. Nie robili nic wielkiego - po prostu się do siebie przytulali, jednak to potrafiło uleczyć wszystko. Teraz, gdy chłopcy wyrzucili ojca z domu, gdy w końcu wszystko stało się bezpieczne, Liam i tak co noc towarzyszy Amber podczas snu. Jak dotąd nie wydarzyło się nic więcej - w końcu Liam to najpopularniejszy chłopak w szkole, a Amber to cicha, szara myszka. Jednak czy może się okazać, że może połączyć ich coś więcej? Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to książka, której już sam tytuł sprawia, że nie można przejść koło niej obojętnie. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Odkąd tylko się o niej dowiedziałam, poznałam jej tytuł jak i opis wiedziałam, że to coś z całą pewnością dla mnie, z czym koniecznie muszę się zapoznać. Nie ukrywam również, że okładka powieści (nawiasem mówiąc fantastyczna) wzbudziła również moje wielkie zainteresowanie tą książką. Jednakże, czy teraz, już po zakończonej lekturze mogę powiedzieć, że książka mi się spodobała? Cóż... Główną bohaterką książki jest już wcześniej wspominana przeze mnie Amber. To dziewczyna, która raczej nie lubi być w centrum uwagi, jednak z całą pewnością nie jest odludkiem. Uważa po prostu, że lepiej żyć w gronie tych, którzy lubią cię tak na prawdę, a nie obracać się w towarzystwie tylko tych osób, którym zależy tylko na tym, by zaistnieć w twoim świetle. Amber przeszła bardzo dużo, a koszmary z przeszłości towarzyszą jej teraz praktycznie na każdym kroku. Jednakże wspomnienie okrutnego ojca nie jest w stanie przyćmić całą jej codzienność. Kolejnym równie ważnym bohaterem jest tytułowy chłopak, czyli Liam. Od bardzo dawna przyjaźni się on z bratem Amber, Jake'iem. Obydwoje pełnią funkcję najpopularniejszych kolesi w szkole z kim dosłownie każdy chciałby się przyjaźnić. Dodatkowo szczycą się doskonałym powodzeniem wśród dziewczyn, co za tym idzie zmieniają je w błyskawicznym tempie. Z całą pewnością Liam jest więc całkowitym przeciwieństwem Amber. Z tej dwójki zdecydowanie moim faworytem jest właśnie Liam. Z pozory wydawać by się mogło, że jest to taki typowy amerykański nastolatek, dla którego nie liczy się nic innego tylko popularność i dziewczyny. Gdy jednak zagłębimy się dale w lekturę szybko odkrywamy, że jest to tylko i wyłącznie maska. O bohaterach mogę śmiało powiedzieć, że są jak najbardziej ciekawi i interesujący. Jedyne co mi się tu nie podobało, że w dalszej części książki (tak mniej więcej od połowy) autorka zaczęła ich strasznie przesładzać, przez co moim zdaniem całkowicie zaczęli dobiegać od początkowego wzoru. Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Sama bardzo lubię powieści pokrojem podobne do Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno (miłość pomiędzy szarą myszką i popularnym ciachem), choć oczywiście wiele z nich jest mocno przesadzona i schematyczna. Pierwsza połowa książki była na prawdę świetna i niesamowicie wciągająca, jednak dalej mam wrażenie, że autorka chciała po prostu za dużo wszystkiego pokazać w jednej historii. Nie podobało mi się to, że wszystkie te złe wydarzenia zaczęły się na bohaterów walić w jednym momencie. Dla mnie to było trochę takie nienaturalne. Określiłabym to jako mieszanka wszystkiego co najgorsze się może zdarzyć bohaterom w jednym. Dlatego więc druga połowa książki szła mi już raczej wolniej i nie raz po postu zostawiałam rozdział w połowie i odkładałam egzemplarz na później. Myślę, że gdyby autorka skupiła się na jednym, góra dwóch wątkach i maksymalnie wykorzystała ich potencjał, wyszłoby jej to zdecydowanie lepiej. Koniec końców jednak książka mi się podobała, jednak nie wiem czy jeszcze kiedyś (przynajmniej w najbliższym czasie) do niej wrócę. Choć ogółem mówiąc zaciekawiło mnie to, co Kristy Moseley przedstawiła w tej historii, jakiegoś z byt wielkiego zachwytu tutaj nie widzę. Jednakże z całą pewnością sięgnęłabym po kolejne powieści autorki, by przekonać się, czy popracowała ona trochę nad swoją twórczością. Mam nadzieję, że już niedługo będzie mi to dane. Mówiąc więc krótko, Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to powieść raczej na jeden raz, w której towarzystwie miło spędza się czas. Będzie miłą odskocznią o jakiejś bardziej zajmującej literatury i pomoże nam się odprężyć.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Zakladka
Zakladka
Przeczytane:2016-04-17, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2016,
Jeśli chodzi o tę książkę, bardzo intrygował mnie tytuł. Opis wydawał się ciekawy, więc z chęcią zabrałam się za czytanie. Nie spodziewałam się jednak, że trafiłam na coś tak genialnego. Ale już po pierwszym rozdziale byłam pewna, że pokocham historię Amber i Liama. Fabuła jest jednocześnie oryginalna i dość typowa. Jak to możliwe? Oryginalnym był fakt, iż chłopak zakradał się do dziewczyny przez okno, by tylko zasnąć przy niej. Zwłaszcza, iż uchodził on za kobieciarza. Część o tym, iż ma on dwie twarze, jest już ogólnie zanany i często używany przez autorów, jednak jeśli chodzi o mnie, nie przeszkadza mi to. Zazwyczaj trafiam na historie, w których jest on przedstawiony w ciekawy i nowy sposób. Wracając do książki, mimo iż była bardzo przewidywalna, to sama historia miała w sobie jakąś magię, która przyciągała do niej jak magnes. Czytając pewne sceny, robiło się ciepło na sercu i wywoływały one szeng różnych emocji, często bardzo skrajnych. Do połowy wydawało mi się, iż będzie to bardzo idealistyczna historia, ale potem nastąpiło wiele zdarzeń które, zmieniły bieg historii o 180 stopni. Jednym słowem działo się dużo, a od książki nie można było się oderwać. A samo zakończenie po prostu mnie ,,rozwaliło"! Bohaterowie byli dość złożonymi postaciami. Ona , dziewczyna, która przeżyła w dzieciństwie sporą traumę, cały czas stara się odnaleźć w swojej skórze i ustabilizować relacje z rówieśnikami. Ma ona pewien problem, z którym stara się sobie poradzić, choć bez pomocy Liama najwyraźniej jej się to nie uda. Z kolei on to ogromnie tajemniczy chłopak, o dwóch twarzach, również mający pewien sekret, starający się spełnić swój ukryty cel. Czy tych dwoje wreszcie ustabilizuje swoje relacje? Cy muszę jeszcze raz pisać jak bardzo mi się podobała ta historia? Chyba nie. Historia, bohaterowie, a nawet okładka są idealne. Jestem pewna, że wrócę do niej jeszcze nie raz
Link do opinii
Avatar użytkownika - TZC
TZC
Przeczytane:2016-04-16, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2016,
http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2016/04/75-chopak-ktory-zakrada-sie-do-mnie.html#more Poznajemy historię dziewczyny, która nie miała za dobrego życia. Jej ojciec bił całą rodzinę, więc co noc dręczyły ją koszmary. Całe szczęście pewnej nocy 10-letni chłopak z domu obok - Liam, zobaczył, że ta płacze. Zakradł się do niej i ją pocieszył, jednak po tym obydwoje zasnęli. Sytuacja powtórzyła się przez kilka następnych nocy, aż stała się rutyną. Teraz - 8 lat później nic się nie zmieniło. Mimo, że rodzice dziewczyny wzięli rozwód i teraz standard jej życia zdecydowanie się poprawił, to Liam nadal czuje obowiązek przychodzenia co noc. Bądź, co bądź w końcu to jego przyjaciółka, a gdy go nie ma to złe wspomnienia powracają... Wiem, że wiele osób po samym przeczytaniu opisu stwierdzi, iż ta książka zawiera sceny nieodpowiednie dla młodzieży i nie warto jej czytać. Stwierdziłam, że nie warto popadać w skrajność i postanowiłam to sprawdzić. Nie zawiodłam się, gdyż nieodpowiednich opisów nie było zbyt wielu, zdecydowanie książka podchodzi pod gatunek romansów, lecz nic więcej. Nie, nie jest to Grey, a nawet śmiem twierdzić, iż tym razem opis na okładce głoszący "(...) jest porównywalna do bestsellerowych pisarek: Anny Tood, Colleen Hoover i Jennifer L. Armentrout" ma rację. Jeżeli chodzi o Annę Tood to żadnej z jej książek nie czytałam, więc nie będę tego komentować, jednakże pod dwoma ostatnimi autorkami mogę się podpisać. Dlaczego? Po pierwsze bohaterowie. Liam jest fantastycznym chłopakiem, który był w stanie osiem lat za dnia udawać skończonego palanta tylko po to, aby w nocy móc dopilnować swojej najlepszej przyjaciółki. Tak, brzmi źle. Ale co ja wam mam na to poradzić? Po prostu tak jest, przestańcie się doszukiwać trzeciego dna. Główna bohaterka trochę mnie zmieszała, ponieważ podobnie jej charakter zmieniał się w zabójczym tempie. Pod koniec książki zostałam zmuszona zwrócić honor autorce, ponieważ każda,na prawdę każda godna wytłumaczenia sytuacja została jasno, czarno na białym przedstawiona. No może poza tym jak osoba, która jest w stanie ubrać się jak sama podkreśla ździrowato do szkoły jest jednocześnie okropnie przestraszoną i nieśmiałą do bólu nastolatką po przejściach. Jestem w stanie uwierzyć we wszystko, ale mnie osobiście nerwy by zeżarły jeszcze w domu, gdybym chociaż spróbowała coś takiego zrobić. Po drugie sama problematyka utworu jest w stanie podlegać pani Hoover, która bardzo podobnie pakuje swoich bohaterów w coraz to gorsze problemy i tylko siedzi z popcornem, oglądając ich wzloty, upadki... Tak, to jest moje wyobrażenie bestsellerowego autora. Fabuła została skomponowana bardzo prosto, biorąc pod uwagę 3/4 podobnej literatury ktoś z pewnością odgadnie zakończenie (ktoś = prawie każdy), ale ja podczas czytania stwierdziłam, że to nie kryminał, abym znowu szukała zakończenia. Jak się skończy, tak się skończy i nic mi do tego. Miałam miłą niespodziankę i muszę to robić częściej. Kolejną sprawą, co prawda tym razem zaznaczyłabym, że jest to zdecydowany minus tejże powieści jest fakt, iż jest naprawdę nierzeczywista. Problemy w jakie pakuje naszych bohaterów autorka są ciężkie i o ile mogłabym uwierzyć, że taki problem rzeczywiście mógłby gdzieś na świecie kiedyś zaistnieć, to w rozwiązanie połowy nie uwierzę. Jest to piękna opowieść, ale naiwna do bólu. Dla osób łaknących szczęśliwego zakończenia w każdej sytuacji książka idealna. Ale dla szukających literatury wymagającej myślenia - książka jest do kitu. Okładka? Hit, pomimo cudownego starego kaloryfera, który sprawia, że chce mi się śmiać za każdym razem, gdy tylko na nią zerknę. Różowa czcionka w tym wypadku była genialnym rozwiązaniem, gdyż skutecznie odwraca od niego wzrok. Tekst? Przyjemna czcionka, lekko wyróżniająca się spoza reszty książek. Jeżeli chodzi o literówki, to niestety trochę ich było. Rozumiem, że wszyscy z niecierpliwością czekali na tą książkę, ale jeżeli nawet ja widzę, że coś ni w 3, ni w 5 nie pasuje - już jest coś nie tak. Zapach? Podoba mi się, jak to zwykle bywa ^^ Cóż mogę napisać więcej? Jeżeli szukacie książki idealnej na odprężenie, jednak chwilami tak nierzeczywistej, że oczy bolą, to zapraszam do czytania. Mi się podobało, z całą pewnością kiedyś do niej wrócę :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - addictedtobooks
addictedtobooks
Przeczytane:2016-04-14, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Egzemplarze recenzenckie,
Amber miała niezwykle trudne dzieciństwo i pomimo upływu wielu lat od pewnej tragedii, to dziewczyna nadal nie jest w stanie uporać się z traumatycznymi wspomnieniami. Wraz ze swoim starszym bratem Jake'em próbują zapomnieć o tym, czego doświadczali jako dzieci i za wszelką cenę pragną rozpocząć nowe życie, w którym nie ma miejsca na ból, ani cierpienie. Jednak czy Amber będzie w stanie wymazać wszystkie złe doświadczenia oraz znaleźć upragniony spokój? Co tak naprawdę wydarzyło się osiem lat temu? Oraz dlaczego dziewczyna za każdym razem, gdy ktoś próbuje ją dotknąć, czuje przerażenie oraz paniczny lęk? ,,Nie powinnam była liczyć na szczęśliwe zakończenie. Takie zdarzają się tylko w bajkach." Jedynymi osobami, których dotyk Amber toleruje są jej mama, Jake oraz ich sąsiad Liam, który jest najlepszym przyjacielem jej brata. Chłopak już od ośmiu lat co noc zakrada się do niej przez okno i razem z nią zasypia. Jego obecność przynosi jej ukojenie oraz odgania wszystkie demony przeszłości. W ciągu dnia zachowuje się wobec niej jak prawdziwy dupek i doprowadza ją do szału licznymi docinkami oraz kawałami. W nocy jest wobec niej natomiast niezwykle czuły oraz kochany i Amber zawsze czuje się w jego towarzystwie bezpiecznie. Co tak naprawdę powoduje, że zachowanie Liama tak diametralnie się zmienia? Czy ich relacja może przerodzić się w głębsze uczucie? ,,Liam dawał mi dokładnie to, czego potrzebowałam: poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, że tylko dzięki temu nie poddałam się rozpaczy." Dziewczyna trzyma to wszystko w tajemnicy przed bratem, który jest w stosunku do niej nadmiernie opiekuńczy. Jake za wszelką cenę chce uchronić Amber przed cierpieniem i jest gotowy zrobić wszystko, aby zapewnić swojej siostrze bezpieczeństwo i nie dopuścić, by dziewczyna po raz kolejny musiała przechodzić przez piekło. Jednak bolesna przeszłość na każdym kroku odciska na dziewczynie swoje piętno i powoduje, że prowadzenie normalnego życia jest dla niej niezwykle trudne. Czy Amber uda się uporać z trudną przeszłością? Oraz czy dziewczyna pokona swoje lęki i da szansę Liamowi, który traktuje większość dziewczyn jak chwilową rozrywkę? Czy uda jej się uchronić swoje serce przed jego urokiem? ,,Myślałam, że nic [...] nie sprawi mi większego cierpienia. Myliłam się." Książka już od pierwszej chwili zauroczyła mnie swoją okładką oraz dość intrygującym opisem. Nie spodziewałam się jednak, że historia stworzona przez autorkę, aż tak bardzo mi się spodoba. Główni bohaterowie już od pierwszych stron dostarczali mi ogromnej rozrywki swoimi docinkami, przez co lektura tej książki była dla mnie jeszcze bardziej przyjemna. Uwielbiam pozycje, które potrafią mnie rozbawić i wprawić w dobry humor, a Kirsty Moseley to się właśnie udało. Liama po prostu nie można nie polubić i poczułam do niego ogromną sympatię. Czytelnik podczas czytania tej pozycji odczuwa wiele emocji, szczególnie kiedy poznaje traumatyczne wspomnienia bohaterki. Główni bohaterowie wydają się czasami trochę za bardzo wyidealizowani, co jak zauważyłam jest częstym zarzutem wobec tej książki. Jednak historia stworzona przez autorkę nie jest za bardzo przesłodzona i porusza wiele trudnych tematów. Choć czasami niektóre kwestie wydają się naciągane, to i tak cała historia naprawdę mną poruszyła i sprawiła, że nikt nie był w stanie oderwać mnie od tej książki choćby na chwilę. Jeśli szukacie lekkiej lektury, przy której można się pośmiać oraz popłakać, to ,,Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" jest pozycją idealną dla Was! Fanom Colleen Hoover ta książka również powinna się spodobać. Jak najbardziej polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - AniaD
AniaD
Przeczytane:2016-04-12, Ocena: 6, Przeczytałam,
Jestem szczerze wstrząśnięta lekturą i podejrzewam, że każda dziewczyna, która po nią sięgnie, zaniemówi po skończeniu książki. Tylko proszę o jedno - nie czytajcie opisu powieści umieszczonej na okładce. Nie oddaje ona potęgi tej historii. Mi samej trudno jest ją zapowiedzieć. Cześć, na imię mi Amber i mam dopiero szesnaście lat, a moje życie dzielę na miłe i trochę mniej milsze chwile. Jakikolwiek kontakt fizyczny sprawia, że wspomnienia z dzieciństwa powracają. Dlatego go unikam. Dotknąć mnie może jedynie mama, ukochany brat Jake oraz jego przyjaciel i sąsiad - Liam. Liam, który każdej nocy zakrada się do mojej sypialni i odpędza każdy zły koszmar. Jestem wtedy bezpieczna. Nasze wspólne noce trwają od ośmiu lat - od momentu, kiedy jako dziesięcioletni chłopiec postanowił stać się moim rycerzem, bym więcej nie płakała z powodu mojego ojca tyrana, który po raz kolejny wtargnął w moje życie. Liam, którego pokochałam... Kirsty Moseley stworzyła niebanalną historię, która może ubiegać się za jedną z najlepszych powieści Young Adult, jakie udało mi się przeczytać w tym roku. Dlaczego? Wspomniana niebanalność objawia się w świeżości, jaką odnalazłam w książce. Motyw zakradania się Liama przez okno jest stosunkowo nowy i nigdzie indziej przeze mnie nie spotkany, jednak nie tylko to sprawia, że lektura jest ciekawa. Pierwszy pocałunek skradłem ci ja, i to wiele lat temu. Przyznać trzeba, że książka "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" momentami była przesłodzona; zbyt dużo zostało wplecionych scen czułości zakochanych, jednak jako całość bardzo dobrze się obroniła. Amber mimo nieprzyjemnej przeszłości, nie jest do końca typową, szarą myszką. Potrafi się przeciwstawić chociażby najpopularniejszej dziewczynie w całej szkole. Postawa szesnastolatki i cięty język, jakim czasem się posługuje, sprawia, że wyróżnia się na tle niewinnych bohaterek w powieściach młodzieżowych. Mówiąc o języku, którym posługiwali się bohaterowie - bardzo prosty i niewymagający; jak na młode osoby przystało często przepełniony humorem, który był przyjemnym akcentem. Pomimo rodzącej się pięknej, pierwszej miłość, lektura jest również przepełniona bólem... Pójdę z tobą i zanim wejdziesz, sprawdzę, czy w środku nie ma żadnych straszydeł. Co ty na to? "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" porusza trudny temat molestowania oraz przemocy w rodzinie. Kirsty Moseley słowem pisanym jedynie zarysowała ten problem, w głowie jednak od razu zrodziły się uczucia i silne emocje, jakie przeżywała Amber w dzieciństwie. Jej bezbronność, a jednocześnie siłę walki, by przeciwstawić się wspomnieniom. Trzeba samemu tę książkę przeczytać i ją zasmakować. O pewnych rzeczach, które napotykamy podczas zapoznawania się z lekturą, trudno wyrazić w słowach. Kocham cię, Aniołku. Książka była dla mnie jedną wielką niespodzianką. Miłą niespodzianką. Na samym początku wspomniałam już, że wnętrze lektury było dla mnie pewnego rodzaju nowością, czymś wyjątkowym. Akcja nie zwalniała tempa. Każdy rozdział jest kolejną atrakcją dla czytelnika. Zakręty, które musieli pokonać bohaterowie, były niewymuszone, wprowadzone w powieść przez autorkę bardzo płynnie. Również męskie imiona (Liam i Jake) były cudownym prezentem, ponieważ są moimi faworytami, jeśli chodzi o obcojęzyczne nazwy bohaterów. Jednak najbardziej zaskoczyła mnie autorka, wprowadzając drugiego narratora. Bowiem przez większość powieści miałam przyjemność zapoznać się z losami Amber z jej perspektywy. Zaś pod koniec pani Kirsty wprowadziła myśli Liama na pierwszy plan. Mogę jedynie powiedzieć, że ten zabieg sprawił, że jeszcze bardziej polubiłam i zapamiętam ich miłosną historię. P O D S U M O W U J Ą C Bardzo przyjemna i słodka powieść, która swoją wrażliwość ukazuje w młodzieńczej miłości i wspomnieniach z dzieciństwa.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Magnolia044
Magnolia044
Przeczytane:2016-03-31, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,

Czy istnieje mężczyzna idealny? Troskliwy, kochający, wierny, który stawia dobro kobiety nad swoim oraz taki, który rzuciłby się za nią w ogień? Mało tego, piękny, wysportowany, zapowiadający się na gwiazdę hokeja oraz łamiący wiele kobiecych serc? Otóż istnieje, a przynajmniej w książkach! Bo właśnie takiego bohatera stworzyła Kirsty Moseley.

 

„Wróciło do mnie wspomnienie ojca, jego oddechu na mojej szyi, obłapujących mnie dłoni i zapewnień o tym, jaka jestem wyjątkowa.”. str. 33


W dzieciństwie Amber i Jake byli zdani na łaskę człowieka bez serca. Ojciec był perfekcjonistą, nie lubił żadnych niedociągnięć. Dlatego byle szczegół mógł go wytracić z równowagi, toteż często tracił nad sobą kontrolę i wyżywał się na dzieciach oraz żonie. Kiedy Amber podpadła ojcu, to Jake, często prowokował go, by ten swoją agresję wyładował na nim, niż na młodszej siostrze, którą starał się chronić za wszelką cenę. Liam najlepszy przyjaciel Jake'a i największy playboy w szkole wiedział co takiego dzieje się za zamkniętymi drzwiami domu sąsiadów. Pewnego wieczoru był świadkiem tego, jak Amber płakała po awanturze z ojcem, dlatego chłopak przemknął do jej pokoju przez okno, pocieszał dziewczynkę, aż ta zasnęła, ale sam również usnął. Od tej pory Liam zakradał się do Amber każdej nocy, trwało to osiem lat. Kiedy oboje dojrzali, zrozumieli, że między nimi rodzi się uczucie, które starali się ukryć przed sobą nawzajem. Amber była emocjonalnym wrakiem, wystarczył dotyk innej osoby, by wróciły przerażające wspomnienia z przeszłości związane z perwersyjnym zachowaniem ojca. Jednak zawsze mogła liczyć na wsparcie Jake'a oraz Liama..

 

„(…) codziennie jesteśmy tak blisko, a zarazem tak daleko.”. str. 81

 

Z jednej strony pozycja w jakimś stopniu podobała mi się, jednak z drugiej muszę przyznać, że historia jest mało rzeczywista, a w dodatku słodycz wylewa się z każdej zapisanej strony. Faktyczne, patrząc na wszystko pod kątem psychologicznym, to raczej mało prawdopodobne, by jakakolwiek osoba, która była molestowana w dzieciństwie w tym samym czasie przez osiem lat każdej nocy spała z chłopakiem i normalnie się do niego tuliła, a za dnia twierdziła, że ma problem z kontaktem fizycznym.

 

Irytowało mnie zachowanie Amber, była jak chorągiewka na wietrze i sama do końca nie wiedziała, czego od życia oczekuje. Dobra, mogę się zgodzić, że w wieku 16 lat można nie mieć konkretnego planu na przyszłość, ale jej zachowanie było tak infantylne, że czasami miałam ochotę odłożyć książkę. Jakby tego było mało, to Amber była jednym wielki zaprzeczeniem. Nie będę tutaj przedstawiać tego, co mnie drażniło w jej zachowaniu, ponieważ byłoby tego zbyt dużo, i również nie będę jej porównywać do żadnej postaci żeńskiej z innych książek, aby nie odstraszyć potencjalnego czytelnika, ale w sekrecie mogę zdradzić, że Amber ma swoją siostrę bliźniaczkę w zupełnie innej serii.

 

Początkowo polubiłam Liama, uważam, że jego zachowanie, jest bardziej realne, w nocy jest sympatyczny, troskliwy, czuły, opiekuńczy, potrafi wysłuchać Amber i ją pocieszyć jednak w dzień staje się zadziornym, aroganckim dupkiem oraz flirciarzem, któremu tylko seks w głowie. Jednak w dalszych rozdziałach, kiedy para wyznaje sobie miłość, chłopak zmienia swoje zachowanie, które staje się słodkie jak miód, i przy większym spożyciu mdli.

 

„Liam również bardzo się o mnie martwił, ale nie potrafiliśmy się dogadać. I nie zmieniał tego fakt, że co noc przez ostatnich osiem lat spał w moim łóżku, tuląc mnie do siebie.”. str. 18

 

Muszę przyznać, że oprawa graficzna bardzo mi się podoba, stonowane kolory i dobrze dobrana czcionka, przyciągają wzrok. Książka napisana jest lekkim językiem, ale nie obyło się bez literówek. Pomijając błędy, czyta się ja bardzo szybko, pomaga w tym dosyć duża czcionka. Historia w dużej mierze przedstawiona jest z punktu widzenia Amber, ale znajdują się również rozdziały, w których narratorem jest Liam. Na tyle książki czytam, że Kirsty Moseley jest stawiana na równym poziomie z bestsellerowymi pisarkami jak Any Todd, Collen Hoover czy Jennifer L. Armentrout, nie znając prozy dwóch pierwszych pisarek, nie mogę wiele stwierdzić, ale czytałam znaną większości serię Lux i twierdzę, że Moseley daleko do Armentrout.

 

Co mi się jeszcze nie do końca podobało to wiek głównych bohaterów. Autorka pierwszy rozdział traktuje jako wprowadzenie czytelnika do tego, co się przytrafiło Amber w przeszłości. Dlatego rozpoczyna całą historię 8 lat wstecz, kiedy Amber miała 8 lat a Liam 10. Mnie się w głowie nie mieści, by nie mieć kontroli nad własnym dzieckiem, i nie zajrzeć w nocy do jego pokoju, sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Jak można nie zauważyć, że własny syn przez osiem lat wymyka się każdej nocy do sąsiadki? To jest ta mało realna część książki. Druga sprawa, czas teraźniejszy, Amber ma 16 lat a Liam 18. Ojciec Amber odszedł z domu, natomiast matka dostała pracę i często wyjeżdża w delegację, a w domu jest gościem. Ja się pytam, gdzie są jakiekolwiek telefony od rodzicielki? Nawet matka Belli ze Zmierzchu dzwoniła do córki. Tutaj nie ma żadnych relacji z matką, tak jakby w ogóle nie istniała. Domem zajmują się dzieci, a opiekę nad Amber sprawuje jej starszy brat Jake. Jeszcze... jedna sprawa, to to, w jaki sposób opisane jest doświadczenie erotyczne szesnastolatek, które jest notabene naprawdę bogate. Nie wyobrażam sobie – i nawet nie chcę – by faktyczne w dzisiejszych czasach uprawianie seksu przez szesnastolatki było na porządku dziennym. Może jest? Nawet nie chcę tego wiedzieć.

 

Autorka podjęła się bardzo trudnego tematu, otóż głównym motorem powieści jest molestowanie dziecka. Niestety jest to dosyć powierzchownie przedstawione, wiemy, że Amber w dzieciństwie była krzywdzona przez ojca i że w jakimś stopniu wpłynęło to na jej psychikę, ale ostatecznie słabo jest to zobrazowane. Dokładniej przedstawiony jest romans i rodzące się uczucie między głównymi bohaterami. I tutaj wydaje mi się, że dziewczęta w wieku Amber (16 lat) będą tą książką zachwycone. Jednak czy wyniosą coś z tej powieści? Nie sądzę.

 

Reasumując. Nie jest to nadzwyczaj wybitne dzieło, ale książka dobra na odmóżdżenie, która pozwoli się zrelaksować, jeśli tylko zapomnimy, że przedstawiona historia jest mało realna i przesłodzona do granic możliwości. O! Przyszło mi na myśl, że jeżeli pozycja byłaby przypisana do fantastyki, a z Liama zrobić wampira czy innego nadprzyrodzonego to sukces gwarantowany (chyba?). Myślę, że pomysł na fabułę był dobry, ale autorka nie wykorzystała go, gdyby się bardziej skupiła na wątku molestowania i na traumie Amber sądzę, że książka bardziej przyciągnęłaby uwagę czytelnika, a tak otrzymujemy jedynie romans nastolatków. Najmocniejszą stroną książki są końcowe rozdziały, i w zasadzie dzięki nim lektura w jakimś stopniu się ratuje przed totalną klapą. Niemniej jednak pomimo kilku niedociągnięć szybko przebrnęłam przez publikację i w zasadzie nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Tak jak wcześniej wspomniałam, książkę polecam młodzieży, ponieważ starszy czytelnik może nie być zadowolony z lektury. 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - StillChangeable
StillChangeable
Przeczytane:2016-04-10, Przeczytałam,

     Młodzieżówki na ogół nie wymagają od czytelnika zbyt wielkiego zaangażowania umysłowego. Są zazwyczaj lekkie i pisane prostym językiem. Jednak równie często mimo wszystko mają w sobie coś, co zachwyca i sprawia, że chce się czytać więcej i więcej historii tego pokroju. Kilkakrotnie już udało mi się przekonać, że książki młodzieżowe potrafią być wartościowe i często sprawiają, że podczas ich czytania wylewa się morze łez. Może myślałam, że w przypadku tytułu "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" Kirsty Moseley będzie podobnie. Może miałam nadzieję, że zostanę uraczona młodzieżówką, ale taką, jaka porusza istotny problem i pełna jest emocjonalności. I teraz, będąc już po przeczytaniu, pytam siebie - jak mogłam tak bardzo się rozczarować? Jednak żeby nie było tak gorzko - ta książka ewidentnie ma swoje plusy. Szkoda tylko, że w moim odczuciu, sporo było także wad, jakie zepsuły świetny pomysł na fabułę. 

       Główną bohaterką książki, a jednocześnie narratorem (oprócz kilku rozdziałów pisanych z perspektywy Liama) jest Amber. Ta szesnastoletnia dziewczyna nie miała łatwego życia. Jej ojciec znęcał się nad swoją rodziną: żoną oraz dziećmi - zarówno nad Amber, jak również nad jej starszym bratem Jakiem, który mimo wszystko starał się ze wszystkich sił chronić siostrę. Po feralnym wydarzeniu, podczas którego ojciec prawie zgwałcił swoją córkę, Jake wraz z pomocą najlepszego przyjaciela Liama brutalnie pobija swojego rodziciela każąc mu się wynosić i nigdy nie wracać. Życie Amber toczy się więc swoim rytmem, lecz ma ona swego rodzaju traumę związaną z dotykiem... Dotykać może ją tylko mama, brat Jake oraz - no właśnie, Liam. Chłopak, odkąd skończył dziesięć lat, co noc przychodził pocieszać dziewczynkę z naprzeciwka, co w ostateczności sprowadzało się do tego, że zasypiali, wtuleni w siebie. Amber jednak po latach widzi w Liamie dwie twarze - dziennego podrywacza, który może mieć każdą oraz tego nocnego, troskliwego przyjaciela... Jednak w pewnym momencie ich relacja zaczyna się komplikować... Jak zatem potoczą się ich losy? Czy ta dwójka zakocha się w sobie i stworzy normalny związek? Jak wpłyną na tę relację wydarzenia sprzed lat? Odpowiedzi na te, jak i wiele innych pytań znajdziecie oczywiście sięgając po książkę Kirsty Moseley. 

        Na ogół, kiedy jestem nieco rozczarowana przeczytaną historią, rozdzielam swoją recenzję na dwie części. W pierwszej podkreślam zalety lektury, a w drugiej skupiam się na tych aspektach, jakie całkowicie mnie do siebie nie przekonały. Tym razem zrobię podobnie. Zacznę może od mało istotnego faktu, ale jaki od razu rzucił mi się w oczy. Otóż - okładka książki jest przepiękna i idealnie pasuje do całej tej historii. Czerń, biel i ten delikatny róż odpowiada zawartej historii - jest ona bowiem w pewnym sensie słodko - gorzka tak, jak te barwy. Stąd gratulacje dla wydawnictwa za zrobienie tak dobrej oprawy graficznej. Jeśli natomiast chodzi o samą historię, pierwsze strony niezwykle mnie zaintrygowały. Można by rzec, że po przeczytaniu kilkunastu zdań, myślałam sobie - "hmm, możliwe, że ta historia będzie dobra i to bardzo". Niestety, nieco się przeliczyłam - ale o tym za chwilę. Właściwie książka najlepsza jest na samym początku i na końcu. Muszę przyznać, ze w pewnym sensie ostatnie strony, jak i samo zakończenie uratowały cały mój odbiór tej historii. To, co mi się podobało, to pomysł na fabułę. Może jest dosyć przewidywalny jak dla młodzieżówek - ojciec znęcający się nad rodziną, przez co pozostawia pewnego rodzaju traumę, ale gdyby wzięty zostałby bardziej kontekst psychologiczny, to całość mogłaby być jeszcze lepsza. Plusem tej historii może być język, który jest dosyć prosty w odbiorze, przez co książkę czyta się wręcz błyskawicznie. Mimo to, dla mnie samej pozostawia on sporo do życzenia, ale to dlatego, że uwielbiam, gdy język jakim posługuje się autor jest jednak bardziej "poetycki", że tak to ujmę. No i cóż - trzeba przyznać, że sama historia w pewnym sensie ma swego rodzaju urok i potrafi momentami rozbawić czytelnika. Jednocześnie ostatnie kilkadziesiąt stron, jak już wspomniałam, są na tyle dobre, że Wasz puls zdecydowanie przyspieszy. Ostatnią już rzeczą, jaka mi się podobała, to "epilog" tej historii. Nie chcę Wam zdradzać za dużo, ale zadziałało to na plus w kontekście całej powieść i stanowi świetne dopełnienie całości.

       Jednak to by było na tyle, jeśli chodzi o plusy. Być może miałam zbyt wysoko postawioną poprzeczkę, jeśli chodzi o tę historię i przez to się rozczarowałam. Sam fakt, że jak napisałam - pomysł na fabułę był i to bardzo dobry. Tylko wykonanie już niestety niekoniecznie było takie, jakie by do mnie przemówiło. Po pierwsze, wszystko tutaj dzieje się za szybko. Za szybko ludzie się zakochują, za mało czasu mija, odkąd zaczynają być razem i - Matko Jedyna - za szybko idą ze sobą do łóżka. Co więcej, nie mogłam znieść tego ciągłego opisu strojów bohaterów oraz faktu zachwycania się jacy oni są wspaniali, słodcy, dziewczyny - piękne, a mężczyźni - seksowni i męscy. To sprawiało, że całość stawała się tak przesłodzona, że to aż mdli. Za mało było też tutaj ogólnej emocjonalności, która w kontekście poruszanego problemu, czyli znęcania, sprawiałby, że nie wiem, może by łezka uroniła się z mojego oka? Niestety nic takiego się nie stało, a szkoda. To, o czym jeszcze muszę wspomnieć, to za dużo absurdalnych wydarzeń. Było tutaj tak wiele sytuacji, że można lekko się pogubić, poważnie. Szkoda, że autorka miała pomysł, ale zrealizowała go tak kiepsko i chaotycznie, ostatecznie tworząc dosyć mizerną młodzieżówkę.

       Jeśli chodzi o kreacje bohaterów, pozostawiają niestety wiele do życzenia. Kiedyś, przy okazji recenzji jakiejś książki napisałam, że jeśli główna bohaterka zaczyna mnie irytować, to historia od razu spada u mnie z oceną niżej. Niestety, ale Amber jest w moich oczach nieco egoistyczną, napaloną nastolatką, która niby przeżyła w swoim życiu wiele złego, ale mało kiedy to po niej widać. Gdyby Kirsty Moseley wykreowała bardziej autentyczny portret psychologiczny tej postaci, mogłoby być świetnie, a tak to czytelnik otrzymuje nastolatkę, która sama nie wie czego chce od życia. Liam - okej, on miał coś w sobie i śmiem twierdzić, że jest bohaterem, którego polubiłam i jaki swoimi cechami ratuje całość. No, może momentami był zbyt przesłodzony, ale ogólnie działał na plus całej tej historii. Podobnie jak brat głównej bohaterki - Jake. Jego kreacja dosyć przypadła mi do gustu. Był zabawny, opiekuńczy i chociaż porywczy, to jednocześnie wrażliwy. Pozostali bohaterowie byli mi dosyć obojętni - ani specjalnie do mnie nie przemawiali, ani też mnie nie irytowali. 

      Podsumowując, mnie osobiście rozczarowała nieco ta historia i nie jestem w stanie zrozumieć jej fenomenu, a porównywanie twórczości autorki do chociażby Colleen Hoover sprawia, że mam ochotę roześmiać się z politowaniem. Mimo podobieństw do "Hopeless", Kirsty Moseley ani w jednej czwartej nie stworzyła tak autentycznej i emocjonalnej historii. Miała świetny pomysł, którego nie potrafiła w pełni wykorzystać. I chociaż książka jest lekka, czyta się ją błyskawicznie i w celu oderwania się od rzeczywistości, może stanowić dobre dopełnienie jakiegoś wolnego wieczoru, tak do mnie niestety nie do końca przemówiła. Może gdybym była młodsza to fakt, taka młodzieżówka zapewne by mi się spodobała, bo wiem z doświadczenia, że w wieku nastu lat ma się inne spojrzenie na wiele spraw. To już jednak nie te czasy i obecnie wymagam od literatury czegoś więcej. Mogę jednak polecić tę historię przede wszystkim osobom, które szukają niezobowiązującej lektury w celu zrelaksowania. Wtedy "Chłopak który zakradał się do mnie przez okno" idealnie spełni to kryterium.

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - dobraksiazka
dobraksiazka
Przeczytane:2016-04-10, Ocena: 3, Przeczytałem,
Amber zna chłopaka, który ma dwie twarze. W ciągu dnia Liam jest najlepszym przyjacielem jej brata Jake'a, rozchwytywany przez dziewczyny nie szczędzi szesnastolatce aroganckich i niewybrednych komentarzy. Natomiast, gdy nadchodzi noc, jak zwykle już od kilku ładnych lat zakrada się do jej sypialni, by przytulając ją odgonić koszmary. Mamy tu do czynienia z historią miłosną, w którą wpleciony jest dramat rodzinny. Otóż jako mała dziewczynka Amber była nękana i molestowana seksualnie przez ojca. Zastraszana rodzina nie była w stanie przeciwstawić się tyranii, dopiero interwencja chłopców ocaliła dziewczynkę przed gwałtem. Od tamtej pory bohaterka stała się wycofana i nie lubi okazywać czułości, na dotyk pozwala jedynie trzem najbliższym jej osobom. Jej świat staje do góry nogami, gdy Liam wyznaje jej, że od zawsze był w niej zakochany, a jej zdeprawowany ojciec powraca do miasta z nową rodziną. Jak widać fabuła nie jest zbyt skomplikowana, a romans przesłania inne wydarzenia. Mimo, że na początku byłam zauroczona relacjami głównych bohaterów, to potem ich stałe flirtowanie i zbliżenia zaczęły mnie nużyć. Intrygował mnie jedynie wątek z ojcem, który wykorzystywał swoją małoletnią córkę, jednak tutaj zauważyłam pewne podobieństwa do innej książki. Otóż podobna historia została opisana w "Hopeless" i czasem miałam wrażenie, że te dwie powieści sporo łączy. Niestety dalsze rozwinięcie traumy, jaka spotkała nastolatkę w dzieciństwie nie było dla mnie specjalnym zaskoczeniem, a wręcz je przewidziałam. Nie zachwyciła mnie również kreacja bohaterów, jakoś nie potrafiłam się do nich przywiązać i w pełni poczuć ich emocji. Na pochwałę zasługuje jedynie styl pisania autorki, która nie ukrywam, że potrafi zaciekawić czytelnika, ale jednak czegoś mi tu brakowało. Co prawda książkę czytało mi się lekko, gdyż została napisana prostym językiem, aczkolwiek nie czułam presji, żeby poznać dalszy bieg wydarzeń, więc często robiłam sobie od niej przerwy. Muszę też przyznać, że wydawnictwo ogromnie się postarało, jeśli chodzi o oprawę graficzną. Nie ukrywam, że to piękna i klimatyczna okładka przyciągnęła moją uwagę i skłoniła do sięgnięcia po tę historię. "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" jest całkiem miłą, ale jednocześnie niezobowiązującą pozycją, która raczej nie zostanie na długo w mojej pamięci. Myślę, że najbardziej do gustu może przypaść czytelniczkom, które są fankami romansów, które odgrywają główną rolę w całej fabule.
Link do opinii
Avatar użytkownika - livingbooksx
livingbooksx
Przeczytane:2016-04-09, Ocena: 5, Przeczytałam,
Szesnastoletnia Amber nigdy nie miała łatwego życia. Wychowywała się w domu, w którym panowały surowe zasady i wraz z matką czuły lęk przez ojcem. Amber szczególnie. Jej ojciec pozwalał sobie na zbyt wiele rzeczy, który nigdy nie powinny mieć miejsca w relacjach między córką a rodzicem. W czasie wielu problemów młoda bohaterka radziła sobie płaczem, i właśnie wtedy z pomocą przychodził jej sąsiad z naprzeciwka. Zaczynało się to zupełnie niewinnie, jednak zaczął odwiedzać ją każdej nocy i spali razem aż do rana. Byli jedynie przyjaciółmi, którzy zawsze pomagają sobie w niełatwych sytuacjach. Jednak czy wraz z wiekiem ich relacje pozostały takie same? Główny bohater - Liam - to postać dość interesująca. Z jednej strony jest cudownym, wrażliwym i kochającym chłopakiem, z drugiej jednak - w towarzystwie innych lub w ciągu dnia jest zupełnie inną osobą. Jest zimny, wredny i złośliwy. Amber bardzo ceni ich spotkania, jednak nie jest w stanie się w nim zakochać, ponieważ jest to typ chłopaka, który zmienia dziewczyny dość szybko. Pomimo, że spędzają ze sobą sporo czasu, żadne z nich nie wyznaje drugiej osobie miłości. Co prawda, Liam często sugeruje pewne uczucia oraz aluzje, ale Amber to trudny zawodnik. Z czasem nagle wszystko się zmienia. Pomimo, że opis książki brzmi dość słodko i romantycznie, opowieść nie do końca taka jest. Faktycznie, jest tu intensywnie rozwinięty wątek miłosny między głównymi bohaterami. Ich zmagania się ze sobą, wyznania, wspólnie spędzone chwile. Powieść ma jednak swoje drugie dno i drugie odzwierciedlenie. Mianowicie, pojawia się tu wątek złego ojca Amber, który nie dość, że ją molestował, to w ogóle nie akceptuje swojej córki. Książka od samego początku wydawała mi się wyśmienita. Opisy były ciekawe, wprowadzały czytelnika w specyficzny nastrój opowieści oraz w życie bohaterów. Potem coś się zmieniło. Dochodząc do połowy przestałam czuć ten magiczny nastrój i szesnastoletnia bohaterka stawała się chwilami zbyt dziecinna. Zaczęłam się obawiać, że będzie tak już do końca i świetnie zapowiadająca się książka okaże się porażką. Na szczęście, po kilku rozdziałach wszystko wróciło do normy i autorka zafundowała nam emocjonujące i zaskakujące zakończenie. Zupełnie się tego nie spodziewałam i uważam, że był to świetny pomysł. Pomimo kilku negatywnych recenzji tej książki, jakie miałam okazję czytać, jestem mile zaskoczona. Jedynie chwilami była zbyt nierealna i idealna. Może nie jest to lektura z najwyższej półki i nie jest to dzieło, ale jest idealną książką na odpoczynek i odmóżdżenie się po innych, ciężkich pozycjach. Spędziłam przy niej miły czas, bardzo polubiłam bohaterów i pomysł na powieść :) livingbooksx.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2016-04-08, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 52 ksiąkżki 2016,
Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to słodko-gorzki romans, dostajemy wiele słodkich chwil, ale zostajemy również zaskoczeni gorzkim smakiem życie. Mogę tę powieść, polecić wszystkim wielbicielom gatunku New adult, jak również tym osobom, które lubią zaczytać się w niezobowiązującym, aczkolwiek życiowym romansie. http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2016/04/czasami-szczescie-jest-tuz-obok.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - NaWidelcu
NaWidelcu
Przeczytane:2016-04-03, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki na 2016, Mam,

Każda z nas marzy o księciu z bajki! Przystojnym, czarujący, a do tego troskliwym. Takim, który bez chwili zastanowienia stanie w naszej obronie, pokona całe zło tego świata, a następnie, nie licząc na nagrodę... grzecznie utuli do snu.

 

Amber zna dwie wersje Liama. Ten ,,dzienny" jest opryskliwy i dokuczliwy. Cały czas robi jej na złość. Na domiar złego zmienia dziewczyny jak rękawiczki jakby chciał dowieść, że żadna nie jest w stanie mu się oprzeć. Ale jest jeszcze Liam ,,nocny", który co wieczór zakrada się do niej przez okno i czule tuli do snu. Amber nie rozumie czemu za dnia tak bardzo zmienia się jego zachowanie. Jest jednak pewna, że za żadne skarby nie powinna się w nim zakochać. Ale czy jest to możliwe? Co wieczór Liam odgania jej koszmary, za to za dnia okazuje coraz więcej uczuć. Czy warto dać mu szansę? Co się wtedy stanie? Zdobędzie jego serce? A może straci na zawsze?

 

Uwielbiam książki oparte na niecodziennym pomyśle. Motyw przewodni ,,Chłopaka, który..." wydał mi się co najmniej dziwny. Wręcz nielogiczny. Dlatego z ciekawością zabrałam się za czytanie książki. Czy autorka przekonała mnie swoimi wyjaśnieniami? O tym... na końcu.

 

Książka zaczyna się wiele lat przed główną fabułą, w miejscu, w którym rozpoczął się dziwaczny rytuał usypiania. A potem trwał wiele dni i nocy, podczas których bohaterowie coraz bardziej... dorastali, a ich nocne spotkania stawały się coraz mniej niewinne. Ale spokojnie! Przede wszystkim w myślach. ,,Chłopak, który..." to lekka młodzieżowa propozycja, pozbawiona perwersji, za to osłodzona sporą dawką nastoletniego romantyzmu. Achów i ochów nie ma końca. Miłość nabiera tu wymiaru wręcz eterycznego. Tej ilości motylów (w brzuchu), nie powstydziłby się najbardziej wyspecjalizowania placówka zoologiczna, a od samego czytania o licznych pocałunkach mogą spierzchnąć usta. Jest bardzo słodki, niesamowicie romantycznie i wyjątkowo... naiwnie.

 

Pierwsza miłość zawsze paraduje w różowych okularach. Z jej perspektywy wszystkie randki są niepowtarzalne, każdy pocałunek magiczny, a serce na samą myśl o ukochanym, bije jak szalone. Taki świat kreują nam bohaterowie. Liam to chłopak o którym marzy większość dziewczyn w okresie dojrzewania i to właśnie do nich kierowana jest ta książka. Będą się wzruszać i rumienić, a jednocześnie unikną zniesmaczenia. Niektóre opisane tu sceny bywają odważne, ale autorka trzyma się zasad dobrego smaku nie epatując erotyzmem czy wulgarnością Dla starszej czytelniczki ta powieść to podróż w czasie, gdy wszystko smakowało jak pierwszy raz.

 

Z drugiej jednak strony nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wykreowanemu światu bliżej do marzeń niż rzeczywistości. Potraktowany zbyt poważnie uczy złudzeń, zamiast dostarczać przyjemności. Dziewczyny, fajnie o tym wszystkim czytać, ale ręka do góry, która zna takiego z życia? A no właśnie...

 

Również nie przemawiał do mnie spłycenie relacji damsko-męskich wszystkich postaci poza głównymi bohaterami. Tylko ich uczucia były wzniosłe. Pozostali uczniowie, bo mowa o 16-letnich dzieciach, mieli bogate doświadczenie erotyczne, a robienie zakładów o to kto z kim i kiedy, było normą. Dziewczyny piszące na widok chłopaka, stałe tło głównego bohatera. Chłopacy zalecający się do każdej przedstawicielki płci przeciwnej, norma. Rozumiem zamysł. Młodzi, nienaznaczeni przeszłością nastolatkowie byli kontrastem dla Amber, która nie tylko unikała romansów, ale bała się każdego dotyku. Ostatecznie wyszło jednak zbyt czarno-biało. Tak jakby szkoła dzieliła się na Amber i napalonych nastolatków.

 

Jeśli chodzi o fabułę, początek jest lekki i przyjemny oraz odrobinę nużący. Dojmujące szczęście i zbiegi szczęśliwych okoliczności jednak kiedyś się końca. A dokładnie w drugiej połowie. Wtedy też zaczęłam z większym niż do tej pory zainteresowaniem śledzić losy bohaterów. Pojawiło się kilka genialnych zwrotów akcji oraz zakończenie pasujące do całości.

 

To nie jest książka dla każdego. Pomimo ciekawej okładki zawartość nie dla każdego będzie satysfakcjonująca. ,,Chłopak, który..." jest jak ciacho, miód na serce młodych dziewczyn. Świetnie sprawi się w roli letniego czytadła dostarczając morza wzruszeń i kilku szybszych oddechów. Ta pozycja pomaga oderwać się od przygnębiającej codzienności w której książę z bajki jeszcze nie majaczy na horyzoncie. Bo tutaj już jest, i to na wyciągnięcie ręki!

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2016-04-05, Ocena: 3, Przeczytałem,
UROCZA NAIWNOŚĆ CHŁOPAKA I DZIEWCZYNY Powieści takie jak te zawsze czyta się miło i szybko i choć przy okazji bez większych refleksji, nie żałuje się zarazem poświęconego im czasu. Bo niekiedy nie potrzeba nic więcej, niż uśmiech na twarzy i urocza naiwność uczuć, które potrafią poprawić humor. Nastoletnia Amber nigdy nie miała lekkiego życia. Razem z mamą i bratem zawsze drżała przed surowym, często okrutnym ojcem, który posuwał się w stosunku do niej nawet zdecydowanie dalej. To wtedy, gdy miała tylko osiem lat, po raz pierwszy przez okno do jej pokoju przyszedł on - Liam, przyjaciel jej brata a jej, tak Amber się wydawało, wróg. Przyszedł, pocieszał, zaczął przychodzić tak co wieczór, zasypiając z nią niewinnie przytulony. I ten stan rzeczy utrzymuje się przez kolejnych osiem lat. Tylko dlaczego za dnia w stosunku do niej Liam zachowuje się tak koszmarnie? Poza tym czy można mu w pełni ufać, skoro dziewczyny traktuje bardziej jak chwilową rozrywkę, niż jako kogoś, z kim można by się związać? I co zrobić, gdy zacznie się rodzić do niego uczucie? Lekka, zabawna, prosto napisana historia dla nastolatków. A właściwie nastolatek, bo to one przede wszystkim są grupą docelową odbiorców ,,Chłopaka...". Taka jest właśnie ta książka. Słodka, nawet jeśli porusza poważniejsze i bardziej bolesne tematy, romantycznie naiwna, ale jest to naiwność podana w dobrym stylu. ,,Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno" można śmiało określić, jako baśń dla współczesnych dziewczyn, które nie mają złudzeń w kwestii istnienia przystojnego księcia z bajki, ale jednocześnie te złudzenia mieć chcą. I które wciąż mają nadzieję, że księcia można odnaleźć w nie do końca idealnym, ale świetnym facecie. I że pomimo wszystkich tych przeciwności losu, same mogą stać się księżniczkami, a wszystko co ich dotyczy ma szansę pozytywnie się rozwiązać. Taki naiwny optymizm czasem potrzebny jest każdemu, ot choćby tylko po to by poprawić sobie nieco humor. A sama powieść ma zadatki na bycie bestsellerem, dobrze wpasowując się w oczekiwania nastoletnich czytelniczek. Czy trzeba dodawać coś więcej? Przeciwników tego typu opowieści nie ma co przekonywać, zwolenniczki natomiast śmiało mogą spędzić kilka miłych wieczorów przy lekturze ,,Chłopaka..." i rozmarzyć się nieco. Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2016/04/05/chlopak-ktory-zakradal-sie-do-mnie-przez-okno-kirsty-moseley/
Link do opinii
Avatar użytkownika - millawia
millawia
Przeczytane:2016-04-04, Ocena: 1, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
,,Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to tytuł, który miał niezwykły potencjał, jednak fabularne mielizny zniszczyły tę powieść. Historia mogła być naprawdę słodką i poruszającą opowieścią, zdominowały ją jednak wszechobecne sceny pocałunków i łapania za tyłek - słodycz początkowych stron szybko zmieniła się w niesmak. Kirsty Moseley to jedna z tych niezwykłych autorek, które wygrały los na loterii - nie ma według mnie zbytniego talentu pisarskiego, ale udało się jej trafić w gusta szerokiego grona czytelników. ,,Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" jest utworem, który pierwotnie był publikowany na stronie Wattpad. Kiedy opowieści tworzone przez Moseley zdobyły 7 milionów czytelników, kobieta postanowiła wydać swój debiut za pomocą selfpublishing. W 2012 roku ,,Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" dostała się do dziesiątki finalistów konkursu na najlepszą powieść Young Adult przeprowadzanego przez portal Goodreads. Przyznaję, że nie pojmuję fenomenu popularności tego tytułu. Mnie lektura głównie nużyła, kilka fajnych scen to zaledwie ziarenka piasku na pustyni absurdalnych wydarzeń. Pierwszą rzeczą, która mnie rozczarowała, była słaba kreacja bohaterów. Amber - główna bohaterka i zarazem narratorka sporej części powieści - jest nastolatką z traumą, która nie akceptuje dotyku innych ludzi. Już na kilku pierwszych stronach zostaje wyjaśniona przyczyna awersji szesnastolatki do dotyku. Można się spodziewać, że molestowana w dzieciństwie Amber będzie trzymać fizyczny dystans wobec mężczyzn. Bohaterce nie przeszkadza jedynie dotyk Liama, tytułowego chłopaka, który od kilku lat zakrada się do niej przez okno, śpi z nią, tuli, całuje w szyję, łapie za pośladki i inne części ciała. Naprawdę?! Molestowana dziewczyna jest w stanie akceptować takie zachowanie? Miało być zapewne słodko i wzruszająco, ale ja tego nie kupiłam. Motyw molestowania stał się w moich oczach tanim chwytem literackim, którego zadaniem było wzbudzić w czytelniku współczucie - udałoby się [wzbudzenie współczucia], gdyby Moseley poświęciła więcej czasu na wykreowanie wiarygodnej psychologicznie postaci, a nie uczyniła z głównej bohaterki infantylnej, napalonej nastolatki, która większość czasu poświęca na całowanie się i pieszczoty. Kolejnym minusem są sceny grupowe. Moseley bardzo nieporadnie rozpisuje sceny, w których pojawia ktoś poza Amber i Liamem.. Bohaterowie bardzo często wyparowywali w cudowny sposób, nie komentowali wydarzeń, których byli świadkami. Są w powieści dwie sceny, z których biła szczególna sztuczność. Jedna, podczas, której spanikowana bohaterka kopie Liama - stojący obok chłopaka koledzy w żaden sposób nie reagują na scenę, której są świadkami, bezszelestnie się oddalają. Do drugiej dziwnej sceny dochodzi podczas imprezy. Amber rozmawia ze swoim przyjacielem. Nagle pojawia się Liam, który ją obejmuje. Amber nie kontynuuje rozmowy z przyjacielem. Wydaje się, że dziewczyna zapomina o swoim pytaniu do Seana, zaczyna oddalać się do kuchni. Przyjaciel również w żaden sposób nie komentuje zachowania Liama i oddalenia się rozmawiającej z nim Amber, chłopak nie udziela odpowiedzi na wcześniej zadane pytanie szesnastolatki. Scena sprawia wrażenia, jakby Sean rozpłynął się w powietrzu. Takich momentów, w których postacie drugoplanowe w żaden sposób nie reagują na zachowanie pary głównych bohaterów jest więcej. Kirsty Moseley nieźle zaczęła, nie mogę zaprzeczyć. Początek powieści był obiecujący, zaintrygował mnie. Niestety fabuła ze strony na stronę stawała się coraz bardziej naiwna i nudna. Ile można czytać o pocałunkach i pieszczotach? Miało byś romantycznie, ale nagromadzenie tego typu scen odniosło wręcz przeciwny skutek. Fabuła stała się irytująca. Pisarka zbyt wiele miejsca poświęciła wątkom romantyczno-erotycznych. Szkoda, że Moseley nie poświęciła więcej czasu na dopracowanie fabuły, na porządne rozwinięcie wątku molestowania i przemocy w rodzinie oraz dopracowanie postaci - powieść na pewno by zyskała. Nie porwała mnie historia przedstawiona w ,,Chłopaku, który zakradał się do mnie przez okno, a styl autorki pozostawia według mnie wiele do życzenia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - worldbysabina
worldbysabina
Przeczytane:2019-08-21, Ocena: 6, Przeczytałam,

Urocza historia o miłości, którą pochłania się w błyskawicznym tempie. Nie sądziłam, że na stronach tej książki, będzie czekać na mnie coś tak cudownego.


Cała recenzja znajduje się na blogu: www.worldbysabina.blogspot.com

Link do opinii
Avatar użytkownika - jagna1978
jagna1978
Przeczytane:2019-04-13, Ocena: 2, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Amber to natolatka ciezko doswaidczona przez zycie z powodu despotycznego ojca.Majac osiem lat poznala Liama -chlopaka z sasiedztwa.Od tamtej pory co noc chlopak zakradal sie do jej pokoju przez okno i tak razem zasypiali.Ona mu sie zwierzala ze swoich problemow ,on ja pocieszal. Troche przeslodzona historia .Dziewczyna ma traume boi sie dotyku a zasypia wtulona w obcego faceta co noc przez kilka lat.?!Autorka albo nie ma pojecia o czym pisze albo ta historia powstala tylko w jej wyobrazni. Fajnie sie czyta ale z przymruzeniem oka.

Link do opinii

Tę książkę czytałam z tak ogromną ochotą, że żałuję, że nastąpił koniec. Historia Amber, która wraz z bratem i matką była terroryzowana przez ojca. Całe dzieciństwo upłynęło im w wiecznym strachu. Pewnego dnia jej łzy zobaczył chłopiec mieszkający obok i zakradł się przez okno by ją pocieszyć. Stało się to ich rutyną. Tylko z nim mogła zasnąć i nie dręczyły jej wtedy koszmary. Mimo, że trwa to już 8 lat to nadal śpią razem lecz w dzień nie mogą znieść swojej obecności. Jednak coś się między nimi zmienia i zaczynają czuć do siebie więcej niż powinni. 

Piękna historia młodych ludzi, którzy zostali skrzywdzeni przez najbliższych. To co przeczytałam w tej książce ciągle siedzi mi w głowie i jest to jedna z takich powieści do których chętnie wróce ponownie. 

Polecam z całego serca byście poznali losy bohaterów.

Link do opinii
Avatar użytkownika - KasiaDrapacz
KasiaDrapacz
Przeczytane:2018-02-19, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2018,

Chłopaka czytałam po raz drugi. Musiałam. Chwyciła mnie za serduszko, podniecała, sprawiała, że łzy wzruszenia i emocji napływały mi do oczków. Pozostaje na liście moich książkowych miłości.

Link do opinii
Avatar użytkownika - InezStanley
InezStanley
Przeczytane:2017-12-14, Ocena: 6, Przeczytałam, Rok 2017,

"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" - Kirsty Moseley 

„Liam dawał mi dokładnie to, czego potrzebowałam: poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, że tylko dzięki temu nie poddałam się rozpaczy.” 

Piękna okładka i zachęcający blurb sprawiły, że na premierę powieści Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno czekałam z ogromną niecierpliwością. Nie byłam pewna czego spodziewać się po Kirsty Moseley, ale w głębi serca czułam, że jej książka przypadnie mi do gustu. Czy moje przeczucia się sprawdziły? Zobaczcie sami! 

Amber i Jake mieli bardzo trudne dzieciństwo. Odkąd ich ojciec zmienił pracę, z kochanego i zaufanego człowieka stał się najgorszym koszmarem wszystkich członków jego rodziny. Przy nim zawsze trzeba było się pilnować, nic nie mogło iść inaczej, niż po jego myśli, w przeciwnym wypadku czekała za to surowa kara. Rodzina codziennie żyła w wielkim strachu, jednak nigdy nie starczyło im odwagi, aby od niego odejść. Co noc od ośmiu lat do pokoju Amber zakradał się Liam - jej sąsiad i najlepszy przyjaciel Jakea. Tylko on potrafił uspokoić dziewczynę, sprawić, by nie miała koszmarów i chociaż na chwilę zapomniała o otaczającej ją rzeczywistości. Nie robili nic wielkiego - po prostu się do siebie przytulali, jednak to potrafiło uleczyć wszystko. Teraz, gdy chłopcy wyrzucili ojca z domu, gdy w końcu wszystko stało się bezpieczne, Liam i tak co noc towarzyszy Amber podczas snu. Jak dotąd nie wydarzyło się nic więcej - w końcu Liam to najpopularniejszy chłopak w szkole, a Amber to cicha, szara myszka. Jednak czy może się okazać, że może połączyć ich coś więcej? 

„Miałam idealną rodzinę, wymarzone studio taneczne, a mężczyzna mojego życia poprosił mnie o rękę. Życie nie mogło być lepsze.
Miałam wszystko.” 

Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to książka, której już sam tytuł sprawia, że nie można przejść koło niej obojętnie. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Odkąd tylko się o niej dowiedziałam, poznałam jej tytuł jak i opis wiedziałam, że to coś z całą pewnością dla mnie, z czym koniecznie muszę się zapoznać. Nie ukrywam również, że okładka powieści (nawiasem mówiąc fantastyczna) wzbudziła również moje wielkie zainteresowanie tą książką. Jednakże, czy teraz, już po zakończonej lekturze mogę powiedzieć, że książka mi się spodobała? Cóż...

Główną bohaterką książki jest już wcześniej wspominana przeze mnie Amber. To dziewczyna, która raczej nie lubi być w centrum uwagi, jednak z całą pewnością nie jest odludkiem. Uważa po prostu, że lepiej żyć w gronie tych, którzy lubią cię tak na prawdę, a nie obracać się w towarzystwie tylko tych osób, którym zależy tylko na tym, by zaistnieć w twoim świetle. Amber przeszła bardzo dużo, a koszmary z przeszłości towarzyszą jej teraz praktycznie na każdym kroku. Jednakże wspomnienie okrutnego ojca nie jest w stanie przyćmić całą jej codzienność. Kolejnym równie ważnym bohaterem jest tytułowy chłopak, czyli Liam. Od bardzo dawna przyjaźni się on z bratem Amber, Jake'iem. Obydwoje pełnią funkcję najpopularniejszych kolesi w szkole z kim dosłownie każdy chciałby się przyjaźnić. Dodatkowo szczycą się doskonałym powodzeniem wśród dziewczyn, co za tym idzie zmieniają je w błyskawicznym tempie. Z całą pewnością Liam jest więc całkowitym przeciwieństwem Amber. Z tej dwójki zdecydowanie moim faworytem jest właśnie Liam. Z pozory wydawać by się mogło, że jest to taki typowy amerykański nastolatek, dla którego nie liczy się nic innego tylko popularność i dziewczyny. Gdy jednak zagłębimy się dale w lekturę szybko odkrywamy, że jest to tylko i wyłącznie maska. 

„Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obom siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę [...].” 

O bohaterach mogę śmiało powiedzieć, że są jak najbardziej ciekawi i interesujący. Jedyne co mi się tu nie podobało, że w dalszej części książki (tak mniej więcej od połowy) autorka zaczęła ich strasznie przesładzać, przez co moim zdaniem całkowicie zaczęli dobiegać od początkowego wzoru.
Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Sama bardzo lubię powieści pokrojem podobne do Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno (miłość pomiędzy szarą myszką i popularnym ciachem), choć oczywiście wiele z nich jest mocno przesadzona i schematyczna. Pierwsza połowa książki była na prawdę świetna i niesamowicie wciągająca, jednak dalej mam wrażenie, że autorka chciała po prostu za dużo wszystkiego pokazać w jednej historii. Nie podobało mi się to, że wszystkie te złe wydarzenia zaczęły się na bohaterów walić w jednym momencie. Dla mnie to było trochę takie nienaturalne. Określiłabym to jako mieszanka wszystkiego co najgorsze się może zdarzyć bohaterom w jednym. Dlatego więc druga połowa książki szła mi już raczej wolniej i nie raz po postu zostawiałam rozdział w połowie i odkładałam egzemplarz na później. Myślę, że gdyby autorka skupiła się na jednym, góra dwóch wątkach i maksymalnie wykorzystała ich potencjał, wyszłoby jej to zdecydowanie lepiej. 

„Jego obecność podziałała na mnie kojąco.
Najprawdopodobniej była to najmilsza rzecz, jaką Liam kiedykolwiek dla mnie zrobił.”

Koniec końców jednak książka mi się podobała, jednak nie wiem czy jeszcze kiedyś (przynajmniej w najbliższym czasie) do niej wrócę. Choć ogółem mówiąc zaciekawiło mnie to, co Kristy Moseley przedstawiła w tej historii, jakiegoś z byt wielkiego zachwytu tutaj nie widzę. Jednakże z całą pewnością sięgnęłabym po kolejne powieści autorki, by przekonać się, czy popracowała ona trochę nad swoją twórczością. Mam nadzieję, że już niedługo będzie mi to dane. Mówiąc więc krótko, Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno to powieść raczej na jeden raz, w której towarzystwie miło spędza się czas. Będzie miłą odskocznią o jakiejś bardziej zajmującej literatury i pomoże nam się odprężyć.

Morze łez wylane!!!!!! 
Gorąco Polecam!!!!

Link do opinii
Inne książki autora
Nic do stracenia. Wreszcie wolni
Kirsty Moseley0
Okładka ksiązki - Nic do stracenia. Wreszcie wolni

Ojciec Anny Spencer zostaje wybrany na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Od tej pory Anna przestaje być anonimową nastolatką i coraz trudniej chronić jej...

Chłopak, który o mnie walczył
Kirsty Moseley0
Okładka ksiązki - Chłopak, który o mnie walczył

Czasem musisz odejść… Rozstanie z Jamiem było dla Ellie najtrudniejszą rzeczą, z jaką musiała się zmierzyć. Rozpoczęła nowe życie, w nowym miejscu...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Małgorzata Musierowicz, Emilia Kiereś
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Winne
Jarosław Czechowicz
Winne
Złoty dukat
Grażyna Bąkiewicz
Złoty dukat
Gruzińskie wino
Anna Pilip
Gruzińskie wino
Trzeci etap
Katarzyna Ryrych
Trzeci etap
Po prostu Mama
Renata Piątkowska
Po prostu Mama
Polscy szpiedzy 2
Sławomir Koper
Polscy szpiedzy 2
Dzieci żółtej gwiazdy
Mario Escobar;
Dzieci żółtej gwiazdy
Pokaż wszystkie recenzje