Czarny wygon. Słoneczna Dolina

Wydawnictwo: Videograf
Data wydania: 2010-02-09
Kategoria: Horror
ISBN: 9788371837791
Liczba stron: 272

Tom 1 cyklu Czarny Wygon

Ocena: 5.19 (31 głosów)

Nowa powieść Stefana Dardy – „Czarny Wygon” – nawiązuje klimatem do dzieł Stephena Kinga. Bohaterem książki jest Witold Uchmann, doświadczony dziennikarz po pięćdziesiątce, który od jakiegoś czasu zajmuje się w ogólnopolskim czasopiśmie opisywaniem zjawisk paranormalnych. Pewnego dnia, po awanturze z szefem postanawia złożyć wypowiedzenie. W ostatniej chwili jego decyzję zmienia e-mail otrzymany na redakcyjny adres. Młody mężczyzna informuje Uchmanna, że na Roztoczu, niedaleko Zwierzyńca, jest przeklęte miejsce, o którego istnieniu nie wie nikt poza tajemniczym nadawcą wiadomości. Dziennikarz, pomimo ostrzeżenia, które przekazuje mu najbliższy przyjaciel, decyduje się na spotkanie z informatorem. Dociera do wioski, która już od pierwszych chwil sprawia dziwne wrażenie. Spotkania z kolejnymi osobami i otrzymany od tajemniczego mężczyzny zeszyt przekonują go, że warto bliżej przyjrzeć się sprawie. Czy wszystko okaże się wyłącznie rojeniami chorego umysłu młodego człowieka, czy może w historii opisanej w brulionie jest część prawdy i rzeczywistość skryta pod sielsko brzmiącą nazwą „Słoneczna Dolina” okaże się naprawdę przerażająca? Znalezienie odpowiedzi na to pytanie nie będzie proste, jednak Uchmann podejmuje się tego zadania. W pewnym momencie uświadamia sobie, że wiele by dał za to, aby jego nowy znajomy był po prostu wariatem…

Kup książkę Czarny wygon. Słoneczna Dolina

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Czarny wygon. Słoneczna Dolina

Słoneczna Dolina to pierwszy tom sagi Czarny Wygon autorstwa Stefana Dardy. W przeciwieństwie do dość radosnego tytułu (wszak słowo słoneczny kojarzy się ze szczęściem) otrzymujemy kawał dobrego horroru. Najlepszą recenzją będzie, jeśli powiem, że nocą zaraz po przeczytaniu książki miałam urojenia w postaci małej dziewczynki w czerwonej sukieneczce stojącej tuż za moimi plecami. Uciekłam pod kołdrę szybciej niż ludzie wbiegający do Lidla po crocsy. 


Zainteresowani? To zapraszam! :)


Historia opowiadana jest z dwóch perspektyw. Pierwsza dotyczy poniekąd głównego bohatera, Witolda Uchmana, pięćdziesięcioletniego dziennikarza z Warszawy, który po otrzymaniu dziwnego e-maila jedzie na spotkanie aż do Guciowa (wioska w pobliżu Zwierzyńca) z Krzysztofem Piaseckim. Piasecki wciska mu w dłonie brulion opisujący losy przyjaciela, każe na siebie uważać, bo podobno grozi mu niebezpieczeństwo, po czym odjeżdża z miejsca spotkania. Z początku Witold nie podchodzi zbyt entuzjastycznie do sprawy, ale kiedy zaczyna czytać brulion, powoli zmienia zdanie. 


I tu otrzymujemy drugą perspektywę. Mieszkańcy nieistniejącej/zapomnianej Starzyzny walczą z klątwą, która po pewnych sekretnych i tragicznych wydarzeniach ogarnęła całą wioskę. Trześniowski, sołtys, w Wielki Piątek postanawia przejść się po okolicy, wbrew panującym regułom. Wtedy też wpada w lesie na młodego chłopaka, który wygląda i gada, jakby był z innego świata. Rafał Gielmuda, bo tak mu na imię, zamierzał jedynie odpocząć przed dalszą drogą, przespać się w samochodzie na poboczu, by nie zasnąć w trakcie jazdy i nie spowodować wypadku. Rafał nawet nie zdaje sobie sprawy, w jakie szambo wpadł. Nocą po Starzyźnie chodzą upiory - ich jedynym celem jest nakłonienie kolejnych mieszkańców do samobójstwa.


A w międzyczasie spotykamy się z prawie dwumetrowym karkiem siejącym postrach wśród okolicznych wiosek oraz z głowami psów wlatującymi przez okna...


Słoneczna Dolina to powieść, która przeplata ze sobą tajemnicę z dużą dozą grozy. Autor świetnie operuje językiem, co w niektórych momentach wywołuje dreszcze i gęsią skórkę. W książce spotykamy się z brutalnymi wydarzeniami, ze śmiercią, z upiorami, mordercami czy małą dziewczynką z gołymi białkami bez tęczówek - dość przerażającą, by wystraszyć dwudziestopięciolatkę (tak, mowa o mnie). 


Ponad trzy czwarte książki trwałam w niepewności, nie mogąc doczekać się zakończenia. Marzyłam, by poznać prawdę, by móc zespolić większość wątków w całość. Ostatnie fragmenty to była istna magia - lepszej końcówki nie mogłam przewidzieć. I choć niektóre wątki faktycznie zostały wyjaśnione, tak inne zrodziły tylko więcej pytań, na które odpowiedzi zamierzam odnaleźć w drugim tomie. 


Narracja płynęła niespiesznie, co uważam za ogromny plus, bo wprowadzała fenomenalny klimat. W chwilach grozy przyśpieszała, a kolejne zdania po prostu pożerałam wzrokiem. Serio. Już dawno książka nie wciągnęła mnie tak mocno w swoją fabułę. Poza emocjonalnością Słonecznej Doliny świetnie zaprezentowali się również bohaterowie. Mieszkańcy Starzyzny żyli w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku, a ich codzienność została przedstawiona naprawdę wiarygodnie. Szczególnie gwara i typowe dla tamtych czasów słowa finezyjnie urozmaicały książkę i dodawały dużo smaczku. 


Czarny Wygon. Słoneczna Dolina polecam osobom uwielbiającym bawić się emocjami, bo można tu odnaleźć strach, ciekawość, niepokojącą niepewność, wzruszenie, smutek, a chwilami i niewielkie  szczęście. Jeśli lubicie spójną fabułę, oryginalny temat, trochę brutalności i tajemnice zapomnianych wiosek, to książka jest dla Was. Tylko uważajcie! Bo jak wpadniecie w wir wydarzeń, ciężko będzie się wydostać!

Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, Mam,

Bohaterem powieści jest Witold Uchmann, dziennikarz, który od jakiegoś czasu zajmuje się opisywaniem zjawisk paranormalnych dla czasopisma, którego pracuje. Dostaje on tajemniczą przesyłkę od kolegi z redakcji, który jakiś czas temu zaginął. Historię kolegi poznajemy z notatek, które wysłał Adamowi. Zaczynamy wchodzić w dziwny, nierealny świat wioski o nazwie Starzyzna. Jej mieszkańcy nie mogą zginąć, czas się tutaj zatrzymał. Samobójstwo spowodowałoby jeszcze większą mękę wiecznej tułaczki. Wątek Starzyzny przeplata się z wątkiem świata realnego, tego co się w nim dzieje, czyli Krasnobrodzie - tam trafił nasz dziennikarz, Witold. Mieszkańcy Starzyzny wpadli na sposób, aby wrócić do normalnego życia. Nie wszystkim się to jednak podoba. 

Jest to książka w książce. Taką konstrukcję obrał Darda tworząc pierwszy tom "Czarnego wygonu". To klasyczny horror, mroczny i pełen napięcia. Do tego lekko i swobodnie napisany. Bohaterowie nie są plastikowi, wielu z nich mówi gwarą co dodaje realizmu. Mają swoje zalety, ale każdy posiada również słabości. W jakiś dziwny, wiarygodny sposób losy ludzi łączą się, nie wyczuwa się sztuczności. 

Dostaliśmy bez wątpienia jeden z lepszych rodzimych horrorów. Do tego świetna okładka Darka Kocurka robi świetną robotę. Dla wielu czytelników może to być najstraszniejsza wycieczka w życiu.

Link do opinii

Zaciekawiona opisem książki na stronie wydawcy, postanowiłam, że koniecznie muszę przeczytać pierwszy tom Czarnego Wygonu. 


Bohaterem powieści Stefana Dardy jest Witold Uchmann, warszawski dziennikarz, zajmujący się sprawami paranormalnymi. Pewnego dnia otrzymuje on tajemniczy e-mail od Krzysztofa Piaseckiego, mężczyzna prosi w nim o spotkanie na malowniczym Roztoczu, ponieważ twierdzi, że ma sprawę, którą jedynie dziennikarz może rozwikłać. Po przyjeździe na wschodnie tereny Polski bohater zjawia się w umówionej z autorem maila gospodzie, tam otrzymuje brulion opisujący wydarzenia, które miały miejsce w tak zwanej Słonecznej Dolinie. Międzyczasie, wokół Witolda zaczynają mieć miejsce dziwne wydarzenia, które skłaniają go do ucieczki z przytulnej gospody w Guciowie. Trafia on pod dach Piaseckiego, gdzie zagłębia się w otrzymane opowiadanie. W pewnym momencie dziennikarz uświadamia sobie, że Dolina, o której czyta, jest bardziej przerażająca, niż  by kiedykolwiek sobie to wyobrażał, a jego klient nie jest tym, za kogo się podawał.

“Nie narzekaj, że wszystko przemija, bo gdyby czas się zatrzymał, to dopiero miałbyś prawdziwy problem.”


O akcji książki można powiedzieć, że rozwija się miarowym tempem, wciągając czytelnika w świat stworzony przez Dardę. Autor powoli buduje napięcie, używając obszernych retrospekcji, będących treścią otrzymanego przez głównego bohatera brulionu opowiadania od Piaseckiego. Na każdym kroku fabuły podtrzymywany jest dreszczyk grozy, który wywołuje coraz większą ciekawość "co się stanie dalej". Szczegółowe opisy, zarówno te w retrospekcjach, jak i i te z udziałem głównego bohatera sprawiają, że klimat książki odczuwa się na własnej skórze.
Najciekawszymi postaciami wydały mi się te z retrospekcji, ponieważ to one nadają najbardziej klimatu książce, nawet bardziej niż ich historia. Można powiedzieć, przyćmiewają swoją obecnością, głównego bohatera, który mógłby być nawet postacią drugoplanową w tej historii.

"Słoneczna Dolina" jest pierwszą książką, jaką czytałam autorstwa Dardy, opis wzbudził we mnie bardzo duże nadzieje. Powieść czytało mi się bardzo lekko, przyjemnie, czytając każdą, stronę odczuwałam coraz większe zaciekawienie. Jednak dwie rzeczy trochę mnie zawiodły. Moim zdaniem autor przesadził trochę z obszernością retrospekcji, w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że to one są głównym wątkiem w tej książce, drugą rzeczą jest zakończenie. Tu miałam odczucie jakby autor po trzech czwartych książki, postanowił bardzo szybko ją zakończyć. Mimo tego, że, po świetnie rozwijającej się cały czas akcji, liczyłam na mocny koniec, autor jednak zastosował najprostsze zakończenie.
Czy sięgnę po drugi tom? Pewnie, polubiłam twórczość Stefana Dardy. "Słoneczna Dolina" jest dla mnie tym ulubionym rodzajem książek, które pochłaniam jednym tchem, bo potrafi wciągnąć i zatopić się w lekturze przez cały wieczór.

“To znamienne, że jeśli człowiek zdecyduje się zrobić coś dobrego, cały świat wydaje się ładniejszy.”

Czy polecam tę książkę?
Jak najbardziej tak. Książka jest idealna dla osób lubiących książki w klimatach grozy. Nie przeraża, ale pozwala poczuć przyjemny dreszczyk emocji na skórze i pozostawia po sobie pozytywne wrażenie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - lustitia
lustitia
Przeczytane:2017-02-02, Ocena: 6, Przeczytałam,
Pierwsza część serii Czarny Wygon nosi tytuł Słoneczna Dolina. To w niej poznajemy głównych bohaterów, u boku których niejednokrotnie włos zjeży się nam na głowie. Poznajemy Adama Nawrota i Witolda Uchmana - pracowników jednej z warszawskich redakcji. Witold zajmuje się działem zjawisk paranormalnych, zostaje także celem krytyki kierownika - Kamila Sadonia. Kiedy zupełnie zmęczony i pozbawiony chęci do pracy postanawia złożyć wymówienie, otrzymuje nieoczekiwanego maila z propozycją podjęcia tematu - dosłownie - nie z tej ziemi. Adam natomiast w sennym koszmarze widzi swoją zmarłą żonę, która uprzedza go o niebezpieczeństwie misji, mówi wprost - stracisz swojego najbliższego przyjaciela! Witold przekonany, że wyjazd na Roztocze dobrze mu zrobi i pozwoli przemyśleć wszelkie wątpliwości co do pracy w redakcji, postanawia podjąć temat i wyrusza na wschód, w poszukiwaniu przeklętej wsi. Na miejscu zdarzenia przyjmują zupełnie nieoczekiwany bieg, a początkowo sceptycznie nastawiony Witold, zaczyna zanurzać się w lepkiej i mrocznej historii niejakiego Rafała Gielmudy - studenta, który odkrył nieistniejącą wieś. Miejsce w którym czas zatrzymał się pięćdziesiąt lat wcześniej. Miejscowość dotkniętą klątwą zatajenia. W ręce dziennikarza trafia notatnik Gielmudy, który opisuje każdy dzień spędzony w przeklętej miejscowości, jej mieszkańców i żywe trupy, zagrażające społeczności. Tymczasem w Zwierzyńcu w którym się znajduje ginie para nastolatków, a sam Witek staje się celem olbrzyma ze zmasakrowaną twarzą. Wydarzenia których światkiem jest Uchman, przeplatają się z odczytywanymi przez niego stopniowo fragmentami dziennika. Zdeterminowany dziennikarz, może uratować więcej niż jedno życie - cena tego jest jednak olbrzymia, a wizja nadchodzących wydarzeń mrozi krew w żyłach.
Link do opinii
Przeczytana jednym tchem. Wciąga bez reszty. Niesamowita opowieść o Starzyźnie, wsi, która dziesiątki lat wcześniej zawisła w czasie. Rafał trafia do niej przypadkiem, bezwiednie. Najgorsze, że nie wie jak wrócić. W Starzyźnie nic się nie zmienia, jedynie żywe trupy przychodzą by zaprosić żywych jeszcze jej mieszkańców, by przyłączyły się do ich małego martwego grona. Na szczęście poznaje Halinkę... Próby powrotu do teraźniejszości niekoniecznie kończą się szczęśliwie. Czas biegnie nieubłaganie, nie da się oszukać.
Link do opinii
Avatar użytkownika - NaWidelcu
NaWidelcu
Przeczytane:2016-04-12, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki na 2016, Mam,
Powieść mroczna, wciągająca i intrygująca. Bardzo ciekawy, czasem straszny klimat i fascynująca zagadka przez którą aż nie chce zmrużyć się oka. Rewelacyjny pomysł i jeszcze lepsze wykonanie. Nie mogłam doczekać się zakończenia, które okazało się świetnym finałem. Bardzo ciekawa propozycja dla miłośników lekkiej grozy.
Link do opinii
Avatar użytkownika - nati_groszek
nati_groszek
Przeczytane:2016-08-28, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2016,
To moje pierwsze spotkanie z panem Dardą (i w ogóle pierwsze spotkanie z polską powieścią grozy). Jakie wrażenia? Mieszane. Po pierwsze - uważam, że porównywanie Dardy do Stephena Kinga jest mocno przesadzone. Powieści Kinga (nie wszystkie oczywiście) sprawiają, że ciarki przechodzą po plecach, a wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Czytając "Słoneczną dolinę" niestety tego nie poczułam. Akcja rozkręca się bardzo powoli. Kiedy już prawie miałam się poddać i odłożyć książkę z rozczarowaniem - w końcu mnie zaciekawiła. Na plus mogę ocenić pomysł. Facet po przejściach, tajemnicza wioska, w której czas stanął w miejscu, zjawiska nadprzyrodzone, a wszystko to osadzone w spokojnej okolicy z dala od hałasu dużych miast. Niestety książka zaczęła mnie "pochłaniać" dopiero po przebrnięciu przez pierwszą (nudną) połowę. Historia zaciekawiła mnie na tyle, że po przeczytaniu I części wiedziałam już, że sięgnę też po kolejną, aby poznać rozwiązanie zagadki, dowiedzieć się co było powodem owej klątwy, która dotknęła mieszkańców wioski.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Lady_Mary
Lady_Mary
Przeczytane:2016-03-30, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2016 roku :),
Świetna powieść, w której zatapiasz się jak w jeziorze - wciąga niesamowicie, do tego stopnia, że po skończeniu nie możesz się doczekać dalszej części.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2015-08-23, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2015,
Zapraszam Was do zapoznania się z moją recenzją w/w powieści :) http://magicznyswiatksiazki.pl/?p=20457
Link do opinii
Avatar użytkownika - KamilCzyta
KamilCzyta
Przeczytane:2015-03-17, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,
Wszyscy wiemy kim byli i co napisali tacy autorzy jak Lovecraft, Poe, King czy niezbyt lubiany przez mnie Koontz. Mistrzowie gatunku, siewcy grozy, mrocznego klimatu, poczucia zagrożenia. Zdobyli miliony fanów na całym świecie swoimi tekstami. Często niedoceniani za życia, jak było w przypadku dwóch pierwszych panów, zyskali niezwykłą popularność po śmierci. Przyznam się szczerze, że nie czytałem zbyt wiele utworów Poe'go czy Lovecrafta - nie kusiła mnie ich proza, nie miałem z nią styczności, dopiero przed kilkoma tygodniami coś drgnęło i o to, czytam w dość nieregularnych odstępach czasu zbiór opowieści H.P. Można by uznać, że w tematyce horroru powstało tyle powieści, że temat jest kompletnie wyczerpany, tak by napisać coś świeżego i niepowtarzalnego. Niezwykle trudnego zadania podjął się Stefan Darda, uchodzący za czołowego pisarza polskiej powieści grozy. Dzięki wydawnictwu Videograf mogłem, w końcu, przekonać się na własnej skórze czy jest się czego bać. Pracujący w gazecie Adam dostaje paczkę od tajemniczego gościa, w której odnajduje list od przyjaciela, który parę dni temu wyjechał na Lubelszczyznę za namową Krzysztofa Piaseckiego, który miał mu przedstawić niesamowitą historię z tematyki zdarzeń paranormalnych. Witek, bo tak ma na imię nasz główny bohater, pisze do przyjaciela, że może już nie wrócić i przeprasza za brak jakichkolwiek znaków życia przez te parę dni, jednak cała historia okazała się całkiem ciekawa i pochłaniająca. Od tej pory zaczynamy podróż na tajemnicze Roztocze, Czarny Wygon i w końcu na Słoneczną Dolinę. Na przekór wszystkiemu i wszystkim postanowiłem, że swoją przygodę z twórczością Dardy rozpocznę od Słonecznej Doliny i w tym postanowieniu wytrwałem. Nie czytałem Domu na wyrębach, nie czytałem czwartej części przygód Witka, tak jak zrobili to co poniektórzy. Bardzo cenię sobie chronologię i zależy mi na tym, by wszystko odbywało się w ustalonym porządku - gdybym zaczął od tomu drugiego lub trzeciego, cały cykl byłby dla mnie po prostu niezrozumiały i źle przedstawiony. Już po przeczytaniu tomu pierwszego mogę z ręką na sercu powiedzieć, że dokonałem możliwie najlepszego wyboru i Wam, Ci którzy o twórczości pisarza tylko słyszeli zalecam to samo. Darda potrafi stworzyć niesamowity klimat realnego zagrożenia. Dawkuje nam poszczególne informacje w niezwykle przemyślany sposób, zmuszając nas niejako do przeczytania jego powieści w ekspresowym tempie. Mi zajęło to dwa dni, i gdyby nie wypadki losowe mógłbym spokojnie skończyć pierwszy tom w parę godzin. Na czym polega ten fenomen? Darda pisze bardzo lekkim i prostym stylem, posługując się nieskomplikowanym językiem. Nie znajdziemy tutaj żadnych specjalistycznych terminów, wszystko jest proste i przejrzyste, tylko sekret Wygonu pozostaje w ukryciu, i to właśnie jest najlepsze w całej powieści. W dzisiejszych czasach pod słowem horror znajdziemy pełno filmów i książek, w których krew leje się strumieniami, flaki latają, głowy odpadają, gałki oczne się rozpływają, a kości kruszą się jak zapałki. Przecież nie o to w tym chodzi! Spójrzmy na Kinga - facet pisze w sposób przemyślany (no dobra, nie każda jego powieść była pisana w ten sposób) i dawkuje nam napięcie w sposób arcymistrzowski. Tutaj najważniejsi są bohaterowie i tło fabularne w którym się znaleźli i chcąc nie chcąc muszą uczestniczyć w wydarzeniach nakreślonych przez autora. U Dardy wygląda to bardzo podobnie - mamy miłą i wesołą okolicę Roztocza, sielski krajobraz, czas wolniej płynie, idealne miejsce na wypoczynek. Z drugiej strony mamy Witka, który musi zmierzyć się z iście nieprawdopodobną historią, w którą ciężko uwierzyć. Takie umiejscowienie bohatera aż prosi się o ciekawie rozbudowaną analizę psychologiczną postaci. No i tutaj docieramy do największego zgrzytu w Słonecznej Dolinie. Postacie i ich psychika są niezwykle skąpe i ubogo rozbudowane. W pewnych momentach miałem wrażenie, że czytam o dzieciach, które trafiły do krainy złego uzurpatora, którym zdają się nie przejmować. Tak właśnie było, niekiedy Witek i cała reszta bohaterów zachowywała się jakby nic strasznego się nie działo, a całość historii opowiadanej przez Krzyśka jakby ich nie ruszała. Skąpe przemyślenia, infantylne zachowania, niezbyt dobrze napisane dialogi - wszystko psuje odbiór całej opowieści, przez co nie wydaje się ona taka straszna. A na początku się bałem. Autentycznie. Zwłaszcza, gdy lekturę zacząłem późnym wieczorem i nic nie było wiadomo, a Czarny Wygon i tajemnicza historia była mi kompletnie niezrozumiała. Świetnie utrzymany klimat swojskiego Lubelszczyzny, która kusi wspaniałymi widokami i niesamowitą atmosferą, daje się we znaki już od początku Słonecznej Doliny i jest to niewątpliwie duża zaleta całej książki. Umiejscowienie wydarzeń książki w takiej okolicy jest dość klasycznym manewrem, jednak czytając taką historię w naszych polskich stronach wywołuję dodatkowy dreszczyk emocji. W takim momencie chciałbym tam mieszkać lub poczytać jakiś horror czy powieść grozy, której akcja rozgrywałaby się Małopolsce. Później cała otoczka gdzieś znikła i cała historia wydała mi się do tego stopnia nierealna, że ostatnie strony książki przeczytałem z szybko rosnącym zdziwieniem - po raz kolejny główny bohater podejmuje dość dziwaczną decyzję. Boję się o drugi tom, czy będzie równie zaskakujący jak pierwszy, przynajmniej tak jak na początku. Wydaję się, że wszystko zostało już napisane o opowiedziane, jednak Darda nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Widać w jego Słonecznej Dolinie niesamowitą pasję tworzenia i snucia własnej, niczym nie zmąconej opowieści. Taki styl jest dość trudny w odbiorze i nie każdemu przypadnie do gustu - narracja pierwszoosobowa, za którą nie przepadam dała mi w kość na początku, jednak powoli zaczynam się przyzwyczajać do takiego stylu pisania. Innego wyjścia nie mam. Cóż mogę powiedzieć na zakończenie? Oczekiwałem czegoś bardziej szokującego i strasznego. Przeczytam drugą część, owszem i mam nadzieję, że będzie lepsza od poprzedniczki. Nie mamy w Polsce równie dobrego pisarza powieści grozy i trzeba przyznać Stefanowi Dardzie, że jego twórczość jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Słoneczna Dolina to pierwsza część cyklu Czarny Wygon, która powinna stać się ozdobą biblioteczki każdego fana gatunku, bez względu na to czy znasz na pamięć wszystkie opowiadania Lovecrafta, czy Kinga lub jesteś nowicjuszem - książki Dardy musisz kupić już jutro lub nawet teraz.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agnik66
agnik66
Przeczytane:2014-11-06, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2014,
Witold Uchmann jest dziennikarzem po pięćdziesiątce, a jego życie, zarówno zawodowe i prywatne, nie należy do najłatwiejszych. Pewnego dnia dostaje maila od tajemniczego mężczyzny, który chce podzielić się z nim swoją historią. Witold postanawia ją poznać i wyjeżdża do malowniczego Roztocza. Na miejscu dostaje od niego plik kartek, na których zapisana jest straszna i niewiarygodna historia. Książka zaklasyfikowana została jako horror, więc spodziewałam się mocnych wrażeń. Niestety trochę się przeliczyłam, bo nieszczególnie poczułam się przestraszona. Chociaż był moment, w którym lekki strach poczułam. Ale jak chcę horror, to chcę prawdziwą, mocną książkę, po której będę się bała wyjść z pokoju i spać. Tu tego po prostu nie było. W sumie to nie wiem, co mogłabym o tej książce napisać, bo z jednej strony historia jest intrygująca, miejscami czuć specyficzny klimat i atmosferę, ale brakowało napięcia i zaczynałam skupiać swoją uwagę nie tylko na czytaniu. Czuję się nie do końca usatysfakcjonowana po lekturze tej książki, może zbyt bardzo się nakręciłam, że ta powieść będzie fantastyczna, a teraz jestem zawiedziona. Nie twierdzę, że książka jest fatalna i beznadziejna, ale do świetności i cudowności sporo jej jeszcze brakuje. Jest po prostu mocno przeciętna i mnie po prostu nie ujęła. Sama jeszcze nie wiem, czy sięgnę po drugi tom. Jeżeli tak, to tylko i wyłączenie z ciekawości. Natomiast nie zrażam się do autora, bo podobno ma na swoim koncie świetną książkę pt. "Dom na wyrębach". kingaczyta.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - ewia101
ewia101
Przeczytane:2014-07-22, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2014,
Całkiem przypadkiem trafiłam na tę książkę i już po paru stronach nie mogłam się oderwać. Klimat grozy, przeklęta wioska, klątwa zapomnienia... Istnienie świata równoległego, w którym nic nie jest proste i oczywiste. Książka wciągnęła mnie, uzależniła i oczywiście po jej skończeniu sięgnęłam szybciutko po kolejne tomy.
Link do opinii
Po lekturze "Domu na wyrębach" postanowiłam sięgnąć po "Czarny Wygon". Mroczny, wciągający klimat, interesująca fabuła i mistrzowsko zbudowane napięcie sprawiły, że nie mogłam oderwać się od tej książki. Zaskakuje ona do ostatniej strony, a zakończenie zachęca do sięgnięcia po kolejną część.
Link do opinii
Avatar użytkownika - StregaBianca
StregaBianca
Przeczytane:2013-05-24, Ocena: 6, Przeczytałam,
To była pierwsza książka tego autora, którą przeczytałam, i jednocześnie pierwszy horror polskiego autora na jaki się skusiłam. Nie żałuję! Książka jest świetna, trzyma w napięciu, a opowieść w niej zawarta jest tym bliższa czytelnikowi, że dzieje się w Polsce. To bardzo ciekawe uczucie czytać porządny horror dziejący się w swojskich klimatach małej wioski na wschodzie... Wciąga tak bardzo, że nie mogłam się wprost doczekać, żeby poznać ciąg dalszy!
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:,
Hm... Nie podoba mi się nigdy porównywanie autora do jakiegoś innego uznanego w świecie.. Taki zabieg raczej odpycha... Powinno opisać się klimat książki aby zachęcic czytelnika..
Link do opinii

Szczerze mówiąc, biorąc do ręki tą książkę, nie wiedziałam czego mam się spodziewać bo zdania na temat twórczości Dardy są różne opinie. Ale stwierdziłam, że zaryzykuję. I nie żałuję.
Jest to historia pewnej przeklętej osady. Dawno temu wydarzyło się coś strasznego, co spowodowało, że wioska zniknęła z powierzchni ziemi. Dosłownie. A bohaterów jest kilku. Każdy z nich snuje swoją opowieść, które się wzajemnie uzupełniają. Całość jest ciekawie skonstruowana. Pewien dziennikarz otrzymuje zapiski przyjaciela, który opisuje historię zapomnianej osady, którą poznał dzięki zapiskom innej osoby. Taka opowieść w opowieści. Nie wiem dlaczego, ale skojarzyło się mi to trochę z "Incepcją". Całość jest bardzo mroczna, pełno jest tajemnic, z których tylko kilka znajduje rozwiązanie. Ale ten klimat... Coś niesamowitego. Miałam wrażenie jakbym sama przeniosła się do Słonecznej Doliny. Ciężko było mi się oderwać od lektury.

Link do opinii

Rzadko sięgam po książki grozy, horrory. A z panem Dardą to było moje pierwsze spotkanie. Historia dziwna, akcja powolna i ociężała, atmosfera duszna. Trochę toporne dialogi ale ogólnie całkiem poprawna książka. Mam nadzieję, że fabuła była tylko wynikiem wybujałej wyobraźni autora. Istnienia takiej miejscowości w rzeczywistości sobie nie wyobrażam i nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłaby się ziścić. Nie polubiłam specjalnie żadnego z bohaterów ale na myśl o Anielce dostaję "gęsiej skórki". Sięgam po druga część, ponieważ chcę poznać tajemnicę, która zawiesiła istnienie wioski w niebycie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Justyna641
Justyna641
Przeczytane:2019-11-21, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,
Inne książki autora
Bisy
Stefan Darda0
Okładka ksiązki - Bisy

Trzecia część cyklu powieściowego o przeklętej wiosce na Roztoczu, nominowanego do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2010. Długo oczekiwane „Bisy”...

Nowy dom na Wyrębach
Stefan Darda0
Okładka ksiązki - Nowy dom na Wyrębach

Minęło kilka miesięcy od dnia, w którym Hubert Kosmala po raz ostatni odwiedził Wyręby, jednak wydarzenia, które miały tam miejsce na początku 1996 roku...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy