Wydawnictwo: Wydawnictwo Nocą
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 417
Tytuł oryginału: Dla pieniędzy
Język oryginału: Polski
Najnowsze literackie spotkanie z Anką Kaczmarek to bez wątpienia moment, w którym Marta Ryczko udowadnia, że dojrzałość pisarska nie jest kwestią przypadku, lecz efektem świadomego i konsekwentnego rozwoju warsztatu. Autorka, powracając do znanej już odbiorcom podcasterki true crime, serwuje nam opowieść, która wymyka się klasycznym, rynkowym szablonom. Choć formalnie poruszamy się w ramach cyklu, ta historia broni się autonomicznie, uderzając w najczulsze struny ludzkiej psychiki i stawiając pytania o granice lojalności, cenę prawdy oraz bezwzględną siłę materialnych żądz.
Największym triumfem tej powieści jest sposób, w jaki autorka dekonstruuje pojęcie autorytetu. Śledzimy losy głównej bohaterki, która mierzy się z bolesnym procesem odzierania z iluzji pamięci o swojej dawnej mentorce, Ewie Kamińskiej. Zamiast laurki dla bezkompromisowej dziennikarki, otrzymujemy portret kobiety z krwi i kości - pełnej wad, skomplikowanej i dalekiej od ideału. Ta konfrontacja idealistycznego wyobrażenia z brutalną rzeczywistością i rodzinnymi sekretami przeszłości stanowi najmocniejszy, najbardziej poruszający fundament książki.
Autorka genialnie kreśli portrety psychologiczne, unikając czarno-białych podziałów. Postacie są naturalne, czasem irytujące w swoich decyzjach, ale przez to dogłębnie prawdziwe. Na uwagę zasługuje również świetne, pozbawione przesadnej słodyczy przedstawienie relacji zawodowych. Zamiast wymuszonych przyjaźni, obserwujemy chłodny realizm współpracy, gdzie mimo braku osobistej sympatii, liczy się profesjonalizm i wspólny cel.
Pod względem stylistycznym książka urzeka lekkością i płynnością. Narracja prowadzona w dwóch płaszczyznach czasowych pozwala na stopniowe, precyzyjne dawkowanie napięcia. Przeszłość i teraźniejszość przeplatają się niczym drobne elementy skomplikowanej układanki, tworząc gęstą, niepokojącą atmosferę. Dialogi są żywe, naturalne i dynamiczne, co znakomicie napędza akcję, a umiejętnie wplecione niuanse socjologiczne oraz lokalne konteksty dodają całej intrydze wyjątkowej głębi i wiarygodności.
Mimo ogólnego zachwytu, jako wnikliwa obserwatorka muszę wskazać momenty, w których opowieść traci nieco ze swojej autentyczności. Wplecione w fabułę motywy osobistych demonów bohaterki i ucieczki w destrukcyjne nawyki chwilami ocierają się o literacki schemat. Ponadto, choć finałowe sekwencje potrafią mocno podnieść poziom adrenaliny i trzymają w głębokim napięciu, samo zakończenie sprawia wrażenie odrobinę przyspieszonego. Pewne fizyczne starcie z udziałem głównej bohaterki u schyłku opowieści może budzić wątpliwości pod kątem realizmu sytuacyjnego i wydaje się nieco przerysowane w stosunku do wcześniejszego, tak bardzo przyziemnego tonu powieści.
To niezwykle udana, satysfakcjonująca i przede wszystkim mądra lektura. Marta Ryczko stworzyła mięsisty, kameralny thriller psychologiczny, który pod płaszczykiem kryminalnej zagadki przemyca bolesną prawdę o ludzkich słabościach. To książka, która zostaje w głowie na dłużej i zmusza do refleksji nad tym, jak łatwo potrafimy przymykać oczy na wady tych, których postawiliśmy na piedestale. Pokazuje też, do czego zdolny jest człowiek, gdy zatraci się w pogoni za materialnym zyskiem. To literatura kryminalna na naprawdę wysokim poziomie, która udowadnia, że w tym gatunku wciąż można powiedzieć coś świeżego i przejmującego.
"Dla pieniędzy" to drugi tom serii Motywy zbrodni. Tomy łączy jedynie postać głównej bohaterki, ale stanowią odrębne historie więc można czytać je oddzielnie. Główna bohaterka to Anka Kaczmarek, znana twórczyni podcastów kryminalnych. Jest to kobieta zaradna, ambitna, zorganizowana. Uparcie dąży do celu, choć ściąga na siebie przez to nie raz ogromne zagrożenie. Kiedy w 2017 roku dostaje się na staż do gazety "Wolność słowa", cieszy się że będzie mogła współpracować ze swoją mentorką i przyjaciółką, dziennikarką Ewą Kamińską, z którą znają się od czasu studiów Anki. Ich znajomość szybko przerodziła się w przyjaźń, mimo różnicy wieku i wbrew zasadom, ponieważ o wiele starsza od Anki Ewa była jej wykładowcą. Radość Anki z rozpoczęcia stażu kończy się, gdy pewnej nocy w lesie odnaleziony zostaje spalony samochód, a w nim poćwiartowane zwłoki Ewy. Załamana Anka, po kilku latach od tragedii, stawia sobie za cel odkrycie prawdy na temat wydarzeń tej feralnej nocy i doprowadzenie do ukarania mordercy przyjaciółki. Jest pewna tego, że wie gdzie szukać, ale czy jej dziennikarski nos dobrze ją prowadzi? Czy kobieta jest gotowa na poznanie prawdy? Jak dobrze zdażyła poznać Ewę? Czy pieniądz faktycznie rządzi światem i jest w stanie sprawić, że u niektórych ludzi na jego widok zanika człowieczeństwo? Historia jest złożona i wciąga od pierwszych stron. Podzielona jest na rozdziały opisujące teraźniejsze wydarzenia oraz te, w których poznajemy przeszłość Ewy. Psychologiczna strona poznawanych bohaterów jest bardzo ciekawa, poznajemy ich motywację i system wartości który może nas w przypadku niektórych osób zaskoczyć. Autorka podsuwa nam różne tropy, miesza ścieżki i pozostawia niedopowiedzenia. Styl pisania autorki jest lekki, bogaty w dialogi, co dla mnie jest dodatkowym ogromnym plusem. Zdecydowanie polecam
Znam twój sekret Ania pracuje w Warszawie w internetowym serwisie plotkarskim. Dawniej marzyła o pracy dziennikarki śledczej, ale zrezygnowała, gdy jej...
Kiedy odwiedzisz to miasteczko, nie ufaj nikomu! Pokochasz tę książkę od pierwszej strony - tylko uważaj, bo z miłości można popełnić również zbrodnię...
Przeczytane:2026-05-05, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
Okładka książki podoba mi się dużo bardziej niż poprzedniej czytanej przeze mnie książki od Marty Ryczko. Widzimy tutaj samochód, który się pali. I to ma odzwierciedlenie w książce. Jest w dotyku matowa, bez skrzydełek, ale na wewnętrznej części okładki znajdziecie zdjęcie autorki i kilka słów o niej. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Jedynie format książki jest nieco mniejszy niż standardowy i trochę to widać, gdy stoi obok innych pozycji w standardowej wielkości. Gdzieś tam jakaś literówka się zdarzyła, ale było ich mało i nie przeszkadzały w czytaniu.
Wróciłam po prawie roku przerwy i jestem zadowolona. Czytało mi się szybko, lekko i przyjemnie. Powiedziałabym nawet, że dostrzegłam nieco lepszy warsztat pisarki, dzięki czemu z jeszcze większym zaangażowaniem pochłaniałam kolejne strony. Autorka utrzymała poziom poprzedniej części, a nawet nieco podniosła sobie poprzeczkę. Chwilami naprawdę miałam problem, by się oderwać. Uważam też, że dialogi i opisy są wyważone, nie ma tu zbędnego lania wody i sztucznego zapychania tekstu, co się chwali. Marta pokusiła się może nie o tyle co skomplikowaną historię, ale zamotaną i wielowątkową. Zaczęła wiele tematów, ale muszę przyznać, że podomykała je i o niczym nie zapomniała. A nawet jeśli, to ja się nie zorientowałam. Od samego początku próbowałam wytypować winnego... Ale nie udało mi się. Moje podejrzenia nie były trafne.
Co więcej, autorka wprowadziła plot twisty, bohaterów, którzy pojawiają się nagle i robią zamieszanie. Oczywiście jest tu sporo postaci, ale głównie wszystko dzieje się wokół Anki, jej kanału i spraw, o których chce nagrywać podcasty. Poznajemy jej koleżankę ze stażu, Karolinę, którą zatrudnia do siebie jako pomoc. Może tutaj uważam, że wątek Karoliny mógł być nieco bardziej rozwinięty, jeśli chodzi o jej sytuację rodzinną. Czuję tutaj mały niedosyt. Poznajemy faceta Anki Kaczmarek, jego przyjaciela, czy dawnych znajomych nauczycielki podcasterki, o której chce przeprowadzić małe śledztwo, by dojść do prawdy. Uważam, że Marta Ryczko stworzyła dobrze wykreowane postacie, realistyczne, które w głównej mierze... nie przypadną Wam do gustu. Czasem tak musi być.
Ważnym aspektem jest to, że książka może nie być odpowiednia dla osób poniżej szesnastego roku życia. Pojawia się przemoc, zabójstwo, opisy, które mogą co po niektórych obrzydzić. Nie są one jakoś bardzo rozwinięte obrazowo, nie takie aż mocne, ale są. Wiem, że wśród czytelników mojego bloga są osoby wrażliwe, więc uważajcie. Mnie osobiście buzia opadła ze zdziwienia na podłogę, gdy poznałam tartak. To jedno z miejsc akcji.
Podsumowując, na pewno nie będziecie się nudzić podczas czytania, to jest pewne. Autorka zadbała o odpowiednio wyważoną akcję, dialogi i opisy, że ani jedno, ani drugie nie dominuje. Pisarka stworzyła tajemniczą aurę zabójstwa, które jak się wydawało, nie było takie proste. Pełno niewiadomych i poszlak, gdzie jedne zaprowadzą donikąd, inne zasieją ziarno niepewności, a jeszcze inne zatrwożą Was do cna. Uważam, że to godna kontynuacja poprzedniej części. Z przyjemnością wróciłam do pióra autorki i pochłonęłam tę opowieść. Wiem już, że warto sięgać po książki Marty.