Okładka książki - Dom Lalek

Dom Lalek


Ocena: 5 (2 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

W swoich wierszach Agata Michowska szuka słów mogących wyrazić to, co - zdawałoby się - jest niewyrażalne.

Czas, pamięć, nadzieja i jej brak, szukanie tożsamości, poczucie odrealnienia i bezbronność wobec losu - to wszystko ubrane zostaje w poruszające frazy, które, z każdą linijką jej utworów, wołają o uwagę i refleksję odbiorców.

Uzbrojeni we wrażliwość, wejdźcie do

Domu lalek.

Informacje dodatkowe o Dom Lalek:

Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Poezja
ISBN: 9788368590388
Liczba stron: 108

Tagi: poezja

więcej

Kup książkę Dom Lalek

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Dom Lalek - opinie o książce

Avatar użytkownika - magdalenagrzejszczyk
magdalenagrzejszczyk
Przeczytane:2026-05-07, Ocena: 5, Przeczytałem,

✒️✒️ Recenzja ✒️✒️✒️

Agata Michowska " Dom Lalek "
@agatamichowska
Wydawnictwo: Lava
@lavapolska

✒️✒️✒️✒️✒️✒️✒️✒️✒️✒️✒️✒️✒️

„Dom Lalek” nie jest książką, którą się po prostu czyta. W nią się wchodzi. Trochę jak do cudzego mieszkania, w którym wszystko wygląda znajomo, a jednocześnie czujesz, że to nie twoje ściany pamiętają te historie.

W swoich wierszach Agata łapie to, co zwykle wymyka się słowom. Jej styl jest prosty, oszczędny, pozbawiony zbędnych ozdobników, ale właśnie dzięki temu trafia bardzo celnie w emocje. Nie ma tu patosu ani przesady, jest szczerość i uważność na to, co dzieje się wewnątrz człowieka.

Autorka pisze o czasie, który przecieka przez palce. O pamięci, która raz daje ukojenie, a raz staje się ciężarem. O nadziei, która potrafi być cicha jak szept i o jej braku, który bywa głośniejszy niż jakiekolwiek słowa. Dużo tu też o tożsamości, zagubieniu i tym dziwnym poczuciu odrealnienia, które czasem towarzyszy codzienności.

Czytając te frazy, miałam wrażenie, że ktoś nazywa rzeczy, których sama nie potrafiłam ubrać w zdania. To nie są teksty, które „ładnie brzmią”. One raczej zostają gdzieś pod skórą i wracają po czasie.

Ta książka wymaga uważności. Nie da się jej przekartkować w biegu. Trzeba się zatrzymać, przeczytać kilka wersów i… pomyśleć. A czasem po prostu poczuć.

„Dom Lalek” to zbiór dla osób wrażliwych, refleksyjnych, dla tych, którzy w poezji szukają nie tylko słów, ale też emocji i własnych przeżyć. To jedna z tych książek, do których się wraca nie po to, by czytać od początku do końca, ale by otworzyć na losowej stronie i znaleźć dokładnie to zdanie, którego akurat się potrzebuje.

Link do opinii

To, co wyłania się z tych kilkudziesięciu stron, to literatura niezwykłej dyscypliny i artystycznej odwagi, która z rzadko spotykaną konsekwencją celebruje detale niemal niedostrzegalne. Dostrzegam w tym tomie wierszy przede wszystkim triumf minimalizmu nad zbędnym hałasem współczesnego świata. Autorka operuje słowem z precyzją skalpela, jednak robi to z czułością, która nadaje każdemu wierszowi niemal sakralny charakter.

Stylistyka tego dzieła opiera się na radykalnej oszczędności, gdzie krótkie, niekiedy jednowyrazowe wersy dyktują rytm miarowego oddechu lub cichego szeptu. Jest to poezja, która w pełni wykorzystuje przestrzeń białej karty - tutaj pauzy i puste miejsca pracują równie intensywnie co sam tekst, zmuszając czytelnika do zwolnienia tempa i wejścia w stan głębokiej kontemplacji. To właśnie w tej architekturze ciszy tkwi największa moc tomu; autorka nie boi się zostawić czytelnika sam na sam z jednym obrazem, pozwalając mu wybrzmieć do końca.

Mocną stroną tej twórczości jest bez wątpienia jej somatyczność i niezwykły sposób obrazowania ciała. Zamiast wzniosłych metafor otrzymujemy tu intymną wiwisekcję istnienia, w której łuszczący się lakier na paznokciach staje się przejmującym dowodem na upływ czasu, a ślady po ubraniach na skórze - archiwum dotyków i obecności. Ciało nie jest tu przedmiotem, lecz mapą przeżyć, co czyni te zapisy niezwykle wiarygodnymi i bliskimi biologicznemu doświadczeniu każdego z nas. Genialnie poprowadzono motyw światła, które wpadając przez wąskie okna, zamienia zwykłe pomieszczenia w przestrzenie przypominające gotyckie katedry, nadając codziennym czynnościom wymiar metafizyczny.

Obszarami stanowiące dla odbiorcy wyzwanie, może być to pewna hermetyczność i jednostajność nastroju. Ta poezja nie oferuje dynamicznych zwrotów akcji ani retorycznych popisów, a trwa w jednym, niskim tonie, co dla osób przyzwyczajonych do literackiej ekspresji może wydać się zbyt surowe lub wręcz ascetyczne. Jednak to właśnie ta konsekwencja sprawia, że tom jest tak spójny i autentyczny - to nie jest książka do czytania w pośpiechu, lecz do współodczuwania w samotności.

Wątki pamięci zaklętej w rzeczach małych, jak wspomnienie zapachu czy kształt głowy, domykają tę narrację w sposób absolutnie zachwycający. To poezja o śladzie, który zostawiamy w świecie i na ciele drugiego człowieka, pisana z perspektywy kogoś, kto potrafi dostrzec piękno w pęknięciu, w nadłamaniu i w tym, co kruche. Całość stanowi poruszający zapis obecności, który zostaje w czytelniku na długo po odłożeniu książki, przypominając, że największe dramaty i zachwyty zawsze rozgrywają się w ciszy, tuż pod powierzchnią naszej skóry. To dzieło wybitnie rzetelne, dojrzałe i w swojej prostocie - po prostu olśniewające.

Link do opinii
Reklamy