Dwie lewe ręce

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2021-11-23
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788382343212
Liczba stron: 360
Język oryginału: polski

Ocena: 4.64 (11 głosów)

Matylda ma dość pracy u Salomei Gwint. Odchodzi z agencji i rozpoczyna działalność na własny rachunek. Pierwsze zlecenie wydaje się proste. Ma odnaleźć eksmęża klientki.

Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że jej klientką została Salomea Gwint. Matylda jest pewna, że sprawa ma drugie dno, nie przypuszcza jednak, że była szefowa wepchnie ją pod rozpędzony pociąg. Ale, jak od dawna wiadomo, pieniądze nie śmierdzą...

Kolejna opowieść o losach eksbibliotekarki, obecnie przyciągającej wszelkie komplikacje prywatnej detektyw Matyldy Dominiczak.

Olga Rudnicka (ur. 1988) - znana autorka powieści sensacyjnych "Natalii 5", "Cichy wielbiciel", "Były sobie świnki trzy" i wielu, wielu innych. Miłośniczka zwierząt, natury i dobrego jedzenia. Kocha jazdę konną i dobrą książkę. Nigdy nie polubi kawy i hipokryzji. Zawsze będzie podążać za swoimi marzeniami.

Tagi:

Kup książkę Dwie lewe ręce

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Dwie lewe ręce

Avatar użytkownika - RudeKadry
RudeKadry
Przeczytane:2022-04-02, Ocena: 3, Przeczytałam,

Dość długo zbierałam się do przeczytania tej książki, jednak w końcu się udało.

Pełna humoru historia o prywatnej pani detektyw nie wciągnęła mnie od razu. Początkowo zastanawiałam się na tym, czy nie stanie moim dnf'em, jednak im dalej, tym lepiej 🔥

Śledztwo zostało poprowadzone w sposób zabawny, bohaterowie i ich dialogi sprawiały, że płakałam ze śmiechu, przez co mąż patrzył na mnie z politowaniem 🤭

Nie nazwałabym tego stuprocentowym kryminałem, a komedią kryminalną. Owszem, było śledztwo, były podejrzenia. Ba! Nawet trup się pojawił w pewnym momencie, ale jak już pisałam. Nie dało się nie płakać ze śmiechu przy lekturze. I zostałam wielbicielką Tomczaka!
Autorka duży nacisk kładła na przemyślenia głównej bohaterki, która też nie jest w ciemię bita.

Jeśli szukacie dobrej zabawy, to polecam z czystym sumieniem.
Jeśli jednak macie ochotę na miażdżący kryminał, to szukałabym czegoś innego 🤗

Współpraca @proszynski_wydawnictwo

Link do opinii
Avatar użytkownika - edytaosinska
edytaosinska
Przeczytane:,

Cześć!
Czytaliście książki Olgi Rudnickiej?

Z wielką radością chciałabym Ci polecić książkę „Dwie lewe ręcę” @rudnicka.olga od wydawnictwa @proszynski_wydawnictwo .
Zupełnie nie wiem dlaczego wcześniej nie czytałam nic od Pani Olgi. Ale obiecuję to nadrobić.

Czytając książkę bawiłam się przednio, próbowałam rozwiązać zagadkę razem z detektyw Matyldą. Zdradzę Ci, że nie udało mi się odgadnąć tajemnicy. :) Podoba mi się lekki styl pisania, czyta się szybko i płynie przez historię napisaną przez autorkę. Akcja jest wartka, a emocje są stopniowane, tak aby na końcu była … bomba. Dodatkowo dzięki świetnej kreacji bohaterów jest dość śmiesznie. Polubiłam męża Matyldy, istna komedia co ten facet wyprawiał :)

Bohaterowie: ✨✨✨✨
Emocje:✨✨✨
Tempo akcji:✨✨✨
Ogólna ocena:✨✨✨✨

Matylda jest założycielką biura detektywistycznego, do którego przyszła jej była szefowa Salomea Gwint. Nie jest to osoba, której spodziewała się główna bohaterka. Salome prosi ją aby odnalazła aby znalazła dowody obciążające jego męża. Chciała się rozwieść, a ten zniknął 15 lat temu. Matylda jednak wyczuwa, że coś jest nie tak i zaczyna drążyć, dzięki swoim informatorom, powoli zaczyna rozgryzać o co tak właściwie chodzi. Sprawa na pozór prosta okazuje się być wyzwaniem. :)

Polecam gorąco tą powieść, przeczytałam w dwa dni i był to na prawdę dobrze spędzony czas. :)

Link do opinii
Avatar użytkownika - emoni
emoni
Przeczytane:2021-12-16, Ocena: 5, Przeczytałem,

Ludzie się zmieniają, ale nie Olga Rudnicka. Nie jej pióro i powieści kryminalne, które są w stanie zaskarbić sobie rzeszę wiernych fanów. Zarówno tych lubiących się w nurcie powieści obyczajowych jak i tych szukających zajmującej zagadki detektywistycznych. Dobrego humoru i lekkiego pióra. Poważnie patrzących na rzeczywistość, jak i tych, co nie stronią od ironii, zdolnej rozśmieszyć do łez.  
 

Sięgając po "Dwie lewe ręce" byłam pełna obaw, choć powieści autorki były mi dobrze znane. Minęło jednak sporo czasu, odkąd ostatni raz miałam z nimi kontakt. Serię z "Natalii" wspominałam jednak z sentymentem. Postanowiłam wiec dać jej szansę. Dziś uważam, że był to idealny wybór. Nie dość, że świetnie się bawiłam czytając o zmaganiach detektyw Matyldy to jeszcze powieść wciągnęła mnie tak bardzo, iż połknęłam ją na jeden raz. Nie zmrużywszy nawet oka. Ta powieść przywróciła mi czytelniczy zapał, którego nieco mi ostatnio brakowało. 

Polubiłam też przewrotną panią detektyw, po której należy spodziewać się niemal wszystkiego. Ta kobieta jest po prostu nieobliczalna, za to skuteczna jak diabli. A tytułowe dwie lewe ręce to z pewnością nie do niej należą, a raczej do jej męża, bez którego ta cała komedia nie miałoby racji bytu. Nic bowiem nie bawiło mnie tak bardzo jak rozmowy między małżonkami. Matylda nie jest też typową panią detektyw. Nie taką z jaką utożsamia się zazwyczaj postać wykonującą ten zawód. Ta jest naprawdę zakręcona. Działa spontanicznie. Dużo papla i robi zadziorne miny. Nietrudno zobaczyć w niej wariatkę. Ta cecha jej jednak sprzyja. Ma swój styl i urok osobisty. Nie da się jej nie lubić. To babka z jajami, która żadnej pracy się nie boi w przeciwieństwie do jej życiowego partnera, który już dawno stracił kontakt z rzeczywistością i mimo majowej pogody wciąż chodzi w ocieplanych, zimowych butach. 

Jeśli zaś chodzi o główny wątek powieści to zmagania Matyldy kręcą się wokół byłego męża jej dawnej szefowej. To właśnie Salomea Gwint zleciła jej to zadanie. Na pozór bardzo proste. Wyśledzić jej męża, z który kontakt straciła lata temu. Sprawa tylko na pozór wydaje się prosta. Matylda podejrzewa jednak, że to tylko przykrywka, a jej byłej szefowej nie można ufać. Rachunki jednak same się nie zapłacą. Przyjmuje zlecenie i pakuje się w skomplikowaną zagadkę pełną niebezpieczeństw. W Cichej Wólce, gdzie trafia czekają na nią nie lada wyzwania. Udaje kuracjuszkę by szwędać się po wsi w dzień i w nocy. Z lornetką i sprzętem nasłuchowym. Ale i na to miała wytłumaczenie. Bo kto jak kto, ale Matylda umiała zmyślać na poczekaniu. Wiedziała też już, że coś tu nie gra na sto procent. Salomea zbyt plątała się w swoich zeznaniach, a to zadanie było zbyt prozaiczne by mogło być prawdziwe. Matylda nie zamierza jednak odpuścić. Gra do samego końca. Tymczasem Salome jest coraz bardziej przerażona własnym pomysłem. Odwrotu jednak już nie ma. 

 

"Dwie lewe ręce" to jedna z tych książek, które się połyka. A lekki i swobodny styl autorki sprawia, że czyta się ją nie tyle płynnie, co wręcz z nurtem własnych myśli. Może okazać się również idealną rozrywką dla tych bardziej zabieganych i zapracowanych, którzy tylko kradną chwile z książką. Tu jest jednak istnieje ryzyko pułapki, bo ta chwila może zamienić się czytelniczą sesję. Tak było w moim przypadku, więc wiem co mówię. Ta książka porywa. ;) 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ksiazkolandia
Ksiazkolandia
Przeczytane:2022-01-02, Przeczytałem,

By Nowy Rok zacząć na wesoło, na pierwszą lekturę wybrałam kontynuację przygód zwariowanej detektyw Matyldy Dominiczak. Matylda ma już dosyć pracy dla Salomei Gwint i postanawia rozpocząć działalność na własny rachunek i wynajmuje wymagające remontu pomieszczenie na biuro. No ale jako że nieszczęścia chodzą parami, nie dość że remontem zaczyna zajmować się mąż Matyldy - oderwany od rzeczywistości informatyk, to jeszcze pierwszą klientką pani detektyw zostaje sama Salomea. Sprawa niby jest prosta, bo była szefowa chce się rozwieść, a Matylda ma zdobyć haki na jej męża, który pojawił się nagle po wielu latach. Ale... ponieważ z ust Salomei ciężko usłyszeć słowo prawdy, łatwo się domyśleć że sprawa ma drugie dno i Matylda może nieźle wdepnąć.

Ta część niestety nie przypadła mi jakoś szczególnie do gustu. Nie śmieszyła tak jak poprzednia, a i sprawa wydała mi się nieco przekombinowana. Ale... nie mówię nie kolejnym częściom, choć chyba muszę zrobić sobie przerwę od tej bohaterki, bo może nam po prostu przesyt.

Link do opinii
Avatar użytkownika - inthefuturelondo
inthefuturelondo
Przeczytane:,

Serię o Matyldzie Dominiczak bardzo lubię - chyba nie muszę rozpisywać się na ten temat szerzej po raz kolejny. Kiedy ujrzałam w zapowiedziach wydawnictwa nadchodzącą kolejną powieść o tej dość zwariowanej bohaterce – nie powiem, sama zaczęłam wariować, ale tylko z niecierpliwości. Bardzo pragnęłam tego momentu, gdy będę trzymać tę książkę już w swoich rękach. Czy tom piąty równie mocno przypadł mi do gustu, co te pozostałe - czy też niekoniecznie?


Wyobraźcie sobie, że nasza kochana Matylda postanowiła otworzyć własne biuro detektywistyczne. Kobieta ma zdecydowanie dość pracy u Salomei Gwint i postanawia pracować teraz na własny rachunek. Jej pierwszym zadaniem będzie odnalezienie eksmęża klientki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż tą klientką jest... Salomea właśnie. Matylda jest niemalże w stu procentach przekonana, że ta sprawa ma jeszcze jakieś dno, lecz nie spodziewa się tego, iż była szefowa może przysporzyć jej kłopotów. Jednak żaden pieniądz nie śmierdzi, więc pani detektyw musi stawić czoła temu zadaniu. Czy wyjdzie z tego w jednym kawałku?


Matylda Dominiczak zdecydowanie nie zawodzi swoją postacią i chyba już zawsze będę pod wrażeniem jej geniuszu, ukrytego pod maską takiej trzpiotowatej i średnio ogarniającej życie kobiety. Podziwiam autorkę za tak dobrą kreację tej bohaterki i po cichu liczę na to, że jeszcze długo Matylda będzie nam towarzyszyć, a kolejne książki będą wychodzić. Cóż mogę więcej powiedzieć? Na pewnym poziomie wyczuwam między nami nić zrozumienia, dlatego też Matylda tak bardzo trafia w mój gust.


Olga Rudnicka postanowiła w tej powieści skupić się głównie na sprawie byłego męża Salomei Gwint. Co więcej, pozwoliła tej właśnie bohaterce wyjść trochę zza zasłony, dzięki czemu mogłam poznać tę postać ciut lepiej - oczywiście nie można tego porównywać do kreacji głównej bohaterki serii, ale rozumiecie, już samo to jest dla mnie wystarczające. Czy Salcia stanie się moją ulubienicą? No cóż... Bliżej jest mi raczej do antypatii w stosunku do tej bohaterki, ale kto wie, co będzie w przyszłości?


Dwie lewe ręce to już piąty (!) tom cyklu o Matyldzie Dominiczak i jednocześnie czwarty, jaki przeczytałam z tej serii. Zasiadając do lektury tego tytułu, nastawiałam się na przyjemną, wciągającą lekturę, która zdecydowanie umili mi upływający czas. No i owszem, początek taki właśnie był - nie zabrakło też komizmu językowego, który tak kocham w książkach pani Rudnickiej. Z każdym kolejnym rozdziałem zauważyłam jednak, że coś zaczęło się psuć. Nie do końca jestem pewna, czy to może moja wina – być może nie powinnam brać na warsztat tej książki, będąc pod wpływem powieści znacznie innych niż ta? Nie wiem sama, faktem jest jednak to, że ten tom nie należy do moich ulubionych i zdecydowanie jestem fanką poprzednich części.


Nie zmienia to też faktu, że z ogromną radością czekam na kolejny tom – z pewnością będę go czytać i mam szczerą nadzieję na to, że mnie on porwie. Jeżeli szukacie lekkiego kryminału, przy którym będziecie mogli oderwać swoje myśli od licznych trosk, to koniecznie poznajcie Matyldę Dominiczak i jej perypetie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - woman_kinga
woman_kinga
Przeczytane:,

Pierwszy raz czytałam komediowy kryminał, jeśli tak mogę nazwać tą książkę. Pomimo nie czytania poprzednich części, nie odczułam aby przyjemność z lektury była mniejsza. Na prawdę dobrze bawiłam się przy tej lekturze. Detektyw Matylda ma na prawdę niecodziennie metody, w niektórych momentach śmiałam się sama do siebie. Jej pomysły przewyższały moją wyobraźnię. Jednak najbardziej wkurzał mnie jej mąż. Gdybym ja miała takiego Romana to dawno bym z nim nie wytrzymała. Ciekawe czy gdzieś jeszcze są tacy mężczyźni? Oprócz śmiesznych sytuacji mamy tutaj również wątek kryminalny. Klientka naszej Pani detektyw nie mówi jej wszystkiego, ciągle coś kombinuje. Pojawiające się nowe fakty, które komplikują zadanie Matyldy, jednak koniec końców sprawa zostaje rozwiązana. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło. To moje pierwsze spotkanie z autorką, ale na pewno nie ostatnie. Dobrze się bawiłam przy tej lekturze. Polecam wszystkim. To taka komedia z wątkiem kryminalnym, trochę obyczajowa, humorystyczna. Na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie. 

woman_kinga

Link do opinii
Avatar użytkownika - RudaMara
RudaMara
Przeczytane:,

W gatunek komedii kryminalnych wprowadziła mnie właśnie Olga Rudnicka. Pierwsza jej książka jaką przeczytałam było Diabli nadali i po nie przepadłam! Totalnie zakochałam się̨ w książkach autorki (zdecydowaną większość́ przeczytałam) i dzięki niej również̇ w komediach kryminalnych. Sięgając po jej książki wiem, że zabawa będzie przednia i nie inaczej było tym razem.

 

Dwie Lewe ręce to już trzecia książka z tego cyklu wydana w tym roku, więc widać, że autorka nie próżnuje. Matylda jest byłą bibliotekarką, dziś spełnioną kobietą sukcesu, prowadzącą własną agencję detektywistyczną. No dobra może trochę przesadzam, jej firma dopiero zaczyna, ma braki kadrowe a wynajęty lokal… no cóż, pozostawia trochę do życzenia. Jej pierwszą klientką będzie była szefowa, sprawa wydaje się być prosta – obserwacja małżonka, który zniknął naście lat temu, jednak Matylda czuje, że ten temat „śmierdzi jak skarpetki komisarza Tomczaka”. Czy ma rację – polecam przekonać́ się samemu 😈

 

Szkoda mi było, że nie pojawiła się jedna z moich ulubionych postaci z tej serii czyli komisarz Antoni Marecki. Tzn. Antoni Marecki był, ale nie taki jaki powinien być i na jakiego czekałam. Więc w sumie był, ale jednak nie był, a na domiar tego w sukience!

 

Przezabawne dialogi, niespodziewane sytuacje i nietuzinkowi bohaterowie – to zawsze charakteryzuje książki Pani Olgi, a do tego wszystkiego dodajcie zagadkę kryminalną, która nie jest potraktowana po macoszemu i macie przepis na idealną komedię kryminalną, którą serdecznie wam polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Zdzislaw4
Zdzislaw4
Przeczytane:2022-03-13, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - AlopexLagopus
AlopexLagopus
Przeczytane:2022-02-10, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2022,
Avatar użytkownika - OKsiazkami
OKsiazkami
Przeczytane:2022-02-02, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - patrycjapakula
patrycjapakula
Przeczytane:2022-01-18, Ocena: 5, Przeczytałam,

Prywatna detektyw Matylda Dominiczak postanawia przejść na własny rachunek i otwiera własną agencję. Jej pierwszą klientką zostaje nikt inny, tylko jej była pracodawczyni - Salomea Gwint. Matylda od samego początku wyczuwa spisek, jednak jak powszechnie wiadomo, klient jest cenny a pieniądze nie śmierdzą. Czy byłej szefowej rzeczywiście chodzi tylko o odnalezienie eksmęża? Czy Matyldzie uda się wyjść ze sprawy w jednym kawałku?

Komedie kryminalne pani Rudnickiej dobrze znam i bardzo lubię. Serię z detektyw Matyldą Dominiczak polubiłam przede wszystkim za świetny humor i intrygujące zagadki, które pochłaniają czytelnika już od pierwszych stron. Podobnie jest i tym razem - nowa sprawa Matyldy intryguje od samego początku. Była szefowa zleca byłej pracodawczyni prywatną sprawę? Coś tu, potocznie mówiąc, śmierdzi. Czy detektyw Matylda rozgryzie zagadkę? Przeczytajcie, aby się przekonać!
Olga Rudnicka ma fajny, lekki styl. Zgrabnie buduje fabułę stopniowo doprowadzając czytelnika do rozwiązania sprawy. W książce "Dwie lewe ręce" nie znajdziecie nużących opisów, bezsensownych zwrotów akcji ani bezcharakternych bohaterów. Tu z wyczuciem komedia przeplata się z kryminałem, co daje bardzo fajny efekt. Jest zarówno wciągająco, jak i śmiesznie, a tak w komediach kryminalnych być powinno.
Podsumowując, jest to lekka książka w sam raz na nudny wieczór. Jeśli nie poznaliście jeszcze książek Olgi Rudnickiej, to koniecznie musicie to zmienić. Mając w dłoniach "Dwie lewe ręce" ubawicie się co nie miara!

Link do opinii
Inne książki autora
Życie na wynos
Olga Rudnicka0
Okładka ksiązki - Życie na wynos

Emilia Przecinek, znana autorka powieści dla kobiet, w wieku czterdziestu lat zostaje rozwódką z dwójką nastoletnich dzieci, kredytem hipotecznym...

Czy ten rudy kot to pies?
Olga Rudnicka0
Okładka ksiązki - Czy ten rudy kot to pies?

Romans z szefem, ucieczka i... mroczna tajemnica! Niespełna trzydziestoletnia Ulka wikła się w romans z szefem. Gdy dowiaduje się o tym jego żona, wybucha...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Ludzie bardziej tępią donosicielstwo niż złodziejstwo, pomyślała smętnie. Ot, taki życiowy paradoks.


Więcej

Przed wejściem trzęsło się portkami, po wyjściu gaciami, pomyślała na wspomnienie czasu, gdy stawiała pierwsze kroki w zawodzie pod skrzydłami Salomei Gwint.


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
Reklamy